Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson
Jakby to kogo interesowało, to Michał Oleszczyk dał filmowi 10/10, a z tego co pamiętam to jakimś wielkim fanem poprzednich filmów Andersona nie jest.

Odpowiedz
Lubię Boogie Nights i Magnolię, ale te ostatnie filmy Andersona zupełnie mi nie podchodzą. Świetna muzyka, zdjęcia i role aktorów (śmiechu warta ta Streep w nominacjach zamiast Vicky Krieps) ale ta historia, zwłaszcza ostatnie 30 minut filmu zupełnie mnie nie przekonały.

Ale jak komuś się bardzo podobał np. The Master to podejrzewam, że to też się bardzo spodoba.

Odpowiedz
Możesz harlequinade napisać coś więcej? "historia mnie zupełnie nie przekonała" to nie brzmi jak solidna krytyka, a ja jestem, jak po każdym filmie Andersona, złakniony jego krytyki innej niż "wynudziłem się" :P

Mam takie przemyślenie, że często na forum toczą się dyskusje o wtórności, schematyczności, o tym że wszystko już było i że przecież nie da się wymyślić niczego nowego, więc co się czepiasz, że film X jest taki sam jak Y tylko ze zmienioną otoczką, no więc tutaj wchodzi PTA ze swoim scenariuszem, który mógłbym porównać do... niczego innego co w życiu widziałem? To znaczy sam reżyser wymienia w wywiadach sporo inspiracji, ale to głównie pod względem filmów dziejących się wśród projektantów mody. Ogólnie temat mężczyzny sukcesu zmieniającego kobiety jak rękawiczki dopóki nie natrafił na jakąś, która go usidliła też pojawiał się nieraz w kinie, ale clue fabuły Phantom Thread, czyli
to kurde przyznam, że nigdy czegoś podobnego nie widziałem/czytałem i za cholerę nie spodziewałem się takiego rozwiązania w filmie, więc cóż - da się wymyślić coś świeżego.

Odpowiedz
Jestem debilem i kliknalem w ten spoiler : )

Seans jeszcze bardziej oczekiwany, chociaz zaluje. 
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
Szkoda, że to przeze mnie, bo bardzo słabo wiedzieć to przed seanse, ale jestem niewinny, wszystko ładnie oznaczyłem :P

Odpowiedz
Oczywiscie, dlatego o zadnej urazie nie moze byc mowy, ale jestem zly na siebie :)
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
Fuck, Snuffer, współczuję. Najbardziej winię osobę, która nie chciała się zamienić w robocie.;) Ale o ile jakimś cudem przeczytałeś tylko pierwsze słowo w spoilerze, nie jest jeszcze tak źle - ja byłem w takiej sytuacji i nadal sporą frajdę sprawiło mi to, w jaki sposób i dlaczego się to wszystko odbyło.

Przy okazji, skoro już jest pretekst do kolejnego wpisu tu:

- Oleszczyk gdzie dał 10/10, bo na fb nie widziałem u niego?

- podcast z Andersonem, o którym wspominałem wcześniej, taka luźna dyskusja, mniej konkretna jeśli chodzi o film i pracę, ale pod koniec dosyć fajny wątek o Julii Davis i scenach z nią (to ta znajoma z kolacji niechętna Almie). Swoją drogą, muszę sprawdzić te jej komedie, bo kojarzę ją, ale nie pamiętam skąd.
https://soundcloud.com/adam-buxton/ep63a-paul-thomas-anderson

Dla postronnych słuchaczy, lepszy chyba choćby ten podcast z Rianem Johnsonem, ale wydaje mi się, że bardzo wyluzował Anderson w porównaniu z wywiadami przy okazji poprzednich filmów, kiedy często wychodził na buca.

Odpowiedz
(13-02-2018, 15:16)PropJoe napisał(a): - Oleszczyk gdzie dał 10/10, bo na fb nie widziałem u niego?
Ostatnio ze dwa posty miał o Phantom Thread, chwalił, że PTA w końcu dojrzał do stworzenia dobrej i mocnej postaci kobiecej ;D a ocenę zobaczyłem na Filmwebie, ma tam profil i całkiem sumiennie ocenia, co jest bardzo fajne, bo niektórzy krytycy, w tym on, miewają tak, że piszą o jakimś filmie i ja w sumie po przeczytaniu nie wiem czy to było takie zachwalanie na 7kę czy na dychę.

Odpowiedz
(13-02-2018, 14:20)simek napisał(a): Możesz harlequinade napisać coś więcej? "historia mnie zupełnie nie przekonała" to nie brzmi jak solidna krytyka, a ja jestem, jak po każdym filmie Andersona, złakniony jego krytyki innej niż "wynudziłem się" :P

Mam takie przemyślenie, że często na forum toczą się dyskusje o wtórności, schematyczności, o tym że wszystko już było i że przecież nie da się wymyślić niczego nowego, więc co się czepiasz, że film X jest taki sam jak Y tylko ze zmienioną otoczką, no więc tutaj wchodzi PTA ze swoim scenariuszem, który mógłbym porównać do... niczego innego co w życiu widziałem? To znaczy sam reżyser wymienia w wywiadach sporo inspiracji, ale to głównie pod względem filmów dziejących się wśród projektantów mody. Ogólnie temat mężczyzny sukcesu zmieniającego kobiety jak rękawiczki dopóki nie natrafił na jakąś, która go usidliła też pojawiał się nieraz w kinie, ale clue fabuły Phantom Thread, czyli
to kurde przyznam, że nigdy czegoś podobnego nie widziałem/czytałem i za cholerę nie spodziewałem się takiego rozwiązania w filmie, więc cóż - da się wymyślić coś świeżego.

Sorki tak wpadłam tylko, żeby napisać że fanom PTA się spodoba, nie wiedziałam, że ktoś tu oglądał już :)

Odpowiedz
(13-02-2018, 15:54)simek napisał(a):
(13-02-2018, 15:16)PropJoe napisał(a): - Oleszczyk gdzie dał 10/10, bo na fb nie widziałem u niego?
Ostatnio ze dwa posty miał o Phantom Thread, chwalił, że PTA w końcu dojrzał do stworzenia dobrej i mocnej postaci kobiecej ;D a ocenę zobaczyłem na Filmwebie, ma tam profil i całkiem sumiennie ocenia, co jest bardzo fajne, bo niektórzy krytycy, w tym on, miewają tak, że piszą o jakimś filmie i ja w sumie po przeczytaniu nie wiem czy to było takie zachwalanie na 7kę czy na dychę.

Dzisiaj dodano jego recenzję na FW. Jak zwykle interesująca lektura, polecam. :)

Odpowiedz
PropJoe napisał(a):Fuck, Snuffer, współczuję. Najbardziej winię osobę, która nie chciała się zamienić w robocie.;) Ale o ile jakimś cudem przeczytałeś tylko pierwsze słowo w spoilerze, nie jest jeszcze tak źle - ja byłem w takiej sytuacji i nadal sporą frajdę sprawiło mi to, w jaki sposób i dlaczego się to wszystko odbyło.

Po pierwsze - <3 

A po drugie to tak, fartownie przeczytalem tylko pierwsze slowo w spoilerze wiec wiem jaki proceder sie bedzie odbywal, ale z kogo reki juz nie :) To fajnie, ze mowisz ze to nie wszystko! 
Film juz porzadnie robi mi w glowie i widac co sie dzieje :D
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
@simek, chciałem żartować, że pewnie dał 10/10, ze względu na postaci silnych kobiet a tu proszę, jednak:D 

@Galadh, dzięki za cynk, spoko recenzja, najlepszy sam początek.

@harlequinade, nie chce znowu rzucać tu zarzutów, z których się szybko wycofam, ale być może masz trochę racji z tym, że pewne rzeczy są pokazane zbyt szybko. Podczas drugiego seansu muszę sprawdzić czy romans został wystarczająco "umotywowany", podobnie jak kierunek, w którym poszedł. Bo wiecie czego w filmie jest za mało? Pracy Woodcocka. Niby tego się najbardziej obawialiśmy - Anderson wziął się za nudny temat, ale nawet w tej recenzji Oleszczyka, pisze on o geniuszu krawiectwa a tak szczerze mówiąc to najwięcej tego geniuszu jest w opisach filmu, recenzjach. Nie pogardziłbym jedną-dwiema dodatkowymi scenami pokazującymi Woodcocka przy pracy lub jego status jako czołowego projektanta w tamtej rzeczywistości.

@Snuffer - idealnego punktu wyjścia nie masz, ale moim zdaniem przynajmniej 50% atrakcji związanych z tym aspektem nadal przed tobą;)

Nowa rozmowa z Andersonem, nie widziałem jeszcze, ale zakładam, że do obejrzenia koniecznie po seansie (Snuffer!!!!) 
https://www.arte.tv/fr/videos/073343-011-A/lecon-de-cinema-avec-paul-thomas-anderson/

Odpowiedz
Czy ja dobre rozumiem, że jedno słowo zdradza tak dużo i jednocześnie nie wszystko? :) Na dodatek jest to tak niemiły spoiler?
Korci strasznie wcisnać ten magiczny przycisk..cholera jeszcze nieco ponad tydzień. Jutro/czwartek pewnie już klepne sobie bileciki i po szkole w pociąg i jedziemy, mało rzeczy będzie mnie w stanie powstrzymać.

Odpowiedz
Nic nie klikaj! I tak, co w tym dziwnego, że jedno słowo jest spoilerem, ale jednocześnie nie zdradza wszystkiego? "Niemiły spoiler", nie wiem co masz na myśli, ale nie drąż już.;D Wiem, że sam się mogłem przyczynić do niepotrzebnego dzielenia włosa na czworo, ale zapraszam do tematu po seansie. Bo zaraz się zrobi z tego incepcyjny bączek i rozkmina niewarta tego fajnego, oryginalnego kierunku, w którym idzie tu fabuła, ale bez przesady.

Odpowiedz
(13-02-2018, 16:50)Galadh napisał(a): Dzisiaj dodano jego recenzję na FW. Jak zwykle interesująca lektura, polecam. :)
Już tyle się naczytałem o Phantom Thread, że aż rozpoznawałem z jakich klocków Oleszczyk ułożył tą recenzję. Gdy pisał o znaczeniu tytułu to pomyślałem sobie "oho, widzę, że on też czytał najnowszy Sight&Sound" po czym sam przyznaje się do zaczerpnięcia informacji stamtąd :)
PropJoe napisał(a):Podczas drugiego seansu muszę sprawdzić czy romans został wystarczająco "umotywowany", podobnie jak kierunek, w którym poszedł.
Nie wiem czy Cię dobrze rozumiem, ale początek związku Almy i Reynoldsa prawie w ogóle nie został pokazany, bo to nie jest historia o tym jak oni się w sobie zakochują. Na początku Alma jest zafascynowana wielkim światem, glamourem jakiego częścią jest Woodcock, a Reynolds traktuje ją jak każdą inną kobietę która gościła w jego domu. Tyle potrzebujemy wiedzieć na początek, a relacja zaczyna się rozwijać na dobre od czasu kolacji ze szparagami - wtedy Alma dochodzi do swoich wniosków, a Reynolds do swoich, z małymi perypetiami, te wnioski spotkają się w pół drogi pod koniec filmu. Mi tam absolutnie niczego nie brakuje, chociaż rozumiem zarzut, bo Anderson nie pokazuje scen, które normalnie spodziewalibyśmy się zobaczyć na początku takiej relacji.

Cytat:Bo wiecie czego w filmie jest za mało? Pracy Woodcocka. Niby tego się najbardziej obawialiśmy - Anderson wziął się za nudny temat, ale nawet w tej recenzji Oleszczyka, pisze on o geniuszu krawiectwa a tak szczerze mówiąc to najwięcej tego geniuszu jest w opisach filmu, recenzjach. Nie pogardziłbym jedną-dwiema dodatkowymi scenami pokazującymi Woodcocka przy pracy lub jego status jako czołowego projektanta w tamtej rzeczywistości
Nie zgodzę się. Woodcock to nie Daniel Plainview, którego treścią życia była praca i zarabianie pieniędzy, praca go cieszyła i napędzała, poznawaliśmy go poprzez pryzmat pracy, dlatego dostaliśmy tak długie sceny jego zmagań na początku filmu. W przypadku Reynoldsa świat mody i krawiectwo to tylko tło (co potwierdzają wypowiedzi samego Andersona, który twierdzi, że najpierw był pomysł na intrygę, a potem wsadził ją do środowiska mody), równie dobrze mógł robić cokolwiek innego w czym jest dobry i poważany. W tej opowieści jego praca jest tylko pretekstem do np. zdyskredytowania (lub usiłowania, bo ta się nie dała) Almy, polem do zaprezentowania jego bufonady i egocentryzmu. Mi tam nie brakuje ani ujęcia, to nie jest film o modzie.

Odpowiedz
simek, być może wynika to z tego, że chciałbym, żeby film był po prostu dłuższy. Bo z jednej strony, podoba mi się, że tym razem Anderson zrobił raczej opowiadanie niż powieść, ale z drugiej - chciałoby się po prostu więcej. Inna sprawa, że ja po seansie lubię mieć poczucie, że przebyłem z bohaterami jakąś podróż, że pod koniec są w zupełnie innym punkcie niż na początku. Takie poczucie miałem jak najbardziej w Masterze, ale też w Inherent Vice. W Masterze Anderson dał dużo więcej czasu na "przegryzienie" się relacji Dodd-Freddie, było czuć, że to też dla nich "przygoda" zmieniająca życie. Tutaj ta kameralność, skutkuje chyba tym, że relacja sprawia wrażenie trochę pospiesznej. Sprawdzę przy drugim seansie. Mam nadzieję, że się mylę. Czepiam się Andersona, bo bo niego wymagam. Bo cały czas są to rozważania o tym, czy to jest film "tylko" na mocną ósemkę czy coś więcej. 

Cytat:W przypadku Reynoldsa świat mody i krawiectwo to tylko tło (co potwierdzają wypowiedzi samego Andersona, który twierdzi, że najpierw był pomysł na intrygę, a potem wsadził ją do środowiska mody), równie dobrze mógł robić cokolwiek innego w czym jest dobry i poważany. 
To, że Anderson najpierw miał pomysł na intrygę a dopiero później znalazł dla niej środowisko nie ma znaczenia dla postaci Reynoldsa. Niby racja, że praca dla Plainview była ważniejsza, ale przecież to też nie jest film o ropie, równie dobrze mógł szukać złota albo coś uprawiać. Tak jak Boogie nie jest o porno a Master o sekcie. Nie widzę tu wielkiej różnicy w porównaniu z innymi filmami.
Po prostu chętnie zobaczyłbym 1-2 sceny więcej o tym dlaczego Woodcock jest taką gwiazdą krawiectwa. Pewnie by to filmowi na dobre nie wyszło, ale po prostu chciałbym więcej. ;)

Odpowiedz
(16-02-2018, 11:34)PropJoe napisał(a): Niby racja, że praca dla Plainview była ważniejsza, ale przecież to też nie jest film o ropie, równie dobrze mógł szukać złota albo coś uprawiać.
TWBB jest między innymi o ucieczce w pracę, Plainview nie lubi ludzi, dlatego skupia się w 100% na pracy, żeby się dorobić i żyć sobie w samotności, więc pokazanie jego zaangażowania w pracę jest kluczowe, a w Phantom Thread praca Reynoldsa jest po to, żeby pokazać jego sposób bycia, natręctwa, autorytarność, równie dobrze dobrze mógłby być arystokratą nie kalającym się pracą.

Właśnie teraz słucham sobie tego francuskiego wywiadu i sam PTA mówi, że najpierw mieli postać self-consumed man, preferably atristic, a potem pomyśleli, że środowisko krawieckie będzie tam dobrze pasować, więc tym bardziej uważam, że ta praca nie jest ważna i dodatkowe sceny podkreślające kunszt Reynoldsa byłyby niepotrzebne.

Cytat:Po prostu chętnie zobaczyłbym 1-2 sceny więcej o tym dlaczego Woodcock jest taką gwiazdą krawiectwa. Pewnie by to filmowi na dobre nie wyszło, ale po prostu chciałbym więcej. ;)
To kwestia tego czy rozważamy co byśmy chcieli, czy co byłoby najlepsze dla filmu. Zgadzam się z tym, że pomimo ponad dwóch godzin na liczniku film zlatuje szybko i chciałoby się więcej, no ale tak jest z wszystkim co dobre :) Jakbym był producentem Andersona, to powiedziałbym mu: "Paul, słuchaj, ja rozumiem, że musisz przycinać te filmy, żeby były jak najlepsze, to twoja wizja, wprowadzaj do kin wersję jaka ci pasuje, ale weź zrób też taką trzy i pół godzinną wersję dla die-hard fanów, ok?" :D

Odpowiedz
Pierwsza wersja Phantom Thread miała ile? 4 godziny? Tichenor w tym wywiadzie mówił chyba. Nawet jeśli sporo z tych wyciętych 2 godzin to skracanie scen, nadal zostaje sporo materiału. Z wypowiedzi aktorów i zdjęć z planu wynika, że wycięli dużo backstory Almy. Kojarzę jedno z pierwszych zdjęć z planu, nawet chyba video z tego było nagrane, jak Alma czeka na kogoś na schodach, przechodzą kolejni goście i ona zagaduje jednego z nich. Gdzieś też rzuciło mi się w oczy, że była scena, w której zrywa z poprzednim chłopakiem. Z perspektywy filmu, w wersji jaką widzieliśmy, nie mogę sobie wyobrazić bardziej zbędnej sceny ale, nie miałeś w najmniejszym stopniu poczucia, że ich relacja nie dostała na ekranie wystarczająco dużo czasu, żeby dojrzeć, się przegryźć?

Z Plainview pewnie masz rację, nie upieram się, dla mnie różnica nie jest aż tak wielka i oczywista między nimi pod tym względem. 

Cytat:najpierw mieli postać self-consumed man, preferably atristic, a potem pomyśleli, że środowisko krawieckie będzie tam dobrze pasować, więc tym bardziej uważam, że ta praca nie jest ważna i dodatkowe sceny podkreślające kunszt Reynoldsa byłyby niepotrzebne.
No, jasne, ale to wiemy już od dawna, że zaczęło się od postaci, relacji. Pewnie masz rację. Raczej zwróciłem uwagę na to, bo zarówno marketing, jak i recenzje bardzo podkreślają, że to o słynnym krawcu itd. Sam już nie wiem o co mi chodzi.;)

Ale wiesz, zakładam, że przy TWBB też Anderson nie zaczął od myśli, że musi koniecznie zrobić film o wydobywaniu ropy.

Odpowiedz
(16-02-2018, 13:12)PropJoe napisał(a): Nie miałeś w najmniejszym stopniu poczucia, że ich relacja nie dostała na ekranie wystarczająco dużo czasu, żeby dojrzeć, się przegryźć?
Taki już styl Andersona, że nie pokazuje scen które byśmy chcieli zobaczyć, ja to lubię, uważam że "mądrej głowie dość w dwie słowie" ;) film nie miał pokazywać jak to fajnie jest Almie z Reynoldsem, jak dobrze się dobrali i się kochają, wprost przeciwnie, trzeba było tylko zaakcentować, że Reynolds próbuje ją przytemperować jak wszystkie wcześniejsze kobiety, a ona się nie daje i chce tą relacje prowadzić po swojemu, to prowadzi do kłótni, a co potem to wiadomo. Jak dla mnie to jest ważne, a nie fascynacja między nimi, jak było na przykład w Masterze, tam to wymagało więcej czasu.
Krótko mówiąc: chciałbym więcej, ale nie widzę takiej potrzeby.
Cytat:Raczej zwróciłem uwagę na to, bo zarówno marketing, jak i recenzje bardzo podkreślają, że to o słynnym krawcu itd.
Nie pierwszy to przypadek gdy marketing i opinie skupiają się nie na tym co trzeba, zresztą sam przyznasz że łatwiej opisywać ten film kilkoma zdaniami o modzie i krawiectwie niż pisać że jest o nietypowej relacji, której charakteru nie możemy wam zdradzić, bo to spoiler?
Cytat:Ale wiesz, zakładam, że przy TWBB też Anderson nie zaczął od myśli, że musi koniecznie zrobić film o wydobywaniu ropy.
TWBB to luźna adaptacja jakiejś powieści, więc raczej koniecznie musiał być o ropie... ale rozumiem o co ci chodzi i trochę mylisz o co mi chodzi :) Reynolds w ogóle nie musi pracować, w ogóle nie trzeba go oglądać przy pracy, żeby pokazać kluczowe cechy jego charakteru, natręctwa, a Plainview musi być self-made manem w surowych warunkach dorabiający się fortuny żeby jego historia miała sens.

Odpowiedz
Witam wszystkich, również się chciałem podzielić paroma przemyśleniami na temat tego filmu. Niestety, nie mogłem odnieść się do wszystkich poprzednich wypowiedzi z tego wątku, bo byłoby jeszcze bardziej chaotycznie niż jest. :) 

Ogólnie, Phantom Thread bardzo mi się podobał i czas spędzony w kinie był dla mnie udaną rozrywką. Byłem zwłaszcza zaskoczony, jak zabawny i lekki był momentami ten film, co mam wrażenie jest omijane w wielu zapowiedziach. Myślę że to jest najbardziej przystępny film, jaki Paul Thomas Anderson zrobił do tej pory (Boogie Nights może odstraszać tematyką, Magnolia długością, Mistrz i Wada ukryta są zbyt pokręcone dla wielu ludzi, a Lewy sercowy ma Adama Sandlera :D ). Widzę to zwłaszcza po recenzjach, bo tak wysokiego wskaźnika na Rotten Tomatoes PTA chyba jeszcze nie miał. Ale mi osobiście trochę brakowało trochę tej andersonowskiej dziwności, trochę tej pretensjonalnej ambicji o którą go niektórzy oskarżają. Miałem wrażenie, jakby po 3 prawdopodobnie trudnych filmach PTA postanowił zrobić coś dużo skromniejszego i stonowanego. Małe i proste historie nie muszą być jednak banalne. Tymczasem niestety, o ile seanse poprzednich filmów Andersona miały na mnie duży wpływ emocjonalny i wracałem do nich myślami przez lata, tak Phantom Thread jest pierwszym filmem który nie został we mnie na dłużej. Dzisiaj zdałem sobie sprawę że prawie trzy tygodnie po seansie nie myślę o nim więcej i do przemyśleń które miałem zaraz po obejrzeniu nie doszło nic nowego. Prawdopodobnie jest to kwestia całkowicie subiektywna ale nie znalazłem w tym filmie zbyt wiele do odkrycia. Moim zdaniem wynika to z tego, że w przeciwieństwie do poprzednich filmów, w tym PTA porusza tematykę która jest mu zupełnie obca w środowisku oddalonego od niego kulturowo, geograficznie i czasowo. Postaci w tym filmie są dużo bardziej uniwersalne, archetypowe niż we wcześniejszych filmach Andersona, co niektórzy krytycy uważają za plus (porównując fabułę do motywów z baśni i folkloru), ale dla mnie są również trochę puste. There Will Be Blood i The Master były także oddalone w czasie, ale kulturowo dużo bliższe Andersonowi – dużo łatwiej więc udało mu się wypełnić życiem i małymi detalami.

Przeczytałem opinie zamieszczone na tym forum w nadziei że odkryję coś, co mi umknęło, ale niestety jestem tylko bardziej utwierdzony w swoich przekonaniach. Zaskoczyła mnie za to wysoka opinia o zaletach technicznych filmu bo dla mnie był to jeden z największych problemów. Film, z tego co wyczytałem, kosztował 35 milionów dolarów i jest najdroższą produkcją Andersona do tej pory (więcej nawet niż There Will Be Blood). Naturalnie więc, wszystko jest dopieszczone do ostatniego guzika w kostiumowych kreacjach Woodcocka. Nie wiem natomiast na ile to nieekonomiczne kręcenie nie będzie ostatecznie zgubą Andersona. The Master i Inherent Vice, które też były relatywnie drogie, nie zwróciły swoich budżetów i z tego co widzę po box officie tak może być również w przypadku Phantom Thread. Boję się, że PTA może w końcu od producentów dostać czerwone światło na kolejne produkcje. 

Przypuszczam, że relatywnie olbrzymi budżet Phantom Thread bierze się z perfekcjonizmu Paula Thomasa Andersona, nie jestem jednak przekonany na ile ten perfekcjonizm jest konieczny w opowiedzeniu relatywnie prostej historii o relacji dwóch ludzi, która dzieje się prawie wyłącznie w jednym domu. Luce Guadagnino wystarczyły zaledwie 3 miliony, żeby nakręcić Call me by your name (również historyczny film, o specyficznej miłości między dwójką ludzi, dziejący się w ograniczonej przestrzeni) a nie powiedziałbym żeby wizualnie ten film był dużo gorszy. W gruncie, w tego typu opowieściach liczy się to, jak głęboko uda się twórcy spenetrować dusze swoich postaci, a nie czy każdy szew w kostiumie z epoki jest doskonały. To co właśnie podobało mi się w Mistrzu i Wadzie ukrytej to była drapieżność i ostrość pomysłów Andersona, oraz relacje między bohaterami a nie perfekcja techniki. Tutaj właśnie miałem wrażenie że za mało jest penetrowania komplikacji ludzkiej psychiki, za co najbardziej ceniłem poprzednie filmy Andersona. To co miałem wrażenie jest najciekawsze pojawia się tylko przelotnie i za późno. W sumie film urywa się w najciekawszym momencie. Nie przeszkadzałoby mi gdyby Anderson poszedł całkowicie w coś w rodzaju Bunuela i cały film stworzył według ostatniego motywu. Prawdę mówiąc po doskonałej scenie kulminacyjnej miałem wrażenie że stanie się coś więcej, tymczasem film się skończył. Pamiętam że pomyślałem sobie - To wszystko? W sumie zostaje prosta historia o relacji między egoistycznym artystą i kobietą która nie chce zostać po prostu jego kolejną muzą, ale dla mnie to trochę zbyt stereotypowe. Zgodziłbym się więc tutaj z tymi, którzy uważają że przydałoby się więcej treści w tej historii.

Pozdrawiam :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Untitled Wes Anderson French Musical (2020?) Kryst_007 14 902 16-11-2018, 23:25
Ostatni post: Kuba
  The Snowman (2017) reż. Tomas Alfredson nawrocki 104 10,201 06-10-2018, 20:43
Ostatni post: Crash
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 80 7,921 29-09-2018, 11:06
Ostatni post: Kuba
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 32 3,143 23-09-2018, 11:59
Ostatni post: PropJoe
  Call Me by Your Name (2017) reż. Luca Guadagnino Kuba 23 2,318 09-09-2018, 19:42
Ostatni post: Kryst_007
  Three Billboards Outside Ebbing, Missouri (2017) reż. Martin McDonagh Kuba 85 7,756 05-08-2018, 00:14
Ostatni post: Quay
  Life (2017, reż Daniel Espinosa) Pelivaron 55 7,270 29-07-2018, 23:21
Ostatni post: shamar
  mother! (2017) reż. Darren Aronofsky Szaman 281 24,177 13-07-2018, 13:15
Ostatni post: srebrnik
  Rampage (2017) Gieferg 46 4,138 10-07-2018, 22:49
Ostatni post: harlequinade
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 40 4,732 28-06-2018, 13:12
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości