Piesń Lodu i Ognia - Wątek Spoilerowy
#21
Tak, skończył. Jak kogoś rozsadza po cliffhangerze lista - niech szybko uczy się angielskiego, i odwiedza stronę Martina - znajdzie tam fragment WoW z ważnymi informacjami ;)

Mnie się 5 tom nie podobał. O ile Uczta... była takim oddechem nabieranym przed kolejnymi miażdżącymi wydarzeniami, o tyle finał Tańca... nie przyniósł nic ciekawego. Za dużo mdłego Meeren, siedzenia na dupie w Essos, głupie finał Dany... Nie mam zupełnie pojęcia, do czego zmierza Arya, Davos służy za nędzny cliffhanger (gdzie do kroćset fur beczek! on ma jechać, gdzie?), Tyrion traci więcej czasu czytelnika niż powinien, Fajnie tylko wypada Theon (czemu każdy jego rozdział jest opisany innym pseudonimem...) i Żelaźni ludzie, ale mało ich i chyba wiele nie będą znaczyć. I Cersei się dostało, ale nie wierzę jej zwyczajnie. Pytania:
BTW: ktoś poza mną się zapoznawał z opowiadaniami o Dunku i Jaju?
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#22
I czemu finał niczego ciekawego nie przyniósł? Nurtuje mnie choćby kwestia, w jakiej postaci powróci
A dlaczego rozdziały Theona podpisywane różnymi pseudonimami? Ziom, przecież cały ten wątek polegał na odzyskiwaniu tożsamości, godności osobistej przez Greyjoya. Na każdym etapie tej drogi był kim innym...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#23
Co do Theona, to był rozdział:
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#24
Akurat kończę teraz pierwszą książkę i jest fragment, gdzie Catelyn mówi Robbowi, aby nie ufał Freyowi, bo ten zadaje się z Lannisterami - jak widać podwaliny pod tego mindfucka robiono już od początku. Muszę powtórzyć sam serial, ciekawe jak się będzie oglądało znając pierwowzór.

Pytanie do ekspertów - jak oceniacie książki. Która część najlepsza, która najgorsza. Chciałbym wiedzieć na co się nastawić. Szczególnie ciekawi mnie poziom drugiego tomu, bo - jak wiadomo - drugi sezon serialu, to jeden wielki bałagan (wnioskując po grubości "Starcia królów" chyba jednak przydałoby się 12 epizodów, chociaż paradoksalnie pamiętam, że podczas seansu miałem wrażenie, iż dałoby się to skrócić o połowę).

Odpowiedz
#25
Pierwsze trzy tomy to systematyczna zwyżka formy, osiągająca wyżyny zajebistości w drugiej połowie "Nawałnicy mieczy", potem już, niestety, znaczny spadek poziomu w postaci nudnej jak psia dupa "Uczty dla wron" i niewiele lepszego "Tańca ze smokami".

Odpowiedz
#26
Nawałnica Mieczy jest najlepsza, potem jest powolny zjazd w dół i wielkie rozwleczenie wszystkiego. Upadek nastąpił w okolicy dokładnego opisu sraczki jaką dostała Daenerys (tego nie wyprę z pamięci, chociaż bardzo chcę).

Odpowiedz
#27
U mnie ranking wygląda następująco - Nawałnica, Starcie, Gra, Taniec, Uczta. (oceny kolejno 10, 9, 8, 6, 4). Problemy drugiego sezonu są dwa - absolutne spierdolenie wątku Stannisa (choć paradoksalnie Melissandre i Davos są świetnie dobrani). Oraz wycinanie i / lub zmienianie właściwie wszystkich najbardziej kultowych wątków i scen. Te udane zmiany scenarzystów to chyba tylko Margarynka i bitwa (ograniczenie epy boli, ale klimat został zachowany). Ogólnie drugi sezon różni się od książki tak bardzo, że na nudę narzekać nie powinieneś.

Co do szykowania mindfucków na kilka tomów do przodu - chciałbym zobaczyć Twoją minę przy czytaniu ostatnich rozdziałów Nawałnicy :-) Generalnie sypać się to zaczęło wraz z piątym tonem, gdzie Spaślak wprowadził mindfucka z czapy (chociaż trzeba przyznać że dzięki specyfice narracji, ograniczonej wiedzy kolejnych POVów nie można za bardzo się tego czepiać). Anyway, dawaj wpisy o wrażeniach co jakiś w temacie o książkowym cyklu, miło będzie podyskutować.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#28
Cytat:Generalnie sypać się to zaczęło wraz z piątym tonem, gdzie Spaślak wprowadził mindfucka z czapy (chociaż trzeba przyznać że dzięki specyfice narracji, ograniczonej wiedzy kolejnych POVów nie można za bardzo się tego czepiać).

O którym mindfucku z "Tańca" mówisz?

Odpowiedz
#29
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#30
No to nie jest on z czapy. I jest bardzo spójne z postacią
Ponadto: czemu uważasz, że od tamtego momentu wszystko się sypie?

Dla mnie "Taniec" sypie się przez nieumiejętne prowadzenie narracji i przesadne skupienie na "zarządzaniu":
Nigdy żadna książka fantasy nie zmęczyła mnie tak, jak "Taniec ze smokami". Nawet "Uczta" nie była tak nudna.

Ciekaw jestem, jak rozwiążą to w serialu. Bo nie wyobrażam sobie sfilmowanych, długaśnych scen, w których
. Tak, jak "Nawałnica" - przez zintensyfikowanie akcji - została podzielona na dwa sezony, tak tutaj wyobrażam sobie, że cały "Taniec" (który jest objętościowo najgrubszym tomem "Pieśni") zostanie opowiedziany w przeciągu jednej serii.

Odpowiedz
#31
Jest z czapy :)
Nigga please. I z postacią Varysa też jest to spójne średnio - w poprzednich tomach facet jest przedstawiany konsekwentnie jako uosobienie racji stanu, tu nagle wychodzi na to że ciągle popierał jedno stronnictwo. Ze względu na specyfikę narracji jestem w stanie to przełknąć, ale jednak trochę w zębach mi zgrzyta. Podejrzewam że Martinowi zmieniła się koncepcja odnośnie Dany a nie chciał rezygnować z najazdu na Westeros, stąd te zmiany.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#32
Varys jako uosobienie racji stanu? To nie takie proste. To jest facet, który powtarzał, że wszystko, co robi, robi dla królestwa. A to dość enigmatyczna i niejednoznaczna kwestia. Tak naprawdę od początku ciężko było przewidzieć, po czyjej stronie gra Varys.

Odpowiedz
#33
Jarod, ale dlaczego z czapy?


A co do Varysa. Nie widzę w jaki sposób wydarzenia te miałyby kłócić się z jego dotychczasowym charakterem. To, że Eunuch stoi za dzieciakiem, może właśnie wynikać z tego, że robi to dla królestwa. Można się przecież kłócić, że:
It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#34
Myślę, że zczapowość polega na tym ,że jest to kolejna odsłona motywu "zabili go i uciekł", który zaczął się z niesmacznym przypadkiem Lady S. i w 5 tomie ociera się już o absurd. Gruby nie dał ANI JEDNEJ wskazówki wcześniej, która sugerowałaby, że może ten ktoś nie jest tak do końca martwy a teraz wyskakuje jak filip z konopii. W połączeniu z innymi (bardzo tanimi) zagraniami 5 tomu trudno jest teraz uwierzyć w czyjąkolwiek śmierć jeśli nie widziało jej naocznie przynajmniej 3 głównych bohaterów i nie poćwiartowano i spalono zwłok (a czasem nawet to nie wystarcza vide Pan M.). Osobiście nie zdziwiłoby mnie gdyby w 6 tomie sam Ned Stark włączyłby się powtórnie do gry o tron.

Odpowiedz
#35
Ja dopiero na drugiej książce jestem. Bardzo dużo Tyriona w Starciu królów. Praktycznie co drugi rozdział to Tyrion :)
Ogólnie książka rewelacyjna. Wolałbym posłuchać superprodukcji, pierwsza część była po prostu Mega ale czyta się naprawdę dobrze.

Odpowiedz
#36
W końcu przeczytałem całość i jestem raczej zadowolony, ale było kilka zgrzytów :) Pierwsze trzy tomy bardzo dobre, raczej spójne i zgrabnie napisane. Kolejne dwa niestety zwiastują obniżkę formy - Martin ciągle ma talent do twistów i zaskakującego rozstawiania pionków na szachownicy, ale tym razem wkrada mu się totalnie niekonsekwentny bałagan, który jednak - gdyby go zwięźlej napisać - mógłby dorównać trzeciemu tomowi. Bardzo nie podoba mi się rozbicie jednej książki na dwie w taki sposób. Gdybym miał wybór, to zrobiłbym z "Uczty..." i "Tańca..." jedną powieść na około 1300 stron i całość wyszłaby na tym o wiele lepiej. Lubię lanie wody Martina, ale tutaj już go czasem ponosiło. Widać też wyraźnie, że Grubas chciał wydać 5 tom jak najszybciej i nie skończył go sensownie, odkładając - najwyraźniej - końcówkę (bitwy?) na początek tomu 6. Szkoda, bo odnośnie samej fabuły nie mam jakichś wielkich zastrzeżeń - wolałbym jedynie, aby to było chronologicznie i bardziej zwięźle napisane. Taki podział i rozciąganie opowieści do nieskończoności nie mają zwyczajnie sensu. Nie wiem też po co (przykładowo) taka Melissandre dostaje jeden rozdział, a później się ją olewa. Podobnie z wątkami kilku innych postaci (Davos! Sansa?). Jak pisałem, konstrukcyjny horror - wcześniej pojedyncze tomy stanowiły jakąśtam całość, teraz tak to płynie nie wiadomo dokąd i w którym miejscu zostanie ucięte. Dziwne, że zajęło mu to aż tyle lat.

Nie hejcę Dany, choć jej wątek zrobił się w tomach 4 i 5 trochę nie ten tego, ale za to cieszy mnie:
Uważam też, że nie docenia się w tym miejscu Greyjoyów. Oni jeszcze namieszają :) Victarion to obecnie jeden z większych madafaków w serii, raczej nie bez kozery. Przypuszczam też, że nie będzie woził Czerwonego po morzach, a właśnie szybko trafi tam dokąd zmierza :)

Jeśli chodzi zaś o serial HBO, to będą mieli niezły kłopot. Konstrukcyjnie 4 książka totalnie nie klei się w zamkniętą całość - żeby to jakoś wyglądało, to będą musieli zrobić z całości 4 i 5 książki jeden dwuczęściowy (20-odcinkowy) sezon. Modlę się, aby nie chcieli tego bardziej rozciągać.

Odpowiedz
#37
Wątki z czwartego i piątego tomu zaczną w serialu być wprowadzane, jak sądzę, już od następnego sezonu. Na pewno pojawi się Nestoris (ale podejrzewam, że mignie jedynie w dwóch - trzech scenach w stolicy), prawdopodobnie będzie miało miejsce błędne rycerzowanie Brienne (mogliby skończyć ten motyw wejściem LSH w końcówce sezonu, dość zgrabne połączenie by z tego wyszło), Krakenka też już rusza na Westeros, więc myślę, że jej wątek będzie ciągnięty z pominięciem elekcji (choć sama elekcja pewnie się pojawi).
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#38
Prawdopodobnie, ale jeśli zaczną podbierać z 4 i 5 książki, to pod koniec kolejnego sezonu będą musili zacząć podbierać z 6 ;P A nie wiadomo, kiedy ta się ukaże. Już prawie pewne jest, że nie w przyszłym roku.

Odpowiedz
#39
"Uczta dla Wron" i chyba jeszcze słabszy "Taniec ze Smokami"... meh. O ile pierwsze trzy tomy postawiłbym w moim TOP ulubionych książek, tak 4 i 5 nie mają do nich nawet startu. Ok, nie są to złe powieści, ale w potworny sposób rozciągnięte. To powinien (jak pierwotnie Martin planował) być jeden tom.

Co na minus oprócz wodolejstwa?

-
- Ile, k*rwa mać, można pisać o sraczce? 5 tom powinien chyba nosić tytuł "Krwawa dyzenteria".
-
- Jak by na to nie spojrzeć, za wiele się w nich nie wydarzyło.

Plusy?
- Mudafuckin' Victarion. Jestem ciekaw jak go spieprzą w serialu.
-
-
-
-
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#40
Ta się zastanawiam... Jak myślicie, będą scenarzyści serialu mieli jaja by uśmiercić Tywina tak jak w książce? W powieści to super wypadło, ale Dance'a jakoś sobie nie wyobrażam umierającego na kiblu, no po prostu pewnych rzeczy się nie robi... :) Niby był już background w pierwszych odcinkach tego sezonu pod postacią powracającego tekstu o sraniu złotem, ale wciąż...

No i zastanawia mnie jak spieprzą wątek Shae - już teraz zmiana jej charakteru to jeden wielki LOL. Kolejny raz W & B kombinują, kombinują, po czym w ostatniej chwili wracają do wersji Martina because fuck you, that's why. "Ucieczka" Jaimego, ucieczka Sansy, teraz to.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości