Ankieta: Którą część OT uważasz za najlepszą?
A New Hope
The Empire Strikes Back
Return of the Jedi
[Wyniki ankiety]
 
 



  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Star Wars: Original Trilogy (IV-VI)
#61
http://kultturystyka.blox.pl/2013/05/George-Lucas-niszczyciel-swiatow.html

Napisałem na blogasku o starłorsach.

Cytat:Lubiłem Gwiezdne wojny. Lubiłem, ale przestałem.

Od dłuższego czasu czuję wstręt przed oglądaniem filmów z tej serii. Gwiezdne wojny są głupie, nadęte, drętwe i paskudne.

A przecież kiedyś takie nie były.

Oryginalna trylogia była w swoim czasie znakomita i mogła takową pozostać - nawet pomimo swoich wad. Była to opowieść prosta i emocjonująca, napisana z werwą i pomysłem, pozwalająca wciągnąć się w ten niesamowity świat, a także - co jeszcze lepsze - umożliwiająca wyobrażenie sobie tego, co nie zmieściło się w kadrze.

Odpowiedz
#62
Nikt nie czyta Twojego bloga, że postanowiłeś aż tak desperacko silić się na kontrowersje?

Zaznaczam, że nie przeczytałem całości (po co?), wystarczy mi ten godny pożałowania cytacik, tak sobie jednak myślę, że tego typu problemy i frustracje to raczej materiał dla terapeuty, a nie na wpis. Obrzucać gównem klasyczne filmy tylko dlatego, że nie masz w sobie na tyle dojrzałości i wyobraźni, by odrzucić istnienie prequeli? Ile Ty masz lat? Mam nadzieję że dla lepszego oddania tego focha dołączyłeś do notki odgłos tupotu wkurzonego bachora.

Odpowiedz
#63
No twój komentarz to prawdziwa esencja dojrzałości.Uśmiech Przypomnij mi o nim, kiedy będziesz się czepiał, że oceniłem film, nie oglądając go do końca.Uśmiech

Odpowiedz
#64
Przeczytałem ale... Military, serio?

Tak samo mógłbym "znielubić" Aliena z powodu AVP-R, Batmanów Burtona z powodu Schumacherów, albo Raidersów z powodu Kryształowej Czaski... nie lubię sequela/prequela do tego stopnia że mi negatywnie wpływa na odbiór poprzednich filmów to go więcej nie oglądam i wymazuję z pamięci Język
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#65
Nie - tak samo mógłbyś nie lubić Aliena ze względu na Prometeusza, bo Jockey=facet w masce zniszczył całą tajemnicę oryginału. Oryginalne filmy w obu seriach pobudzają wyobraźnię; zastanawiasz się, co takiego może jeszcze kryć ten świat - ale teraz to uczucie możesz skwitować screenem z jakąś wyjątkową głupotą z prequela i powiedzieć: "aha, to". Na szczęście Scott tak bardzo starał się odciąć od Alienów, że Prometeusza można przeżyć. Trylogia prequeli taka uprzejma nie jest.

Zresztą równie dobrze możesz zrobić sobie kawę, do której ktoś nasmarka - ale nie ma powodu do zdenerwowania, przecież oprócz zielonej materii smarkowej masz w kubku jeszcze 99,5% doskonałej kawy. Po prostu udawaj, że gila nie ma.

Odpowiedz
#66
(06-05-2013, 15:48)military napisał(a): No twój komentarz to prawdziwa esencja dojrzałości.Uśmiech
Pfff, a jak niby mam zareagować na coś takiego?

8 lat (!!!) po Zemście Sithów nagle stwierdzasz, że nie lubisz już oryginalnych Star Warsów. No fajnie, tylko kogo to obchodzi? Jaki z tego wniosek? Napisz jakiś zajebisty artykuł w stylu "7 grzechów prequeli Star Wars", dodaj do tego część poświęconą temu, czego z kolei J.J. Abrams powinien unikać robiąc część VII i gotowe. To będzie jakiś głos w sprawie, na chwilę obecną to tylko nieistotny blurb.


Odpowiedz
#67
Myślę, że nie zrozumieliście tekstu Militarnego. Nie chodzi o to, że w jakikolwiek sposób sequele/prequele Star Wars wpłynęły na poziom oryginalnej trylogii. Chodzi o percepcję, nasz geekowski aparat poznawczy. Ja, na przykład, miałem ochotę na obejrzenie "Alien" przez "Prometeuszem", ale już nie po. Są filmy, które sprawiają, że męczymy się światem. Przykładem kolejnym będzie dla mnie TDKR...

Nowe filmy nie niszczą poziomu starych. Nie ma bata. Nowe filmy niszczą nas, widzów.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
#68
(06-05-2013, 18:07)EL-Kal napisał(a): Nie chodzi o to, że w jakikolwiek sposób sequele/prequele Star Wars wpłynęły na poziom oryginalnej trylogii.
Gwiezdne wojny są głupie, nadęte, drętwe i paskudne.

Nie?

Odpowiedz
#69
(06-05-2013, 18:07)EL-Kal napisał(a): Są filmy, które sprawiają, że męczymy się światem. Przykładem kolejnym będzie dla mnie TDKR...

Dziękuję.

EDIT: Mierzwiak, nawet nie chce mi się odpisywać, bo jakoś wszyscy zrozumieli, o co biega, tylko nie ty. Więc dopisz sobie resztę historii. Mały tip: pisząc "Gwiezdne wojny są głupie..." nie pisałem o filmie Star Wars z 1977 roku, tylko o Gwiezdnych wojnach. Zapewne nie doczytałeś do tego fragmentu: "Kiedy w 1997 r. pojawiły się pierwsze edycje specjalne, można było uznać je za ciekawostkę - duch filmu przecież nie zginął. Nadal były to te same, doskonale skrojone produkcje przygodowe; fundament całego nowego podgatunku" - no ale podobno to ja oceniam przed dotrwaniem do połowy utworu. Final edit: podsumowując, El-Kal ma rację- nie zrozumiałeś i rzucasz się po jedynym, wyrwanym z kontekstu zdaniu.

Odpowiedz
#70
Tłumacz się Język

Jakby nie było, dziwię się, że dokonujesz podobnych odkryć dopiero teraz. Czym takim SW męczyły Cię przez ostatnich, wspomnianych już ośmiu lat od EIII? Jeśli katowałeś się wszystkimi możliwymi grami, komiksami, książkami i serialami animowanymi to ok, ale jeśli nie, to nie rozumiem.

Poza tym, moim zdaniem akurat, zmiany, które Lucas poczynił w tych filmach od 1997 roku są znacznie bardziej szkodliwe od prequeli.

Odpowiedz
#71

Nieszczęśliwy z ciebie człowiek wojskowy, oj nieszczęśliwy.

Cytat:Nie - tak samo mógłbyś nie lubić Aliena ze względu na Prometeusza, bo Jockey=facet w masce zniszczył całą tajemnicę oryginału.

Jak oglądam Aliena, nie myślę o Prometeuszu Język

Cytat:Trylogia prequeli taka uprzejma nie jest.

Szczerze mówiąc poza Jar Jarem i paroma drobiazgami prequel trilogy mi nie przeszkadza.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
#72
Cytat:Jakby nie było, dziwię się, że dokonujesz podobnych odkryć dopiero teraz.

Na KMF-ie parę lat temu pojawiła się recenzja Lśnienia. Nie sądzisz, że to o jakieś 40 lat za późno?

A poważnie: piszę teraz, bo teraz wzięło mi się na pisanie. Potrzebujesz innego powodu? Przecież filmy nie dezaktualizują się w 5 lat po premierze (choć Lucas chyba myśli inaczej). Ostatnio chciałem sobie przypomnieć sagę, ale na samą myśl mi się wzbierało, choć nie wiedziałem do końca czemu. Pooglądałem materiały z OT i z gier sprzed 1999 roku i zatęskniłem, ale potem zobaczyłem trailery prequeli i musiałem zwrócić śniadanie. Równie dobrze mogę zapytać, po co robisz amatorskie plakaty do Heat - spóźniłeś się o jakieś 15 lat, kolego.

Odpowiedz
#73
Takie rozterki nie są niczym nowym, Esensja albo Stopklatka poruszyła ten temat już jakiś czas temu. Autor zwracał uwagę, że przestano już rozpatrywać Gwiezdne Wojny pod kątem nawiązań do różnych kultur, historii, mieszanki różnych gatunków filmowych itp a zaczęto postrzegać całą serię jako prostą bajkę dla dzieci która przestała być ciekawym materiałem do filmoznawczych analiz. To chyba podobny rodzaj obrzydzenia uniwersum i w sumie rozumiem takie stanowisko, chociaż go nie popieram, bo Stara Trylogia tylko zyskuje gdy szerokim łukiem omija się przygody Anakina.

Odpowiedz
#74
(06-05-2013, 19:56)military napisał(a): Na KMF-ie parę lat temu pojawiła się recenzja Lśnienia. Nie sądzisz, że to o jakieś 40 lat za późno?
Ale ja nie o tym. Piszesz o zmęczeniu, więc pytam: co się takiego w kwestii filmowych SW w ostatnich latach działo, że Cię zmęczyły?

TDKR to świetny przykład, bo ku zmęczeniu Bat-Nolanami są faktyczne powody, film wciąż jest bardzo świeży. Ale jeśli za 8 lat napiszesz mi, że Batman Ci obrzydł, chociaż - tu wyłącznie teoretyczne założenie - od tamtego czasu nie powstał żaden film z Nietoperzem, to tak samo wyśmieję Twoje rewelacje i fakt, że filmy nie dezaktualizują się nie ma tu nic do rzeczy.

Odpowiedz
#75
Cytat:Ale ja nie o tym. Piszesz o zmęczeniu, więc pytam: co się takiego w kwestii filmowych SW w ostatnich latach działo, że Cię zmęczyły?

Odpocząłem od nich i spojrzałem świeżym okiem na serię jako na całość - bo całość już się "ustała" w popkulturze i już dość rzadko rozgranicza się OT od PT. Też przywykłem już do tego, że to po prostu Gwiezdne wojny. I niestety, ale przez to PT ciągnie całość w dół. I o tym był ten tekst.

Poza tym zagrałem niedawno w Jedi Outcast i byłem zachwycony, ale kołatająca się gdzieś po bandzie myśl o tym, że przed wydarzeniami z gry był Jar-Jar i Hayden i wojna klonów sprawiła, że odłożyłem grę w połowie. Jak dla mnie SW są po prostu zniszczone. Nie potrafię patrzeć na nie jak na Alieny, które były odrębnymi filmami odrębnych twórców. Tutaj nad wszystkim pieczę trzyma ten sam gość, historia jest o wiele bardziej zwarta itp.

Odpowiedz
#76
(06-05-2013, 21:10)military napisał(a): "ustała" w popkulturze i już dość rzadko rozgranicza się OT od PT. Też przywykłem już do tego, że to po prostu Gwiezdne wojny.
Chyba w tym gimnazjum do którego chodziłeś Język


Odpowiedz
#77
Moim zdaniem rozgraniczenie właśnie się pogłębia, bo nienawiść do NT przy jednoczesnym uwielbieniu do ST, jest tak często spotykana jak Ewokowie na Endorze.

Odpowiedz
#78
Gdybyś zarzucił projektem okładki dla całej sagi, na której widać Jake'a Lloyda, tak z 10 lat temu, prawdopodobnie nie dożyłbyś do dziś. Blu set z taką okładką wyszedł ile - rok temu? - i ludzie tylko przewrócili oczami, powiedzieli "no dobra, whatever" i kupili. W większości przyzwyczaili się do gówna z prequeli.

Odpowiedz
#79
To jeszcze nie jest przerażające - przerażający jest inny art, też z blu raya. Abstrahując od wykonania, zwróćcie uwagę na umiejscowienie bohaterów OT. Ręce opadają.
[Obrazek: swcastpic.jpg]

Swoją drogą mam nadzieję, że JJ wróci do stylistyki Starej Trylogii, łącznie z tym odrapanym, futyrystycznym dieselpunkiem. Nowa Trylogia świeciła się jak psu jajca a najlepszymi designami były te, które nawiązywały do starych filmów, czyli hełm klonów i te śliczności:
[Obrazek: IllustriousJewel.jpg]
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

RIP Star Wars
1977 - 2005 (+ 2016)

Odpowiedz
#80
Atmosfera w internecie, artykuły wokół reedycji 3D Mrocznego widma raczej potwierdzają tezę o rozgraniczeniu. Lucas zawsze musi postawić na swoim, świadczy o tym także ten Lloyd na okładce, a box kupowano dla zawartości i pomimo okładki. Dylemat podobny do tego, gdy stoisz przed stoiskiem z "In Bruges", które kusi ceną i zawartością a odpycha polskim tytułem. Masowa krytyka ostatnich zmian w Powrocie Jedi pokazuje, że jednak ludziom nadal zależy na ST, czy z jakąkolwiek krytyką spotkałyby się zmiany w Mrocznym Widmie lub innej nowej części?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Solo: A Star Wars Story (2018) reż. Ron Howard Grievous 1,115 67,286 17-10-2018, 18:57
Ostatni post: Krismeister
  Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson Juby 2,860 166,893 06-10-2018, 22:10
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars: Spin-offy (dyskusja ogólna) Megaloceros_____ 824 62,455 05-10-2018, 19:03
Ostatni post: Badus
  Star Wars: Episode IX (2019) reż. J.J. Abrams szopman 595 30,793 01-10-2018, 10:25
Ostatni post: Huntersky
  Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY] Juby 1,536 103,850 11-09-2018, 18:34
Ostatni post: SonnyCrockett
  Star Wars: Prequel Trilogy (I-III) military 611 42,017 18-06-2018, 16:21
Ostatni post: shamar
  Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith (2005) reż. George Lucas Tyler Durden 242 32,655 07-03-2018, 04:26
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams Veers 4,068 320,326 07-02-2018, 01:31
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas Mierzwiak 111 17,001 12-12-2017, 14:19
Ostatni post: shamar
  Star Wars: Episode I - The Phantom Menace (1999) reż. George Lucas Corn 308 36,989 17-06-2017, 11:12
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości