Preacher (AMC)
#61
Nie wiem, które hardkory z komiksu masz na myśli, ale w kwestii brutalności nie będzie raczej problemu. Nie bedzie pewnie szczegolnie hardkorowych, wyuzdanych scen seksu, ale znowu nie przypominam sobie, zeby w komiksie były jakieś szczegolnie zapadajace w pamiec.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#62
W komiksie dziwny pod względem seksu był chyba tylko moment, w którym gość posuwał lalkę zmontowaną z jakichś szynek, kiełbas i wędlin. Także tak.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#63
Mysle, ze to do zrobienia. ;) Takze AMC samo w sobie ograniczeniem wielkim nie jest. Zreszta dla mnie w tym komiksie zawsze najciekawsza była przyjacielska relacja Jesse'ego i Cassidy'ego, najlepiej sie bawilem, gdy chlali i robili rozróby w barach. To i relacje z Tulip zawsze mi odstawaly na tle większej częsci reszty komiksu, bo nie były takie przerysowane i banalne.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#64
Po pierwszym odcinku mogę odetchnąć z ulgą, bo nie jest źle. Irytowały mnie tylko małe szczególiki w rodzaju jakichś dwóch, szamających woreczki do herbaty lamusów, którzy mieli chyba sprawiać wrażenie super tajemniczych, a pasowali co najwyżej to Looney Tunes, czy niezamierzenie (a może zamierzenie?) śmieszna końcówka.

Podoba mi się podejście do protagonisty i decyzja dotycząca początku jego historii. W komiksach zaczynał raczej z poziomu twardziela, ale mnie zawsze interesowała ta łajzowata część jego osobowości pojawiająca się w retrospekcjach dotyczących pracy w kościele - jedynym momencie w jego życiu, w którym natura chojraka została skutecznie przytemperowana. W ogóle Dominic Cooper bardzo fajnie gra Custera i jestem ciekawy jak będzie się prezentował, gdy już Jesse na dobre się rozkręci.

Nie jestem pewien, co myśleć o Tulip. Mam wrażenie, że to całkowicie inna postać, ale jeszcze nie wiem, czy ją lubię. Ale znowu - jest to totalnie inny początek, niż ten z komiksów, więc może i tej postaci będzie z czasem bliżej do komiksowego pierwowzoru. I nie jestem do końca przekonany, czy podoba mi się, że Jesse nie jest po uszy zakochany w Tulip (a może sprawia tylko takie wrażenie?). W komiksie Klecha z miłości podjął kilka ciekawych decyzji, które doprowadziły do całkiem dramatycznych momentów.

Ogólnie spoko, czekam na więcej i, przede wszystkim, wejście Świętego od Morderców.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#65
(10-06-2016, 12:07)Wawrzyniec napisał(a): Po pierwszym odcinku mogę odetchnąć z ulgą, bo nie jest źle. Irytowały mnie tylko małe szczególiki w rodzaju jakichś dwóch, szamających woreczki do herbaty lamusów, którzy mieli chyba sprawiać wrażenie super tajemniczych, a pasowali co najwyżej to Looney Tunes, czy niezamierzenie (a może zamierzenie?) śmieszna końcówka.
Ja mysle, ze oni maja byc tajemniczy, ale przy tym zabawni/groteskowi/dziwni. W końcu to idealnie pasuje do Preachera. Nota bene, o ile sie nie myle to anioły, które u Ennisa zawsze byly dupkami albo pierdołami. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#66
Troszkę kreskówkowo, ale nie przeszkadza mi to za bardzo.

I jeszcze jedna kwestia - modyfikacja postaci ojca. Wynika z tego jedna zła i jedna dobra rzecz. Zła, bo możliwe że zrezygnują z wątku wietnamskiego, który zawsze bardzo mi się podobał. Dobra, bo kwestia pozostania przez Custera kaznodzieją do końca historii będzie lepiej umotywowana (syn z miłości do swojego staruszka kontynuuje jego dzieło). Nie pamiętam po jaką cholerę Jesse w komiksie łaził cały czas z koloratką (chyba że do końca nie zerwał z kościołem).
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#67
I co, nikt nie ogląda? Trzeci i czwarty odcinek trzymają wysoki poziom, chociaż czwarty był póki co najsłabszy w tym sezonie. Pojawił się wątek Graala, a nawet
, jednak obstawiam, że dopiero w drugim sezonie dostanie coś więcej niż cameo. Bardzo fajnie wymyślili scenę pierwszego spotkania Cassidy'ego i Tulip. :D Jedyne, co mi zgrzytało, to retrospekcje z dzieciństwa Jesse'ego, kiepskie to było i raczej niepotrzebne.

Odpowiedz
#68
Nie czytałem komiksu więc mniej się skupiam na tym co jest a było inaczej, a po prostu oglądam i wychodzi całkiem przyzwoita produkcja, która IMHO mogłaby lepiej wykorzystać całą tę groteskę. 4 odcinek już zaczął mulić, nie dlatego że wyjątkowo nikogo nie poćwiartowano piłą łańcuchową, ale zwyczajnie nic się nie działo i nie widać dokąd całość zmierza. IMHO trochę nawala reżyseria, tych dzikich jazd, absurdów, mogłoby być więcej, a tak klimat się rozmywa gdzieś pomiędzy gadką o telewizorze i retrosami Jessiego.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#69
Widziałem tylko pilot i nie mogę się zmusić jak na razie, do obejrzenia następnego. A oglądalność serialu podobno spadła już o 50% i kto wie, możliwe, że nie zamówią drugiego sezonu. 

Odpowiedz
#70
Ja nic tutaj nie pisze, bo zwykle staram sie pisac o filmach czy serialach, jak mam cos do dodania wiecej, ale skoro taka cisza to powiem, ze tez ogladam. Ale tak raczej z obowiazku, zeby zobaczyc co dalej zrobia, bo nie czuje sie zaangazowany w serial wlasciwie w ogole. Nigdy nie bylem fanem "Preachera", a ten serialowy mnie poki co raczej nudzi. Pewnie dokoncze sezon, ale to moze zakonczyc moja przygode z serialem, jezeli nic mnie nie uderzy. Brakuje momentow do zapamietania, wpadajacych w ucho dialogów i jakichs ladnych widoczków zadupia.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#71
Drugiego sezonu raczej nie obejrzysz. Oglądalność spadła do poziomu rowu mariańskiego;)

Odpowiedz
#72
W sumie nie dziwie się. Cos w tym serialu wybitnie nie gra. Głównie reżyseria i tempo.

Casting ok, Gilgun i Cooper spoko, dają radę chociaż chemii między nimi nie ma, a powinna być. Tulip to kompletna porażka. Postac przeszarżowana kompletnie. Powodem jest pewnie obecnie panująca moda na "mocne kobiety". Tylko że Tulip w komiksie też była silną laską i nie raz wyciągała chłopaków z kłopotów, ale nie była taką pozerską wydmuszką.

Pojedyncze sceny spoko, jak ta napierdalanka w barze z pierwszego epa i to zwolnienie jak Jesse sobie przypomnia jak bardzo to lubi i usmiecha się półgębkiem, albo z trzeciego jak demonstruje Cassidy'emu swoje nowe umiejętności.

Montaż tego wszystkiego zgrzyta jednak strasznie. Pociete to jest fatalnie i lepiej chyba nie będzie.

Szkoda, bo była szansa na coś fajnego, a zarżnęli materiał tak samo jak w Walking Dead. Tam chociaż opening jest dobry. AMC zostawcie komiksy w spokoju.

Odpowiedz
#73
Piąty odcinek przynudza jak 4, ale zapowiedź 6 zwiastuje jatkę w 3 stanach. Deko się jaram, bo jest szansa że wreszcie odpali.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#74
(27-06-2016, 19:35)joozeek napisał(a): Drugiego sezonu raczej nie obejrzysz. Oglądalność spadła do poziomu rowu mariańskiego;)

http://deadline.com/2016/06/preacher-renewed-second-season-by-amc-1201781308/
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#75
I dostanie 13 odcinków. Fajnie.

Pierwszy sezon póki co jest okej, chociaż bez pierdolnięcia. Oby w drugiej połowie się rozkręcili i zaczęli serwować konkrety, bo póki co to przyjemne w oglądaniu przystawki, ale z materiału żródłowego da się wyciągnąć o wieeeele więcej.

Odpowiedz
#76
Mała oglądalność? Zobaczcie ile osób śledzi Halt and Catch Fire, które dostało 3 sezon ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#77
Oglądalność poszła w górę. Niewiele, ale jednak. :)

6 odcinek ma świetny opening - wg mnie najlepsza do tej pory scena w całym serialu, która spokojnie mogła znależć się w komiksie, bo jest jakby żywcem z niego wyjęta. Potem już nieco gorzej - rozwój relacji Tulip z organistką raczej niezbyt zgrabny i nudny, podobnie jak nagły wzrost popularności Eugene'a ale znów motyw z "Go to Hell!" z końcówki dosyć ciekawy. Oby wynikło z tego coś fajnego.

Odpowiedz
#78
Faktycznie oglądalność nie zachwyca - może wzrosła w porównaniu z ostatnimi odcinkami, ale wciąż jest dużo mniejsza niż w przypadku pierwszych dwóch. No ale budżetu to chyba wielkiego nie ma, więc nie bałbym się o 2 sezon. Sam wciąż się za to nie zabrałem - ciągle odstraszają mnie nazwiska twórców i zamiast tego wziąłem się za... Salem. Po dwóch odcinkach takie se, później jest coś lepiej? Sorry za offtop :)

Odpowiedz
#79
Można się bać conajwyżej o trzeci sezon, bo drugi jest już zamówiony. :)

Odpowiedz
#80
Koronny przykład serialu, któremu fabuły starczyło na 5-6 całkiem przyzwoitych odcinków (co jest w zasadzie problemem wielu jego ekranowych braci i sióstr). W przypadku Kaznodziei to wierzchołek sterty śmierdzących problemów trawiących i wydalających coś, z czego przy odrobinie talentu mógłby się zrodzić spoko serial. Ryba psuje się od głowy, tak więc wpierwej należy zwrócić uwagę na kompletny blamaż twórców w starciu z komiksowym oryginałem. Charakterystyka postaci została zmieniona (pierwsza scena z Tulip to szczyt żenady), a relacje między nimi spłycone i marnie sklejone (przyjaźń Priczera i wampira w komiksie zarysowana jest bezbłędnie i wiarygodnie, stanowiąc niejako punkt wyjściowy do całej tej międzystanowej eskapady. W serialu o ich kumplostwie świadczy jedynie sam Cass, co 30 minut wspominający, jakimi to nie są ziomkami z Jessiem. No więc nie są, ich relacja jest sztuczna jak kobiecość Caitlyn Jenner.) Mamy więc zrąbanych bohaterów, dodajmy więc bohaterów niepotrzebnych. Pani organistka - zapychacz. Prawa ręka Rorschacha - zapychacz. Burmistrz - zapychacz. Carlos (powód jego zdrady, hehe) - zapychacz. Na plus Święty, aczkolwiek przy takim potencjale postaci dało się z niego wycisnąć znacznie więcej.

Motywacje bohaterów. O rany, ale dramat. Tak to jest, kiedy próbujesz na siłę zszokować odbiorcę za pomocą niczym nieuwarunkowanych rozwiązań. Wspomniana pani organistka w odcinku 9 podejmuje mocno kontrowersyjną decyzję związaną ze swoim "chłopakiem". Dlaczemu? Twórcy starają się nam wmówić, że poprzez obejrzenie Psychozy Hitchcocka. Skondensujmy całą tę akcję w punktach:

1. Emily dostaje zadanie dokarmiania wampira.
2. Emily ogląda Psychozę.
3. Emily umożliwia wampirowi konsumpcję burmistrza.

Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że Tulip kilka chwil wcześniej wyjechała jej na ambicję. Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że burmistrz był przeciwny Jessiemu. Kolejne rozwiązanie fabularne bez przesłanek? "Morderstwo" Anioła dokonane przez Dana Dority (facio nie ma nic do zagrania, w sumie szkoda). Nawet shock value marny/marne (jakkolwiek należy odmienić). Zero logicznej podbudowy przy działaniu postaci. Jeśli ktoś powie, że chodziło tu o nawiązanie do biblijnej Sodomy i Gomory (i późniejszej "kary" w postaci wielkiego pieprznięcia), to ja mu na to - za daleko idąca nadinterpretacja, mój drogi.

Mamy więc słabo zarysowanych bądź poprowadzonych bohaterów, sporo problemów natury logicznej, trochę biedy realizacyjnej (w drugim bodaj odcinku Cass zabija vanem dwójkę aniołów - montaż tej sceny do dziś stanowi dla mnie zagadkę). No, to jakieś 40% wad tego serialu.

Jakieś pozytywy? Chyba aktorstwo - Cassidy, mimo zbytniego przerysowania i głupkowatości daje radę. Tulip jest świetna, aczkolwiek jako charakter leży. Do bohatera tytułowego przekonałem się z czasem, chociaż na początku uważałem go za mameję bez charakteru. Całkiem nieźle wypadają też niektóre (w zamierzeniu) śmieszne sytuacje (ciężko jednoznacznie określić, czy cała akcja z obroną kościoła to mało zabawne łajno czy całkiem zgrabnie zrobiona, głupawa komedyjka [no ale w zasadzie tak jest z większością tego typu scen]). Ostatnie odcinki zdecydowanie najlepsze - 9 i 10, z wyłączeniem pewnych fragmentów (no bo Rogen z ekipą nie są imo w stanie wysmażyć w 100% dobrego produktu, umówmy się) dają radę.

Jeśli oleje się komiks, to da się to w miarę bezboleśnie oglądać. Na tę chwilę - średniacha z przebłyskami.
Plus jest taki, że wesoła gromadka opuściła mieścinę i rusza w trasę - można więc zostawić za sobą nudne wątki i skupić się na chorych akcjach. Kłopot w tym, że 2 sezon liczyć będzie 13 odcinków, takoż obawiam się, że góra 4 będą dobre. Liczę na doskonale zekranizowany wątek z "Until the End of the World" - bez dwóch zdań to najwyższe rejony "Preachera". Szkoda, że nie wybrzmi on tak mocno przez odstrzelenie ojca Jessiego w taki a nie inny sposób.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości