Street Fighter, tak, ten z Van Dammem
#1
[Obrazek: street_fighter.jpg]

W czasach Amigi Street Fighter II zapoczątkował właściwie gatunek komputerowych mordobić jakie znamy. Nic dziwnego że hicior taki jak SFII doczekał się też jako jedna z pierwszych gier filmowej adaptacji, ale podobnie jak Super Mario Bros przed nim, adaptacja ta fanów gry raczej nie zadowoliła. No ale to były trudne początki - być może nikt nie traktował wtedy gier komputerowych jako materiał na zrobiony na poważnie film (Mortal Kombat rok później już zdawał się zmieniać ten stan rzeczy).  

Kilka rzeczy Street Fighter odwzorował dobrze, kilka postaci z Vegą i Zangiefem na czele wyglądają jak wyglądać powinny, z drugiej strony jest też... doktor Dhalsim. Cóż, na tę postać ewidentnie nie mieli pomysłu. Najlepiej wypada chyba Raul Julia niestety w swojej ostatniej już roli.

 I właśnie głównie Raul Julia i jego Bison ze swoimi tekstami sprawił, że gdy po latach zdecydowałem się film obejrzeć ponownie podchodząc do niego bez żadnych wymagań jakie może mieć wobec ekranizacji fan gry, okazało się że mam przed sobą całkiem przyjemny, komediowy i kiczowaty twór, który klimatem kojarzy się ze starymi kreskówkami w stylu G.I.Joe. I łyknąłem to bez problemu.




Blu-ray oczywiście na półce :)
Film roku 2017 - Blade Runner 2049
Dno roku 2017 - SW: The Last Jedi

Odpowiedz
#2
Jeśli się nie mylę, to była chyba ostatnia rola Raula, i faktycznie kradnie on film. Jednak całość już w momencie premiery wywołała u mnie (dzieciaka przecież) sporo zażenowania (nawet facepalmów wtedy jeszcze na to nie mieli), także powrót po latach raczej po % bym przewidywał.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
(03-11-2015, 16:43)Mefisto napisał(a): Jeśli się nie mylę, to była chyba ostatnia rola Raula, i faktycznie kradnie on film.  
I zagrał ją na życzenie swoich dzieci. 

A sam film? Kiedyś tam oglądałem na Polsacie, nie pamiętam czy podobało mi się. Na razie starcza mi recka Nostalgia Critica.

Odpowiedz
#4
Przykre, że Raulowi Julia, jako ostatni film przypadł akurat taki śmieć. Już pomijam to, że wyniszczony chorobą absolutnie nie pasował na Bisona.

Pamiętam jak oglądałem to pierwszy raz - oprócz tego jakie niedorzeczne i słabe najbardziej rzucał się w oczy właśnie Raul - gdzie było widać, że zaraz zgaśnie.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości