Pitbull
#61
Bez spoilerow

Bylem dzisiaj i powiem, ze nie jest za dobrze, film jest jak dla mnie strasznie chaotyczny poprzez nagromadzenie sporej ilosci watkow, zamiast skupic sie na czyms konkretnym, otrzymujemy cos, nagle cos innego, wracamy znowu do cosia i jeszcze cos trzeba wrzucic. Z Pitbulla pozostala tylko nazwa, chyba ze nowe porzadki mamy traktowac jako nowe postaci i film. Mamy kilka fajnych dialogow, pare razy sie zasmialem, ale to w wiekszosci za sprawa postaci Strachu, ktory jednak jest najlepiej rozpisany w filmie. Mamy niepotrzebne watki i postacie m.in. Agnieszka Dygant wielkie WTF jako jej postac i gra aktorska. Są nawet fajne ujecia krecone raczej dronami. Linda gra w sumie swoje, nie ma sie czego przyczepic. Czeczot dostaje fajna postac, ale pozniej jakos to wszystko zanika. Na plus Maja Ostaszewska, bo jest naprawde piekna i ma to cos w sobie, co wiecej zagrala bardzo fajnie z tzw. jajem :)

Ocena 4/10 nie byl to przyjemny seans, aczkolwiek gdybym mial browara w reku moze dalbym 6/10 na nasze polskie realia. Szkoda, bo liczylem na cos mocniejszego, a dostalem wydmuszke.

Odpowiedz
#62
Byłem dziś rano i moim zdaniem ten film jest strasznie zły.

Też zauważyłem totalny chaos. Wątków jest pełno, żaden na dobrą sprawę nie ma rozpoczęcia, tylko po prostu każdy się nagle zaczyna. Czasami to jest przedziwne. Już na początku Vega serwuje mega absurdalne spotkanie Majami (ta ksywa to jest potęga :D) z Babcią (a ta jeszcze potężniejsza) i jeszcze bardziej absurdalny dialog między nimi, który jest znany ze zwiastuna, ale w filmie wypada jeszcze gorzej, ze względu na reakcję tego policjanta na to co słyszy. Ogólnie jego postawa przekłada się na wszystkich bohaterów filmu. Każdy zgrywa mega kozaka, ale wtedy na ekranie pojawia się ktoś inny i jeszcze bardziej kozaczy. No totalna masakra. Nie wiem czy gorsze wrażenie w tym elemencie robi dramatycznie nędzne rozpisanie postaci, reżyseria sytuacji, czy po prostu okropna gra aktorska.

Aktorom warto poświęcić kilka słów, bo mamy tu taki festiwal żenady, jak mało kiedy. Zacznę od góry. Grabowski jest ok, ten cały Majami pod kątem aktorskim w sumie też nie jest jakiś tragiczny, Linda to Linda, napakowany koks gra fatalnie, ale to trochę taki kazus Arniego z Terminatorów, gdzie nawet jest to zaletą. Cała reszta ściga się w każdej scenie o tytuł boga hujni. Jest kolo Zupa (te ksywy naprawdę miażdżą) i gra go jakiś typek z seriali TVN. Znaczy gra to duże słowo, typ bardzo chce być mrocznym socjopatą i wpada w taką pułapkę, że im bardziej stara się grać minimalistycznie tym bardziej widać jak bardzo to wymuszone i nienaturalne się staje. Jest postać grana przez Maję Ostaszewską, która bardzo szarżuje, żeby zrobić z siebie jakąś zakręconą sexi mamuśkę i już od pierwszej sceny odstawia totalny cyrk. No i jest Agnieszka Dygant, którzy przebiła dno, ale leci dalej w dół. M A S A K R A. To co ona tu odstawia jest nie do opisania. Już w pierwszej scenie widać jak bardzo jej zależało, żeby zabłysnąć i być tajemniczą wariatką. Mamy też w jej wykonaniu niesamowicie tragiczną próbę grania socjopatki bez emocji. Jednak prawdziwy popis daje w scenie na przesłuchaniu. To trzeba zobaczyć, bo nie wiem, czy widziałem w kinie kiedykolwiek bardziej żenujący widok. Tak ogólnie chyba się kończy etatowe granie w Klanach i innych takich zderzone z kreacjami domyślnie rozpisanymi bardziej skomplikowanie. Wszyscy nagle za wszelką cenę chcą zrywać ze swoim wizerunkiem i szarżują aż się kurzy. Polscy aktorzy mają taką tendencję, że kiedy mają do odegrania role dramatyczne, to mrużą oczy i mówią niższym tonem. Dla nich to jest wtedy poważne aktorstwo.

Fabuły to za bardzo nie umiem krótko streścić. Chyba się po prostu nie da, ale co mi tam. Poznajemy Majami, który jest takim trochę bogiem wojny i mimo 2 lat ćpania ma sylwetkę Apolla, biega z nożem w brzuchu i strzela w centrum Warszawy ze 100 metrów w łeb bandziora leżąc we własnej krwi. Policja ogarnia, że Majami jest zbyt dobrym policjantem więc go wypychają niżej w hierarchii, ale jemu to jebie i tam od razu ogarnia jakiś największy gang w historii Europy i go zaczyna zwalczać zakładając podsłuchy siłą woli. W międzyczasie poznaje kobietę, która pojawia się w filmie, wtedy jak reżyser sobie o niej przypomina. Równolegle działa ten gang na czele z Lindą. Mordują, biją, kradną i ogólnie robią wszystko, bo są nietykalni. Mają w dupie świadków, dowody, zabijają dzieci, no są siłą nie do poskromienia. Nawet magiczne podsłuchy Majami nic nie dają. W tle jest cały czas wątek ustawek między bojówkami Lecha i Legii. Szykuje się też ich wojna z Czeczenami. Majami na łodzi dostaje pomocną dłoń od Babci, przy cumowaniu jachtu. Wszechmocny gang porywa ludzi i śpiewa sobie okupy w setkach tysięcy a nawet milionach euro. Gangsterzy trafiają do więzień, ale to w sumie nic im nie robi, bo jak chcą to z nich wychodzą, chyba że przed bramą stoi Majami, wtedy muszą wrócić. Gdzieś tam Vega przypomina sobie, że Pitbull słynął z przemycania do fabuły prawdziwych wydarzeń, więc coś tam czasami mignie kojarzonego z wiadomości, ale nie ma to i tak znaczenia. Jest, żeby było. Potem jest kompletnie bez sensu zakończenie.

Ogólnie absurdy w tej historii są tak ogromne, że nie wiem jak je tłumaczyć. Jedynie chyba tym, że pewnie będzie serial z tego znowu i 3/4 rzeczy wycięto, bo inaczej nie wiem, kto napisał taki bełkot.

Plusem jest kilka zabawnych dialogów, ale z tym też przesadzano momentami, gdzie na siłę w każdym zdaniu musiał się znaleźć jakiś cool slangowy wtręt. Postać nasterydowanego karka i jego rozkminy tez bywają spoko. Nie wiem co jeszcze było ok. Trigger discipline :D to taki film, gdzie tego typu drobiazgi stają się realnymi atutami

Podsumowując muszę napisać, że ten film nie ma nic wspólnego ze starym Pitbullem. Stary film i serial był jaki był, nieważne. To nie ma z nim nic wspólnego. Postać Grabowskiego poza tym, że się tak samo nazywa nie łączy tych historii nawet najdrobniejszym szczegółem. Nie ma tutaj cienia nawiązania do czegokolwiek. Barszczyk również mógłby być zamieniony na kogokolwiek innego, a nawet powinien, bo z tego co pamiętam, to jednak jego postać w pewnym momencie serialu była już jednak trochę bardziej ogarnięta a tutaj powrót do przeszłości. Igor Królikowskiego nie jest nawet warty wspominania. Kto zobaczy film, to zrozumie o co chodzi. NIC nie nawiązuje do starego Pitbulla. Muzyka jest inna, bohaterowie są inni. Vega nie stawia na surowy realizm, bo w kilku scenach z fatalnym efektem sili się na jakieś dziwne inscenizacje (scena w burdelu).

Mam dość.
2/10 a chyba i tak obniżę
.

Odpowiedz
#63
Serio? Ktoś po Vedze spodziewał się czegoś dobrego?
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#64
Spodziewam się serialu, który pewnie pojawi się po premierze "Nowych porządków" .
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''

Odpowiedz
#65
Szkoda. Miałem nadzieję na coś fajnego czy chociaż zjadliwego, a tu lipa. No nic, poczekam jeszcze na jakieś opinię i wtedy zdecyduję czy iść do kina. Ale jeśli jest tak jak piszecie to Vega chyba już na zawsze pogrzebał swoją reżyserską karierę.

Odpowiedz
#66
Powyższe recki nie są zaskakujące. Vega to filmowy i reżyserski analfabeta, zatem wszystko się zgadza, pasuje, gra i trąbi. Filmu jeszcze nie widziałem, poczekam jak TVP wrzuci na stronę :)

Odpowiedz
#67
Wchodzę na filmweb zobaczyć obsadę. Żem się uśmiał na widok Lindy. Co Vega miał w głowie, nazywając strasznego szefa mafii złowrogim przydomkiem "Babcia"? :D Chryste
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#68
W sumie juz nie chodzi o samo nazewnictwo, ale ilosc uzytego slowa, bo chyba pada w filmie 2 razy.

Odpowiedz
#69
Wróg myśli, iż ktosik o ksywie "Babcia" to niepoważny przeciwnik i śmieje mu się w twarz. By po chwili zarobić śmiertelny cios. Jak to mówili w "Batman: Dark Victory": "Najsilniejszy jesteś, gdy przeciwnik ciebie nie docenia." Taki wróbel ma sympatyczny wyraz dzioba, a potrafi okrutnie zadziobać pisklęta konkurencyjnych ptaków. A zreszta co ja się wysilam. Pewnie Vedze taka myśl ani razu nie zaświtała, gdy pisał o scenariuszu :).



Dialogi niewyraźne. A jak są wyraźne to słabe.

Odpowiedz
#70
PITBULL NOWE PORZĄDKI

Mój Boże, co za tępy, nieprzyjemny film.

Przed obejrzeniem nie wiedziałem nic o twórczości Vegi, więc ten kolaż wytatuowanych karków, betonowej Warszawki i super męskich mężczyzn karykaturalnie silących się na uliczne twardzielstwo, wziął mnie nieco z zaskoczenia. Tzn. już gruba, zapijaczona, gburowata morda Grabowskiego na szaro-burym plakacie filmu, sugerowała, że Pitbull będzie chciał sprawić bym fizycznie poczuł smród starych komisariatów, ale aż takiej karykatury się nie spodziewałem. Lubię swojski, osiedlowy temperament i słownictwo w Polskiej twórczości az macz az de nekst gaj, ale oglądanie tego filmu było trochę jak słuchanie przy wódce irytującego kumpla z podwórka, pierdolącego o ziomalskich przygodach, których intesywność i niewiarygodność wzmaga się wraz z ilością wypitych kieliszków.

To silenie się na filmowe twardzielstwo przefiltrowane przez Polskie "klimaty" było tak nieprzekonywujące i przesadzone. Darek z tym swoim irokezem (of kors) i skwaszoną miną psiego gówna na dywanie, pokazującą jak to chłopak ma cały świat w dupie, wyglądał jakby był wyciągnięty z jakiejś filmowej parodii. No i ten przytłaczający mhok i szarzyzna. To nie jest ciężar porządnie napisanych, jankeskich sensacji/kryminałów gdzie brud świata przedstawionego ściskał gardło. To jakiś dziwaczna pretensja, która w najlepszym przypadku jest sztuczna i nieprzekonywująca, a w najgorszym po prostu odrzucająca i sprawiajaca, że film był nieprzyjemny w tej swojej agresywnej betonowości.

No i ja pierdolę, ten scenariusz. Takiego burdelu i nieczytelnego związania wątków, to ja nie widziałem w żadnym filmie od lat.Co tam się właściwe działo? I przepraszam bardzo, niech ktoś mi wytłumaczy, ale czy oni próbowali między Lindą a Darkiem zawiązać jakąś nić męskiego porozumienia, ala Pacino i De Niro w Heat? Temu miała służyć ta scena na pomoście? W sensie głowny zły filmu ni z gruchy, ni z pietruchy, bez żadnego scenariuszowego podbudowania, pojawia się na moment w życiu głownego bohatera i zupełnie apropo niczego, pomaga mu documować łodkę do pomostu, i od razu rodzi się pomiędzy nimi męska sztama? Etap pierwszy - Linda zamoczył garniak w wodzie. Etap drugi - "Ty i ja nie różnimy się tak bardzo". Rotfl. Polska szkoła scenopisarstwa, Jisas do kroćset fur beczek! ja pierdolę.

Przyzaję, że film miał sporo dobrych tekstów i parę razy się dobrze uśmiałem, ale tak poza tym to PITBULL był raczej niezamierzenie śmieszny
Wonderful things can happen when you sow seeds of distrust in the garden of assholes.

Odpowiedz
#71
Cytat:Takiego burdelu i nieczytelnego związania wątków, to ja nie widziałem w żadnym filmie od lat.

To obejrzyj "Służby Specjalne" tego samego twórcy.

Odpowiedz
#72
Obejrzałem se ten klip parę postów wyżej i ja pierdole, chu już z tym nieszczęsnym ogórkiem, ale czy w tym kraju nikt nie potrafi po prostu nagłośnić dialogów w filmie? O co tu w ogóle chodzi? W Służbach było to samo, część kwestii po prostu umykała. Czy nie ma w Polsce kogoś obcykanego w zbieraniu dźwięku tzw. mikrofonem i kogoś innego, ktoby to w postprodukcji potrafił ogarnąć? Gdzie leży problem, wie ktoś? W sprzęcie z prl? Bo chyba nie w ogólnej nieudolności dźwiękowców. Może oni powinni każdy jeden dialog nagrywać osobno, w studiu.

Odpowiedz
#73
Lepiej nie. Podkładanie głosu wychodzi im jeszcze gorzej niż nagrywanie go.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#74
W polskich reklamach jakoś dźwięk jest zawsze jak trzeba, więc da się.

Odpowiedz
#75
Polskie reklamy też bardzo często mają dobre efekty specjalne, scenariusze i reżyserię. Bo nie tworzy ich to towarzycho wspólnej adoracji :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#76
Cytat:Elektryzujące i zdeterminowane - policjantki i dziewczyny z drugiej strony
barykady.

18 maja w Warszawie padł pierwszy klaps na planie filmu "Pitbull.
Niebezpieczne kobiety". Druga część filmowej trylogii w kinach od 11
listopada 2016 roku.

You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#77
Obecnie Vega to jest faktycznie filmowiec na poziomie tych swoich Ciach i innych Last Minute. Żeby się już totalnie skompromitować nazywa te swoje nowe wypociny Pitbullem.
.

Odpowiedz
#78
Druga część filmowej trylogii...Pierwsza o facetach, druga o kobietach to trzecia chyba o dzieciach. Pitbull. Szczeniaki.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#79
Technicznie rzecz biorąc to właśnie kręcą TRZECI film, ale kto by się przejmował detalami.

Odpowiedz
#80
Vega odcina się od starego Pitbulla. Mimo wszystko pierwszy film ma jednak za wysoki poziom i on nie chce się z tym utożsamiać.
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości