Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski)
#61
(25-01-2014, 03:52)Strummer napisał(a): A ja się pytam co ten film miał pokazać?

Wódę, rzygi, delirę, ładne nogi w ładnych butach podskakujące w rytm kopulacji, znakomite aktorstwo, ogólnie to scenki alkoholowe.

Pewnie widzieliście: na samym końcu napisów jest jakieś coś takieś:
mniej pij.pl
Nie wierzę, że to ma być film-moralitet. To zwykła historia o rzygach i wódzie. O problemach ze sobą. Tyle, styknie.


Odpowiedz
#62
Próbowałem to obejrzeć ostatnio.
Generalnie nie lubię polskiego kina, lecz od czasu do czasu daje szanse co niektórym produkcjom bardziej utalentowanych reżyserów.
Smarzowski to ma być ten bardziej utalentowany polski twórca? Olaboga, on chyba sam po litrówce ten film kręcił. Takiego festiwalu najgorszego gówna to ja dawno nie widziałem i raczej widzieć nie chcę już nigdy. Ten film wygląda źle, narracja to jakaś żenada, fabuła, jaka fabuła?
Być może nie jechał bym po tym gdyby ten film oferował chociaż jakaś puentę czy coś. Nic, kompletnie.
Powiedzcie tylko, ze to jest najgorszy film Smarzowskiego inaczej nie tknę niczego innego z jego twórczości.
0/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#63
(19-02-2014, 14:37)Danus napisał(a): Ten film wygląda źle (...)
WTF? Zdjęcia są przecież przynajmniej bardzo dobre.

(19-02-2014, 14:37)Danus napisał(a): (...) narracja to jakaś żenada, fabuła, jaka fabuła?
Ale zdajesz sobie sprawę, że narracja ma symulować stan ciągłego upojenia alkoholowego przerywanego krótkimi okresami trzeźwości? Fabuła też jest, ale przefiltrowana przez tę chaotyczną narrację. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę tematykę, ma to jak najbardziej sens.

(19-02-2014, 14:37)Danus napisał(a): Być może nie jechał bym po tym gdyby ten film oferował chociaż jakaś puentę czy coś. Nic, kompletnie.
I znowu, biorąc pod uwagę temat, jakiej puenty oczekiwałeś?

(19-02-2014, 14:37)Danus napisał(a): Powiedzcie tylko, ze to jest najgorszy film Smarzowskiego inaczej nie tknę niczego innego z jego twórczości.
We wcześniejszych filmach jest więcej fabuły i prostsza narracja, ale za to Wesele i Dom Zły wyglądają dużo gorzej.



Odpowiedz
#64
Hm. Ja miałem święte postanowienie, że będę chodził na każdy film Smarzowskiego, nie ważne o czym będzie - taki mam do niego szacunek.

Ale jakoś na Pod Mocnym Aniołem szkoda mi iść do kina.
Chyba obejrzę na małym ekranie. Trochę ubolewam, że wybrał akurat taki temat i taką książkę.

Danus napisał(a):Powiedzcie tylko, ze to jest najgorszy film Smarzowskiego inaczej nie tknę niczego innego z jego twórczości.

Na pewno mogę powiedzieć, że "Róża" to film wybitny i do tej pory jego najlepszy (mam niejakie przeczucie, że PMA go nie przebił, lekko mówiąc).
Jeśli zmienisz zdanie co do Smarzowskiego, który jest zdecydowanie jednym z najlepszych polskich reżyserów wszechczasów, to następnie polecam "Kurację" (filmoteatr, ale tak samo jak "Róża", mało tam elementu pijaństwa który dosłownie zalewa resztę jego filmów).
No i wtedy "Drogówka", "Wesele" i "Dom Zły".
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#65
http://panmilus.blogspot.com/2014/03/recenzja-pod-mocnym-anioem-wojciech.html

Double-recenzja PMA i "Saving Mr Banks" Maika.

Odpowiedz
#66
Obejrzane, na raty co prawda - zacząłem oglądać bardzo późno i sen mnie zmógł, fabuła zbytnio nie przykuwała do ekranu. Oczywiście wrażenia ambiwalentne: wykonanie bardzo dobre, zdjęcia, rwany montaż, poschizowana muzyka, aktorstwo (najbardziej do gustu przypadł mi Grabowski), no po prostu Smarzowski ma fach w ręku i nie zawodzi. Scenariusz... z jednej strony ciężko się go czepiać, bo ta fragmentaryczność i zasadniczo brak jakiegoś ciągu przyczynowo-skutkowego jest uzasadniona, z drugiej kompletnie mnie to nie ruszyło, jedyne przemyślenia jakie wydusili ze mnie Smarzowski z Pilchem to: "o fuj" i "o do kroćset fur beczek!, dobrze, że dawno temu ostatnio się tak najebałem". Krótko mówiąc: niezłe, ale mi się nie podobało, dam 6/10 za pomysłowe wykonanie.

Odpowiedz
#67
Chlanie, rzyganie, jebanie, sranie i... zwidy.

Świetny film. Świetny. 3/10
To powinna być jakaś etiuda a nie pełnometrażówka.
(19-02-2014, 14:37)Danus napisał(a): Powiedzcie tylko, ze to jest najgorszy film Smarzowskiego inaczej nie tknę niczego innego z jego twórczości.
0/10

Moderator na "Klubie Miłosników Filmu" nie widział "Wesela"?

Jak dla mnie, ciągle:

1. Wesele
2. Kuracja
3. Dom zły / Róża
5. Drogówka

15. PMA




welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#68
Cytat:To powinna być jakaś etiuda a nie pełnometrażówka.
Nigdy nie rozumiałem tego argumentu, a ostatnio na forum pojawia się w odniesieniu do mniej więcej co trzeciego filmu. W Twojej ocenie film byłby dobry, miałby sens i w ogóle fajnie jakby był identyczny, ale miał co 3 scenę i trwał 30 minut? Nie podoba Ci się sam pomysł na taki sposób przedstawienia historii pisarza-pijaka, czy pomysł był ok, ale wolałbyś to obejrzeć zamknięte w kilkunastu zamiast kilkudziesięciu scenach.

Odpowiedz
#69
Jakby miał 30 minut to też by się nie podobał. Przynajmniej by tak nie męczył.
Nie czytałem papierowej podstawy więc się nie wypowiadam ale mi to nie wygląda na "przekładalne na materiał pełnometrażowy".

Historia przedstawiona jest dobrze, zagrane też ale w pewnym momencie masz dość oglądania, w kółko, tego samego. Czyli dla mnie to słaba historia na film.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#70
doskonałe aktorstwo, chaos narracyjny w połączeniu z miałkością fabuły przy takim temacie tworzą nijakość. Smarzowski świetnie operuje środkami do przekazania syfu - tylko podczas seansu stawiałem sobie pytanie "czy wystarczyłoby zdjęcie pijaka w wymiocinach?". Bo w skrócie taki jest ten film - rozwleka na części pierwsze to, co można zawrzeć na jednym obrazku.

Ostatnia scena w ciekawy sposób scala się z tłem bohaterów w dodatkowych wątkach - tu jednak wychodzi bolączka filmu, brak jakiegokolwiek podejścia psychologicznego do tematu, które - moim zdaniem - powinno chociaż zostać muśnięte. Ostatnia scena jest "tym muśnięciem", ale zbyt prostym i zbyt krótkim. Oto bohater, pijak nie z wyboru (jak sugeruje ujęcie z góry) jest w sytuacji bez wyjścia, mieszka pomiędzy monopolowym a sklepem z alkoholem: jest w trójkącie zła i tam pozostanie. Każda historia pobocznych bohaterów ma "przyczynę" picia, i tu jest pies pogrzebany (a dokładnie słaba fabuła) - ci ludzie z jakiegoś powodu (przyczyna zawsze jest, nie ważne czy zewnętrzna czy wewnętrzna) zakumplowali się z wódą. Piszę o tym, ponieważ do obrazka rzygowin, urojeń i całego bagażu utopionego alkoholika powinno coś być załączone, minimalna głębia psychologiczna - przecież ten film nie jest studium dla ludzi z AA, tylko dla widzów, więc jeśli tak, choć ziarenko prawdy z "drugiej" strony się należało.

Film jest mocny w środkach, słaby w treści - treści właściwie nie ma - ani otwarcia, ani zamknięcia. Ciężko mnie to ocenić jednoznacznie, ale patrząc na obraz jak zwykły widz, odczucia mam mieszane.
loading podpis...

Odpowiedz
#71
Z tym filmem nie wytrwałem do końca. O jedną dyfekację i pawia za dużo i wtedy pojawia się pytanie po co?
Za dużo wyraźnego w tej dycyplinie wyrazu i te sceny seksu meneli z pielęgniarami przejaskrawione i już z resztą
typowe dla Smarzowskiego. Ale nie mówię nie.
Nie lubię snobów, hipsterów i internetowych cwaniaków

Odpowiedz
#72
Mocny i obrzydliwy film. Obrzydliwy jak alkoholizm, bo właśnie "Pod Mocnym Aniołem" można nazwać nie tylko filmem, ale i definicją uzależnienia alkoholowego i menelstwa. Obsada, a zwłaszcza rola Więckiewicza bardzo dobra. Zdjęcia ładne pomimo brudnych obrazów. Muzyka czasami też robiła dobry klimat. Na początku nie mogłem się połapać o co chodzi z tym montażem i narracją. Przeskakiwanie scen między sobą to totalny miszmasz. No ale właśnie dobrze to przedstawia stan alkoholowy. Nie wiadomo już co tu jest prawdą, a co sobie główna postać uroiła, co przecież w prawdziwym życiu też się zdarza, że nie wiemy co się dokładnie działo podczas libacji. Mogłoby się wydawać, że ten film nie ma zakończenia, ale w sumie alkoholizm też nie ma zakończenia. Bohater ciągle pije, idzie na odwyk, wychodzi i znowu pije itd. Całe jego życie będzie tak wyglądać. "Time is a flat circle", jak to mawiał Rust Cohle. 7/10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kler (Wojciech Smarzowski, 2018) shamar 69 2,592 1 godzinę temu
Ostatni post: Ojciec_Pijo
  Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski) Mental 301 37,396 12-07-2018, 22:19
Ostatni post: Gieferg
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 216 48,351 03-11-2016, 04:49
Ostatni post: und3r
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 4,922 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski Arahan 126 22,566 27-10-2016, 22:26
Ostatni post: Capt. Nascimento



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości