Stephen King
#21
Nie przesadzajmy . Miasteczko Salem tak działa na wyobraźnie że śmiało można uznać tą książkę topową wśród Horrorów . Przestałem kochać ten gatunek , mimo to uważam Kinga za podium gatunku Horror .

Odpowiedz
#22
Jakoś tak się złożyło, że dzisiaj wstąpiłem do Empiku. Zaglądam tam raz na ruski rok, więc skoro już tam byłem, to pomyślałem, że może kupię sobie jakąś książkę do poczytania w autobusie. Ze względu na nadchodzący film, padło na pierwszy tom "Mrocznej Wieży". No i teraz zakładając, że mi się spodoba i będę chciał czytać dalej- wystarczy, że ograniczę się do głównej serii, czy powinienem sięgnąć także po inne powieści Kinga, do których cykl podobno nawiązuje? Jeżeli tak, to do jakich i w jakiej kolejności?
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#23
W sumie tylko Miasteczko Salem jest powiązane mocniej jedną z postaci (chociaż i tak jej historia jest przytoczona więc będziesz wiedział o co cho) resztę można odpuścić i odczytać listę powiązań na Wiki czy gdzieś w charakterze ciekawostki.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#24
Lektura "Miasteczka Salem" zaprocentuje przed zabraniem się za piąty tom, bo kontynuowane są w niej losy pewnej ważnej dla fabuły MW postaci, przedstawionej w "Miasteczku..." właśnie, ale to raczej na zasadzie smaczku niż w ramach jakiegoś większego powiązania fabularnego.

Na tej samej zasadzie można sobie przeczytać "Bastion" przed zabraniem się za czwarty tom, a "Czarny Dom", "Bezsenność" i "Serca Atlantydów" przed dwoma ostatnimi, ale te powieści trudno nazwać choćby spin-offami MW i spokojnie można przeczytać całą serię, ignorując powyższe tytuły, tak samo jak można oglądać Daredevila i Jessicę Jones, olewając resztę MCU.

Odpowiedz
#25
Fantasy w wydaniu Kinga to dla mnie absolutnie niestrawny postmodernistyczny zakalec. Przebrnąłem jakoś przez pierwszy tom Mrocznej Wieży i może przez pół drugiego i odłożyłem na zawsze na półkę. Straszne blubry, ale nie będę się obszernie wypowiadał, bo było dawno a niesmak pozostał taki, że nie będę w tym celu odświeżał.

Moje ulubione książki (oprócz Lśnienia i Bastionu) King napisał pod pseudonimem, jako Richard Bachman. Długi marsz i Uciekinier to kawał dobrej literatury z niesamowitym ładunkiem emocjonalnym.

Ponura wizja przyszłości z tej pierwszej, w której zdesperowane dzieciaki z biednych rodzin walczą w wyścigu, w którym przeżywa tylko zwycięzca, a reszta jest systematycznie odstrzeliwana gdy zmęczenie nie pozwala im już dłużej iść pozostała mi na długo w głowie. King jest tu w swoim żywiole i robi to co robi najlepiej, czyli świetnie opisuje charaktery, motywacje oraz relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami.

Do sięgnięcia po drugą wszystkich zacghęcam, zwłaszcza tych, którzy jak ja bardzo lubią ekranizację z Arnoldem. Fajnie widać dwa różne podejścia do tego samego tematu - przemysłu rozrywkowego. Książka ma zdecydowanie poważniejszy i mniej groteskowy klimat.

Odpowiedz
#26
Z "Mroczną Wieżą" miałem dokładnie tak samo - cały pierwszy tom + pół drugiego. Z pierwszym się mocno męczyłem, ale brnąłem dzielnie, bo wszyscy mówili, że on jest najtrudniejszy, za to od drugiego tomu się dopiero wszystko rozkręca i wtedy wreszcie wciąga i porywa. Więc tylko ta perspektywa, że właśnie "najlepsze dopiero się zacznie" motywowała mnie do kontynuowania lektury. Ale kiedy wziąłem się za drugi tom i nie zarejestrowałem, żeby wzrosła moja czytelnicza przyjemność płynąca z jakże niezwykłej przygody ze słynnym literackim cyklem - cóż, rzuciłem to w diabły. Moja cierpliwość przy lekturze ma swoje granice i nie chciało mi się brnąć tom za tomem w nadziei, że wreszcie kiedyś tam to się rozkręci.

Odpowiedz
#27
(24-05-2016, 22:18)Grievous napisał(a): No i teraz zakładając, że mi się spodoba i będę chciał czytać dalej- wystarczy, że ograniczę się do głównej serii, czy powinienem sięgnąć także po inne powieści Kinga, do których cykl podobno nawiązuje? Jeżeli tak, to do jakich i w jakiej kolejności?

Bez przeczytania "Czarnego Domu", "Bezsenności" i "Serc Atlantydów" sporo się traci moim zdaniem. Trochę tak, jakbyś z MCU oglądał tylko filmy o "Avengers". O ile dwa ostatnie nie są, aż tak silnie powiązane z MW - choć i tak dużo rzeczy wyjaśniają, a w "Bezsenności" mamy origin postaci, która odegra nieomal najważniejszą rolę w MW7 i dużo w niej ciekawych informacji na temat samego Karmazynowego Króla, to znacząco rozbudowują wiedzę o uniwersum Mrocznej Wieży. Sam "Mroczny Dom" - można czytać bez znajomości "Talizmanu" - to dla mnie, powiedzmy, taka MW 4 i pół. Z kolejnością jest dokładnie tak, jak napisał kol. nawrocki. "Bastion" i "Salem" spokojnie możesz odpuścić, choć "Miasteczko Salem" jeśli nie czytałeś do tej pory, to przeczytaj dla własnej satysfakcji - to jedna z najlepszych, obok "Tego", książek Kinga.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#28
Ja nie czytałem żadnej z tych "powiązanych książek" a i tak uważam, że MW to dzieło wielkie, jedno z ważniejszych w gatunku "drogi". Wszystko też było dla mnie zrozumiałe i nawet kumałem kiedy King nawiązuje do Miasteczka Salem czy czegoś tam, ale te nawiązania nie mają z fabułą praktycznie żadnego związku, to tylko takie "smaczki".

Odpowiedz
#29
Ja się jednak będę upierał, że bez znajomości "Bezsenności" i "Czarnego Domu" obraz całości MW pozostaje niekompletny - ogólnie rzecz ujmując, w "Czarnym Domu" ważą się losy tego, czy Roland będzie mógł dotrzeć do Mrocznej Wieży i czy w ogóle będzie miał po co tam iść. Cały quest bohaterów, to w zasadzie taka akcja dywersyjna na istotnym dla Karmazynowego Króla zapleczu, czyli Wielkiej Kombinacji. Nie chodzi mi tu o to, że te tomy są niezbędne, ale jeśli komuś podobał się cykl, to nie może pominąć tych rozszerzających wiedzę o uniwersum i dobrze napisanych powieści. Inna sprawa, że to samo o "niekompletności" obrazu uniwersum MW mówią ci, którzy są na bieżąco ze wszystkimi seriami komiksowymi, będącymi prequelami i mid-quelami (czy sequelami, tego nie wiem) względem książek.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#30
Czyli jak mam to chronologicznie czytać, bo zacząłem Mroczną wieżę (kończę 1 tom) i nie wiem czy się teraz na inne tomiszcze nie przerzucić...

Inna sprawa, że ja nie jestem jakimś szczególnym king-fetyszystą - poza To i Bastionem, które oceniam jako bardzo dobre powieści (nie genialne), to nic innego od tego pana mnie specjalnie nie ruszyło (nie żebym jakoś wiele więcej czytał - chyba jeszcze tylko Carrie, Christine, Wielki marsz - chyba jeszcze coś, ale nie przychodzi mi w tej chwili do głowy), więc i tak wziąłem na siebie duży ciężar 8 tomiszczy, a ty mi teraz piszesz, że na tym wcale nie koniec :) Tym bardziej, że czasem trochę zrzędzę na to, że Stefan pisze książki zbyt długie w stosunku do ich treści. Choć "Roland" akurat w miarę zgrabnie wprowadza nas w świat i nie miałem specjalnych problemów z przebrnięciem przez kolejne strony.

Odpowiedz
#31
Przed piątym szóstym i siódmym tomem warto się zapoznać z "Czarnym Domem", "Sercami Atlantydów" i "Bezsennością", ale to, jak pisałem wcześniej, raczej w ramach smaczku, a nie odhaczania serii. Jeśli nie czujesz parcia, żeby poznać całą historię kompleksowo, łącznie z side questami z innych światów, śmiało można czytać 1-7 jednym ciągiem, nawet pseudo 4.5 "Wiatr przez dziurkę od klucza" sobie odpuścić.

Odpowiedz
#32
Nie pamiętam, którą książkę Kinga dorwałem jako pierwszą, ale musiała wywrzeć na mnie spore wrażenie, bo kilka jego dzieł do dziś stoi na półce. Moja opinia o jego twórczości bywała różna i zmieniała się z wiekiem. Bywały okresy, w których chłonąłem książki Kinga jedna po drugiej. Dziś czytam zupełnie coś innego. Na pewno czytałem Rękę mistrza (średnia), Pod kopułą (dobra z kiepskim zakończeniem), Joyland, Misery (według mnie bardzo dobra) oraz #1 Lśnienie i kilka innych tytułów, których nie pamiętam + jakieś zbiory krótkich opowiadań, które o dziwo czytało mi się bardzo przyjemnie.

Co do Mrocznej Wieży... Widzę, że mogę zgodzić się z kilkoma osobami, które wypowiadały się wcześniej. Opinie słyszałem rewelacyjne; stwierdziłem więc, że skoro lubię Kinga to takiej klasyki ominąć nie mogę. Szczerze? Zawód. Przeczytałem pierwszą część, drugą pomęczyłem, ale dałem radę, trzecią... Zapoznałem się z jakąś częścią i sobie odpuściłem. W ogóle mnie ta historia nie wciągnęła.

Kinga uważam za bardzo dobrego pisarza. Jest artystą-ćpunem, co ewidentnie odbija się na jego książkach, jednak w ten dobry sposób. Uwielbiam osadzanie akcji w małomiasteczkowych środowiskach, gdzie każdy się zna. Widać to zwłaszcza w Pod kopułą. Gdyby nie dziwne zakończenie, to oceniałbym tę książkę bardzo wysoko.

Polecam twórczość Stephena osobom, które mają ochotę na lekką i wciągającą lekturę, albo po prostu na dobry horror.

Odpowiedz
#33
Przeczytałem "Pojętnego ucznia". Pamiętam, że filmowy Apt pupil był jednym z najnudniejszych filmów jakie oglądalem, tymczasem opowiadanie było bardzo dobre. Co prawda momentami zastanawiałem się, po co czytam tę bardzo... hmm, nawet nie ponurą czy brutalną, ale totalnie pozbawioną pozytywnych elementów historię. Bohaterowie to ludzkie śmieci i nikomu się nie kibicuje. Wszystkie "dobre" postaci spotykają bardzo złe rzeczy.

Nie podobała mi się jedynie urwana końcówka. King potrafi przeznaczyć trzy strony na opis uczuć targających trzecioplanową postacią wkręcającą żarówkę, ale końcówka to praktycznie "...a trzy dni później go zabili". WTF? Najbardziej mnie interesowały konsekwencje tej historii - jak zareagują rodzice chłopca, którzy nie dostrzegali w nim wad. Jak zareaguje sam chłopiec. Szkoła. Nie, nic z tych rzeczy - "a potem wszystko się skończyło, the end". Rozczarowujące.

Przeczytałem też Shawshank, i tu sytuacja jest odwrotna: z przeciętnego opowiadania Darabont zrobił rewelacyjny film. W książce wszystko jest letnie - Andy sobie siedzi i w sumie mu to jakoś nie przeszkadza, jest oazą spokoju, jest praktycznie pewny że ucieknie. Straniżcy niby są "okrutni", ale NIGDY nie robią niczego, co pozwalałoby to okrucieństwo poczuć. Dyrektor to menda i dupek, ale znów - wszystko jakieś takie bez kopa, który był w "Uczniu".

Czytając to wszystko, w ramach zbiorku "Cztery pory roku", aż pożałowałem, że Darabont nie kręci już ekranizacji Kingów. Gość doskonale wie, co w tych historyjkach działa i jak to pokazać.

Odpowiedz
#34
Ja w zasadzie swoją przygodę z Kingiem rozpoczęłam całkiem niedawno. A to głownie za sprawą "Pana Mercedesa", "Znalezione nie kradzione", i zaraz, niedługo wezmę się za trzeci tom "Zmiana warty". No i wpadłam. Na pólce czeka już "Miasteczko Salem" i "Ręka Mistrza". Czytanie każdej książki nie pochodzącej spod ręki polskiego autora, rozpoczynam zawsze od zapoznania się z nazwiskiem tłumacza (wiadomo, dobry przekład to podstawa). I tu, chcę powiedzieć (a może już wiadomo), że "Znalezione nie kradzione" i "Zmianę warty" przetłumaczył nasz dawny znajomy, nieodżałowany forumowicz - Negrin. Niech żyje! :)
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#35
Ciekawa opinia o cyklu o detektywie Hodgesie, bowiem - nawet w tzw. fandomie - trylogia ta jest uznawana za jedną z najgorszych, o ile nie najgorszymi w ogóle, książkami, jakie popełnił King w historii swojej twórczej kariery. Osobiście, jako wieloletni fan twórczości Kinga, z bólem serca podpisuję się pod tym. Nie wiem, czy dotarło już do Ciebie, że w finałowej książce, "Koniec warty", King kompletnie odpuszcza sobie formułę kryminału - jakkolwiek, aby nie było, nie uważam, że powinno się którąkolwiek z tych trzech powieści nazywać kryminałem, mimo, że autor sobie tego życzy - i odlatuje całkowicie w fantastykę. Ja w trzech książkach o Hodgesie nie znajduję ani jednej pozytywnej cechy - bohaterowie tekturowi (chociaż to już się Kingowi niejednokrotnie zdarzało, ale tym razem...), rzuceni w wir nudnej i przewidywalnej historii, a poziom idiotyzmów i niedociągnięć wypływających z zupełnego braku wyczucia i znajomości współczesnej technologii - uproszczenia, które stosuje i pomysły, zwłaszcza z 3 tomu, może i przełkną niewyedukowani Amerykanie - woła o pomstę do nieba i niejednokrotnie budzi uśmiech pobłażania, dla zwyczajnie głupich pomysłów autora.

Jakkolwiek, o gustach się nie dyskutuje i bardzo się cieszę, że te słabsze powieści Kinga zachęciły Cię jednak do sięgnięcia po inne jego książki. "Rękę mistrza" na Twoim miejscu odpuściłbym sobie (w to miejsce poleciłbym jednak nieco podobny "Worek kości"), "Miasteczko Salem" to doskonały wybór, obok powieści "To" i "Dallas'63", to na początek. "Komórkę" omijaj szerokim łukiem.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#36
Być może trylogia o Hodgesie, należy w opinii smakoszów prozy KInga do najsłabszych, mnie się te dwa pierwsze tomy po prostu dobrze czytało, czasem potrzebuję po reportażowej polityczno-społeczno-obyczajowej literaturze totalnego odmożdżenia (acha, właśnie, zapomniałam, przecież ja Kinga polubiłam czytać właściwie od "Cujo"! - to było dooobre!). Przykro mi, że zaczynam, jak mówisz od najsłabszych powieści (trzeciego tomu jeszcze nie czytałam, może też się wkurzę, kto wie), ale przynajmniej wszystko co najlepsze przede mną - można mi zazdrościć. :) Mam nadzieję, że wytrwam. :)
W magazynie "Ksiązki" - wydanie wakacyjne, jest sporo o Kingu: prywatny ranking Orbitowskiego wszystkich jego powieści (o ile pamiętam 1-sze miejsce ma "Cmętarz zwieżąt), artykuł Orlińskiego na temat dziejów detektywa Hodgesa w trzech tomach) - jeśli ktoś nie ma alergii na GW to polecam. :)
http://wyborcza.pl/1,75410,20274609,ksiazki-magazyn-do-czytania-wakacyjny-numer-w-sprzedazy.html
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#37
Na końcu "Rolanda" znajduje się opowiadanie "Siostrzyczki z Elurii". Wiem że to prequel, ale kiedy powinien go przeczytać?
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#38
Akcja "Siostrzyczek..." dzieje się przed "Rolandem". :D W sumie powinni dać to na początek, nie na koniec, lol.

Odpowiedz
#39
Tak, ale to że się dzieje przed "Rolandem", nie musi wcale oznaczać że nie spoileruje dalszych tomów. "Rolanda" już przeczytałem, więc teraz nie wiem czy brać się za "Siostrzyczki" czy za "Powołanie Trójki".
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#40
Nie spoileruje dalszych tomów. To stand alone, zamknięta historia, po prostu przygoda Rolanda na pustyni. Z tego co pamiętam, King napisał to opowiadanie do jakiejś antologii fantasy. Równie dobrze możesz w ogóle nie czytać i nie będzie to miało żadnego wpływu na odbiór sagi.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości