Pulp Fiction
#1
Jak to możliwe że tak kultowy film nie ma tematu.

Kultowy... ale ja jakoś nie czuje tego jego kiczu. Dla mnie fabuła jest baaardzo przeciętna. Za to pomysłowy jest zabieg z rozrzuceniem czasu akcji różnych scen, ale jak tak nad tym pomyśleć właściwie po co to było? Pulp Fiction to taki film, który jest fajny bo jest dziwny. Ale jakby tak obedrzeć go z tej dziwności, to obawiam sie że nie zostałoby nic ciekawego.

Odpowiedz
#2
(12-10-2017, 22:04)Gej napisał(a): Jak to możliwe że tak kultowy film nie ma tematu.

Kultowy... ale ja jakoś nie czuje tego jego kiczu.

Keep up the good work (ok)

Uśmiech
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#3
Zaznaczam, że moja opinia może być lekko ignorancka, bo żaden ze mnie koneser ani recenzent nie jest. Ja po prostu lubię oglądać filmy. Ale prosiłbym o trzymanie się tematu a nie marudzenie. Jaki macie stosunek do Pulp Fiction? Małe dzieło sztuki czy może przerost formy nad treścią?

Odpowiedz
#4
Nie jestem w żadnym wypadku fanem "Pulp Fiction", ale co to za argument, że jakby odjąć mega istotny element struktury tego filmu, to już nie byłby dobry? No, ale on jest ceniony właśnie za tę strukturę między innymi. Jakby z T2 odjąć Arnolda i Camerona to też byłby gorszy, tylko co z tego?
.

Odpowiedz
#5
no tak tylko chodzi mi o to, że poza tą "strukturą" czyli zamieszanie w chronologii tam nie ma ciekawych postaci ani jakichś wciągających mezaliansów. Masz 2 gangsterów którzy gadają o frytkach w Europie, masz rozpieszczoną dupą lokalnego gangstera co lubi przyćpać i na tym sie konczy konstrukcja jej postaci. dowiadujemy sie tylko że zagrała w badziewnym sticomie. No i ta scena gwałtu? No co ona miała wnieść? Chyba jedynie tanie efekciarstwo.

Odpowiedz
#6
[quote='Gej' pid='534861' dateline='1507839624']
Masz 2 gangsterów którzy gadają o frytkach w Europie,

Na tym polega kunszt Tarantino stary, postacie rozmawiają o dupie maryni, a ludzie się w to wciągają. Sam nie umiem tego wytłumaczyć, ale i po co. Quentin to po prostu mistrz dialogów.

Odpowiedz
#7
niech będzie

PF to film stojący w dużej mierze formą właśnie. Ocenianie go w oderwaniu od niej nie ma sensu. Na tym zresztą polega niezaprzeczalny w sumie fenomen Quentina. Napisał banalną historię, w zasadzie nie do końca autorską, bo bazującą na tanich motywach z trzecioligowych kryminałów i stworzył jakby nie patrzeć film kultowy. Mnie osobiście ta kultowość trochę odpycha. Znam "Pulp Fiction" od premiery, chociaż wtedy nie byłem świadomy, jak zgrabny film o niczym zrobił Tarantino. Z czasem go doceniłem, później jednak strasznie mnie zaczął irytować. To pewnie wina tego jak został przeżuty przez popkulturę. Niemniej nie o to mi chodzi.

Zarzucasz jakiejś scenie w tym filmie tanie efekciarstwo? Słabo, bo cały ten film jest efekciarstwem. Niczym więcej. Nie ma on jakiegoś przesłania, nie skłania za bardzo do przemyśleń (chociaż to głównie przez PF jako bardzo młody człowiek zrozumiałem, dlaczego trigger discipline to tak ważna sprawa), to zabawa formą. Jak dla mnie przesadna i zdecydowanie wolę poprzedni film Quentina. Niemniej doceniam "Pulp Fiction", rozumiem czemu swego czasu zrobiło taką furorę. Jednak nie wiem za bardzo o czym w jego temacie pogadać. Wielokrotnie spotykałem fanów tego filmu i w sumie ich rozmowy na temat ulubionego dzieła sprowadzały się do rzucania cytatami. No bo co tu więcej znaleźć?
.

Odpowiedz
#8
Cytat:dlaczego trigger discipline to tak ważna sprawa

- You probably went over a bump or something.
- The car didn't hit no motherfucking bump!

Zawsze jestem poskładany na tym dialogu Uśmiech

Odpowiedz
#9
Skoro już przy tym jesteśmy... od 5:00

Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#10
Knapik <3

Odpowiedz
#11
(12-10-2017, 22:04)Gej napisał(a): Za to pomysłowy jest zabieg z rozrzuceniem czasu akcji różnych scen, ale jak tak nad tym pomyśleć właściwie po co to było? 

Choćby dla fajnego happy endu, który w rzeczywistości nie jest końcem. 

(12-10-2017, 22:04)Gej napisał(a): Ale jakby tak obedrzeć go z tej dziwności, to obawiam sie że nie zostałoby nic ciekawego.

Coś by zostało, np. pulpowa wersja przypowieści o dwóch łotrach, z których jeden się nawrócił (i przeżył), a drugi nie (i zginął).

Odpowiedz
#12
Obok "Bękartów wojny" i "Kill Billa" mój ulubiony film Quentina. Nie wiem czy nie jest to film, który oglądałem największą ilość razy w życiu. Kultowy scenariusz, obsada, soundtrack, kultowe wszystko. Samuel L. Jackson został okradziony z Oscara (chociaż przyznaję, że Martin Landau również był genialny w "Edzie Woodzie").
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#13
Jestem zdecydowanym fanem. Ten film to niezła lekcja jak stworzyć ciekawych bohaterów. Genialne kreacje aktorskie. Postacie są tak realistyczne jak tylko to możliwe i nie ważne czy to rola pierwszo czy drugoplanowa. Obsada dobrana fantastycznie. Dialogi jak zwykle u QT najlepiej oglądać w oryginale. Może to i popkultura, może to i pulpa, ale zrealizowana przy użyciu najlepszych środków i w świetnym stylu.

Odpowiedz
#14
REALISTYCZNE postacie w PF?

Heh.

Odpowiedz
#15
(29-04-2018, 23:51)nawrocki napisał(a): REALISTYCZNE postacie w PF?

Heh.

Uśmiech chodziło mi o grę Aktorów Uśmiech byli prawdziwi

Odpowiedz
#16
Co rusz, gdy widzę powiadomienia z tego tematu kompletnie nie myślę już o jakim filmie jest, tylko o tym, kto go założył XD

Odpowiedz
#17
A ja myślę, że temat po tylu latach jest po prostu niepotrzebny. Dyskusji tu raczej nigdy nie będzie, co najwyżej pojawią się okazjonalne posty, że to kogoś ulubiony film, bardzo go lubi, a Samuel zagrał świetnie i tego typu odkrywcze sprawy :p

Odpowiedz
#18
Na tej samej zasadzie "niepotrzebna" jest większość tematów na tym forum.
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#19
może to czas zamknąć połowę wątków na forum, żeby ta druga połowa się lepiej rozwijała?

[Obrazek: 1f914.png]
tak że o.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości