Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson
Tak już zrobili w Inherent Vice;) a przecież Anderson nie lubi się powtarzać.

Odpowiedz
Pisze z pracy, wiec wybaczcie brak polskich znakow. Powiem szczerze, ze troche wstyd mi pisac o tak eleganckim filmie bez polskich znakow, ale dosc podkrecania napiecia :)

Widzialem w zeszly czwartek - film wciaz siedzi mi w glowie. 

Przede wszystkim, film wciagnal mnie od pierwszych minut. Pierwsze ujecia w domu (te przywolujace na mysl Mastera) doslownie hipnotyzowaly, nawet bedac mala powtorka z rozrywki. 
Z poczatku niemrawe tempo bardzo szybko mnie przekonalo do siebie. Master mial pod tym wzgledem troche bardziej dynamiczny poczatek, ale tutaj pasuje to do historii i do charakterow bohaterow, wszystko rozgrywa sie tak powoli jakbym chcial. Pierwsza scena, po ktorej kopara mi opadla to zdecydowanie pobieranie wymiarow Almy. Krieps daje wtedy czadu aktorsko, az musze przy nastepnym seansie zwrocic uwage na Lewisa, bo za pierwszym razem nie odrywalem wzroku od oczu aktorki. Fenomenalnie zagrany wstyd, oburzenie, zdezorientowanie, akceptacja, bunt, wszystko tam jest, w oczach i brwiach. To jej zdziwinie zmieszane z oburzeniem po tekscie o brzuszku objawiajace sie sekundowym sciagnieciem brwi - perfekcja. Warto tez w tym momencie wspomniec o wspanialej scenografii, kostiumach i swietnej wizualnej kompozycji kadrow. 

Im dalej w las, tym film bardziej wciaga. Gdy atmosfera staje sie nieprzyjemna i paranoiczna, muzyka wspaniale podkresla ten fakt, kierujac naszymi emocjami. Po seansie praktycznie nie czytalem zadnej recenzji, poza Waszymi spostrzezeniami i musze wrocic do pewnego zagadnienia, ktore rozwazaliscie, a mianowicie intencje Almy:
Jesli chodzi o postac Reynoldsa, to dawno podczas seansu nie czulem takiego obrzydzenia do postaci. Momentami przedstawiajac toksyczny, zaborczy zwiazek, film uderzyl mnie troche zbyt blisko domu, ale to moge tylko pochwalic. Jesli widze w filmie postac, ktora swoim zachowaniem inspiruje mnie do zmiany na lepsze, to moge byc tylko pod wrazeniem zdolnosci scenopisarskich i rezyserskich, jak i bardzo dobrego i subtelnego ugryzienia cholernie trudnej tematyki. To wszystko bardzo skomplikowane uczucia i bardzo podobalo mi sie, ze film nie narzucal swojej interpretacji zachowan postaci, ani nie stal wyraznie po czyjejs stronie. 

PropJoe, pelna racja z tym ze spoiler w takiej formie w jakiej go dostalem nie popsul mi seansu. Ostatnia scena i tak mnie uderzyla i zupelnie nie spodziewalem sie takze takiego rozwiazania. Wrecz przeciwnie, przez spoiler spodziewalem ze film zmierza do nudnego rozwiazania i pod koniec 
.

Podpisuje sie pod slowami simka o swiezosci - tak ciekawej relacji nie widzialem w kine od bardzo dawna. Faktycznie mozna latwo powiazac go z Masterem, sposob krecenia klotni przy stole mocno przypominal mi terapie ww. dziele z 2012 roku. 

Z PropJoe z kolei zgadzam sie w kwestii idealnego momentu do zakonczenia filmu. Pozniej mamy fajna scene z Lewisem na lozku, gdzie jego mimika jest absolutnie fantastyczna, ale to jednak o jedna kropke nad i za duzo. 

Potrzebuje powtorki, by ulozyc sobie film w glowie. 
PTA zrobil to po raz kolejny, film na pewno miesci sie w moim TOP 5 jego tworczosci, nie wiem czy nie postawilbym go wyzej nawet od Inherent Vice. W tym drugim jest troche wiecej szalenstwa, zycia i rezyserskiej maestrii, ale to jednoczesnie film pusty, nieulozony jesli zestawimy go z eleganckim, idealnie skrojonym Phantom Thread. Przez moment watpilem, ze kolejny film Andersona kopnie mnie tak samo, ale okazuje sie ze zupelnie niepotrzebnie. 

8,5/10
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
(07-03-2018, 12:07)PropJoe napisał(a): Mefisto widzę dał ocenę w ankiecie, ale nie widzę wpisu!

Bo się nie wpisywałem :) Dla mnie to bardzo dobre kino, ale jednak też zawód, daleko od kompletności wizji wcześniejszych dzieł. Idzie to co prawda w dość niespodziewanym kierunku, ale ta grzybkowa afera nie przekonała mnie specjalnie, choć oglądało się to wszystko ciekawie i bez chwili znudzenia. Jest tu zresztą trochę takiego przesadnego artyzmu w stylu "patrzcie, jakie arcydzieło usmażyłem - zachwycajcie się". Do tego rola Daniela kompletnie mi nie podeszła - ponownie, dobrze jest to zagrane (choć kilka momentów wybitnie pod Oscary), ale sama postać jest, wydaje mi się, przeszarżowana na maksa. Taki artysta aż do przesady, któremu przeszkadza najmniejszy powiew powietrza i jest generalnie większym socjopatą niż Hannibal :) Nie czułem się też połechtany wniknięciem do świata mody, bo choć były to moje zdecydowanie ulubione sekwencje (bardzo lubię, gdy filmowcy pochylają się nad jakimś obcym mi zawodem, ukazując dzień i sposoby pracy) - w sensie poprowadzenia, narracji, płynności - to chciałbym więcej tego zamiast pierdół przy śniadanku. Podobnie jak chętnie zobaczyłbym więcej scen relacji Daniel-Cyril, bo była wyjątkowo smakowita. Zresztą to chyba taki film - do smakowania, nie wnikania, więc podejrzewam, że kolejny seans będzie lepszy. Co nie zmienia faktu, że to bardzo mocna ósemeczka. Ale czy będę pamiętał o tym filmie za 20 lat w kategoriach arcydzieła? Nie, raczej nie.

PS. "Okruchy dnia" były o kompletnie czym innym. Ani Hopkins nie był tam pracoholikiem, ani nie był zaślepiony na miłość panny Kenton. Był ofiarą funkcjonowania społeczeństwa i jego restrykcyjnych norm oraz zasad - urodzony jako syn majordomusa, został wyszkolony dokładnie w tym zawodzie i nic innego nie potrafił robić jak tylko służyć arystokracji najlepiej jak potrafi (podobnie jak jego ojciec, który po upadku załamał się, bo wiedział, że to już jego koniec jako wartościowej jednostki). Tak samo jak nie potrafił wyrażać emocji, które niewątpliwie w nim drzemały (scena z książką - romansem), jako wiecznie samotny człowiek, którego obowiązuje codzienny, napięty grafik bał się ich. Bał się też powiedzieć Kentonowej, co czuje, gdyż nie sądził, że może mu na niej tak samo zależeć, że jest jej miłości godny, ergo bał się potencjalnego odrzucenia - także pod koniec życia, kiedy był już jedynie emerytowanym nikim.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:Taki artysta aż do przesady, któremu przeszkadza najmniejszy powiew powietrza i jest generalnie większym socjopatą niż Hannibal :)

Ja to sobie tłumaczyłem tak, że facet ma po prostu OCD :)
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
Nie no, wytłumaczyć to można na milion sposobów. Chodzi mi raczej o to, że o ile rozumiem np, że on nie lubi jak mu ktoś przeszkadza w porannym tworzeniu (choć, do kroćset fur beczek!, naprawdę nie muszą jeść w ogóle razem), o tyle bohaterowi temu brakuje jakiegoś emocjonalnego łącznika z widzem, jak w przypadku TWBB, gdzie był przecież o wiele większym zwyrodnialcem, ale trudno było oderwać od niego wzrok. Tutaj zupełnie wisiało mi to, czy po tym otruciu facet skona, czy wyzdrowieje i właściwie resztki mojego zainteresowania nim ratują jego relacje z kobietami.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Hm, nie wiem jak ocenic ten film, ale pewnie tak to jest z filmami Paula Thomasa Andersona. Wizualnie, plus muzyka Greenwooda robia swoje i jest ten film dopieszczony w kazdym cale. Plus jako fan Downton Abbey, lubie takie brytyjskie klimaty. Samo patrzenie w swiat mody tamtego okresu tez ciekawe. Film nie ma tez klasycznej formy, jezeli chodzi o opowiadanie. Ale jednak mnie zafascynowal, tak samo jak i postac grana przez Daniela Day Lewsia. Motyw z grzybkami troche dziwny i myslalem, ze film nagle powedruje w inne kierunki. W sumie dalej uwazam te grzybki za dziwne.
Jedno musze przyznac film ten niedaje mi spokoju, ale nie wiem, czy mam ochote do niego wracam. Naprawde nie wiem jak go ocenic? Pod wzgledem warsztatu rezyserskiego, aktorsko, wykonaniem, wszystko na najwyzszym poziomie. Historia i forma jak jest ona przedstawiona... sam nie wiem.
Daje :
7,5 grzybkow/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
Pierwszy film PTA na UHD:

http://www.blu-ray.com/news/?id=23043

Odpowiedz
(07-03-2018, 14:00)Snuffer napisał(a): To jej zdziwinie zmieszane z oburzeniem po tekscie o brzuszku objawiajace sie sekundowym sciagnieciem brwi - perfekcja. 
Zagrała to fajnie, ale to jest chyba jedyny moment gdzie zazgrzytało mi coś w montażu. Jej reakcja sprawia wrażenie delikatnie opóźnionej. 

(10-03-2018, 18:38)Mefisto napisał(a): Jest tu zresztą trochę takiego przesadnego artyzmu w stylu "patrzcie, jakie arcydzieło usmażyłem - zachwycajcie się".
Nie pierwszy raz spotykam się z tym zarzutem. Chyba rozumiem, ale się nie zgadzam. W przypadku Mastera? Ok. TWBB? Tym bardziej. Jeśli ktoś nie lubi tych filmów, rozumiem, że mogą wydać się pretensjonalne i napuszone. 
Ale Phantom Thread jest moim zdaniem inny. Kameralny, prosty, najmniej poważny z tej trójki. Poza tym, tutaj jeszcze bardziej niż w poprzednich filmach, momenty niby poważne szybko rozładowywane są żartem słownym czy sytuacyjnym.

W ogóle to wypowiedzi Andersona przy okazji ostatniego filmu potwierdzają coś co mi wydaje się oczywiste, ale może nie jest. Nie należy traktować nawet tych poważnych elementów w jego filmach poważnie. Jasne, jest w tym pewnie trochę typowej dla niego pozy i jasne, film powinien się "bronić" sam w sobie. Ale ja to kupuje w 100% i komizm finału TWBB, bzdury wygadywane z pełną powagą przez Dodda, w tym takie teksty jak "I am a writer, a doctor, a nuclear physicist and a theoretical philosopher." to jest coś co lubię bardzo w filmach PTA.

Chyba, że chodzi tylko o formę. Tutaj tym bardziej nie rozumiem zarzutu. Bo co konkretnie krzyczy "patrzcie, jakie arcydzieło usmażyłem"? Wysmakowana i precyzyjna praca kamery/montaż?  

Cytat:Do tego rola Daniela kompletnie mi nie podeszła - ponownie, dobrze jest to zagrane (choć kilka momentów wybitnie pod Oscary) (...)
Jakie konkretnie momenty masz na myśli? Kłótnie? Ostatnią rzeczą jaką bym powiedział to, że jest to rola "pod Oscary". Szczególnie na tle innych ról DDL. Więcej, jak na ostatnią rolę takiego aktora jest to raczej rzecz wyjątkowo stonowana, kameralna, nieprzeszarżowana. Biorąc pod uwagę, że DDL współtworzył scenariusz, a przynajmniej postać Woodcocka, wydaje mi się, że jest to zaskakująco przewrotny koniec kariery "wielkiego aktora". 

Cytat:Tutaj zupełnie wisiało mi to, czy po tym otruciu facet skona, czy wyzdrowieje i właściwie resztki mojego zainteresowania nim ratują jego relacje z kobietami.
Może się mylę, ale zdziwiłbym się, gdyby komukolwiek tutaj nie wisiało czy Woodcock skona czy nie. Ale to naprawdę tak ważne kryterium oceny postaci/filmu?

A film właśnie wyszedł w wersji cyfrowej. W różnych miejscach można znaleźć fragmenty dodatków.

Usunięta scena, która wygląda bardziej jak bloopers:
http://www.etonline.com/daniel-day-lewis-and-lesley-manville-food-fight-in-phantom-thread-deleted-scene-exclusive-99213?linkId=49796225

Fragment testów kamery z komentarzem Andersona:
http://ew.com/movies/2018/03/26/phantom-thread-camera-lighting-tests/?utm_campaign=entertainmentweekly&utm_source=twitter.com&utm_medium=social

Zdjęcia zza kulis z demem Greenwooda:
https://thefilmstage.com/news/go-behind-the-scenes-of-paul-thomas-andersons-phantom-thread-in-exclusive-clip/

Odpowiedz
No w końcu się wybrałem. Grają jeszcze w "Lunie" więc tak spontanicznie wyskoczyłem
Ja niestety jestem na nie.
Trudno mi mówić o jakimś rozczarowaniu, ale cała ta historia pozostawiła mnie zupełnie obojętnym.
Całość jest tak hermetyczna i bez uczuć, że trudno mi było z tymi bohaterami i ich historią się w jakikolwiek utożsamić. Polubić, znienawidzić, zniesmaczyć się tym, zaciekawić?
I zupełnie nieważne jest czy Anderson to zaplanował czy mu tak wyszło, czy może osiągnął aż 150% zamierzonego celu.
W sumie całość sprowadza się do historii niezbyt ciekawego (bo dla mnie nic w postaci Lewisa ciekawego nie było, ot taki tam lekki ego i ekscentryk) związku.
Dodatkowo drażniące jest połączenie znakomitego kunsztu realizacyjnego i gry aktorskiej z tym całkowitym chłodem historii.
Wiwisekcja zupełnie dla mnie niezrozumiałego uczucia. Może tak miało być?
Nie będę oceniał punktowo, bo nie równie dobrze mógłbym dać 4/10 albo 7/10.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
Anderson, jak nie upublikujesz wersji reżyserskiej to się pogniewamy! Nie wierzę, że takie wspaniałe kadry nie pojawiły się w gotowym filmie.



Odpowiedz
Anderson nie robi wersji reżyserskich, bo ma 100% wpływu na ostateczny wygląd wersji kinowych.
W trailerach i scenach usuniętych Mistrza też była masa genialnych ujęć i po prostu wyleciały z gotowego filmu.

Gorzej że PTA od dawna nie robi komentarzy do DVD/BD. Jakiś czas temu w wywiadzie opowiadał że po setkach godzin montażu nie chce mu się po raz n-ty oglądać całego filmu i jeszcze o nim ciekawie opowiadać, sam zaproponował że może sens miałoby komentowanie scen podczas montażu do dyktafonu, a potem ktoś tą gadaninę by zmontował do gotowego filmu, bardzo chętnie bym coś takiego posłuchał, ciekawe czy będzie mu się kiedyś chciało.

Odpowiedz
Ten kadr z balonami może i do filmu nie trafił, ale dostaliśmy inny, bardzo podobny i równie świetny. Nie odczuwam potrzeby dodania tutaj kolejnych scen, nie żebym ich nie chciał poznać, ale "Phantom Thread" nie potrzebuje dopowiedzień, stanowi pełną i spójną historie gdzie nie trzeba nic dodawać.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rampage (2017) Gieferg 40 3,004 21-06-2018, 07:32
Ostatni post: Martinipl
  Baby Driver (2017) reż. Edgar Wright Gambit 76 9,148 27-05-2018, 16:02
Ostatni post: Gieferg
  Flatliners (1990 / 2017) Mierzwiak 2 732 19-05-2018, 23:53
Ostatni post: shamar
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 55 5,091 07-05-2018, 23:13
Ostatni post: al_jarid
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 31 2,520 07-05-2018, 11:26
Ostatni post: simek
  Power Rangers (2017) RysuMack 193 19,328 02-05-2018, 23:23
Ostatni post: Badus
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 74 6,736 15-04-2018, 20:47
Ostatni post: Snappik
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 39 3,988 12-04-2018, 10:16
Ostatni post: f.lamer
  The Shape of Water (2017) reż. Guillermo del Toro Kuba 71 7,321 18-03-2018, 00:09
Ostatni post: Quay
  Call Me by Your Name (2017) reż. Luca Guadagnino Kuba 22 1,806 17-03-2018, 11:31
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości