Prawdziwy film, czyli istota kina
#1
Chciałbym wciągnąć Was w filozoficzną dyskusję o tym, po co właściwie jest film i czym powinien się cechować. Chciałbym także, byście obiektywnie ocenili najbardziej znane dzieła nie pod kątem przyjemności ich oglądania, ale pod względem wartości, jako sztuki wyłącznie filmowej.

Kończycie oglądać film i nasuwa się pytanie: "Po co w ogóle to nakręcili? To wszystko dało się opisać w książce albo przedstawić w formie krótkich opowiadań w gazecie." Bo czy wiele filmów to nie jest właśnie lekkostrawna alternatywa dla leni? Wiem, że świat pędzi jak szalony i nikt nie ma czasu, wiem też, że nie każdy potrzebuje inteligentnej rozrywki. Ale przez chwilę bądźmy tymi jedynymi zatroskanymi i zróbmy sążną refleksję.

Zerknąłem sobie ostatnio na IMDB Top 250. Pierwsze miejsce okupuje "Skazani na Shawshank" (?!). Film fajny, nie powiem, ale właśnie. Po co on powstał? Obraz, jak dla mnie, nic a nic nie dodaje do przeczytanej przez narratora historii. Mogło z tego powstać średnie słuchowisko radiowe, a powstał średni, jak dla mnie, film. I to w dodatku zupełnie niepotrzebny.

Co jest więc prawdziwym kinem? Rzucę takie tytuły jak "Dobry, Zły i Brzydki" oraz "Terminator II". To są dwa zupełnie inne filmy, niosą inne wartości, na co innego zwracamy uwagę oglądając je. Ale łączy je to, że najpełniej wykorzystano tu obraz i nie dałoby się tej samej historii przedstawić w formie np. książki czy malowidła.

Na początek proponuję zastanowić się nad tymi pytaniami:

* Czym powinien cechować się prawdziwy film?
* Jak oceniać filmy poszczególnych gatunków?
* Jakie filmy, wg Was, można uznać za prawdziwe?

Mile widziane krytykowanie swoich ulubionych filmów.

P.S. Dobry temat na artykuł albo wręcz pracę magisterską!

Odpowiedz
#2
Mnie tylko zastanawia w tym - wybacz - bełkocie jedno: dlaczego np. historii z T2 nie można byłoby przedstawić w formie książki?

Odpowiedz
#3
Historię - tak. Ale to film akcji, są efekty specjalne itd. Tego typu film trzeba inaczej oceniać.

Odpowiedz
#4
A w "Skazanych na Shawshank" (moim zdaniem filmie wybitnym) masz grę aktorską, muzykę, scenografię. Tak samo można opisać celę Andy'ego zamiast ją pokazywać, tak samo można opisać jadącego motocyklem Arnolda.

Odpowiedz
#5
Faktycznie trochę bełkot, man.

Bodzio napisał(a):Chciałbym także, byście obiektywnie ocenili najbardziej znane dzieła nie pod kątem przyjemności ich oglądania, ale pod względem wartości, jako sztuki wyłącznie filmowej.

Obiektywizm, jak wiadomo, nie istnieje, a w przypadku dzieł "uznanych przez historię" jest tym bardziej utrudniony.

Bodzio napisał(a):Kończycie oglądać film i nasuwa się pytanie: "Po co w ogóle to nakręcili? To wszystko dało się opisać w książce albo przedstawić w formie krótkich opowiadań w gazecie."

No, ale skoro można na taśmie? A po co? Zazwyczaj: "for fun" lub "dla sztuki" (jedno i to samo często).

Bodzio napisał(a):Zerknąłem sobie ostatnio na IMDB Top 250. Pierwsze miejsce okupuje "Skazani na Shawshank" (?!)

No. Dosyć przeciętniasty film. Tylko co w tym dziwnego skoro takie rankingi są konkursami popularności?

Bodzio napisał(a):Obraz, jak dla mnie, nic a nic nie dodaje do przeczytanej przez narratora historii.

Jest coś takiego jak wierna adaptacja i autorska adaptacja. Jeśli nic nowego nie wnosi - znaczy że wierna.

Bodzio napisał(a):Mogło z tego powstać średnie słuchowisko radiowe, a powstał średni, jak dla mnie, film. I to w dodatku zupełnie niepotrzebny.

A wadzi ci jakoś jego obecność?

Bodzio napisał(a):i nie dałoby się tej samej historii przedstawić w formie np. książki czy malowidła.

historia równie stara jak kura vs. jajko, czyli czy film, którego nie da się przedstawić w formie powieści lub vice versa jest lepszy od takiego, który się da. Jednak potworki takie jak "Crash" Cronenberga czy chociażby "Nagi lunch" tego samego reżysera pokazują, że nieekranizowalne (czyt. nienarracyjne) książki da się zekranizować i tak samo da się przerobić język obrazów na język pisany.

Bodzio napisał(a):* Czym powinien cechować się prawdziwy film?

Prawdopodobnie musi zostać nagrany na taśmie filmowej lub w jakiś inny - trendy teraz - sposób. Cechować powinien się ruchomym obrazem, niekoniecznie dźwiękiem.

Bodzio napisał(a):* Jak oceniać filmy poszczególnych gatunków?

Gatunki to szufladki, dzisiaj i tak większość obrazów to hybrydy; poza tym gatunek to generalnie wynalazek wyłącznie hollywoodzki, więc pieprzyć to.

Bodzio napisał(a):* Jakie filmy, wg Was, można uznać za prawdziwe?

Wszystkie, których nie obejrzeliśmy w Matrixie.

Mam nadzieję, że zaspokoiłem wszystkie nurtujące cię pytania natury, ekhem, filozoficznej.

Odpowiedz
#6
Cytat:Obraz, jak dla mnie, nic a nic nie dodaje do przeczytanej przez narratora historii

Nie będę wchodził w szczegóły i wymieniał różnic fabularnych między filmem, a opowiadaniem. Powiem tylko: OBRAZ:) Film dodaje do przeczytanej przez narratora historii właśnie obraz. To jest to NIC? W filmach chodzi przecież o obrazy, to najważniejsza cecha kina. I wszystkie filmy są prawdziwymi filmami, bo głównym kryterium jest obraz:D

Chyba, że użyłeś wyrażenia "prawdziwy film" mając na myśli "arcydzieło".

Choćbyśmy mieli tą samą historię w formie powieści i filmu, to przecież nie zachwyci nas ona na tym samym poziomie. Jedynie ogólna fabuła, czyli te kilka zdań, w których można streścić akcję, może być ta sama, ale to wszystko.

Odpowiedz
#7
Ja mogę dodać od siebie, że ostatnio w kinematografii zauważam niepokojący trend do opowiadania historii wyłącznie lub prawie wyłącznie przez obraz, co oczywiście odbija się na scenariuszu. Po co jakiś scenariusz, jak wszystko załatwią efekty specjalne, CGI i inne gówienka. Takie obrazy jak: Parnassus i Pokuta to wizualne cudeńka, które niedomagają z powodu mielizn scenariuszowych.

W Skazanych na Shawshank mamy jednak mocny materiał wyjściowy w postaci książki więc wystarczyło tylko nie spieprzyć. To się udało znakomicie.

Odpowiedz
#8
Z opowiadania Kinga można by co najwyżej nakręcić krótkometrażówkę, więc nie - nie wystarczyło nie spieprzyć materiału wyjściowego.

Jeśli chodzi o mielizny scenariuszowe Parnassusa, a szczególnie Pokuty odpowiem najkrócej jak się da: :shock:

Odpowiedz
#9
Paj, bzdury. Ja widzę w kinie odwrotny trend. Zamiast opowiadania obrazem (po to jest to cholerne medium!) coraz częściej mówi nam się wszystko w dialogach, czyli pierdzielona łopatologia ;)

Jednym z nielicznych (ostatnio) amerykańskich filmów, które nie traktowały widza jak idiotę było chociażby "No Country..." braci Coen, gdzie większość istotnych faktów poznajemy przez obraz, nie dialogi. Niestety w kinie głównego nurtu taka postawa zdarza się rzadko.

"Pokuty" wielkim fanem nie jestem, ale nie ma raczej mielizn scenariuszowych, tym bardziej, że powstała na podstawie znakomitej powieści :) "Parnassusa" nie oglądałem, więc się nie wypowiem.

Odpowiedz
#10
Cytat:zauważam niepokojący trend do opowiadania historii wyłącznie lub prawie wyłącznie przez obraz, co oczywiście odbija się na scenariuszu.


znakomite filmy poznaje sie wlasnie po tym, ze przy minimum dialogow daja maksimum tresci
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej

Odpowiedz
#11
Być może wyraziłem się nieprecyzyjnie. Napiszę tak: Pokuta operuje znakomitymi obrazami, ale czasami z tych obrazów nic nie wynika, nie opowiadają niczego więc są tylko wypełniaczem. Trochę dziwne wydaje mi się, że można nie widzieć lekkiej nieporadności w przedstawieniu historii w Pokucie, choć mi akurat dosyć się podobał ten film w założeniach ogólnych.


Trend jest jednak taki: zarzucić widza ładnymi obrazkami, super efektami, natomiast scenariusz kuleje w co drugiej takiej produkcji. W filmie opowiadamy jakąś historię więc niestety nie wystarczą śliczne ujęcia. Nie po to jest to medium, gdyby to była prawda, to do dzisiaj ekscytowalibyśmy się filmami o pociągu wyjeżdżającym z tunelu.
Co nie oznacza, że lubię łopatologię w kinie. Jednakowoż między ową łopatologią, a oowiadaniem za pomocą obrazu istnieje spora przestrzeń i można zrobić coś pośredniego.


Co do Skazanych to też się nie zgadzam. Było tam wystarczająco dużo materiału, żeby nakręcić 90 minutowe dzieło. A że reżyser dodał coś od siebie, to bardzo dobrze. Niekoniecznie trzeba się ślepo trzymać oryginału, żeby zrobić dobry film.

Odpowiedz
#12
Prosimy zatem o przykłady tejże nieporadności i obrazów, z których nic nie wynika, bo tak to sobie raczej nie pogadamy :)

Z twoją definicją "dobrego" filmu jest taki problem, że wedle niej wynikałoby, iż np. filmy takich twórców jak Tsai Ming-liang (gdzie praktycznie nie ma dialogów) to płycizna. Podobnie Michelangelo Antonioni czy już nawet David Lynch, który w dużym stopniu składa się z ładnych obrazków. Dialogi =/= treść, przynajmniej niekoniecznie. Nawet w szkołach filmowych uczą, że jeśli masz dwie opcje do wyboru - pokazać coś obrazem, lub wyjaśnić w dialogu - to wybierasz opcję numer jeden. Inna sprawa, że niektórzy twórcy udowadniają, że ta magiczna treść wcale nie jest taka ważna, kiedy ma się wybitne umiejętności opowiadania - czyli np. Quentin Tarantino. Czyli może czasami jednak ważniejsza jest forma od treści? :)

Kolejna sprawa, że film często powstaje kilka lat i twórca ma naprawdę dużo czasu, by przemyśleć każdy kadr. Także z tym, że film to wyłącznie ładne obrazki zawsze trzeba ostrożnie. I nie mówię tu o tak zwanych blockbusterach, bo tam nie chodzi o treść, tylko o mamonę.

Odpowiedz
#13
paj napisał(a):Co do Skazanych to też się nie zgadzam. Było tam wystarczająco dużo materiału, żeby nakręcić 90 minutowe dzieło. A że reżyser dodał coś od siebie, to bardzo dobrze. Niekoniecznie trzeba się ślepo trzymać oryginału, żeby zrobić dobry film.

Owszem, jeśli chciałoby się nakręcić dobrą komedię. Opowiadanie ma zdaje się coś koło 30 stron - śmiałem się przez połowę, takim to językiem i takie to tam rzeczy są opowiadane.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Skazani to z tego co pamiętam spora powieść, nie mylisz czasem z Mgłą?

EDIT: ok, faktycznie jest jakieś opowiadanie. Musiałem mieć zatem w rękach jakąś po-filmową wersję rozciągniętą do granic możliwości...
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson

Odpowiedz
#15
U mnie skazani mają 100 stron - czy to mało czy dużo sami oceńcie
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#16
Nie lubię wdawać się w dyskusję w tego typu tematach, bo raz, że zawsze kojarzą mi się z tym, że autor ma do napisania jakąś pracę a dwa, że są to dyskusje typu - jak z resztą ktoś już zdążył zauważyć - co było pierwsze, kura czy jajko, często zbaczające o 300 stopni z tematu i często kończące się utarczką słowną dwóch najbardziej zacietrzewionych dyskutantów. A może kogut wszystkich wydymał i to on był pierwszy?

Po co jest film? Po to, żeby go oglądać. Tak jak książka jest po to, żeby ją czytać a muzyka po to, żeby jej słuchać. Czym się powinien cechować film? Jako, że jest do oglądania, ma być jak najbardziej oglądalny. Czyli jaki, zapytasz. I tu pojawia się problem - fan Q. Tarantino powie Ci, że filmy Tarantino to esencja kina, przemoc, krew, cięte dialogi, taki real tylko podrasowany. Miłośnik dramatów będzie za dramatami - Pokuta, Nigdzie w Afryce, Mój przyjaciel Hachiko, przepiękne, dramatyczne historie, które skłaniają do przemyśleń, pokazują co jest w życiu ważne. Fantasta może wypalić z Avatarem, z Matrixami bo kino przenosi go do innego świata, może marzyć. Pogadaj z jakimś rozkminiaczem - usłyszysz nazwiska Bergman, wczesny Wajda, itp. I tak dalej, i tak dalej.

Widzisz do czego zmierzam? Wiadomo, ludzie zgrupują się w swoich opiniach na podobnej zasadzie jak filmy grupuje się w ramach gatunków, także opinii nie będzie 6 miliardów, ale będzie ich sporo. A w sprawie oceny gatunków, może jestem jakiś prosty, ale dobra komedia, poza innymi kwestiami, bawi, dobry horror straszy, dobre kino akcji powoduje kłykciościsk na obręczach fotela, itd. Zgodzę się, że ostatnimi czasy można zauważyć coraz więcej hybryd gatunkowych ale wg mnie to dobrze. 6 historii Szekspira wałkowane wciąż na nowo w tej samej konwencji stało się nudne...e... za czasów Szekspira? Niech wieje świeżością i pomysłowością ile się da!

Kolejne dziwne pytanie to o prawdziwość filmów? Co to znaczy, że film jest prawdziwy? To, że jest oparty na zdarzeniach autentycznych? To, że reżyser siedział 5 lat w Monarze, żeby realnie i prawdziwie przedstawić świat dajmy na to narkomanów? A jak film powstanie nie z pasji reżysera tylko dla kasy, a okaże się przy tym prawdziwym hitem, dziełem, to czy będzie prawdziwy czy nie? To są jakieś takie dziwne pytania, dziwny dobór słownictwa. To tak jakby się spierać, co tworzy prawdziwego Macho? Muły czy efekt Axe?

Zadajesz bardzo dużo pytań, na które nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi. Pewnie istnieją 'teoretycy' filmowi czy filmu (jakkolwiek się to odmienia) i pewnie kminią na takie tematy oglądają setki filmów, czytają eseje, opracowanie a potem wydają zbiorową książkę, z której tak naprawdę pożytek jest żaden, bo jest subiektywna. Jaka zresztą może być. Ktoś już Ci odpowiedział, nie ma obiektywizmu w takich sprawach, z resztą jak mógłby być. Nawet najbardziej obiektywni recenzenci muszą pchnąć recenzję w którąś stronę - albo im się film podobał, albo nie. Inaczej jest miałko, niewiadomo po co, czyli generalnie tak, jak ostatnio na filmwebie.

A najdziwniejsze w tym wszystkim jest dla mnie to, że do tego wszystkiego wrzucasz Skazanych na Shawshank. Że to średni film, co więcej, zupełnie niepotrzebny i że w sumie opowiadanie S. Kinga w zupełności wystarczyło. A ja teraz zadam Tobie pytanie, jak myślisz, pomimo niezaprzeczalnej popularności S. Kinga, ile osób przeczytało opowiadanie a ile osób zobaczyło film? Nie znam faktycznej odp. ale jakoś mi się wydaje, że pierwsze miejsce w rankingu IMDB o czymś świadczy. Podobnie wysokie pozycje Ojców chrzestnych. Ktoś napisał, że takie listy to rankingi popularności. Oczywiście, że tak, teraz J. Bieber jest popularny, za 3 lata będzie ktoś nowy, ale te filmy tkwią na tym 'szczycie' i tkwią. Widocznie Skazani na Shawshank byli, są i będą na tyle popularnym filmem, że ciężko jest podjąć akcję detronizacji. Z resztą, mało widziałem filmów, które podejmowałyby tyle motywów (oczywiście oscylujących wokół siebie) i zgrabnie je wszystkie prezentowały a następnie puentowały. Nie wspomnę już o świetnej historii (z pozoru nudna i długa), świetnej grze aktorskiej, zdjęciach R. Daekinsa i o uniwersaliźmie.

Poza tym, nie zgadzam się z niemożliwością przełożenia np. dzieła pisanego na dzieło X muzy czy jakkolwiek. Sprawdza się tu stara zasada - zrobi to ktoś, kto nie słyszał, że się tego nie da zrobić. Może nie za pierwszym razem, ale... Wyobrażam sobie Terminatora 2 zarówno jako komiks (nie wiem czy gdzieś nie widziałem, ale był lipny) jak i książkę. Wyobrażam sobie Incepcję jako rasowy serial, Wielki marsz S. Kinga jako mroczny i apokaliptyczny film-przestrogę a np. nie wyobrażałem sobie Wojny polsko-ruskiej. A film wyszedł niezgorszy. Kwestia odpowiedniej osoby w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, tak jak było z Ch. Nolanem i reinwencją Batmana.

Odpowiedz
#17
Semi napisał(a):U mnie skazani mają 100 stron - czy to mało czy dużo sami oceńcie

To dalej opowiadanie - sporo w sumie od formatu zależy. Ja to gdzieś mam na A4, ale dużą czcionką.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#18
No bo to jest opowiadanie:)

Odpowiedz
#19
WTF?

nie wiedziałem sam gdzie wkleić tego newsa, ale skoro temat jest o istocie kina to chyba warto zapodać jakiś przykład na upadek kina jako sztuki. rimejki, prikłeje, sekłele wszędzie, a jak wychodzi coś autorskiego to tylko siąść i załamać ręce.
co trzeba mieć z garem, żeby napisać taki scenariusz :/

Odpowiedz
#20
Wiele tłumaczy fakt, że producentami filmu są bracia Farrelly :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje D'mooN 8,577 1,078,422 2 godzin(y) temu
Ostatni post: f.lamer
  Co to za film? Bystrzak 1,964 293,151 19-01-2018, 15:42
Ostatni post: Norton
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 620 84,397 21-12-2017, 17:12
Ostatni post: SonnyCrockett
  Kina w których bywamy i bywaliśmy Gieferg 14 1,438 17-08-2017, 21:42
Ostatni post: aloha
  Pomyłki obsadowe psujące film Gieferg 20 2,735 05-07-2017, 13:51
Ostatni post: Kryst_007
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 79 14,377 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Teatr vs. Film simek 58 7,824 28-03-2015, 23:09
Ostatni post: perrie
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 2,563 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  KAN 2013 Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego - nabór filmów KANopek 0 1,010 05-01-2013, 13:00
Ostatni post: KANopek
  Film snem, nietypowe zakończenie simek 22 4,524 19-09-2012, 14:07
Ostatni post: RandoMan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości