Sala Samobójców
#41
No. To też jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat jaki widziałem. Co prawda nie podejdę do niego z bezkrytycznym zachwytem jak Dux w recenzji, ale zrobił na mnie całkiem spore wrażenie. Właściwie to duże wrażenie, nie pasowała mi chyba tylko scena wirtualnej miłości pod wodą między Dominikiem i tą jego pieprzniętą miłością.
Pod względem technicznym zrobiony jest wybornie i bardzo dobrze rozumiem wszystkich (a jest ich trochę), którzy mówią, że to polski film, który ogląda się jak niepolski. Z ciekawości aż wygooglowałem kim też jest Jan Komasa i z pełnym zazdrości niedowierzaniem dowiedziałem się, że jest jeszcze studentem - podkreślam raz jeszcze: STUDENTEM! - łódzkiej filmówki, a o Sali żartobliwie mówi, że to jego praca dyplomowa. Szacun.
Chłopak naoglądał się amerykańskich filmów, bo Sala jest zrobiona tak sprawnie i dynamicznie jak właśnie kino jankeskie - miejscami miałem nawet skojarzenia ze stylem kręcenia Nolana (sic!). Mój ulubiony moment to chyba jak Dominik czyta w wirtualu list rodziców do niego, drze go, a jego kawałki przechodzą do "reala" w następnej scenie upadając na podłogę. Zresztą w ogóle wszystko w Sali jest zrobione naprawdę po profesjonalnemu.
Scenariusz to mały majstersztyk, może nawet większy niż reżyseria, fakt, że napisał go reżyser napawa mnie jeszcze większym podziwem dla niego, z kolei fakt, że Mierzwiak pisze to co pisze prowadzi mnie do pytania retorycznego - Ty pijany byłeś jak ten film oglądałeś czy co? Gdzie Ty tu masz popisywanie się to ja nie wiem, wszystkie dialogi są zarówno napisane jak i zagrane (aktorstwo w tym filmie to w ogóle temat na oddzielnego posta) tak wybornie realistycznie i tak się wbijają w pamięć, że wierzyć mi się nie chce, że ten gość to debiutant. Mówisz, że rodzice nie mają szarej komórki - to chyba najbardziej zajebiście przedstawione postaci z całego filmu, oboje mistrzowsko przedstawili osobowości nowobogackich zapracowanych zepsutych kapitalizmem rodziców z klasy wyższej (o, i teraz jak to piszę przypomina mi się kolejna zajebista sekwencja z tego filmu, w której oboje z nich są pokazani z jakimiś swoimi kochankami, których obściskują. Mega sekwencja.) Zresztą w ogóle sposób wypowiadania kwestii, tempo i intensywność były naprawdę jak dla mnie unikalne. Chociaż scena, którą przytoczyłeś faktycznie do najlepszych tego filmu nie należy :)
Wielu się rzuca o to, że postać Dominika niby grafomańska i pretensjonalna i że nie ma powodu robić to co robi i że niby wymyśla sobie problemy. Raz -> śmiali się z niego, że jest homo, jak wraca do szkoły przecież wszyscy się na niego patrzą i wytykają go palcami. Dwa - i to jest o wiele ważniejsze - przecież nigdzie nie jest powiedziane, że akurat problemy z orientacją były powodem jego nagłego wycofania się i znalezienia sobie przyjaciół przez internet. W filmie jest wyraźnie pokazane, że Dominik był ostro jebnięty już wcześniej i miał typ osobowości, który prędzej czy później doprowadzi do większych lub mniejszych odchyłów. Mówię tutaj o scenie, gdy domaga się, aby mówiono do niego per "pan" i jak wrzeszczy na kierowcę w szatni. To co się z nim dzieje w filmie to jedynie kulminacja procesu, który prawdopodobnie miał już w nim miejsce od wielu lat, nie można na filmowe wydarzenia patrzeć tak jakby zmieniły Dominika od zera do jedynki, jakby wcześniej jego umysł był niezapisaną kartą - a tak z tego co zauważyłem wielu na to tu patrzy. Zgadzam się za to, że jego przemiana została pokazana zbyt szybko i bez potrzebnego zagłębienia się w nią, to jest zresztą chyba największa wada tego filmu - trochę trudno uwierzyć, że jakaś internetowa lasia tak szybko zdążyła mu zrobić wodę z mózgu.
A chyba najbardziej w filmie Komasy podoba mi się to, że przedstawia internet w sposób raczej stronniczy, negatywny i zły, ale robi to tak sprawnie i tak bezpretensjonalnie, że zupełnie nie ma się wrażenia jakby całość była robiona pod jakąś tezę, żeby cokolwiek udowodnić. Komasa zwyczajnie pokazuje pewne zjawisko, które ma miejsce i które jest prawdziwe, a fakt, że to oznacza pokazanie internetu jako czegoś złego to wina zjawiska, a nie jego. Piszę to, bo wielu recenzentów właśnie zarzuca Komasie, że niby zrobił pretensjonalnego kupsztala z pre-tezą i że stara się coś fałszywie pokazywać. A tu nic fałszywego nie ma.

A sam film 8/10, najlepszy polski jaki widziałem od długieeeeeeeeeeego czasu (choć za dużo to ich nie oglądam) i jeden z najlepszych jakie na razie widziałem w tym roku :)

Odpowiedz
#42
Co prawda jeszcze nie widziałem całego filmu (tylko kilka fragmentów na youtube), ale... Rodia, to, że Komasa jest studentem/debiutantem czy kimś takim ma teraz najmniejsze znaczenie. Dla mnie może i być drugim Kubrickiem. Jeśli film okaże się denny, trudno, gość musi się sporo nauczyć. Jeśli okaże się dobry, no to spoko, może i ma talent, tylko niech go nie zmarnuje. Więcej wieczorkiem/w nocy.

Odpowiedz
#43
No toż ja właśnie mówię, że film jest dobry i że kolo ma talent, tak? :) A fakt, że jest dopiero studentem tylko mój podziw zwiększa, nic więcej.

Odpowiedz
#44
(20-08-2011, 04:46)Rodia napisał(a): nie pasowała mi chyba tylko scena wirtualnej miłości pod wodą między Dominikiem i tą jego pieprzniętą miłością.
Nie, to była najlepsza scena między tą dwójką, bo było jasne i klarowne czym jest. A te wszystkie sceny animowane? Nie wiem co to jest. Grą? Nie, bo to nie jest gra - filmowe ujęcia, durne zabiegi typu ona ma zamknięte oczy a on się pyta czy nie podgląda i animacja zamiast typowej grafiki. Metafora? Wyobraźnia głównego bohatera? Też nie, bo matka się loguje.

Cytat:Pod względem technicznym zrobiony jest wybornie i bardzo dobrze rozumiem wszystkich (a jest ich trochę), którzy mówią, że to polski film, który ogląda się jak niepolski.
Bez urazy, ale rzygać mi się chce, jak czytam takie rzeczy. Polska nie jest na innej planecie, nie żyje tu inny gatunek ludzi i mamy taki sam dostęp do sprzętu umożliwiający nakręcenie filmu prezentującego określony poziom wykonania jak wszędzie indziej.

Cytat:Z ciekawości aż wygooglowałem kim też jest Jan Komasa i z pełnym zazdrości niedowierzaniem dowiedziałem się, że jest jeszcze studentem - podkreślam raz jeszcze: STUDENTEM! - łódzkiej filmówki, a o Sali żartobliwie mówi, że to jego praca dyplomowa. Szacun.
Quentin Tarantino był tylko pracownikiem wypożyczalni - podkreślam raz jeszcze: PRACOWNIKIEM WYPOŻYCZALNI! - to jest szacun. Komasa natomiast wykazał się umiejętnościami, którymi wykazywać się powinien. Tyle.

Cytat:miejscami miałem nawet skojarzenia ze stylem kręcenia Nolana (sic!)
Litości!!!!!!!!!1111111111xoxo:*

Cytat:Zresztą w ogóle wszystko w Sali jest zrobione naprawdę po profesjonalnemu.
Do tego z dźwiękiem i w kolorze!

Cytat:Mierzwiak pisze to co pisze prowadzi mnie do pytania retorycznego - Ty pijany byłeś jak ten film oglądałeś czy co?
Pozwolisz że spuszczę zasłonę milczenia na wycieczkę osobistą i poproszę, byś przeczytał raz jeszcze bardzo uważnie to co napisałem. Zarzut grafomanii odnosi się do jednego (słownie: JEDNEGO) zdania.

Cytat:Mówisz, że rodzice nie mają szarej komórki - to chyba najbardziej zajebiście przedstawione postaci z całego filmu
Jeśli intencją reżysera była dwójka największych debili, jakich widziało polskie kino w ostatniej dekadzie - szacun! Fantastyczna robota. Fenomenalne są zwłaszcza rozmowy z psychiatrą. Po co wspominać mu, że chłopak zrobił coming out i możliwe, że jego problemy wynikają z niemożności poradzenia sobie z własną seksualnością? Phi! Nieistotny detal. Nie liczy się też terapia, wiarygodna diagnoza i czas, jaki muszą mu poświęcić. Przecież on ma maturę. Dajcie mu tabletki, no bo on ma maturę!!! Pociął się? Nieważne, liczy się tylko matura!!! Nie mówiąc już o czasie, jakiego potrzebowali żeby wpaść na pomysł odłączenia chłopakowi internetu.

Cytat:oboje mistrzowsko przedstawili osobowości nowobogackich zapracowanych zepsutych kapitalizmem rodziców z klasy wyższej
To są klisze podniesione do entej potęgi. Tak jak Dominik nie jest normalnym nastolatkiem (osobisty szofer, prywatne liceum), tak jego rodzice nie są typowymi zapracowanymi ludźmi, którzy nie mają czasu dla dziecka. To nie jest tak, że oni wracają z pracy i jedynym zdaniem, jakie zamieniają z synem jest "Jak w szkole?". Ich tam w ogóle nie ma, koleś siedzi przez 10 dni (!!!) zamknięty w pokoju i jedyną osobą która to zauważa, jest przebywająca w Polsce nielegalnie pokojówka z Ukrainy (zapewne standardowe wyposażenie domu każdego małżeństwa z wyższych sfer). Dlaczego to wszystko jest takie przerysowane? Jak można bez zastanowienia łykać takie bzdury?

Cytat:Raz -> śmiali się z niego, że jest homo, jak wraca do szkoły przecież wszyscy się na niego patrzą i wytykają go palcami.
Bajki mi tu opowiadasz. Poza bezpośrednio związanym z całym zajściem chłopakiem i jego dwoma kolegami oraz dziewczyną która wcześniej prosiła go na studniówkę wszyscy go olewają. Nikt się nie śmieje, nikt na szkolnym korytarzu nie wytyka go palcami. Biorąc pod uwagę co się stało, reakcja otoczenia jest więc wyłącznie obojętna. Dominik wraca do szkoły pewny siebie i pewny siebie z niej wychodzi. Jasne, w taksówce roni łzę (bo to emo), ale jak mówi później na wideoczacie, zwyciężył. Patrzył im w oczy, a oni odwracali wzrok. Pytanie więc brzmi - jaki sens ma reszta filmu? Gdyby go wyszydzali i dodatkowo upokorzyli, faktycznie byłoby to impulsem do dalszego pogrążania się w emo depresji. Ale takowego impulsu nie ma, a jedynym wytłumaczeniem tego co wyprawia jest... [patrz: odpowiedź na następny cytat].

Cytat:W filmie jest wyraźnie pokazane, że Dominik był ostro jebnięty już wcześniej i miał typ osobowości, który prędzej czy później doprowadzi do większych lub mniejszych odchyłów. Mówię tutaj o scenie, gdy domaga się, aby mówiono do niego per "pan" i jak wrzeszczy na kierowcę w szatni.
To nie są odchyły i bycie jebniętym, ale wynik tego, że Dominik to niedojrzały, rozpieszczony bachor przyzwyczajony do tego, że ma wszystko i wszystkich na zawołanie. Nic więcej. "Ze mną się jest i ze mną się do kroćset fur beczek! jest cały czas!" To nie jest osoba mająca problemy z głową, ale taka, która wszystko w życiu miała podane na tacy. Jest tu jeden jedyny moment, w którym matka mówi z sensem - na wieść o tym, że Dominik jest gejem, mówi mu, że mu się w dupie poprzewracało. Pomijając kontekst, to akurat bardzo trafny komentarz do tego, co chłopak wyprawia w tym filmie.

Cytat:A chyba najbardziej w filmie Komasy podoba mi się to, że przedstawia internet w sposób raczej stronniczy, negatywny i zły
Wow, naprawdę? Moim zdaniem pokazuje go w sposób wyłącznie neutralny. (pomijając idiotyzm w postaci filmiku z zadawaniem sobie ran i samobójstwem na serwisie, który wygląda jak you tube)

Odpowiedz
#45
A ja mam taką radę dla tych, co jeszcze filmu nie widzieli - jeżeli nie jest wam znane pojęcie dystansu i zluzowania pośladów, nie będziecie się na nim dobrze bawić.

Bo niektorzy to się chyba spodziewali poważnego filmu.

Odpowiedz
#46
(20-08-2011, 21:01)nawrocki napisał(a): Bo niektorzy to się chyba spodziewali poważnego filmu.
Rozwiń myśl.


Odpowiedz
#47
Kasa z ITI, "cool" sekwencje animowane i jeszcze bardziej "cool" soundtrack, nośne "na czasie" tematy, wycieczki szkolne w kinach, spazmatyczne ochy i achy nastolatków na wszelkich forach - po sprawdzeniu przesłanek wychodzi jasno, że to nie mógł być poważny film ;)

Odpowiedz
#48
Tylko że to jest poważne. Śmiertelnie.

Odpowiedz
#49
Nie. To udaje, że jest poważne.

Odpowiedz
#50
Widziałem.

Krótko? Najlepszy przykład zmarnowanego potencjału, który został brutalnie zarżnięty przez przejaskrawienie dosłownie każdej postaci, żenującą fabułę która w zamyśle miała być głęboka oraz przez fatalną grę aktorską, za wyjątkiem Agaty Kuleszy, ta kobieta ciągnęła film na swoich barkach, nawet jeśli jej postać była napisana koszmarnie. Zdaję sobie sprawę, że Sala ma dotykać poważnych problemów, ale... do ciężkiej cholery, nie w taki sposób. Gdyby się skupić tylko i wyłącznie na jednej rzeczy, to znaczy na problemach na linii rodzice-dziecko, albo na uzależnieniu od internetu, albo na problemach psychicznych dotyczących niepewności własnej orientacji, czy depresji, albo i nawet na presji wynikającej z nadchodzącej matury, byłoby dużo, dużo lepiej.
Ale po co, lepiej wrzucić wszystko naraz, jako aktorów wybrać młodych, pięknych i absolutnie przeciętnych ludzi, okrasić to różną muzyką, począwszy od klasyki muzyki poważnej, poprzez techno i pop, a kończąc na czymś co jest chyba rockiem i gotowe, mamy arcydzieło, które będzie wychwalane pod niebiosa.
Nic mnie nie obchodzi to, co się dzieje w filmie. Ba, miałem nadzieję, że w końcu główny bohater weźmie spluwę ojca i strzeli se w łeb, a reszta filmu będzie dotyczyć problemów rodziców wynikających z samobójstwa syna, ale nie. Musimy się męczyć oglądając koszmarną grafikę wektorową, kiedy akcja dzieje się w tytułowej Sali, a główny bohater zakochuje się w lasce nie wychodzącej z pokoju od trzech lat i mającej na twarzy maskę z pleksi.
Może i jest to dobry film jak na warunki polskie. Może po prostu jest to wyhajpowany szajs. Może po prostu nie "dojrzałem" by docenić geniusz Sali, bo to jest po prostu kiepski film, który mógł być bardzo dobry. Tyle. Rzekłem.
3/10

Odpowiedz
#51
(20-08-2011, 21:24)raven.second napisał(a): a reszta filmu będzie dotyczyć problemów rodziców wynikających z samobójstwa syna, ale nie
Jak widać w końcówce nie był to dla nich żaden problem. Poszli sobie do opery ze swoimi kochankami :)


Odpowiedz
#52
O, to właśnie kolejna wnerwiająca rzecz. Ojciec ma kochankę i matka ma kochanka, ale to normalne, bo przecież Dominik jest przeciętnym chłopcem z przeciętnej rodziny. Aż dziwne, że Kulesza zdołała tyle wyciągnąć.

Odpowiedz
#53
Do tego ta scena pieprzenia się w samochodzie pod domem (!). Wstydzą się pokojówki z Ukrainy?

Odpowiedz
#54
(20-08-2011, 21:01)nawrocki napisał(a): A ja mam taką radę dla tych, co jeszcze filmu nie widzieli - jeżeli nie jest wam znane pojęcie dystansu i zluzowania pośladów, nie będziecie się na nim dobrze bawić.

Bo niektorzy to się chyba spodziewali poważnego filmu.
A czego mieliśmy się spodziewać? Komedii romantycznej?
Temat jest poważny i można na jego podstawie zrobić bardzo dobry film, który byłby poważny, mówił o rzeczach ważnych i łamał pewne tabu. Ale jak zwykle nasi potrafią coś takiego spieprzyć. Spodziewając się dramatu psychologicznego (naprawdę!) otrzymałem głupi film z beznadziejnym scenariuszem i miałkimi postaciami. Muzyka była niezła, gra aktorska była nadzwyczaj dobra i było parę dobrych momentów.

Zluzować poślady to można na filmie, który z założenia ma być głupi (albo głupkowaty :D) i ma tylko i wyłącznie bawić. Nie wolno robić z widzów półgłówków. Tak się nie robi ;]

Odpowiedz
#55
Jeden wielki facepalm. Przede wszystkim leży scenariusz. Ani przez chwilę nie uwierzyłem w chorobę Dominika. Ani razu nie uwierzyłem w jego tragedię. Postacie są mało wiarygodne i zachowują się wprost debilnie. Rodzice Dominika to tacy idioci, że aż trudno uwierzyć, że potrafili zrobić jakąś karierę. Leżą dialogi, rozmowa z psychologiem ("on ma maturę!!") to jedna wielka komedia. Doprawdy nie wiem skąd biorą się tak pozytywne opinie, bo jest to zwyczajny gniot i tyle. I leje na to, że jest sprawnie zrealizowany i "niepolski". To powinien być standard, a nie powód do zachwytów.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#56
(22-08-2011, 13:41)Azgaroth napisał(a): rozmowa z psychologiem ("on ma maturę!!") to jedna wielka komedia

Pierwszy psycholog jeszcze jako tako próbował coś robić i starał się wyglądać na profesjonalistę (mniejsza, że to nie wyszło). Kiedy natomiast pojawiła się kobieta lekarz, to już porażka - ogląda książki, rozmawia przez telefon, nie interesuje się Dominikiem, grozi, że sobie pójdzie jeśli z nią nie będzie rozmawiać, a na koniec wypisuje leki "botak". Notabene te leki Dominik miał przy sobie, co już zakrawa na idiotyzm przekraczający skalę. Kto normalny daje leki gówniarzowi w "depresji"?

Odpowiedz
#57
Szkoda talentu Kingi Preis na takie gówno, ale ja nie o tym.

Po pierwsze dialog: Twoi rodzice zapłacili mi niezłą kasę żeby z tobą pogadała. ROTFL nie ma to jak wypalić pacjentowi że gówno cię obchodzi, ale mi zapłacili więc rachu ciachu mów co ci jest, wypisuję tabletki i wypad.

Po drugie - Preis przegląda gazetę, nagle Domino otwiera drzwi, krzyczy że czuje się źle i zamyka drzwi. Tylko że ani przed tym jak zaczął się drzeć, ani po tym nie słychać, żeby otwierał/zamykał drzwi na zamek, czyli mam rozumieć że były cały czas otwarte? W ogóle cała ta sytuacja to jakiś jeden wielki absurd. Koleś po prostu zamknął się w pokoju i nic nie można z tym zrobić?

Po prostu brak słów jak kretyński jest ten film.

Odpowiedz
#58
(22-08-2011, 14:33)Mierzwiak napisał(a): Koleś po prostu zamknął się w pokoju i nic nie można z tym zrobić?

Można. Na przykład wyłączyć internet po x czasu i dopiero wtedy pogadać z synem co on takiego widział w sieci.

Odpowiedz
#59
(22-08-2011, 14:26)raven.second napisał(a): Kto normalny daje leki gówniarzowi w "depresji"?
W przypadku depresji klinicznej jedyny sposób na leczenie to leczenie farmakologiczne. Nie wiem, o jakiej depresji się mówi w filmie.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#60
Ale wtedy wydaje się odpowiednią ilość tabletek pacjentowi, a nie daje całej paczki :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości