Starocie filmowe, czyli trochę klasyki
#1
Ciekawi mnie, czy ktoś oprócz mnie ogląda i lubi starocie filmowe :) Kolekcjonuję stare filmy i lubię je oglądać. Zaczęło się chyba od "Śniadanie u Tifanny'ego" - polubiłam Audrey Hepburn i obejrzałam większość filmów, w których zagrała, zanabyłam kolekcję filmów z jej udziałem, poza tym oglądam namiętnie i z zapałem TCM.
Do ulubionych w kolekcji zaliczam:
1. The Women - film ze znakomitą obsadą - świetny pojedynek aktorski Normy Shearer i Joan Crwaford. Pierwsza gra dobrą, wspaniałą i oddaną żonę - anioła, a druga - wcielenie zła (czemu to nie dziwi?), złodziejkę mężów. Poza nimi w obsadzie - jak w tytule - same kobiety, mężczyzn nie pokazuje się wcale.
Właściwie wszystkie aktorskie kreacje na plus.
2. It's a Wonderful Life - pewnie większość z Was widziała, ciepły film rodzinny o mężczyźnie, który traci wszystko, chce popełnić samobójstwo i spotyka anioła. Jak nie lubię J. Stewarta, tak ten film a i owszem.
3. Jak poślubić milionera? - przesympatyczny film o trzech ubogich przyjaciółkach, którym do szczęścia brakuje bogatego męża - mogłaby to być głupiutka komedyjka, a ma w sobie coś jeszcze dzięki świetnym dialogom i znakomitej obsadzie - przede wszystkim Lauren Bacall, Betty Grable i Marylin Monroe.

Z kolekcji Audrey Hepburn, na przykład: Rzymskie wakacje z Gregorym Peckiem - opowieść o księżniczce, która przez chwilę chciała być - prawie - Kopciuszkiem,
Sabrina z Humphreyem Bogartem i Williamem Holdenem, Bogart znakomity - mrukliwy, milczący, złośliwy, ale nie da się go nie kochać. Zdecydowanie wolę tę wersję od tej z Harrisonem Fordem.

Filmów w kolekcji jest aż osiemnaście, warto zobaczyć The Children's Hour, Dwoje na drodze (z Finneyem!!), a z sympatycznych filmidełek: Love in the Afternoon , Charade..

Pewnie się o nich jeszcze potem rozpiszę :) Na razie to było gwoli wstępu :D
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#2
Nie mogę napisać "uwielbiam starocie!!!" bo kino to kino, ale faktem jest, że wśród tych starych filmów jest całe mnóstwo wartych uwagi, ponadczasowych dzieł.

Z tych najlepszych które widziałem mogę wymienić:

-- Filmy Hitchcocka. Wszystkich nie widziałem, ale Psychoza, Ptaki, Północ, północny zachód, Starsza pani znika i Nieznajomi z pociągu to absolutnie rewelacyjne kino, majstersztyki w każdym calu.

-- Metropolis - byłem pod ogromnym wrażeniem tego filmu. Rozmach, wyobraźnia twórców, emocje. Wspaniały film, którego nie waham się nazwać arcydziełem. Niebywałe, że film z 1927 roku w dzisiejszych czasach może robić takie wrażenie.

-- Sokół maltański i Wielki sen czyli klasyka czarnego kryminału z nieśmiertelnym Humphreyem Bogartem. Rewelacyjne filmy, zwłaszcza ten pierwszy. Fabuła Wielkiego snu wydała mi się zbyt zagmatwana, a może po prostu byłem zbyt śpiący :wink:

-- Casablanca - czy ten film wymaga komentarza?

-- Arszenik i stare koronki - REWELACJA! Kolejny film, po obejrzeniu którego żal ogarnia człowieka, że dzisiaj nie powstają tak cudownie lekkie, wyśmienite filmy.

-- Deszczowa piosenka - do historii kina - słusznie - przeszła scena w deszczu, ale cały film pełen jest równie wybornych scen. Kino przez duże K.

-- Rzymskie wakacje - najlepsza komedia romantyczna ever? Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Uroczy film.

Odpowiedz
#3
Mierzwiak napisał(a):Arszenik i stare koronki - REWELACJA! Kolejny film, po obejrzeniu którego żal ogarnia człowieka, że dzisiaj nie powstają tak cudownie lekkie, wyśmienite filmy.
Do kolekcji Cary'ego Granta jeszcze nie doszłam, ale mam chyba wszystkie filmy, a "Arszenik i stare koronki" to świetny film :D Koncepcja starszych pań, które pozbywają tych mniej ciekawych ludzi wokół po prostu mnie rozwala i na tym tle ogłupiały, zaskoczony tym, co się dzieje Cary Grant - zawsze warto!

Mierzwiak napisał(a):Deszczowa piosenka - do historii kina - słusznie - przeszła scena w deszczu, ale cały film pełen jest równie wybornych scen. Kino przez duże K.

Wybornych to jest cała masa, poczynając od sceny kiedy Cosmo przedrzeźnia nauczyciela dykcji po scenę po scenę finałową :) Cosmo to moja ulubiona postać w filmie :D
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#4
Też lubię oglądać starocie, choć ani ich nie kupuję, ani raczej nie zamierzam (aktualnie w kolejce czeka ze dwieście innych, "nowożytnych" tytułów – stare może kiedyś). Nie powiem, żebym specjalnie przepadał za dawnymi filmami, ale gdy tylko mam okazję, staram się łyknąć (głównie dzięki TCM i Ale Kino) taki seans, przynajmniej te najsłynniejsze filmy. Ot, żeby powąchać trochę tego dawnego kina, przekonać się, co i jak się wtedy grało, jakie gwiazdy i jakie tematy rządziły wówczas umysłami kinomanów. Po prostu – co się wtedy oglądało. Parę dni temu na przykład "Krzyżowy ogień" Dmytryka na Ale Kino – przez najbliższe kilka poniedziałków będą leciały kryminały, które zamierzam zaliczyć.

Z filmów, które wymieniłaś, widziałem tylko "Rzymskie wakacje" (W-S-P-A-N-I-A-Ł-E) i "Szaradę" (pozostałe – bardzo chętnie, jak się trafią...), ale to znakomitości, więc chyba wstyd byłoby nie widzieć. Natomiast czasem jednak można się nieźle przejechać na tym dawniejszym kinie. Kilka miesięcy temu widziałem "Zabawną buzię" (również z A. Hepburn), ale to była niestety straszna ramota... Tylko dla zagorzałych fanów filmów muzycznych z tamtych lat.

Mierzwiak napisał(a):Fabuła Wielkiego snu wydała mi się zbyt zagmatwana, a może po prostu byłem zbyt śpiący
Nie byłeś. Też byłem na tym zbyt zakręcony. :)

Odpowiedz
#5
brzydki napisał(a):Natomiast czasem jednak można się nieźle przejechać na tym dawniejszym kinie. Kilka miesięcy temu widziałem "Zabawną buzię" (również z A. Hepburn), ale to była niestety straszna ramota... Tylko dla zagorzałych fanów filmów muzycznych z tamtych lat.

Oj tak, "Zabawna buzia" jest męcząca, nawet mimo Freda Astaire'a i Audrey, właściwie fajny jest tylko początek, kiedy skromna bibliotekarka zostaje odkryta przez fotografa :) no i scena zwiedzania Paryża (do Paryża mam ogromny sentyment ;))
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#6
Cytat:Zaczęło się chyba od "Śniadanie u Tifanny'ego" -


aaa, aż sobie kupiłem obraz na ścianę z Audrey 8)
kino starsze ma swój urok, choć - jak mi się zdaje - słuszny jest odbiór pozbawiony współczesnych oczekiwań wobec filmu w ogóle. aktorstwo jest inne, tło służy historii, historia niczemu nie służy, prócz zainteresowania fabułą.


Hitchcock jest wielki, bez dwóch zdań. Najwiekszy pośród tuzów dawnego kina. I tylko dla niego ten temat warto było założyć: "Psychoza", "Ptaki" ,"Vertigo", "Północ-północny zachód", "Sznur", "Okno na podwórze", Alfred Hitchcock Presents. Mistrz reżyserii, precyzji technicznej [scenariusz, aktorstwo]. Pewnie kupa ludzi go nie zna [takie czasy], ale każdy kinoman, każdy kto śmie nazywać siebie znawcą kina bądź zaznajomionym z kinem, musi znać Hitchcocka. To początek i koniec kina sensacyjnego, dreszczowca, thrillera, kryminału. Każdy, z mniejszym lub większym sukcesem, stara się naśladować wielkiego AH.

W ogóle - trzeba znać stare kino. Oczywiście prezentuje ono innego typu wrażliwość, skierowane jest do innego typu widza, lecz jest na swój sposób urocze, w pewnych momentach - doskonałe. Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób mógłbym nie docenić "Sokoła Maltańskiego", "Casablancę", "Metropolis" - te filmy stały się przecież wzorem pewnych rozwiązań fabularnych; ich twórcy byli pierwszymi w kreowaniu światów wcześniej niewidzianych, niezauważanych, najzupełniej nowych. To sprawa nie do przecenienia i nie do niedoceniania.

Poza tym:
- Bulwar Zachodzącego Słońca - arcydzieło.
- filmy Chaplina - inne filmy, inny aktor.
- bracia Marx - brzuch boli od śmiechu. Nieważne, czy 70 lat po premierze czy 700 lat 8)
- Przeminęło z wiatrem - wielki melodramat w każdej sekundzie;
- Obywatel Kane - w-y-b-i-t-n-y, ale tak na serio, bez grama przesady;
- Pancernik Potiomkin - kino wielkie nie dlatego, że tak mówią, tylko dlatego, że tak jest. Scena na schodach - bezcenna.
- Ewa chce spać - polska komedia romantyczna doskonale anachroniczna i dlatego - cudna.

Może zbyt często po stare kino nie sięgam [biję się w pierś i żałuję], ale, kurde, ma ono w sobie tę magię, której nie docenić nie sposób.

Odpowiedz
#7
desjudi napisał(a):aaa, aż sobie kupiłem obraz na ścianę z Audrey 8)

Ja też :D Mniej więcej taki: [Obrazek: audreylv4.th.jpg]
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#8
coś w tym stylu - czerń i biel - z fajką w zębach, Audrey odwrócona, tylko zerka ze ściany. Jakiś czas temu w Ikei widziałem, z miejsca zakupiłem, bo co jak co, ale z Fight Club bawił sie nie bedę widząc TAKI obraz, który TAK doskonale pasuje na ścianę 8)

Odpowiedz
#9
nie rozumiem troszku tematu - dla mnie film to film i bez znaczenia jest czy powstał 80 czy 8 lat temu (poza tym, że w przypadku tego pierwszego raczej trudno na dvd o dźwięk 5.1 i takie tam pierdoły, z dodatkami włącznie). Odpowiedź jest więc chyba jasna. Choć z kolekcją gorzej, bo często takie filmy albo trudno dostać albo są odpowiednio droższe albo ich w ogóle nie wydano. Dlatego trzymam jeszcze sporo na video z tv. Oczywiście niektóre prędzej czy później kupię :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#10
Temat jak każdy inny. Równie dobrze mógłby powstać wątek o latach 80. w kinie (okres przez wielu, w tym przeze mnie, bardzo lubiany) albo np. o latach najnowszych (przez wielu odsądzany od czci i wiary). A tytułowe "starocie", sądząc na podstawie podawanych wyżej przez E. i M. tytułów, odnoszą się do filmów z dość zwartego okresu lat 40. i 50., więc chyba zainteresowani mają to samo na myśli, mówiąc o starociach. Te lata to przecież czas rozkwitu filmu noir i musicali, początki Hitchcocka, w ogóle tzw. Złota Era Hollywood, a więc można śmiało uznać, że to dość odrębny, dający się łatwo wydzielić okres, który w dodatku można lubić (lub nie). Filmy to filmy, no, racja, ale ja też uważam, że te "dawniejsze" można wrzucić do osobnej kategorii, choćby było to ujęcie bardzo luźne.

A przyznam w ogóle, że nie przepadam za podkolorowanymi filmami. Skoro film był pierwotnie czarno-biały, to dlaczego u licha uatrakcyjniać go na siłę? Cyfrowa obróbka, zgoda, ale wiedza o tym, że kolory zostały później dodane, często przeszkadza mi w oglądaniu. Nawet jeśli tego nie widzę (tzn. nie zauważam jakiejś fuszerki), to i tak świadomość tego uwiera, i dokładnie nie wiem dlaczego. A zdarzają się buble. "Casablancę" widziałem czarno-białą, ale jakieś pół roku temu któraś telewizja puściła ją w kolorze i to była tragedia. Kolory domalowane jak w Paincie, a czasem to obraz przypominał "Sin City" – tło czarne i szare, a w środku żółty płaszcz i zielony kapelusz...

Odpowiedz
#11
brzydki napisał(a):zdarzają się buble. "Casablancę" widziałem czarno-białą, ale jakieś pół roku temu któraś telewizja puściła ją w kolorze i to była tragedia.
Dokładnie. Kiedy tylko zobaczyłem pierwsze, kolorowe ujęcie, zmieniłem kanał. To było straszne. Nie wyobrażam sobie obejrzeć tego filmu w kolorze, tym bardziej tak fatalnie pokolorowanego.

Odpowiedz
#12
Gdyby istniało piekło dla filmofili to jednym z jego głównych elementów byłyby projekcje pokolorowanych staroci z Szycem i Małaszyńskim na dubbingu, oraz kolejnym idiotą-tłumaczem, który za genialny pomysł uznał wrzucenie w dialogi parę żartów o IV RP.

Tak się składa, że w tym tygodniu, po paru latach przypomniałem sobie Casablancę.... dwa dni później powtórzyłem seans. Posłuchajcie sobie tych dialogów. Praktycznie każdy mówi o wiele więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut uchem. Czysta poezja.

Przy okazji Bogarta to nie rozumiem zachwytów nad Sokołem Maltańskim. Nie przeczę, że film jest bardzo dobry, ale zaliczyłbym go w poczet arcydzieł. Może to wynika z mojej słabej znajomości filmografii tamtego okresu?

Odpowiedz
#13
Mnie tez Sokol Maltanski nie grzeje. Zdecydowanie wole Wielki sen.

Odpowiedz
#14
Mefisto napisał(a):nie rozumiem troszku tematu - dla mnie film to film i bez znaczenia jest czy powstał 80 czy 8 lat temu (poza tym, że w przypadku tego pierwszego raczej trudno na dvd o dźwięk 5.1 i takie tam pierdoły, z dodatkami włącznie).

Mnie się - może i sentymentalnie - wydaje, że te filmy miały w sobie więcej magii KINA - nie było świetnych efektów, dobrego dźwięku, ale filmy z tamtych lat ogląda się bardzo przyjemnie :)

Jakiś czas temu odświeżyłam sobie "Dźwięki muzyki" i "Mary Poppins" :) i są takie przyjazne, optymistyczne, ale nie przesłodzone. Takie samo wrażenie mam za każdym razem, kiedy oglądam na przykład Meet me in St. Louis - sporej części widzów może się wydać sentymentalny, prosty, naiwny, ale przy tym niezwykle optymistyczny i przyjemny czy My Fair Lady - znana historia, ubrana w scenografię doskonale oddającą klimat Londynu z początku ubiegłego stulecia, ale przy tym znakomite aktorstwo i optymistyczne wrażenie, które pozostaje po seansie, że każdy ma w życiu odrobinę szczęścia.
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#15
Eorath napisał(a):Takie samo wrażenie mam za każdym razem, kiedy oglądam na przykład Meet me in St. Louis - sporej części widzów może się wydać sentymentalny, prosty, naiwny, ale przy tym niezwykle optymistyczny i przyjemny
Największy plus tego filmu – "tramwajowa" piosenka.
Największy minus tego filmu – fryzura Judy Garland. :)

Odpowiedz
#16
Dla mnie największy plus to rola Harry'ego Davenporta :), ale co do minusa to się zgadzam :D

Edit: znalazłam kawałek swojej starej recenzji: "Judy Garland wygląda co prawda fatalnie - ufarbowane jak u lalki Barbie włosy dodają wrażenia sztuczności - natomiast gra bardzo dobrze, jest przekonująca i uroczo naiwna." :D
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#17
Eorath napisał(a):znalazłam kawałek swojej starej recenzji
Byłem właśnie ciekaw, czy przywołasz to tutaj. :)
Eorath napisał(a):natomiast gra bardzo dobrze, jest przekonująca i uroczo naiwna
No i ten profil... zdecydowanie uroczy (trzecie zdjęcie od góry). :wink:

Odpowiedz
#18
Akurat z innego źródła ten fragment ;) Btw, nie sądziłam, że ktoś to czytał :D
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
#19
Eorath napisał(a):Mnie się - może i sentymentalnie - wydaje, że te filmy miały w sobie więcej magii KINA - nie było świetnych efektów, dobrego dźwięku, ale filmy z tamtych lat ogląda się bardzo przyjemnie :)

Nie wiem czy sentymentalnie, to raczej fakt:) Komedie były śmieszniejsze, a kryminał był kryminałem. Jeszcze kwestia do którego momentu filmy uznawać za "starocie"...

Cytat: oglądam namiętnie i z zapałem TCM.
...niestety zmienili repertuar znacznie :( ... jednak dzięki TCM odkryłam oczywistą ;) przewagę staroci nad całą resztą filmów...

Cytat:Meet me in St. Louis - sporej części widzów może się wydać sentymentalny, prosty, naiwny, ale przy tym niezwykle optymistyczny i przyjemny

I autentycznie bawiący:)
Film jest sentymentalny, prosty, naiwny i słodziutki, ale jednak to wszystko i tak jest odpowiednio wyważone. Względem kina współczesnego takie przymioty filmu uważam za zarzut, ale wówczas potrafiono uczynić z tego zaletę.

Cytat:Wybornych to jest cała masa, poczynając od sceny kiedy Cosmo przedrzeźnia nauczyciela dykcji po scenę po scenę finałową Smile Cosmo to moja ulubiona postać w filmie Very Happy

...ja stawiam na wykład o godności :D
O'Connor i Hagen błyszczą najjaśniej w tym filmie:)


A w starociach, które się nie starzeją warto uwzględnić cykl z małżeństwem Charles - Nikiem i Norą :) Rewelacyjne dialogi, a przy tym najsympatyczniejsza para w historii kina!:)
Pluck out the pain...and give you another life ... ?

Odpowiedz
#20
Arrakin napisał(a):A w starociach, które się nie starzeją warto uwzględnić cykl z małżeństwem Charles - Nikiem i Norą :) Rewelacyjne dialogi, a przy tym najsympatyczniejsza para w historii kina!:)

Widziałam wszystkie filmy z serii "Thin Man" i bardzo lubię ;)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje D'mooN 8,698 1,105,699 Wczoraj, 12:48
Ostatni post: Snuffer
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 622 89,575 01-04-2018, 22:12
Ostatni post: zombie001
  Filmowe marzenia simek 146 24,616 08-02-2018, 15:14
Ostatni post: simek
  Wymarzone filmowe crossovery szopman 6 781 22-07-2017, 23:54
Ostatni post: Craven
  Zakurzone klasyki mrocznego s-f military 143 25,920 03-04-2017, 23:45
Ostatni post: OGPUEE
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 79 14,679 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 2,591 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  AMATORSKIE SCENARIUSZE FILMOWE Mental 114 24,021 24-12-2012, 23:33
Ostatni post: Crov
  WARSZTATY FILMOWE REŻYSERIA W REKLAMIE Z XAWERYM ŻUŁAWSKIM Akademia Multi Art 0 775 01-07-2012, 14:56
Ostatni post: Akademia Multi Art
  Przemijające filmowe tradycje, trendy itp. military 5 1,791 13-06-2012, 00:27
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości