Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski
#41
O to i tak nieźle ocenili, gdyż dla mnie "Dom Zły" wygląda jak tani slasher. I Smarzowski zagranicą nie zostanie doceniony, gdyż za bardzo przepraszam za wyrażenie "tapla się w polskim błotku". Widać mu się to podoba i to jest jego styl, ale wątpię, aby zrozumiał go ktoś zagranicą, pomijając już fakt, że jego filmu, nie widziałem jeszcze "Róży z Mazur", wyglądają po prostu brzydko. Więc jeżeli nie tematyka to realizacja może odstraszyć.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#42
(06-02-2012, 01:58)Artemis napisał(a): pytam po raz kolejny: co jest złego w hermetyczności?
Najkrócej rzecz ujmując - moim zdaniem nie o to w tym chodzi. W kinie. W ogóle. Kino nie jest od tego, żeby poruszać problemy, które są w stanie zrozumieć tylko określone grupy społeczne, ekskludując przy tym inne. A przynajmniej to nie jest sposób w jaki ja na nie zawsze patrzyłem.

(06-02-2012, 01:58)Artemis napisał(a): smarzowski nie pozwala sobie na łopatologie, wrzuca widza w wir wydarzeń - to jest wyzwanie dla widza. i to jest wspaniałe! to nie jest kino, które ma ci zrobić dobrze.

Tu się zgodzę. Chociaż "Róża" pod pewnymi względami (np. warsztatowymi) robi bardzo dobrze :)

(06-02-2012, 01:58)Artemis napisał(a): spójrz na to tak: jeśli wychodzimy z Róży ogłupiali, bo nikt nas tej części polskiej historii nie uczył, to coś mówi o naszej świadomości historycznej i jeśli facet takie rzeczy demaskuje - tym lepiej. tak w ogóle to wysłałabym wszystkie szkoły średnie na ten film, obowiązkowo. ale to ja (oświęcim też bym zarządzi).

Mhm, no tak. Facet "demaskuje naszą świadomość historyczną" stosując nic innego jak chwyty narracyjne i pewien sposób opowiadania, nic więcej. Do czego zmierzam: żadna sztuka zrobić coś takiego. Przykład: do Róży przyjeżdża żołnierz z notką do podpisania.
Skąd, pytam się, skąd szary Kowalski ma wiedzieć, co ona ma podpisać i co jest w tej notce skoro Smarzowski od razu po tej scenie CHAMSKO :P przechodzi do następnej, w której Tadeusz robi Róży kazanie, żeby tego nie podpisywała? To jest po prostu chamskie. Ja sam zresztą nie wiedziałem o co chodzi z tą kartką i mogę się jedynie domyślać, że chodzi o przyznanie się do bycia Polakiem. Ale domyślanie się vs. wiedza w czasie oglądania filmu robi wielką różnicę.
Poza tym - naprawdę uważasz, że zadaniem reżysera jest demaskowanie (nie)znajomości historycznej odbiorców? Bo, moim skromnym zdaniem, to tak trochę nie jego sprawa. I dla mnie przyjemność mentalno-estetyczno-umysłowa wyniesiona z obejrzenia pięknej historii o miłości (którą "Róża" jest) i którą zrozumiałem od początku do końca >>>>>>>>>>>>>>> odkryta niewiedza na temat mazurskich ziem po II wojnie światowej.

(06-02-2012, 01:58)Artemis napisał(a): myślę, że to da się oglądać nawet bez wiedzy typu gdzie są mazury

Pewnie masz rację, tylko ja niestety już jestem takim typem gościa, że jeśli czegoś nie rozumiem z fabuły to automatycznie odłączam się emocjonalnie od opowiadanej historii. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak ma, no ale ja mam i już. I, gdy następuje jakiś zwrot akcji, którego nie czaję i nie wiem czemu bohaterowie robią to co robią to ta świadomość uwiera mnie w mózg niczym irytująca drzazga i nie pozwala cieszyć się filmem.

(06-02-2012, 12:43)nawrocki napisał(a): Wiem, że Dom zły był pokazywany na jakimś festiwalu w Japonii, a tamtejsi krytycy uznali go za surrealistyczny thriller :)

No i widzisz, widzisz? O tym właśnie mówię. Przecież to jakaś masakra.

(06-02-2012, 21:20)Lawrence napisał(a): wyglądają po prostu brzydko.

"Róża" wcale nie jest brzydka - przeciwnie, ma bardzo ładne zdjęcia. Tylko po prostu rozgrywa się w maksymalnie brzydkiej, szarej i bezbarwnej scenerii smutnej powojennej Polski.

Odpowiedz
#43
Cytat:Najkrócej rzecz ujmując - moim zdaniem nie o to w tym chodzi. W kinie. W ogóle. Kino nie jest od tego, żeby poruszać problemy, które są w stanie zrozumieć tylko określone grupy społeczne, ekskludując przy tym inne. A przynajmniej to nie jest sposób w jaki ja na nie zawsze patrzyłem.

To najdziwniejsza definicja kina, jaką kiedykolwiek słyszałem:) Takie podejście byłoby dla twórców bardziej ograniczające niż łapska producentów. To autocenzura.

Odpowiedz
#44
Film kompletny, zdecydowanie najlepszy Smarzowskiego, lepszy też od "W Ciemności".
Dla polskiej kinematografii powrót do wielkiego kina.
Jest strasznie mocny, brutalny, już od pierwszej sceny szokuje.
Przy tym ma w sobie coś, co przykuwa do ekranu... po części głównego bohatera w życiowej roli, rewelacyjną Kuleszę, po części muzykę, zdjęcia, ale też coś bardziej nieuchwytnego.
Siła przekazu, emocje zdecydowanie większe niż przy filmie Hollandowej.

Świetnie jest rozłożone napięcie, w niektórych momentach aż wstrzymuje się oddech - jak przy rozbrajaniu pola, przypadkowym spotkaniu żołnierzy, nie mówiąc o scenie z siekierą.

Pisałem, że w obsadzie zachwycają aktorzy pierwszego planu, ale tło też jest bardzo mocne - Braciak, Edward Lubaszenko, a w epizodycznych rolach Dziędziel, Dyblik i Lubos.

Wczoraj czytałem wywiad z Dorocińskim, powiedział, że wczucie się w tą postać kosztowało go wiele wysiłku - naprawdę się nie dziwię.
Widza też seans kosztuje wiele wysiłku, gdy wstałem z krzesła przy napisach końcowych po prostu nie mogłem rzucić pytania "i jak film?".
Podobnie jak po "Domu Złym" wychodzi się przybitym i nieco skołowanym, ale bardziej.

"Róża" nie jest tak zaściankowa jak poprzednie filmy Smarzowskiego, ani tak przepełniona oparami alkoholu, dla którego nie ma już zbyt wiele miejsca. W gruncie rzeczy to jest film o miłości, która próbuje przetrwać w bardzo okrutnych czasach.
10/10
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#45
(09-02-2012, 03:27)Rodia napisał(a): "Róża" wcale nie jest brzydka - przeciwnie, ma bardzo ładne zdjęcia. Tylko po prostu rozgrywa się w maksymalnie brzydkiej, szarej i bezbarwnej scenerii smutnej powojennej Polski.

Ja tam "Róży" nie oceniam, gdyż jej nie widziałem. Mój tekst o brzydkich filmach Smarzowskiego tyczył się bardziej "Wesela", a szczególnie "Domu złego", który mnie odpychał swoim wyglądem.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#46
Jak po każdym filmie Smarzowskiego i po ?Róży? przychodzi do głowy kompletny mętlik. Z jednej strony epatowanie gwałtem i sadystyczne traktowanie bohaterów, a z drugiej bardzo subtelna historia miłosna. Trzeba mieć talent do tworzenia ?petard? z tak skrajnych składników.

Nie jest to jednak historia tak totalna w wymowie jak ?Wesele? lub tak świetnie rozpisana jak ?Dom zły?. Nie znaczy to, że jest gorszy, jest po prostu niemal wyczuwalnie inny od reszty filmów Smarzowskiego, choć świat przedstawiony nadal maluje się w wyjątkowo ciemnych barwach. Spokojna narracja, stonowane zdjęcia i odejście reżysera od jednej ze swoich naczelnych zasad ? ?jak sobie pościelisz tak się wyśpisz?. O ile w poprzednich filmach Wojtka, bohaterowie sami zasłużyli albo ściągnęli na siebie nieszczęścia poprzez swoje wybory i działanie, to bohaterowie ?Róży? wydają się być pogrążeni w kompletnym maraźmie. Nie mają już nic do stracenia, nie mają wpływu na otaczający ich świat, odbierają go z obojętnością. Nie walczą, ale też nie poddają się ? próbują przetrwać bez kompromisów, pozostając sobą, bo pewnych rzeczy człowiekowi nie można odebrać.

Żeby nie przedłużać - film świetny, w mojej opinii wystawiam 8/10, może nieco na zawyżenie - mimo wszystko film wydaje się miejscami niedopracowany, gubi po drodze niektóre wątki (o tym na koniec), w pewnych momentach miałem nawet wrażenie, że z obrazu wyleciały jakieś sceny. Nie twierdzę, że film marnuje swój prawdziwy potencjał - ale jest w nim to coś, co nie pozwala przestać myśleć, że mogło być jeszcze lepiej, jeszcze dosadniej (a może to tylko subiektywny niedosyt?). Minusy mniejsze: sztampowi polscy komuniści i nieskończone od czasów trailerów wybuchy w CGI. Wiem, że w takim filmie nie chodzi o efekty, ale na litość boską, dlaczego nie można było porządnie dopracować raptem (chyba) dwóch kilkusekundowych ujęć?

Plusy: najlepsze ukazanie ruskiej hołoty ever, aktorstwo, nadawanie scenom niesamowitej emocjonalności (np. naprawa płotu, zbliżenie Tadka i Róży), udane i wstrząsające choć może trochę zbyt poszarpane sceny stricte ?wojenne? (wizja powstania Warszawskiego; późniejsze wejście Rosjan do miasteczka ? strzelanie ?just for fun? do cywilów przez pijaną załogę pędzącego motocykla miażdży sowiecką finezją), napięcie (pomimo leniwego prowadzenia akcji) i oczywiście niebanalna historia miłosna (opowiedziana przez czyny, a nie puste słowa). Film skłania do myślenia praktycznie od razu po seansie ? jednym słowem Smarzowski wciąż daje radę.

Dla tych którzy widzieli film:


Odpowiedz
#47
(09-02-2012, 14:38)klaus_kinski napisał(a): Dla polskiej kinematografii powrót do wielkiego kina.

Po "Długu" też tak można było powiedzieć i co? I nic :P

(09-02-2012, 10:17)patyczak napisał(a): To najdziwniejsza definicja kina, jaką kiedykolwiek słyszałem:)

To nie jest definicja, tylko anty-definicja, bo nie chodzi mi o to jakie kino powinno być tylko jakie nie powinno być. I nie chodzi mi też o jakiekolwiek ograniczanie tematyki, jakie kino powinno poruszać, ale o przedstawianie ich w zrozumiały sposób. Tak jak np. pisze o tym Zdarteglany :P :

(09-02-2012, 17:38)zdarteglany napisał(a):

I tak, to jest właśnie jedna z tych rzeczy, które powinny być jasne, a nie są :)

(09-02-2012, 17:38)zdarteglany napisał(a):

Wygląda na to, że potrzebny jest drugi seans :)

Czy ktoś mógłby odpowiedzieć na pytania moje i Zdartychglanów? :P

Odpowiedz
#48
Cytat:Po "Długu" też tak można było powiedzieć i co? I nic :P

Wiadomo, że jeden film nie zmieni nagle stanu rodzimej kinematografii, miałem raczej na myśli, że "Róża" dorównuje takim klasykom jak "Popiół i Diament" albo "Kanał". Jestem krótko po seansie, więc może trochę wyolbrzymiam, ale tak mi się wydaje.
A szczerze mówiąc wolę taki typ kina, niż ten od Krauzego, więc dla mnie to może być najlepszy polski film ostatnich 10-20 lat.

****
Ja akurat lubię jak w filmie są jakieś niedowowiedzenia.
W każdym razie nie odczułem, żeby film był powycinany, a przy tym co się działo, na wątek Wasyla i męża Róży nie zwróciłem specjalnie uwagi.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#49
To co pisałem o "pocięciu" filmu to takie moje subiektywne odczucie ;). Wiadomo, że wątki męża i ruskiej bandy nie są pierwszoplanowe, jednak mimo wszystko - trochę drażnią.

(09-02-2012, 22:16)klaus_kinski napisał(a):

Ale przecież:


(09-02-2012, 22:16)klaus_kinski napisał(a):

Zupełnie nie pamiętam co wtedy mówił. Dzięki, że o tym wspomniałeś, przy drugim seansie trzeba będzie na to zwrócić większą uwagę.

OffTop:

(09-02-2012, 22:16)klaus_kinski napisał(a):

Bo Eryk to taki nasz Sean Harris :D

Odpowiedz
#50
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#51
Widmo z Mazur

Odpowiedz
#52
(10-02-2012, 00:30)klaus_kinski napisał(a):

Ale to już gdybanie gdybań gdybania ;) ... Co nie zmienia faktu, że scenariusz "Róży" jest miejscami niedopracowany. Co jak co - ale zawiązanie fabuły w filmie (każdym) powinno być dopieszczone, zwięzłe i zrozumiałe - takie w "Róży" nie jest. Podtrzymuję jednak moją wysoką ocenę filmu, po prostu mnie to męczy i drażni jak Rodię ;) Może jest w tym jakaś doza czepialstwa, ale kinomani tak już czasem mają.

Myślę, że trzeba też spojrzeć na datę festiwalowej i kinowej premiery filmu - to ponad pół roku różnicy. Może rzeczywiście z filmu wyleciało kilka scen, w mniemaniu dystrybutorów/krytyki/producentów zbyt nudnych, zbyt niezrozumiałych dla "mainstreamowego" widza? Może ktoś znalazł informację o metrażu tego filmu w czasie pokazów w Gdyni czy na WFF?

Wiem, to już szukanie spisków. Ale z drugiej strony - to właściwie czemu ten film tak długo czekał na wejście do kin?

P.S.
Przepraszam, że zniosłem temat w stronę próby wyjaśnienia rzeczy których wyjaśnić widz nie ma możliwości ;) Dlatego proponuję wrócić do dyskusji nad merytoryczną warstwą filmu ;)

Odpowiedz
#53
(09-02-2012, 17:38)zdarteglany napisał(a): Dla tych którzy widzieli film:


Hmm, a nie jest to przypadkiem tak:
(09-02-2012, 17:38)zdarteglany napisał(a):

Tu akurat nie ma się nad czym zastanawiać - przecież widać, że

Odpowiedz
#54
Kolejny raz Smarzowski uderza widza obuchem w łeb i znów robi to znakomicie - Róża to mocny, wbijający w fotel fresk Mazur próbujących podnieść się na nogi po zakończeniu II wojny światowej. Kilka scen to istna miazga, np. wspomniana już tutaj akcja z siekierą.
O Dorocińskim pisałem już w temacie Bez tajemnic, że jest wielki, a tutaj po raz kolejny wymiata - rewelacyjna rola. Żaden inny reżyser w Polsce nie prowadzi aktorów z perfekcją Smarzowskiego, cała obsada jest doskonała. I oczywiście naszpikowana jego stałymi współpracownikami.
Zdjęcia - pierwszoligowe. Niektóre ujęcia są przepiękne, a charakteryzacja pod koniec robi konkretne wrażenie.

Jeśli po dwóch świetnych filmach można było mieć jeszcze jakieś wątpliwości (ja nie miałem), to Róża stanowi ostateczne potwierdzenie - Smarzowski jest bogiem polskiego kina.

Odpowiedz
#55
Bardzo ładny film i, o dziwo, bardzo optymistyczny jak na Smarzowskiego. O plusach pisał nie będę, bo te są ewidentne. Co mi natomiast nie do końca zagrało:
- montaż - ja wiem, że tak miało być (np. w scenach przesłuchania), ale wyglądało to po prostu źle i tyle
- muzyka - jakkolwiek jej większość była bardzo ok, tak te dziwaczne "tąpnięcia" w chwilach zagrożenia/niepewności uważam za chybione
- niektóre wątki - np. wątek córki i jej relacji z Tadeuszem aż prosił się o dodatkowe sceny, bo z zupełnej nieufności do totalnego powierzenia życia w 5 minut nie do końca mnie przekonuje
- idealność Tadeusza - niby na dłuższą metę nic wielkiego, ale ten gość praktycznie nie miał wad, żadnych! w dodatku miałem wrażenie, jakby w ogóle nic go nie ruszało - niby twarz zmęczona, niby wzrok upiora, ale jakoś nie widać, żeby te wszystkie złe rzeczy jakie go dotykają wielce nań wpływały. Pod sam koniec miałem wrażenie, że gość jest Terminatorem, co dodatkowo potęguję jedna mina na twarzy Dorocińskiego (aczkolwiek bynajmniej nie twierdzę, że zagrał źle, bo i wręcz przeciwnie).

Niemniej film świetny, acz naprawdę mocny

8.5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#56
A dla mnie montaż to jedna z mocniejszych stron Róży. Plus wspaniałe zdjęcia i świetne aktorstwo Kuleszy i Dorocińskiego. Wstyd mi się przyznać, ale to jest pierwszy film Wojtka Smarzowskiego jaki obejrzałam. Słyszałam od znajomych, że jest on reżyserem, który tworzy specyficzny klimat. Mieli rację, bo wyszłam z kina wstrząśnięta, co w sumie rzadko mi się zdarza. Spodziewałam się mocnego filmu, ale nie aż tak.
Nie podobała mi się tylko postać córki. Nie udał się wybór aktorki, była strasznie drewniana, ale przynajmniej nie mówiła dużo.
. Poza tym jednym minusem, Róża to jeden z lepszych polskich filmów ostatnich lat, jaki miałam okazję obejrzeć.

Muszę się w najbliższej przyszłości zabrać w końcu za Dom Zły i Wesele. Już je oglądam chyba od roku.

Odpowiedz
#57
Wczoraj obejrzałem. Film jest absolutnie fantastyczny. Wsiąka się od razu i nie odwraca głowy od ekranu aż do napisów. Doskonały casting, ciekawa muzyka, piękne zdjęcia. Realistyczne mocne kino.



Odpowiedz
#58
Faktycznie film nie dla każdego, ale również polecam go wszystkim!
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#59
Zauważyłem, że wypowiadający się w tym wątku niestety nie mieli okazji oglądać Róży w wersji festiwalowej. W Gdańsku widziałem wersję, w której jest kilkanaście scen, których nie ma w kinie (nie wiem jak na DVD).
Nie będę opisywać wszystkich, ale np. Mąż Róży pomaga uciec Tadeuszowi i kilku innym osobom w czasie Powstania Warszawskiego, ale niestety ucieczka, czy też przeprawa nie do końca się udaje. Są też sceny z Wasylem, gdzie pokazane jest, że najpierw Róża przystawiała się do niego (by przeżyć wizytę Ruskich), ale gdy pojawia się dowódca, to zaczyna się przystawiać właśnie do niego bo to może jej dać większe profity.
Były jeszcze sceny, które dogłębniej pokazywały wątek miłosny Tadka i Róży, ale można powiedzieć, że dużo nie wnosiły.
Ostatnio widziane:
filmweb

Odpowiedz
#60
Kurcze, wymienione przez ciebie sceny wyglądają na naprawdę ważnie, nie rozumiem czemu oglądana przeze mnie wersja została z nich wykastrowana.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kler (Wojciech Smarzowski, 2018) shamar 59 2,292 5 godzin(y) temu
Ostatni post: Doppelganger
  Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski) Mental 301 37,391 12-07-2018, 22:19
Ostatni post: Gieferg
  "Bracia" (2015) - reż. Wojciech Staroń bardamu 0 456 05-02-2017, 19:48
Ostatni post: bardamu
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 216 48,347 03-11-2016, 04:49
Ostatni post: und3r
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 4,921 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski) Juby 71 14,209 25-09-2016, 14:47
Ostatni post: Krismeister
  Uwikłanie (2011, reż. Jacek Bromski) Hitch 21 6,329 16-05-2016, 12:57
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  80 milionów (2011) - polski kandydat na kandydata do Oscara (tm) shamar 37 8,092 22-01-2013, 11:06
Ostatni post: Zychu



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości