Slo-mo
#1
Widzieliście trailer gry Cyberpunk 2077? Bo ja widziałem, i dzięki niemu doszedłem do ostatecznego wniosku w kwestii slo-mo: tej techniki powinno się używać TYLKO do pokazywania rzeczy, na które niewygodnie się patrzy.

Kiedy myślę o dobrym użyciu slo-mo, to oczywiście od razu myślę o Dreddzie, ale również o Robocopie, o Dzikiej bandzie, o Saving Priave Ryan, o Die Hard. Wszędzie tam slo-mo było używane TYLKO w celu przedłużenia scen niewygodnych; podkreślało cierpienie, sprawiało że masakra robiła wrażenie wprost proporcjonalne do zwiększenia liczby klatek.

Mam dość, naprawdę dość pretensjonalnego slo-mo pokazującego włosy powiewające na wietrze, akrobatyczny i totalnie nierealny "balet" akcji, sceny stojące choreografią. Do tego jeszcze cool emo muzyczka, zbliżenia pełnych emocji twarzy i mamy głębię - najpłytszą na świecie. Slo-mo to wynalazek nadużywany przez kompletne beztalencia, które nie wiedzą, jak inaczej osiągnąć efekt czegoś "znaczącego", "pięknego", "głębokiego". Wykorzystując je w takim celu, idziemy po linii najmniejszego oporu.

Ku pamięci slo-mo użytego sensownie:


Odpowiedz
#2
Zgadzam się w całej rozciągłości. Też nie cierpię artystycznych scenek, w których dwóch pedziów z piórami w dupie skacze po drzewach w rytm orientalnej muzyczki.


Odpowiedz
#3
Pierdzielisz :)

Dobrze użyte slo mo to dobrze użyte slo mo. Tyle. Intro Watchmenów to arcydzieło (CAŁE w slo mo), scena w której Jack Sparrow zostaje pożarty przez Krakena również. Nie wspominając o Matriksie.

Slo mo wyłącznie jako sposób na pokazywanie przemocy? Ciekawa teoria, równie ciekawa jak nazywanie jatek rzeczami, na które "niewygodnie się patrzy", choć są tak nudne, tak przeżute przez kino, że kolejna tryskająca w slo mo z ran krew nie robi, przynajmniej na mnie, żadnego wrażenia. Dziwne jest zresztą wspominanie o tym w kontekście Dredda, który krwawą przemoc ukazuje właśnie w efekciarski, piękny (właśnie tak) sposób. Z bólem i cierpieniem nie ma to nic wspólnego.

Odpowiedz
#4
Niekoniecznie TYLKO do pokazywania przemocy - ale do scen niewygodnych, o negatywnym wydźwięku, szokujących, brutalnych, brudnych. Gruber spadający z budynku to nie jest brutalna scena, bo nie widać samego momentu śmierci. Liczy się kontekst.

Intro do Watchmenów to praktycznie teledysk odzwierciedlający historyczne całkiem nieruchome fotografie - i się nie kwalifikuje do miana sceny. Inna sprawa, że w nim też widzimy np. gościa z przestrzelonym łbem. Natomiast Kraken to - może przegapiłeś ten fakt - scena jak najbardziej przedstawiająca przemoc, choć fantastyczną. W kinie na premierze ludzie naprawdę myśleli, że Jack został zabity, więc też użyto efektu właściwie: do podkreślenia szoku. Choć i tak nie jest to nawet pierwsza pięćsetka najlepszych slo-mo-scen.

Jeśli coś wali gejozą, to w slo-mo będzie nią waliło o wiele bardzej. Just sayin'.

Odpowiedz
#5
Ergo: slo mo źle wypada, gdy uwydatnia gejozę. I specjalnie po to cały temat zakładałeś? :)

Odpowiedz
#6
Nie, ogólnie dla slo-mo. Możesz na przykład wkleić swój film z komunii w zwolnionym tempie.:)

Odpowiedz
#7
Sorry, film z komunii mam tylko w 3D, w 24 klatkach.

To może być?

[Obrazek: slomo.gif]

Odpowiedz
#8
Ok, jest jeszcze jedno dobre zastosowanie slo-mo: cycki.

Odpowiedz
#9
Slo-mo to sposób na podkreślenie czegoś - tak. Tylko niewygodnego? Skądże. Ikoniczne jest już wejście w zwolnionym tempie pięknej dziewczyny, w której zakochuje się bohater. I pasuje to jak najbardziej. Po prostu slo-mo powinno być używane jako element narracyjny, a nie wizualny bajer. Ot.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#10
(11-01-2013, 00:09)military napisał(a): Kiedy myślę o dobrym użyciu slo-mo, to oczywiście od razu myślę o Dreddzie, ale również o Robocopie, o Dzikiej bandzie, o Saving Priave Ryan, o Die Hard. Wszędzie tam slo-mo było używane TYLKO w celu przedłużenia scen niewygodnych

I już się mylisz drogi Watsonie, bo w samym Dreddzie mamy slo-mo ukazujące "piękniejszy świat" po dragach, bez cierpienia i przemocy (Ma-Ma w wannie, ćpun na tylnym siedzeniu vana tuż przed początkowym pościgiem).. Z kolei Dziką Bandę w momencie premiery miażdżono właśnie za taką "gloryfikację przemocy" w slo-mo (i szczerze, Peckinpah bynajmniej nie celował w tej scenie w niewygodność, bo i nie tylko w tym filmie uciekał się do slo-mo).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#11
Poniżej najlepsze spowolnienie ruchu w historii w drugim najlepszym filmie o mafii w historii. Dla homoseksualistów lubiących gejowskie slo-mo ostrzeżenie ministra cyfryzacji - klip zdradza zakończenie fabuły:


Odpowiedz
#12
Slo-mo, które podoba mi się:



W pierwszym "The Host" też było fajnie uzyte slo-mo, tutaj wiadomo, niby bajera żeby pokazać w całej okazałości CGI efekty, ale też wygląda swietnie. Takie w sumie nic, ale w normalnej prędkości ta scena straciłaby wg mnie cały impet i ten ładunek niepewności typu "potwór dorwie albo nie dorwie". Dzięki slo-mo, wiadomo, widzimy jak się przewraca, wpada w poślizg, podwija mu sie łapa i inne. W sumie prosta pokazowka, ale slo-mo uzyte lepiej, niż we większości obecnie kręconych filmow ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
#13


pozamiatane

Odpowiedz
#14
Slo mo użyte, żeby pokazać po prostu ładne kadry też nie jest złe tylko trzeba umiejętnie z niego korzystać. Jak dla mnie teoria o pokazywaniu scen niewygodnych jest zupełnie chybiona.

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#15
Uwielbiam tę scenę, ale nie jestem pewien czy bardziej ją urabia strona wizualna, czy muzyka. W każdym razie - ciary.

Odpowiedz
#16
Jezu, do ilu filmów wepchano ten kawałek Dead Can Dance? To się robi już cliche.

Odpowiedz
#17
Do dwóch. Cliche jak ch*j :)

Odpowiedz
#18
Ja sam wielkim zwolennikiem Slo-mo nie jestem i uważam, że powinno się je jak najoszczędniej stosować. Dlatego też bardzo lubię jak są nakręcone Gwiezdne wojny, gdzie jest bardzo mało, wręcz minimalnie użyte slow-motion.
Ale jak już jest użyte to w jednej z najlepszych scen całej Sagi. I na pewno wielki ładunek emocjonalny straciłaby ta scena gdyby nie była w slow-motion:



/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#19
Wczorajsza, kolejna powtórka Terminatora przypomniała mi o kolejnym, rewelacyjnie zastosowanym slo mo. Komentarz chyba zbędny:


Odpowiedz
#20
Ta scena z T1 kurewsko podnosi napięcie (nawet po 50-tym oglądaniu filmu)! ;)
W dwójeczce też mamy dwie perełki (w pierwszym linku od 0:43, w drugim od 0:53):


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości