Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Ready Player One (2018)
Po obejrzeniu filmu tym bardziej podtrzymuję to co napisałem:

(10-03-2018, 03:26)Mierzwiak napisał(a): Poza tym, tak szczerze, co jest takiego fajnego w tej całej mieszaninie? Przykładowo uwielbiam Stalowego giganta, no ale właśnie uwielbiam ten film na który składa się nie tylko postać tytułowego robota, ale wszystko inne. To że pojawia się w tym filmie wyrwany z jakiegokolwiek kontekstu, tylko jako awatar dla jakiegoś gracza czy tam whatever, wywołuje we mnie całkowitą obojętność.
Z kolei w scenie z wiadomego horroru co jest takiego dobrego? Zwykłe odtwórstwo, przyozdobione później krzykliwym CGI efekciarstwem. Gdzie tu jakiś pomysł?

Odpowiedz
Ha! musisz pamiętać, że pomysłu to w tym filmie żadnego nie ma, więc należy w tym względzie zaniżyć oczekiwania. Scena wypada trochę lepiej niż inne, bo nawiązanie jest mniej oczywiste i bardziej rozbudowane niż w pozostałych przypadkach. No i fala wiadomego fluidu to nie coś, czego oczekiwałem w takim filmie. Przez moment byłem na tym festiwalu banału i pustoty prawie że zaskoczony.

Odpowiedz
Nawiązanie.

Czy można jeszcze mówić o nawiązaniu gdy kilkukrotnie pada tytuł tego filmu, jego okładka wypełnia cały ekran, a sceny z niego są po prostu odtworzone? Uśmiech

Odpowiedz
Przynajmniej przez chwilę udają, że są zdecydowanie lepszym filmem.

Odpowiedz
(09-04-2018, 16:29)Paszczak napisał(a): I kluczem jest tu dla mnie Iron Giant.
Na litość boską, przecież film Birda był głęboko antywojenny. Gigant był robotem-pacyfistą. W RPO został zaś sprowadzony do roli napierdalającej się maszyny i tyle.

To jest najgłupszy zarzut ever. Przecież to nie jest kontynuacja przygód, ani tym bardziej myśli filmu Birda, tylko stworzona w wirtualnym świecie replika jego bohatera. Jest to po prostu gadżet powstały na bazie uwielbienia dla tego filmu, a nie ta sama postać, więc niby czemu miałby mieć taki sam światopolgąd za nim stojący? Pozostałych postaci z popkultury, których od wuja pojawia się w tym filmie tez się będziesz czepiał? Przecież King Kong nie powinien atakować aut, skoro oryginalnie po prostu spierdolił na wieżowiec, aby uciec przed ludźmi. Nielogiczny film no naprawdę... jeez.

A sam film - ma problemy, najwięcej w świecie rzeczywistym, który nijak nie uzupełnia się z tym wirtualnym i po prologu zamienia się w zupełnie randomowe tło bez ładu i składu (po ulicach wszyscy biegają z goglami, jak im się żywnie podoba i nic się nie dzieje, gość wbija w pistoletem do dzielnicy slumsów i nie natyka się na żaden shotgun w odpowiedzi, oj przysnął tu mocno Stefan). Rozumiem też zarzuty, że główni bohaterowie są nijacy, bo troszkę są - on lata sobie radośnie po złomowisku i nie ma innych problemów, a ona się chowa przed światem, bo ma brzydkie znamię na twarzy (tragedia po prostu); i oboje, ograniczeni jedynie własną wyobraźnią, tworzą sobie najbrzydszych bohaterów w historii gier, bez jakichkolwiek widocznych zdolności, artefaktów czy angażującego, unikatowego designu. Meh więc trochę. Ale szczerze... dobrze się to oglądało, tak po prostu. Akcja pędzi na złamanie karku i choć momentami głowa boli od tego natłoku popkulturowych atrakcji, to sprawiają one przyjemność (zwłaszcza Lśnienie rządzi). Jak na tak długi metraż, to niezbyt się również nudziłem, mimo iż intryga jest sztampowa i wypełniona schematami od góry do dołu, to realizacją wciąga. Całość nie jest specjalnie odkrywcza i mogli darować sobie co chwila padające wyjaśnienia z offu i inne łopatologiczne tłumaczenie akcji, ale seans był całkiem przyjemny. Chętnie kiedyś wrócę, choćby i po to, by pogapić się na drugi plan na spokojnie. Ale fakt - po Spielbergu i takim temacie można było wymagać więcej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Po Spielbergu od pewnego czasu to mało co wymagam.

Odpowiedz
Sympatyczny film, dobrze się bawiłem, książki nie znam.

Chociaż niby też mógłbym zacząć od wymieniania wad, tradycyjnie, że sami bohaterowie jacyś nieszczególnie ciekawi. Sam trochę żałuję, że żaden z głównych bohaterów nie okazał się np. dorosłą osobą w realnym świecie. Ale też nie były to osoby, które by mnie irytowało, a takich w ostatnich blockbusterach niestety nie brak. 
Żałuję też, że nie został lepiej przedstawiony ten realny świat, gdyż jednak liczyłem na mocniejszą dystopię. A tak skończyło się w sumie na tym osiedlu przyczep, które muszę przyznać, fajnie wyglądało. I o dziwo w tym świecie policja ma władzę i dba o porządek. 

Ale ogólnie, naprawdę przyjemnie mi się ten film oglądało. Akcja jest dobrze poprowadzona, ani przez chwilę mi się ten film nie dłużył. Po prostu, dobry, klasyczny blockbuster, jakiego dawno nie widziałem. W sumie to mam ochotę go oglądnąć, aby wyłapać te wszystkie nawiązania do popkultury. A właśnie, zarzut na ile ten film jest cyniczny i jedzie wyłącznie na nostalgii? Szczerze mówiąc to ja tego nie odczuwałem, tak jak w przypadku "The Force Awakens", gdzie film w bezczelny sposób się do mnie dobierał. Tutaj nie czułem się, że jestem wykorzystywany tym bardziej, że jednak otrzymujemy jakąś osobną historię, a te popkulturowe nawiązania są jej integralną część. 

I widać też jednak klasę reżysera, który potrafi opowiadać historię. I nawet jeżeli akcja gna i jesteśmy bombardowani tymi popkulturowymi nawiązaniami, to nie czułem, zmęczenia, bólu głowy. Film nie był też dla mnie zbyt mocno pocięty i jednak Spielberg pozwala żyć swoim scenom, a nie od razu przeskakiwać do innych. 
I o ile w trailerach strona wizualna nie do końca mnie przekonywała, tak na dużym ekranie IMAX, naprawdę chłonąłem ten świat. A jeszcze w połączeniu ze świetną muzyką Alana Silvestriego w duchu nowej przygody, otrzymałem przyjemny blockbuster, który na chwilę pozwolił mi zapomnieć o normalnym świecie. Tak samo jak za dawnym dobrych lat. 

Na razie daję, a co Oczko 
8/10 

P.S. Bardzo podobała mi się ta postać:
[Obrazek: 1000?cb=20180317132939]
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
Nie czuję tego wymuszonego pseudosentymentalizmu w gimbusowej CGI oprawie.
Nie ma to duszy za grosz, do tego nie pomaga denność wizualna. Czy to gra, wyglądająca jak film animowany czy to rzeczywistość, która wygląda jak... film animowany tylko z lepszym CGI.

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości