• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Star Wars: Spin-offy (dyskusja ogólna)
#41
Coś jak Avengers.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#42
I dobrze. Ta seria ma przeogromny potencjał, który dotychczas był marnowany przez Lucasa. W tym zalewie powstanie zapewne sporo gniotów, ale może choć część z tych filmów wypali.

Odpowiedz
#43


(22-01-2015, 01:18)Lawrence napisał(a): Ile oni tych spin-offów planują? Ja się boję, że niedługo to każdy bohater będzie miał swój spin-off. Może od razu historię Greedo zekranizować?

Zawsze chciałem poznać losy świniaka pożartego przez Rancora Uśmiech.

BTW jak przeglądałem Wookiepedie zszokowało mnie ile postaci nieprzewijających się w tle filmów ma szeroko opisana biografie. Jedi nr 5322 na Geneosis, ten gość co doniósł o awanturze w tawernie, randomy w tle przewijające przed wejściem do opery w Sithach - wszyscy mają dokładny przebieg ich życia, do jakiego gatunku należą, etc.

Odpowiedz
#44
Cytat:BTW jak przeglądałem Wookiepedie zszokowało mnie ile postaci nieprzewijających się w tle filmów ma szeroko opisana biografie
No przecież na tym między innymi polega zajebistość SW, że jest to największe uniwersum jakie istnieje.

Odpowiedz
#45
Czy ja wiem? Istnieją naprawdę nieźle rozwinięte, popkulturowe franczyzy. To, że w jakimś podręczniku EU, ktoś dopisał metryczkę, życiorys i zainteresowania każdej z postaci występującej w Mos Eisley to robiło wrażenie, jak się było gówniarzem, ale teraz to już chleb powszedni. A ze Star Warsami to jest tak, że ilość nie zawsze przekłada się na jakość. Od czytania niektórych rzeczy z EU, na wymioty się zbiera. Nie imponuje mi, że jakiś no-name'owy autor wynajęty przez jedną z dziesiątek żerujących na licencji firm, dokleił bzdurną, pozbawioną czegokolwiek historyjkę, do jakiegoś plastelinowego ryja, który pojawia się w tle filmu na pięć minut. Od takiego napływu totalnie pustych informacji i szczegółów wolę ciekawe uniwersum, setting budowany od podstaw z głową, a rozbudowanego uniwersum SW do takich to bym nie zaliczył.
This is not Warcraft in space!

Odpowiedz
#46
(24-01-2015, 23:59)Proteus napisał(a): Od takiego napływu totalnie pustych informacji i szczegółów wolę ciekawe uniwersum, setting budowany od podstaw z głową, a rozbudowanego uniwersum SW do takich to bym nie zaliczył.

To mógłbyś wymienić takiego zbudowane od podstaw z głową uniwersa?
Wybacz, ale tutaj nie mogę się zgodzić. Te historie poszczególnych postaci, które są fajne, ale to tylko dodatek.
Przecież uniwersum Star Wars jest super rozbudowane i złożone. MOC, rycerze Jedi, Sithowie to nie są tylko tak rzucone nazwy. Przecież mamy stworzony ten świat od podstaw. Zauważymy, że nie mamy tutaj żadnego zaczepienia do chociażby naszego świata. Ten świat, ta Galaktyka jest stworzona od podstaw i gdyby nie było solidnego fundamentu, to wątpię czy byłby ten sukces.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#47
Cytat:To mógłbyś wymienić takiego zbudowane od podstaw z głową uniwersa?
Star Trek? Marvel? DC Comics? Tolkien?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#48
(25-01-2015, 00:50)Lawrence napisał(a): To mógłbyś wymienić takiego zbudowane od podstaw z głową uniwersa?
Wybacz, ale tutaj nie mogę się zgodzić. Te historie poszczególnych postaci, które są fajne, ale to tylko dodatek.
Przecież uniwersum Star Wars jest super rozbudowane i złożone. MOC, rycerze Jedi, Sithowie to nie są tylko tak rzucone nazwy. Przecież mamy stworzony ten świat od podstaw. Zauważymy, że nie mamy tutaj żadnego zaczepienia do chociażby naszego świata. Ten świat, ta Galaktyka jest stworzona od podstaw i gdyby nie było solidnego fundamentu, to wątpię czy byłby ten sukces.

Ale ja sie nie kłócę z tym, że ten świat jest rozbudowany, bo przecież oczywiście, że jest. Ja się kłócę, że raz - to nie jest żadna wyjątkowa cecha tego uniwersum, bo tego rodzaju rozbudowane lore, to w dzisiejszej popkulturze standard (nawet jeżeli przyjąć że pod względem czystej ilości materiału, SW rzeczywiście są najbardziej obszerne). A dwa - że ilość ilość informacji wpakowanej w background, nie przekłada się na jakość czy przemyślenie całości.

Są rzeczy w SW, którymi można się ekscytować, ale akurat fakt, że kolesiowi, który mignął przez sekundę na ekranie, ktoś dopisał jakiś chujowy background, nie jest żadnym selling pointem tej marki.
This is not Warcraft in space!

Odpowiedz
#49
Właśnie nie do końca się mogę zgodzić, że wiele możemy znaleźć takich Uniwersów i tak zbudowanych.
I tak z wymienionymi przez Corna przykładami, mam swoje problemy. Tolkien - pewnie. Star Trek - OK. DC i Marvel, ok światy komiskowe i wiadomo może rozbudowane, ale w dużej mierze jednak oparte na tzw. "ziemskim fundamencie". Star Wars to stworzone całej Galaktyki bez naszej poczciwej planety Ziemii, która w ogóle nie istnieje.
Dla mnie to jest jednak trochę wyższa poprzeczka, jeżeli chodzi o kreowanie świata.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#50
Cytat:Dla mnie to jest jednak trochę wyższa poprzeczka, jeżeli chodzi o kreowanie świata.
Bo? Nie widzę różnicy między budową świata z Ziemią i tej bez Ziemi. Nie mówiąc już że część pomysłów że świata Star Wars to zapożyczenia z innych dzieł (Miecze świetlne, blastery). Gwiezdne Wojny nie były nawet pierwsze. Star Trek jako zdaje się pierwszy popkulturowy twór zaczął tworzyć wokół siebie spójne uniwersum. Stan Lee też budował je w latach 60tych.

I śmiem twierdzić, że o wiele trudniejsze jest budowanie spójnego uniwersum na ziemi, która cały czas się zmienia i rozwija. W kosmosie możesz wszystko sobie zaplanować tak jak chcesz, a jej rozwój nie musi być w 100% logiczny. W komiksach dzisiaj, kiedy mamy internet i smartfony superbohaterom np. trudniej jest utrzymać podwójną tożsamość co znacznie wpływa na kształt świata przedstawionego.

Cytat:(nawet jeżeli przyjąć że pod względem czystej ilości materiału, SW rzeczywiście są najbardziej obszerne)
No nie prawda. Star Trek ma np. więcej filmów kinowych i godzin materiału filmowego jako takiego (ponad 700 odcinków serialu, każdy po godzine) plus setki książek i komiksów. Gwiezdnym Wojnom jeszcze daleko do takiego poziomu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#51
(25-01-2015, 01:49)Lawrence napisał(a): Właśnie nie do końca się mogę zgodzić, że wiele możemy znaleźć takich Uniwersów i tak zbudowanych.
I tak z wymienionymi przez Corna przykładami, mam swoje problemy. Tolkien - pewnie. Star Trek - OK. DC i Marvel, ok światy komiskowe i wiadomo może rozbudowane, ale w dużej mierze jednak oparte na tzw. "ziemskim fundamencie". Star Wars to stworzone całej Galaktyki bez naszej poczciwej planety Ziemii, która w ogóle nie istnieje.
Dla mnie to jest jednak trochę wyższa poprzeczka, jeżeli chodzi o kreowanie świata.


Po pierwsze - rozbudowanych uniwersów jest dużo więcej. Nie mówię, ze aż tak obszernych informacyjnie jak SW, ale na pewno podchodzących z wnikliwym backgroundem i worlbuildingowym podejściem do kreowania settingu. W dodatku często dużo bardziej przemyślane, konkretne, soczyste i ciekwasze, bo uniwersum SW w obecnym stanie to burdel i pożoga, podchodząca momentami pod rejony komiksowe. Co z tego, że można znalezc informacje o wszystkim, jak połowa z tego nie trzyma się kupy, a spora część to sztampa do kwadratu.

Po drugie - światy oparte na "ziemskim fundamencie"? A że niby Gwiezdne Wojny nie są? Rotfl. Star Warsy toż to przecież jeden sztampowy archetyp za drugim. Najbardziej banalne (co nie znaczy od razu, że słabe) motywy zaczerpnięte z różnych odłamów kultury i uniwersum, które jak na standardy SF jest wyświechtane, mało oryginalne i proste jak konstrukcja cepa. A jako fantasy to też jest raczej zbiór banałów. Planeta wymyślona na potrzeby jakiegoś bąka puszczonego przez EU, nie wychodzi oryginalnością czy złożonością poza lokacje, w których X-meni mają przygody z Avengersami, czy cuś Oczko
This is not Warcraft in space!

Odpowiedz
#52
(24-01-2015, 23:59)Proteus napisał(a): Czy ja wiem? Istnieją naprawdę nieźle rozwinięte, popkulturowe franczyzy. To, że w jakimś podręczniku EU, ktoś dopisał metryczkę, życiorys i zainteresowania każdej z postaci występującej w Mos Eisley to robiło wrażenie, jak się było gówniarzem, ale teraz to już chleb powszedni. A ze Star Warsami to jest tak, że ilość nie zawsze przekłada się na jakość. Od czytania niektórych rzeczy z EU, na wymioty się zbiera. Nie imponuje mi, że jakiś no-name'owy autor wynajęty przez jedną z dziesiątek żerujących na licencji firm, dokleił bzdurną, pozbawioną czegokolwiek historyjkę, do jakiegoś plastelinowego ryja, który pojawia się w tle filmu na pięć minut. Od takiego napływu totalnie pustych informacji i szczegółów wolę ciekawe uniwersum, setting budowany od podstaw z głową, a rozbudowanego uniwersum SW do takich to bym nie zaliczył.

Zgadzam się że spora część z EU (a nawet ściśle kanonicznych filmów, patrz: Mroczne widmo) jest badziewna i najzwyczajniej w świecie bez sensu. Jednak to co wyróżnia Star Warsy spośród innych uniwersów i to co jest w nim zajebiste to to że możemy je niemal nieograniczenie rozszerzać i wciąż mogą powstawać w nim nowe, mega-genialne historie które mogą się od siebie diametralnie różnić. Jedna historia może się toczyć na pustyni, inna na lodowca, jedna na totalnym zadupiu inna w błyszczącej metropolii. Możesz tu nakręcić zarówno epicką bitwę w kosmosie jak i miłosne rozterki Twi'leka. Przykładowo w DC i Marvelu nie można wyjść poza pewne sztywne ramy. A skoro już jesteśmy w popkulturowych franczyz to dodam od siebie jeszcze uniwersum Aliena i Predatora które jest bardzo małe rozbudowane a ma gigantyczny potencjał.

Odpowiedz
#53
No ale przecież to samo można powiedzieć o praktycznie każdym rozwiniętym settingu Uśmiech W światach komiksowych można co chwile pokazywać nowe postaci nowe motywy, nowe światy, ba - nowe konwencje. I ten proces trwa od lat. To samo można powiedzieć o wielu seriach gier komputerowych, środowiskach RPG, cyklach powieści.

Więc w jaki sposób to niby wyróżnia star warsy?

Cytat: Jedna historia może się toczyć na pustyni, inna na lodowca, jedna na totalnym zadupiu inna w błyszczącej metropolii. Możesz tu nakręcić zarówno epicką bitwę w kosmosie jak i miłosne rozterki Twi'leka.

Ciężko by mi było wymienić franczyze z takich np. popularnych komputerowych serii gier sf, o których nie można byłoby powiedziec tego samego. Praktycznie każda seria dziejąca się w wymyślonych światach, która jest właśnie serią, rozbudowywanym settingiem (nie ograniczonym jakimś konkretnym, ścisłym motywem), ma taki sam potencjał.

Cytat:Przykładowo w DC i Marvelu nie można wyjść poza pewne sztywne ramy.

Jeżeli DC i Marvel ma jakieś ramy, to Gwiezdne Wojny mają je tym bardziej.
This is not Warcraft in space!

Odpowiedz
#54
Cytat:Przykładowo w DC i Marvelu nie można wyjść poza pewne sztywne ramy
Nie można? DC - prastara rasa kosmitów tworzących magiczne pierścienie które przekuwają emocje posiadacza na co tylko zechce. Jedyne ograniczenie to wyobraźnia. Marvel - Deadpool stwierdził, że ma wszystkiego dość i wyrżnął cały świat, a potem zaczął mordować swoich twórców i ich rodziny, a jak to zrobił to zajął się książkami (Sherlock Holmes i spółka ruszyli by go powstrzymać). I tak dalej, i tak dalej, komiksy mają to ułatwienie, że przy takim ogromie postaci można robić co tylko się zechce i gdzie tylko się zechce.

Odpowiedz
#55
Jeżeli chodzi mi o komiksowe ramy to podam nawet przykład z Hollywood Reporter Roundtable z producentami. Gdzie na zarzut, że powstaje za dużo superbohaterowych-filmów facet z Disneya odparł, że "Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" to thriller szpiegowski, a "Thor: Mroczny Świat" to szekspirowski dramat. Inne osoby wybuchnęły śmiechem.
Komiksowi superbohaterowie są tym ograniczeni, że choćby nie wiadomo jak się starać i kombinować, najczęściej i tak pozostaną komiksowymi superbohaterami. To są te ramy i ograniczenia.
W Gwiezdnych wojen tych ograniczeń nie ma, gdyż ich częścią i bohaterem może być każdy.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#56
Pierdololo.

To właśnie Gwiezdne Wojny zawsze będą Gwiezdnymi Wojnami, a fakt że można tam opowiedzieć o wszystkim to tylko teoria; to właśnie te filmy są ograniczone, bo w nich nie da się uciec przed ich settingiem, technologią itd. Choćby nie wiem ile jeszcze sequeli i spin offów Star Wars powstało (rozmawiajmy o konkretach, czyli o filmach), to gwarantuję wam, że nie będzie wśród nich takiej różnorodności, jaka jest między dwoma krańcowymi filmami MCU - Zimowym Żołnierzem, ziemskim (sic!) filmem akcji ze strzelaninami i pościgami a Strażnikami Galaktyki, kosmiczną przygodówką z pogranicza komedii i space opery.

(25-01-2015, 16:30)Lawrence napisał(a): W Gwiezdnych wojen tych ograniczeń nie ma, gdyż ich częścią i bohaterem może być każdy.
I dlatego mamy już 6 filmów (plus trzy główne w drodze) o TYM SAMYM, tak?

Odpowiedz
#57
Rozkmina sprowadza się do tego, czy dałoby się nakręcić sensowny film w uniwersum DC/Marvela/Star Wars nie używając w ogóle superbohaterów i wszystkiego co z nimi związane w tych komiksowych, a w SW żeby nie było Jedi? Nie znam w ogóle uniwersum Marvela, więc nie wiem czy tam jest opisane cokolwiek innego niż przygody tych kilkunastu, czy kilkudziesięciu bohaterów o dużym znaczeniu, ale w SW widzę taki potencjał, bo kwestia Mocy jest na tyle ciekawa i nie przypisana do konkretnego czasu/miejsca/osoby, że można wymyślać setki historii, w których nie będzie ani wzmianki o jakiejkolwiek znanej postaci czy wydarzeniu, które już widzowie znają, a dalej każdy pozna, że to SW.
Cytat:To właśnie Gwiezdne Wojny zawsze będą Gwiezdnymi Wojnami
To moje największe filmowe marzenie, żeby powstały Gwiezdne Wojny, w których nie będzie żadnej wojny i epickiej przygody w walce o losy całej galaktyki, tylko jakaś skromniejsza fabuła osadzona w świecie w którym jest Moc, setki planet i ras oraz skoki w hyperspace. Nie mam tylko pojęcia czy to realne.

Odpowiedz
#58
(25-01-2015, 19:01)simek napisał(a): Rozkmina sprowadza się do tego, czy dałoby się nakręcić sensowny film w uniwersum DC/Marvela/Star Wars nie używając w ogóle superbohaterów i wszystkiego co z nimi związane w tych komiksowych, a w SW żeby nie było Jedi?
Oczywiście, że tak.

Rzecz w tym, czy ktoś się na to porwie, a druga sprawa, że uniwersum SW ma jednak łatwiej, bo jest ono jednak głębiej zapisane w popkulturze i jeśli powstałoby - co chyba ktoś kiedyś proponował, albo są takie książki/komiksy, no nieważne - coś na kształt "Kompanii Braci" ze szturmowcami w roli głównej, to każdy wiedziałby o co chodzi, ale już coś podobnego, ale tak rozpoznawalnego ze świata Marvela/DC? O to byłoby moim zdaniem znacznie trudniej.

Odpowiedz
#59
Fajnie gdyby w przyszłości powstalo coś na wzór książki "Kenobi" Uśmiech taki prawdziwy western w realiach Gwiezdnych Wojen Uśmiech
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#60
Skoro to temat "Spin-offowy" to ja mam jedno pytanie:

Jak pewnie wiecie i wiele razy tutaj na forum do znudzenia pisałem, że kręcenie kolejnych SW średnio mi się podoba i jak już to jedyne co bym chciał to zekranizowanie "Knight of the Old Republic". Uwielbiałem te gry i mają według mnie potencjał filmowy.
Tylko wczoraj na youtubie (tak, tak tam na to natrafiłem), na informację jakoby KOTORy nie zaliczały się do kanonu i aktualnie nawet Disney nie ma do nich praw, czy coś w tym stylu. Comment ten miał z kilkadziesiąt like'ów, a więc coś musiało być na rzeczy? Może wiecie coś więcej?
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Solo: A Star Wars Story (2018) reż. Ron Howard Grievous 1,115 67,287 17-10-2018, 18:57
Ostatni post: Krismeister
  Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) Mierzwiak 869 82,163 16-10-2018, 12:24
Ostatni post: Dirk
  Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson Juby 2,860 166,893 06-10-2018, 22:10
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars: Episode IX (2019) reż. J.J. Abrams szopman 595 30,793 01-10-2018, 10:25
Ostatni post: Huntersky
  Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY] Juby 1,536 103,851 11-09-2018, 18:34
Ostatni post: SonnyCrockett
  Star Wars: Prequel Trilogy (I-III) military 611 42,017 18-06-2018, 16:21
Ostatni post: shamar
  Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith (2005) reż. George Lucas Tyler Durden 242 32,656 07-03-2018, 04:26
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams Veers 4,068 320,326 07-02-2018, 01:31
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas Mierzwiak 111 17,002 12-12-2017, 14:19
Ostatni post: shamar
  Star Wars: Episode I - The Phantom Menace (1999) reż. George Lucas Corn 308 36,989 17-06-2017, 11:12
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości