• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Paul Verhoeven
#1
Według mnie Verhoeven w żadnym wypadku nie jest reżyserem marnym. Jego obrazy od strony technicznej zawsze stoją na najwyższym poziomie i przede wszystkim zadziwiają bardzo atrakcyjnymi pomysłami inscenizacyjnymi. Verhoeven to bez wątpienia dobry reżyser - po prostu kręci filmy na podstawie słabych scenariuszy. Z jego etapu hollywoodzkiego tak naprawdę jedynym dobrym filmem jest "Pamięć absolutna" (moim zdaniem dlatego, że na scenariusz miał duży wpływ David Cronenberg), całkiem w porządku jest też "Nagi instynkt", ale nie ukrywajmy - dialogi są potworne, zresztą jak w każdym skrypcie Eszterhasa. Cóż, w USA Verhoeven nie kręcił dobrych filmów - nie ma się co oszukiwać. Taki był jego wybór - chciał kręcić po prostu wysokobudżetowe orgie przemocy i dobrze mu z tym było, ja też nie narzekałem bo lubię nawet jego najbardziej gniotowate filmy, mają po prostu swój urok :)
Natomiast mocno się zdziwiłem gdy najpierw obejrzałem jego "Czarną księgę", która ogromnie różniła się od jego filmów Made in USA, a później jego wczesny film "Czwarty człowiek" - chyba najbardziej kontrowersyjny, coś jak "Nagi instynkt", z tym że zdecydowanie bardziej wymuskany znaczeniowo i stylistycznie. Podsumowując: polecam zapoznanie się z jego holenderską twórczością, sam mam zamiar nadrobić jeszcze filmy z lat 70., bo wydaje mi się, że warto.

Odpowiedz
#2
Albertino napisał(a):Z jego etapu hollywoodzkiego tak naprawdę jedynym dobrym filmem jest "Pamięć absolutna"

pamięć absolutna jest fajna, ale do nagiego instynktu, starship troopers i przede wszystkim robocopa to jej daleko.

Albertino napisał(a):Cóż, w USA Verhoeven nie kręcił dobrych filmów - nie ma się co oszukiwać.

ja lubię się oszukiwać. w usa nakręcił swoje najlepsze filmy. ale to akurat normalne: w europie można sobie dzióbać pierdoły, filozofować do woli i pozować na artystę z bożej łaski, podczas gdy w usa człowiek musi się wykazać konkretami. nie ma nic lepszego niż sfinansowany z amerykańskiej skarbonki film spod ręki europejskiego reżysera. ostatnio choćby the international.

Odpowiedz
#3
Mental napisał(a):pamięć absolutna jest fajna, ale do nagiego instynktu, starship troopers i przede wszystkim robocopa to jej daleko.

Cóż, Twoje zdanie. Tylko co niby takiego fantastycznego jest w tej bezmyślnej sieczce w "Starship Troopers" (sam Verhoeven w powyższym wywiadzie przyznał, ze mu ten film nie wyszedł do końca) czy "Robocopie", który owszem - fajny nawet dziś, ale to właśnie dzięki ogólnej przemocy i wulgarnym/zabawnym tekstom, wersja z lektorem na TVP rządzi :) No, ale tak podchodząc do tego na chłodno, to ten cały "Robocop" niczym specjalnym nie jest. Dawało mi to dużo radości, gdy byłem dzieckiem, ale trzeba kiedyś dorosnąć :)

Mental napisał(a):w usa nakręcił swoje najlepsze filmy

O ile się nie mylę, to nie oglądałeś jego filmów sprzed "Ciała i krwi"?

Mental napisał(a):w europie można sobie dzióbać pierdoły, filozofować do woli i pozować na artystę z bożej łaski, podczas gdy w usa człowiek musi się wykazać konkretami.

Heh, a ja myślałem, że jest na odwrót :)

Odpowiedz
#4
Cytat:O ile się nie mylę, to nie oglądałeś jego filmów sprzed "Ciała i krwi"?

oglądałem czwartego człowieka i soldier of orange. filmiki w miare spoko, da się łyknąć, ale do poziomu produkcji amerykańskich nawet się nie zbliżają. co innego filmy Verhoevena po powrocie z usa - black book jest tak dobra jak najlepsze fabuły jankeskie. azazel też wymiecie. jestem tego pewien. nie dość że proza dobra, to jeszcze edukacja zagraniczna procentuje.

Cytat:Heh, a ja myślałem, że jest na odwrót :)

to źle myślałeś. przez cały czas próbuje wyprowadzić cię z błędu:) nie ma nic lepszego - że się powtórzę - niż film amerykański (sfinansowany za dolary amerykańskie) kręcony przez nieamerykańskiego reżysera. z ostatnich przykładów: sunshine, labirynt fauna, the international, children of men i wiele, wiele innych.

Cytat:co niby takiego fantastycznego jest w tej bezmyślnej sieczce w "Starship Troopers"

dużo klawych rzeczy, których nie ma nigdzie indziej na świecie.

Cytat:Dawało mi to dużo radości, gdy byłem dzieckiem, ale trzeba kiedyś dorosnąć :)

w takim razie przepraszam, panie dorosły:) przypomnę ci te słowa, jak będę się śmiał z avatara:)

Odpowiedz
#5
Mental napisał(a):w takim razie przepraszam, panie dorosły:) przypomnę ci te słowa, jak będę się śmiał z avatara:)

No dobra, póki co jestem podjarany, ale nie wiadomo czy ja również nie będę się śmiał :razz: W każdym razie nazwiska reżyserów którzy się nim jarają przemawiają na Twoją niekorzyść - wydaje mi się czy Verhoeven też szykuje jakiś film w 3D? :grin:

Odpowiedz
#6
[Obrazek: robocop-verhoeven1.jpg]

Odpowiedz
#7
[Obrazek: paularnie9.jpg]

"There's only two things I can't stand in this world. People who are intolerant of other people's cultures... and the Dutch." :)

A tak no poważniej. Paul However (jestem pewien, że nigdy nie nauczę się jego nazwiska ;P) to reżyser fajny. Słowo fajny, pasuje mi do niego najbardziej. Widziałem "Nagi Instynkt", "Pamięć Absolutną", "RoboCopa" i "Żołnierzy Kosmosu". W zasadzie tylko o jednym mogę powiedzieć coś więcej aniżeli "fajny" - o "RoboCopie". Bo ten film to wg mnie jedno ze szczytowych osiągnięć amerykańskiego kina s-f. "RoboCop" kopie dupy słowem [9/10]. Zaś reszta - cycki, krew, fucki. Fajnie [7/10 dla wszystkim powyższych produkcji].
Zrobiliście mi smaka na pozostałe amerykańskie filmy Paula, bo względem europejskiego kina jestem ignorantem i dobrze mi z tym ;D.

Odpowiedz
#8
Niestety, Król olał "Winter Queen", zastąpi go Fiodor Bondarczuk. Czy ktoś wie, przy czym teraz Geniusz kina działa? Czy "Surrogate" z Halle Berry jest wciąż aktualne? Jak dla mnie, nieważne co zrobi, będzie git.

Jeden z moich ulubionych blogów wziął się za twórczość Verhoevena, jego autorzy przerobili póki co "Showgirls" (wstyd przyznać, do tej pory nie widziałem, ale po tym co przeczytałem, muszę zdobyć) i "Total Recall":

http://www.overthinkingit.com/series/verhoeverthinking-it/
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz
#9
"Showgirls" słabe jest, ale fanów swoich ma, w końcu to kino campowe w czystej postaci :) Za to trochę żal mi "Starship Troopers" (ostatnio po latach sobie powtórzyłem), bo to film zrobiony dla jaj, taka parodia powieści na podstawie której powstał (nazwałbym go satyrą). Sam tego filmu kiedyś nie cierpiałem jak większość, ale jakoś przejrzałem na oczy i już go toleruję, innym tego też życzę :)

Odpowiedz
#10
Ja niedawno pierwszy raz zobaczyłem Starship Troopers i mi się bardzo podobało, byłem przygotowany na głupawą komedię o kosmicznych żołnierzach, a dostałem kapitalny, ale z przymrużeniem oka zrobiony film przygodowy/akcji. Ma parę wspaniałych scen - dyskusja o przydatności przemocy i wytłumaczenie zasadności szkolenia rzucania nożem w czasach konfliktów atomowych :D No i nie można też zapomnieć o kapitalnym CGI - rozpoznałem je praktycznie tylko podczas walki z wielgachnymi robalami, te mniejsze są zrobione perfekcyjnie. Elegancki film to jest.

Odpowiedz
#11
Albertino napisał(a):Sam tego filmu kiedyś nie cierpiałem jak większość, ale jakoś przejrzałem na oczy i już go toleruję, innym tego też życzę

No więc autor tekstu poświęconego problemowi "Dlaczego wszyscy zrozumieli <<Robocopa>> a nikt nie skumał <<Starship Troopers>>" wyjaśnia to tak, że ST zmusza widza do sympatyzowania z faszystami z przyszłości. To może być trochę krępujące, szczególnie dla bardziej wyrafinowanych widzów (i krytyków filmowych), naturalnie do czasu, aż się pojmie, że z tego wszystkiego należy się głośno śmiać. Oraz podziwiać gore, wybuchy, robale i cycki Diny Meyer.
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz
#12
Jesli chodzi o "cycki Diny Meyer", to mowiac szczerze nie bardzo jest co podziwiac ;)
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#13
Z tego co pamiętam, nie były duże, ale całkiem ładne.

Odpowiedz
#14
Ja wolę podziwiać Denise Richards:)

Odpowiedz
#15
...w Wild Things.... :)

Swobodne emanowanie nagością i erotyką jest niewątpliwie zaletą Verhoevena. On robi to w bardzo subtelny sposób - są cycki i trzeba się z tym pogodzić :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#16
te, Snappik, ty chyba połowy filmów Króla nie widziałeś na oczy. że swobodnie operuje okrucieństwem i nagością - z tym mogę się zgodzić. ale że subtelnie - co to to nie:)

Odpowiedz
#17
Verhoeven? On pokazuje wprost, bez zabawy w bycie subtelnym. Pokazuje tak jak jest i tyle. Dla mnie ok ;)
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#18
Mental napisał(a):te, Snappik, ty chyba połowy filmów Króla nie widziałeś na oczy. że swobodnie operuje okrucieństwem i nagością - z tym mogę się zgodzić. ale że subtelnie - co to to nie:)

Ja piszę tylko o nagości. Dla mnie filmy Verhoevena to wzór jeśli chodzi o ukazanie cyca, gołej pupy czy penisa Michaela Douglasa. Subtelność w tym przypadku polega na tym, że te elementy są u Holendra czymś naturalnym. Taka grupowa scena prysznicowa w Starship Troopers to idealny przykład :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#19
Bucho napisał(a):Pokazuje tak jak jest i tyle.

Verhoeven: I like showing things as they are. I don't avoid anything.

<ok>

[ Dodano: Nie Lis 29, 2009 16:53 ]
Snappik napisał(a):Subtelność w tym przypadku polega na tym, że te elementy są u Holendra czymś naturalnym.

a zatem bądźże łaskaw na przyszłość używać słów adekwatnych i precyzyjnych:) naturalnie a subtelnie to jednak dwie rożne sprawy.

Odpowiedz
#20
Sorry, my mistake. W nagrodę wygrywasz randkę z tym o to panem:

[Obrazek: ?size=400x400&site=rsoc_en&quality=100]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Paul Thomas Anderson PropJoe 91 6,454 18-01-2018, 12:10
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości