Piesń Lodu i Ognia - Wątek Spoilerowy
#1
Krótko - burdel w wątku serialowym i permanentne spoilerowanie zmuszają do wydzielenia części dotyczącej książkowej sagi. Nadal jednak uprasza się o korzystanie z tagów [spoiler], najlepiej rozwijając go o informację, z którą częścią historii mamy do czynienia, aby nie zabić przyjemności osobom opóźnionym.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#2
No właśnie miałem powiedzieć, że średnio widzę sens tego tematu dla mnie bo ja dopiero w połowie 2 tomu jestem.

Odpowiedz
#3
Nie tylko Ty czytasz cykl :P
Zastanawia mnie:
[spoiler="Nawałnica Mieczy"]Czemu Littlefinger kazał otruć Namiestnika? Jest na tyle wytrawnym graczem że nie mógł zakładać, że zostanie jego następcą. Prowokując wojnę między Starkami i Lannisterami... Czy chodzi mu tylko o Cat, czy o coś jeszcze?[/spoiler]
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#4
[spoiler="Nawałnica"]No Arryn mógł wyjawić Robertowi sekret Cersei, a to nie byłoby Littlefingerowi na rękę raczej, jak sądzę - facet był nieprzewidywalny i za cholerę nie dało się nim kierować. A znając Roberta mógł Petyr przewidzieć wszak, kogo wybierze na następcę. Littlefinger od samego początku manipulował Nedem, podjudzał przeciwko Lannisterom (sztylet wybitnie był mu na rękę), wzbudzał zaufanie. Chciał po prostu mieć swojego człowieka jak najbliżej tronu, a może i na nim. Nie wypaliło, więc zdradził Neda a teraz wyciąga co może od Lannisterów... [/spoiler]
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#5
[spoiler="Nawałnica"]Właśnie wątpię, żeby Arryn wyjawił prawdę o bliźniakach. Raz, że chroniłby Roberta (do którego miał stosunek ojcowski), dwa, także honor królestwa. Także jego wcześniejsze zamiatanie pod dywan sprawy Lysy wskazuje, że w tej sprawie zachowałby się podobnie.
A co do Neda - tego uważał za gracza, nie zaufałby mu na tyle, żeby uznać go za swojego, zresztą Stark nigdy by nie przejął korony dla siebie, co mógł zrobić już w momencie zdobycia Królewskiej przystani. Biorąc pod uwagę jego oczekiwaniu Starków z nożem i Jonem, myślę że bliżej mu do Lannisterów przez cały czas, chociaż jak widać zawsze grał tylko dla siebie. Jednak nigdy nie popierał Neda, tego miał nadzieję doprowadzić do ścięcia bądź wygnania, aby odebrać mu Cat. Plany zepsuł Robb zwyciężając armie Lannisterów.

Kurde, chciałbym jakieś bardziej ogarnięty opis wydarzeń z Roku Fałszywej Wiosny przeczytać, bo Martin to rozwlekł po 4 książkach i nie ogarniam...[/spoiler]
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#6
no z mojej strony to tylko gdybanie jest, ale raczej wydaje mi się prawdopodobne - [spoiler="Nawałnica"] Wiadomo, że Littlefinger dąży do jakiegoś konkretnego celu, chociaż na razie nie wiadomo dokładnie, do jakiego. Wiadomo, że wcześniej długo się do tego szykował (rozstawiał ludzi, zdobywał pozycję, zarabiał forsę). Wiadomo, że było mu potrzebne jakieś "pierdolnięcie" na dworze - i takowe osiągnął poprzez skłócenie Starków i Lannisterów do czego dążył z podziwu godną wytrwałością. No i teraz ma od cholery kasy, pozycję, i dwie w ciul wielkie i strategicznie ulokowane twierdze. Sam ciekawy jestem jgo następnego ruchu, bo w 4 tomie w zasadzie jedynie umacnia swoją pozycję w Eyre.
I kto, do cholery, ubił Joffreya???[/spoiler]
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#7
[spoiler="Nawałnica"]Właśnie gdybam, czy tym celem nie była Cat, a teraz, po Krwawych Godach, Sansa. Ostatecznie to miłość napędzała jego ambicję przez te wszystkie lata. Ale na koronę szans zbyt dużych nie ma - za mało ludzi mu ufa.

Joffreya ubiła Królowa Cierni, seniorka rodu Tyrellów. Kto inny poprawiał siatkę Sansy? :) To chyba było dość jasne...[/spoiler]
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#8
U was w empikach też nie sposób dostać drugich tomów Nawałnicy i tej księgi, która jest po niej? Mam wrażenie, że empik zamówił "Nawałnicę mieczy", bo nie wiedział że jest dzielona na dwie części, i przysłali tylko część pierwszą. Stal i śnieg i Cienie smierci walają się w sklepie całymi stertami, ale Krew i złoto i Sieć spisków? Ani jednego egzemplarza.

Odpowiedz
#9
miitary, trochę z czapy, ale jeżeli planujesz zakup książek - pod żadnym pozorem nie czytaj opisów na okładkach kolejnych tomów. Spoilery w ciul, mogące bardzo skutecznie zepsuć przyjemność z lektury.

A ja zaliczyłem 1 część Tańca. Jest średnio, momentami wręcz kiepsko. Rozumiem rozstawianie pionków itp, ale żeby to zajmowało łącznie 2000 stron (4 i 5 tom w sumie wypada liczyć jako jeden)??? Za dużo, zbyt monotonnie, zbyt wielka powtarzalność motywów (niektóre wrzucone chyba tylko po to, by przedstawić określone miejscówki). No i gamechanger niestety mocno z dupy,chociaż tutaj akurat sytuację ratuje POVowy styl narracji, którym brak wzmianek o tym motywie w poprzednich tomach od biedy da się wytłumaczyć. In plus sporo wyjaśnień pierdółek, których zawsze byłem bardzo ciekaw (zwierzoludzie, Zieloni, Varys i jego ptaszki, Valyria) oraz fajnie rozwinięta postać starego Boltona
. Powiedzmy również, że podobały mi się dalekosiężne reperkusje działań Dany z trzeciego tomu - znowu kolejna postać próbuje być szlachetna, a skutek jest odwrotny do zamierzonego. Życie, panie. No i oczywiście wątek ze smokami, ciekawym, w jakim kierunku pociągną motyw ichniego "uciekiniera". No nic, poczekam sobie teraz na premierę cz. 2.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#10
Wszystkich zainteresowanych informuję, że underground już się z pierwszym tomem "Tańca ze smokami" uporał, jakby coś ;)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#11
Saga George'a R.R. Martina taniej! - wszystkie tomy z 10% obniżką.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#12
I tak taniej wychodzi kupić w księgarni - koszty wysyłki mają raczej potężne.

Odpowiedz
#13
A w to już nie wnikałem :) Swoją drogą dałem linka, bo pisałeś, że miałeś jakieś problemy ze zdobyciem poszczególnych tomów.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#14
Przeczytałem Starcie królów i powiem szczerze - trochę się męczyłem. Bywały fragmenty, które pochłaniałem, ale bywały też takie, przez które odkładałem książkę na wiele dni. Ogólnie rzecz biorąc, niektóre wątki to marnowanie czasu czytelnika, czego NIENAWIDZĘ.

Na przykład Daenerys: setki poświęconych jej stron zadrukowano tylko po to, żeby na końcu wrócił status quo. Połaziła, połaziła, poznała parę postaci, przeżyła krejzolską (i szokująco wysiloną) przygodę w zaczarowanym domu - i na końcu znalazła się tam, gdzie była na początku książki: dalej idzie ze swoją armią i szuka żołnierzy i statków. PO CO TO BYŁO?

Dalej: Arya. Na początku wątek mnie wciągnął, bo miał potencjał, ale skończyło się na tym samym: tu połaziła, tu posiedziała, nic szczególnego nie zrobiła (zabiła kilka pozbawionych znaczenia postaci), nie zmieniła swojego położenia, i znów na końcu jest tam, gdzie na początku: w drodze.

O wątku Robba i Catelyn gruby zapomniał w połowie książki. Wątek Brana zakończył się twistem, który przewidziałem 200 stron wcześniej i tylko czekałem, aż wreszcie do niego dojdzie. W zasadzie całość ratują tylko wątki Theona, Tyriona i Jona. Reszta książki może iść na przemiał. 6/10

Odpowiedz
#15
Wiesz, z Martinem bywa czasem tak, jak z Kingiem - albo się lubi jego wodolojestwo, albo nie. Myślę też, że to takie "nic-się-nie-dzianie" po trosze odzwierciedla, hm, rzeczywistość. Mam na myśli to, że czasem przydarza się ludziom dużo złych rzeczy, czasem dobrych, a czasem po prostu nic się nie dzieje, bo to po prostu szara, gówniana codzienność. Oczywiście, trochę naciągane tłumaczenie, i jak napisałem, nie wszystkim sprawia przyjemność czytania o tym, że ktoś nic nie zrobił, albo gdzieś tam bezustannie łaził, albo (jak np. w "Tańcu smoków") siedział na dupie przez 3/4 książki i rozważał możliwości... No, u Martina przez takie fragmenty "brnie" się nieco lepiej niż u Kinga, choćby z tego powodu, że - ponownie, jak w życiu - nie zna się dnia ani godziny, kiedy stanie się coś złego (u Dżordża jest to przeważnie zgon postaci :-).
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#16
Wiesz, nie o to mi chodzi. Wodolejstwo Kinga uwielbiam - z reguły im dłuższa jego książka, tym lepiej. Ale zwykle to wodolejstwo jest wpisane w przedstawiony świat. W przypadku wątku Daenerys Martin wprowadził krainy i postaci tak oderwane od wszystkiego innego, że mam wrażenie jakby ktoś dokleił fragmenty z innej książki. Dlatego miałem nadzieję, że jej wątek dokądś zmierza, bo sam w sobie jest za krótki, żeby przekonywająco zaprezentować tamte regiony i tamtych bohaterów. No i przede wszystkim - wszystko to pokazuje z jednej perspektywy, przez co 100% postaci przewijających się u Daenerys wypada niesamowicie płasko w porównaniu do bohaterów głównych wątków, których widzimy na dziesięć różnych sposobów. Dlatego przez wątek Aryi przebrnąłem gładko, a Daenerys i jej papierowe przygody w innym świecie mnie męczyły.

Swoją drogą, czytając "Grę..." pomyślałem: Martin to King gatunku fantasy.

Odpowiedz
#17
Wątek Deanerys jest chyba najbardziej krytykowanym wśród czytelników PLiO, jednak są i tacy, którzy sobie go chwalą i złego słowa nie dadzą na to powiedzieć. Nie wiem, ale myślę, że jest w tym "męczeniu" czytelnika jakiś zamysł i złośliwa kalkulacja ze strony Martina. Kalkulacja, której efekt może być w ostatecznym rozrachunku "małym trzęsieniem ziemi". Fakt, faktem, ta cisza przed burzą trwa nieco za długo...

Jakkolwiek irytującym był ten wątek w "Tańcu ze smokami", to - chyba o tym już pisałem - jest taki moment w tej książce, który nie wiąże się jakoś szczególnie z "przyśpieszeniem akcji". Ot, Dany ma podjąć decyzję, która - imho - może postawić sytuację w Westeros na głowie i całkowicie, jak to się mówi, "zmienić wynik gry". Nie zdradzę, jak to się skończyło, ale sam moment przed to była czysta adrenalina, chociaż wszystko rozgrywało się z "siedzącymi na dupskach" bohaterami :-)

Więc są jasne i ciemne strony takiego lania wody. Oby tych jasnych było w przyszłości, jak najwięcej.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#18
Cytat:Daenerys
Z tym się absolutnie zgadzam, ta postać dla mnie zawsze była najsłabszym ogniwem cyklu, z tych samych powodów, które wymieniłeś.
Cytat:Arya
...A tu już nie masz racji :-) Tzn, masz, ale nie do końca. Ogólnie prowadzenie narracji z punktu widzenia kilku postaci wymusza na Martinie, by inne postacie/wątki prowadził "w tle", często w formie relacji, listów i opowiadań. Siostry Stark to właśnie takie tło: Arya oprowadza czytelnika po środkowym Westeros, przedstawiając ważne później miejscówki i postacie (Bolton, faceshifter, w 3 tomie jeszcze więcej graczy dojdzie), Sansa natomiast przedstawia dworskie intrygi z punktu widzenia osoby w nich nieogarniętej czyli robi za przeciwieństwo Tyriona (zresztą znowu - w tle pomalutku formują się świetne wątki, które wypłyną później). Ta dwójka jako postacie jest średnio ważna, liczy się background, który Spaślak w ich rozdziałach przemyca. I kurde - naprawdę nie podobał Ci się obraz wojny z perspektywy Aryi?
I odnośnie całego posta: z uwierz mi, na etapie tomu 2 nie ma wodolejstwa. Wodolejstwo jest dopiero w tomach 4 i 5. A teraz zabieraj się za przezajebisty tom 3 :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#19
Cytat:I kurde - naprawdę nie podobał Ci się obraz wojny z perspektywy Aryi?

Podobał mi się. Podobał mi się jej wątek do momentu, kiedy wylądowała w Harrenhal, bo wtedy utknął na dobre. Widzisz, Sansa przynajmniej zakończyła tom 2 w innym położeniu niż zaczęła - Arya zakończyła w takim samym.

Odpowiedz
#20
Skończył ktoś poza mną i Bezcelowym 5 tom? Bardzo zyskuje przy 2 części. Ogólnie jest to dziwny tom, widać wyraźnie granie na czasie by dać dorosnąć smokom i porozstawiać postaci z powrotem na mapie, sporo pierdółek w końcu wyjaśnili, Martin po 3 tomach przypomniał sobie o Rickonie :-) Z drugiej strony, tomy poprzednie zawsze były fajnie podzielone na wstęp, rozwinięcie i zakończenie, każdy POV koniec końców przebywał drogę z punktu a do b / robił coś ważnego / zdychał, tutaj natomiast sporo jest postaci, które dostają po 1 czy 2 rozdziały, i momentami nie wiadomo po co właściwie. Najzabawniejszy jest tu wątek Davosa, który po dwóch rozdziałach zakończonych całkiem zacnym twistem znika sobie całkiem z książki. Jayme i Dorne tak samo, z tym że oni mają po jednym rozdziale. Victorian chyba będzie robił jedynie za transport dla Czarnego Czerwonego, Arya dalej siedzi gdzie siedziała, po prostu nabyła dodatkowe skille. Tyrion dla odmiany niby dużo ma rozdziałów, ale poza koniecznością przedstawienia pewnej postaci (i "zagospodarowania" innej) nic z nich nie wynika.

A co jest dobrego? Rozdział na arenie, jak dla mnie top martinowych rozdziałów ever. Wątek Theona (jego wejście w końcówce absolutnie bezbłędne). Dialogi. Kilka końcowych cliffhangerów (list!!!).

Summa summarum chyba już wszyscy są na swoich miejscach, można więc domniemywać, że w następnym tomie "będzie się działo". Oby.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości