Star Wars - książki
#61
@military
Ja nie usprawiedliwiam tłumacza, bo owszem, to jest babol straszny. To już nawet na logike - "nerf herder" jest z małych liter, więc ciężko żeby chodziło o jakieś nazwisko (?) :D
Ale z 2. strony, ja jestem fanem sagi, filmy od kilku lat oglądam zawsze w wersji oryginalnej i szczerze mówiąc o ile "scruffy-looking" jest już legendarne dla mnie, tak 'nerf harder' jakoś nie kojarzę. Tak więc tłumacz też mógł nie skojarzyć tego. Ale to nie zmienia faktu, że i tak strasznie dał ciała z tym tłumaczeniem ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#62
Fandom SW był w latach 90. żywy, wystarczyło zapytać. Do tego to nie jest tłumacz "znikąd", on był twórcą i członkiem masy klubów s-f (jak czytam w wiki). Nie rozumiem, jak mógł to przełożyć "na czuja".

Odpowiedz
#63
Pakt na Bakurze okazał się bardzo przyjemną książką. Pomysł negocjacji z Imperium ciekawy, akcja to nie tylko bezmyślna sieka, bohaterowie dobrze przeniesieni na papier... Sprawdziłem, co o tej książce sądzą fani SW na starwars.pl (czy podobnej stronie) - i oczywiście narzekają, że nuda, mało akcji, a poza tym jakies urządzenia nie powinny istnieć na planecie w tej części galaktyki. SPOKO, TO JA JUŻ WAS ZOSTAWIĘ.

Tłumaczenie jednak ekstremalnie niechlujne, a korekty czy redakcji brak. Byk na byku. Poprawna interpunkcja tu nie istnieje, odmiana imion przedziwna i niepoprawna (Luke'em?!?!), a do tego takie kwiatki, jak "Nerf Harder" i nastepujący dialog:

- Przepraszam, dziewczyno - powiedział Han.
Leia już miała coś powiedziec, ale Han dodał:
- Ty nie. Wystarczy sam Sokół.

Jestem na 99% pewny, że chodziło o:

- Nie mówiłem do ciebie. Miałem na myśli Sokoła.

Nie jestem tego jednak pewny na 100%, bo tory, którymi biegną myśli Radosława Kota, są zawiłe i trudne do zrozumienia, więc równie dobrze mogło chodzić o coś innego.

Następne w kolejce: Ślub księżniczki Leii albo Kryształowa gwiazda. Co lepsze?

Odpowiedz
#64
Nie czytałem żadnej, ale ponoć obie to straszne kaszany :D Jeśli przeczytasz 'Ślub...' to podziel się opinią : )
Czytałeś 'Cienie Imperium'? Bo jeśli nie, to polecam bardzo.

A co do "Paktu..." - to chyba jedna z fajniejszych książek w tym uniwersum. No i tak jak napisałeś, postacie są naprawde dobrze przeniesione na papier :)
A propo przenoszenia postaci na papier - to najgorzej pod tym względem wypada zdecydowanie "Luke Skywalker i Cienie Mindora".
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#65
Za Cienie nie wiem czy się brać, bo mam jeszcze numer Fenixa, w którym jadą po tłumaczeniu - którego autor zmieniał wywalał cale akapity albo dodawał własne, wrzucał masę wulgaryzmów itp. Swoją drogą, świetny artykuł, mogę go zeskanować jak kogoś interesuje.:)

Odpowiedz
#66
Pierwsze słyszę, więc chcetnie przeczytam :)
Czytałem po PL i książka mi się bardzo podobała tak btw ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#67
Oto, dlaczego nigdy nie zabrałem się za "Cienie Imperium". Tłumacze tej serii zawsze mieli wyjebane, ale to jest nowy poziom.

(większa wersja: PPM -> otwórz obraz w nowej karcie)

[Obrazek: CCI20170119.jpg]
[Obrazek: CCI20170119_0001.jpg]
[Obrazek: CCI20170119_0002.jpg]

Odpowiedz
#68
O cholera ;o gościu poleciał nieźle z tym tłumaczeniem ;O Dodawanie przymiotników, czy perełki takie jak "Nerf Harder" z Bakury to jeszcze pal licho, ale wyrzucanie nawet 13 zdań? ;o Masakra, pierwszy raz chyba słysze o takiej "perełce".

Ale z tego co pamiętam (książkę czytałem w 2012 bodajże) to mimo wszystko czytało mi się to przyjemnie i nawet pomimo tego kiepskiego tłumaczenia, to książke do dziś zapamiętałem jaką jedną z lepszych ze świata SW, więc może jednak warto chociaż rzucić okiem :) Wgl bardzo fajny pomysł na fabułe. Ponoć nawet George stwierdził kiedyś, że gdyby dostał te książkę w latach 80. to pokusiłby się o ekranizacje : ) Niektóre elementy z książki przeszły nawet do filmów (jako cameo of course). Ba, książka doczekała się nawet swojego soundtracku :)

Ogólnie z książek SW, to te które bym polecił (o ile ich jeszcze nie czytałeś) to "Darth Plagueis", "Labirynt Zła" (prolog do E3, wiele motywów wyszło prosto od Lucasa) i "Kenobi" (taki sw-western trochę). A jeśli bardziej przemawia do Ciebie okres Imperium, to uważam, że "Tarkin" jest całkiem spoko :)
Co do "Ślubu..." i tej drugiej książki, to opinie mają średnie (ta druga wręcz bardzo, bardzo słabe). Chociaż swego czasu chciałem zabrać się za "Ślub..." więc jeśli przeczytasz i stwierdzisz, że warto, to pewnie się skuszę. Z tego co czytałem to w książce pojawiają się po raz pierwszy
, które odgrywają później sporą rolę w TCW.

Ja od jakiegoś czasu przymierzam się do "Zjawy z Tatooine" (książka, w której Leia przybywa z jakąś misją na Tatooine i zbiegiem okoliczności poznaje historię swojego ojca, tego, że był niewolnikiem itp itd), "Maul - Łowca z Mroku" oraz książek Zahna rozgrywających się między EIV i V :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#69
Z którego roku miałeś wydanie Cieni? Może coś zmienili?

Co do Kryształowej gwiazdy - zacząłem. Pierwszy rozdział to Leia rozpaczająca, szlochająca, po prostu zalewająca się łzami, bo jej dzieci zostały porwane.

Tak, Leia NIE MOŻE WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ, tylko beczy przez 10 stron i nie wie, co zrobić.

Odłożyłem i nie wiem, czy do tego wrócę.

Odpowiedz
#70
Cytat:Odłożyłem i nie wiem, czy do tego wrócę.

Moje podejście do książek SW :)
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#71
Haha pierwsze co zrobilem po przeczytaniu artykułu to zajrzałem do książki czy mam te samo tłumaczenie. Tak, mam wydanie tłumaczone przez pana Kotarskiego :) Ale naprawde 5 lat temu, kiedy nie byłem świadom tego, że jest to bardziej adaptacja niż tłumaczenie, to książka bardzo mi się podobała. Napewno nie ma tam Leii szlochającej przez 10 str, że porwali jej Hana :D :D
Ogólnie te książki z okresu między Trylogią Thrawna a Ręką Thrawna uważane są za gnioty, których lepiej nie tykać kijem. W sensie wszystkie te trylogie itp. dziejące się chronologicznie w tym okresie.

Cytat:Odłożyłem i nie wiem, czy do tego wrócę.
To czekam na recenzje "Ślubu..." :) No chyba, że sięgniesz po którąś z tych, które poleciłem wyżej ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#72
Ślub mam na półce, tych które polecasz nie, więc kolejność jest łatwa do przewidzenia.;)

Odpowiedz
#73
Ja mogę spokojnie polecić Dark Lord: Rise of Darth Vader, czyli zmagania Vadera z samym sobą i jego pierwsze misje zaraz po Revenge of the Sith.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#74
Czytałem większość książek ze starego kanonu, a pozostałe mam w planach. 

military, "Kryształowa gwiazda" to jedna z najgorszych powieści z uniwersum. Omijać.
Natomiast "Cienie Imperium" to z kolei jedna z najlepszych. 

A "Ślub księżniczki Lei" to zupełny średniak. Nie wybija się ponad przeciętność, ale też specjalnie nie razi. Natomiast po raz pierwszy pojawiają się tam postacie, które później przewijają się w kolejnych powieściach.

Nie warto zawracać sobie głowy następującymi tytułami: "Planeta zmierzchu", "Dzieci Jedi", "Planeta życia", "Spotkanie na Mimban" (choć to akurat ma pewne fory, ze względu na to, że była pierwszą powieścią EU). Trylogia Landa jest z kolei bardzo dziwaczna.

Według mnie warto natomiast przeczytać Trylogię Thrawna i jej kontynuację - dwutomową Rękę Thrawna wraz z Rozbitkami na Nirauan, obie trylogie Hana Solo, cały cykl X-Wingi, Cienie Imperium, wszystko co napisał James Luceno, "Ja, Jedi", dylogię Medstar, cokolwiek od Steve'a Perry'ego, większość tego co napisał Michael Reaves, trylogię Dartha Bane'a, a także "Zemstę Sithów" - książka inna i lepsza niż film.

To tak na początek.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#75
Cienie sobie może sprowadzę w oryginale, bo polskiego tłumaczenia raczej nie tknę.:) Thrawna ruszałem ale mnie nie porwał - postać C'baotha, czy jak mu tam było, koszmarna, a sam Thrawn mocno przerysowany (tak genialny, że wie nawet rzeczy, których nie powinien).

Odpowiedz
#76
(20-01-2017, 16:36)military napisał(a): Cienie sobie może sprowadzę w oryginale, bo polskiego tłumaczenia raczej nie tknę.:) Thrawna ruszałem ale mnie nie porwał - postać C'baotha, czy jak mu tam było, koszmarna, a sam Thrawn mocno przerysowany (tak genialny, że wie nawet rzeczy, których nie powinien).

Osobiście uważam, że Zahn to najlepsze, co spotkało EU (on de facto zapoczątkował stary kanon). Zresztą to całkiem sprawny rzemieślnik - czytałem też inne jego powieści i daje radę w gatunku space opery.

Natomiast wiem, że opinie o Zahnie są podzielone. Niektórzy wolą takiego Kevina J. Andersona, z którym Zahn przez jakiś czas konkurował, ale dla mnie gość zbyt popuszczał wodze fantazji i jego trylogia "W poszukiwaniu Jedi", "Uczeń ciemnej strony" i "Władcy Mocy" jest absolutnie przereklamowana. 
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#77
"Spotkanie na Mimban" to chyba jedna z najsłabszych powieści SW. Polecałbym tylko w formie takiej ciekawostki jak wyglądała pierwsza kontynuacja ANH (Spotkanie na Mimban - '78, Imperium Kontratakuje - '80).

Cytat:postać C'baotha, czy jak mu tam było, koszmarna
Żartujesz ? :D Dla mnie to chyba najlepszy czarny charakter tej trylogii : )

Cytat:jego trylogia "W poszukiwaniu Jedi", "Uczeń ciemnej strony" i "Władcy Mocy" jest absolutnie przereklamowana.
Zgadzam się w 100%. Próbowałem raz przebrnąć przez 1 cz. i wysiadłem po 60 str. Mega debilina książka + zero klimatu SW. No i do tego te debilne urzadzenie do sprawdzania czy ktoś jest wrażliwy na Moc ;O

Jeśli chodzi o Zahna, to przeczytałem Trylogię Thrawna i Ręke Thrawna i zdecydowanie w przyszłości sięgne po inne jego książki. Zgadzam się też co do Luceno - gość napisał kilka z najlepszych powieści SW, chociaż np. taki "Mroczny Lord" mnie jakoś nie powalił specjalnie.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#78
"Spotkanie na Mimban" miało być dokładnie tym, o czym piszesz - kontynuacją "Nowej nadziei". Niskobudżetową. Brak w niej Hana Solo, bo Harrison Ford nie podpisał jeszcze kontraktu na sequele. Ogólnie pozycja bardzo słaba, ale w ramach ciekawostki nawet interesująca. Pokazuje w jakim kierunku mogło pójść całe uniwersum.

Co do Andersona, to miał zbyt wybujałą fantazję, nawet jak na standardy panujące w uniwersum SW. Wystarczy wspomnieć tu tylko o czymś tak kuriozalnym, jak Pogromca Słońc. Poza tym, tak jak piszesz - mało klimatu, a dużo nudy. I pomyśleć, że niektórzy wolą dziwolągi Andersona od solidnych space oper Zahna...

Choć przy "betonie" pokroju "Dzieci Jedi", ksiązki Andersona nie wypadają najgorzej.

Całkiem fajna jest też seria Nowa Era Jedi. 19 tomów o inwazji istot z innej galaktyki. Nie wszystkie książki trzymają poziom, ale ogólnie NEJ odświeżył nieco skostniałe ramy EU.

Co do Luceno,. pamiętam, że jego książka wprowadzająca do "Mrocznego widma" - "Maska kłamst" jest świetna i co najlepsze, wcale nie ma w niej dużo akcji (o ile mnie pamięć nie myli), za to roi się od intryg politycznych.
Cieszę się, że autor jest obecny również w nowym kanonie.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#79
"Maskę..." czytałem i całkiem mi się podobała :) Co do NEJ - przeczytałem swego czasu z 6-7 najważniejszych pozycji z tej serii. Ogólnie to już były całkiem inne star warsy, ale nawet przyjemnie się czytało te książki. Chociaż ciesze się, że nowe filmy poszły jednak w innym kierunku niż książkowe kontynuacje ; ) Ogólnie mocną rzeczą w NEJ było to uśmiercanie postaci prawie jak w Grze o Tron ;o
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#80
Ta śmierć postaci, to było własnie to odświeżenie konwencji, o której pisałem. Wcześniej, zabijano tylko mniej znaczących bohaterów. Pamiętam, że fajne było też to, że po raz pierwszy w książkach pojawił się Kyle Katarn. Wprawdzie zaledwie gdzieś na drugim planie, ale zawsze :)

Natomiast kolejne serie - "Dziedzictwo Mocy" i "Przeznaczenie Jedi" już mi się podobały dużo mniej. Przede wszystkim, bohaterowie mielu już sporo wiosen na karku - Han Solo przekroczył siedemdziesiątkę, a właściwie nie było tego w ogóle czuć.

Poniżej spoiler dotyczący "Przebudzenia Mocy".
Mimo wszystko najbardziej lubię książki z okresu około starej trylogii plus te kilkanaście dziejących się niedługo po "Powrocie Jedi" (Trylogia Thrawna, X-Wingi, "Ja, Jedi"). No i pojedyncze tytuły konkretnych autorów.

Nie wiem jak to jest w nowym kanonie, bo najpierw chcę przeczytać wszystkie powieści starego, które ukazały się w Polsce.

A co do "Cieni Imperium" i fatalnego tłumaczenia - tak się składa, że mam tę powieść w oryginale i po polsku. Tą drugą pożyczyłem kumplowi, ale jak tylko ją odzyskam z ciekawości porównam obie wersje.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Książki Azgaroth 1,422 156,270 01-03-2018, 19:26
Ostatni post: Proteus
  Ekranizacja książki Raul7 5 1,522 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Szukam książki military 41 6,780 05-07-2016, 00:05
Ostatni post: iselor
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 3,975 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości