Superman Returns (2006)
#1
Myślę, że pojawienie się drugiego, obszerniejszego trailera Superman Returns jest dobrym powodem do zalozenia tematu o tym filmie.

>Trailer 2<

Musze przyznac, ze jest bosko. Superman nigdy nie był i pewnie juz nie bedzie moim ulubionym bohaterem ale od dawna jest i pewnie zawsze Kevin Spacy będzie jednym z moich ulubionych aktorów więc po tym co zobaczyłem w trialerze wiem, że kupie film na DVD chocby dla samego Spacy'ego, a i sam film pewnie bedzie niezły - w końcu to Singer.

EDIT, po obejrzeniu: ten film to kupa, trailer byl myląc, a ja na pewno go nie kupie na DVD. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#2
Powtórzę to co poprzednik. Supermana nie trrawię i nigdy nie trawiłem, ale Kevin jako Lex... to trzeba będzie zobaczyć.

Odpowiedz
#3
Ja juz widziałem i na pewno nie będę chciał już tego zobaczyć po raz drugi. Podobnie jak koledzy nie trawie ,,człowieka ze stali''. Jest dość obciachowy, lata z czerwona peleryną i niszczy zło w niebieskich rajstopach. Ponadto wystarczy, że Clark Kent zrobi sobie loczek na czole i jest juz nie do zidentyfikowania. Jestem w stanie zrozumieć, że jest to jednak postać kultowa i trudno zmieniać tak wykreowany wizerunek, a każda zmiana byłaby na poziomie profanacji. To jednak i tak mam negatywne nastawienie, do tego filmu.
Radziłbym najpierw obejrzeć go w kinie, lub w inny dostępny sposób i nie kupować DVD, a pieniądze przeznaczyć na inny cel.
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''

Odpowiedz
#4
Jeśli chodzi o samą postać, to lubiłem Supcia dopóki walczył z Wielkimi Złymi Kolesiami (w tym Doomsday), ale kiedy umarł i pojawili się jego naśladowcy (w tym cyborg-impostor, czarny superman-wannabe, młody klon i ktośtam jeszcze), w grę zaczęły wchodzić wielkie uczucia i dylematy moralne - z serii zrobiła się pierwszorzędna kiła.

Co do filmów, to ten Donnera to dzisiaj tylko zabawna ramotka, pierwszy sequel całkiem fajny, reszty mogłoby nie być (choć Richard Pryror w Supermanie to pomysł sam w sobie tak zabawny, że zasługujący na uwagę). Filmu Singera nie widziałem i jakoś się do tego nie palę.

Odpowiedz
#5
Obejrzałem dzisiaj i musze parę słów napisać.

UWAGA NA EWENTUALNE SPOJLERY

Po pierwsze - fabuła - niestety jest grubymi nićmi szyta i niespecjalnie przekonywująca, poczynając od samego założenia że S poleciał sobie i 5 lat go nei było, po różne inne mniejsze i większe bullshity, z końcową akcją na czele. Motyw z dzieciakiem w sumie praktycznie zbędny, film by bez niego wiele nie stracił, no ale w sumie trudno wiele stracić jak się niewiele ma.

Po drugie - film jest za długi - o wiele... prawie 2,5 godziny, przez które niewiele się tak naprawdę dzieje.

Po trzecie - efekty - jeśli fabuła kuleje, mozna zawsze skupić sięna podziwianiu strony wizualnej. Mamy więc świetną scenę z samolotem i.... no właśnie, i na tym w zasadzie koniec. Są niby jeszcze p.otem sceny z efektami itd ale jakoś niespecjalnie porywające.

po czwarte - przeciwnicy - no ileż można wałkować tego Luthora i Kryptonit ? przydałby się przeciwnik z prawdziwego zdarzenia, z którym S mógłby stoczyć pojedynek w stylu Matrixa Revlutions (bo to właśni do filmu o supermanie taki pojedynek by najbardziej pasował), zamiast tego mamy tradycyjnie słaniającego się pod wpływem zielonego kryształu Kal Ela, któremu każdy może spuścić łomot.

po piąte - zakończenie - lipne, tak lipne że aż boli, przesadzone i zupełnie bezsensowne, choć nie aż tak bardzo jak motyw z cofaniem czasu z pierwszego filmu, szkoda komentować.

po szóste - muzyka - muzyka jest ok, ale pewnie dlatego że zachowano stare motywy.

po siódme - loczek oraz fakt, że nikt nie poznaje że Kent to Superman - to akurat częśc kanonu i trzba to przełknąć, ale jakoś ciągle mnie to wkurza, a w tym filmie loczek był wyjątkowo irytujący.

Po ósme - Superman Returns to jeden z najgorszych komiksowych filmów jakie oglądałem ostatnimi czasy. Gorsza była chyba tylko Fantastyczna Czwórka. Do SpiderManów, X-Menów, Batman Begins nie ma nawet co porównywać.

krótko mówiąc: nie polecam

Odpowiedz
#6
Zgadzam się. U mnie 2/10 i zmarnowana szansa na wielki film. Tak naprawdę trudno określić czym ten film jest. Sequelem? Bo dzieje się po tamtych filmach. Remake'iem? Bo praktycznie odtwarza film Donnera. Nie wiadomo. ALe na pewno jest śmierdzącą kupą kiczu.

Niniejszym spuszczam ten film w kiblu.

Odpowiedz
#7
Ten film to taka zmarnowana szansa.

Dużo kasy mieli i efekty specjalne na wysokim poziomie... Ale jaki użytek z tego jak scenariusz kiepski!?

Pierwsze 5/10 minut Ok ale potem scena gdy Luthor gada ze staruszką, wychodzi, ściaga perukę i... I cholera mi tylko "Ha-ha-ha! Lex Luthor strike agian!" brakuje. :?
Dalej fabuła poprostu słaba i uboga.
Harcerzykowate wstawki Supermana niby zabawne ale jednak przesadnym akcentem się wydaja. Kurcze! Fanem nawalanek nie jestem ale jednak jakieś powinny być... Nawet ten słynny WIELKI PAJĄK W TRZECIM AKCIE by się tu przydał...
Luthor i jego plan słabe... A ta Kitty... Nie wiem.. Może to jakaś próba stworzenia Harley dla Luthora ale jak tak to nie udana. Jedni mówią że film ratowała... Mnie poprostu drażniła... A końcówka ukazująca co spotkała Luthora to śmiech na sali...

Jedyne co mi się naprawdę podobało to scena gdy dzieciak gra na pianinie a potem zabija zbira i scena gdy Superman spada na początku...
A. I lubię nawiązania do Jezusa ect. w filmach ale tu zbyt oczywiste mi się wydały...

3/10

Odpowiedz
#8
Najmądrzejszy pod słońcem to ten film niewątpliwie nie jest, a jego fabuła wyszukaniem z "Podejrzanymi" z cała pewnością równać się nie może, a jednak da się obejrzeć go w miarę bezboleśnie. Za Supermanem nigdy specjalnie nie przepadałem i wiadomości o kolejnym filmie przyjmowałem z obojętnością, niemniej muszę Singerowi oddać, że ponownie wykazał się wyczuciem w przenoszeniu komiksu na ekran i nakręcił całkiem zgrabne kino akcji, do którego niestety trzeba podchodzić z wyłączonym mózgiem, żeby w zamian zobaczyć kilka fajnych efektów specjalnych.
Aktor wcielający się w główną rolę okazał się w zasadzie trafnym wyborem, a sam Supek w swoich niebieskich gatkach wyglądał mniej głupio jak zazwyczaj. Oczywiście to wciąż jest facet, który najwyraźniej nie nauczył się, że najpierw wkładamy majtki a dopiero spodnie, ale co zrobić, na wulkan intelektu to on nigdy nie wyglądał ;)
Kevin Spacey w rolę wpasował sie idealnie, dopuszczając się chwilami wprawdzie komiksowych przerysowań, no ale cóż, taka konwencja, jak dla mnie był on największym plusem tej produkcji.
Cała reszta bardziej udaje niż gra ale w zasadzie to jakoś szczególnie bardzo nikt mi nie przeszkadzał. No może z wyjątkiem aktorki wcielającej się w Lois, ponieważ coś mi zgrzytało w jej interpretacji tej postaci. Dziwną postacią jest też dzieciak, który jako jedyna osoba na świecie zauważył, że Superman to Kent bez okularków i głupiego loczka. No normalnie w realiach tamtego świata, prawdziwe dziecko geniusz, łypiący do tego z podełba niczym jakiś małoletni bohater kolejnego Omenu.
Do drugiego seansu na razie mnie nie ciągnie i nie przypuszczam, żeby ten stan szybko miał się zmienić, szczerze mówiąc, to wciąż mam żal do Singera, że porzucił mutantów na rzecz harcerzyka w pelerynce...

Odpowiedz
#9
Nigdy mnie nie pociągała historia loczka oraz zawsze mnie dziwiło jak to możliwe, że Kent po zdjęciu okularów jest już nie do rozpoznania jako Superman. Do obrazu Singera podchodziłem trzy razy i z każdym razem coraz bardziej przekonywałem się do tej niegłupiej historii. Dziś było podejście numer trzy.
W natłoku kurewsko debilnych i kretyńskich filmów(Terminator:S, Wolverine i parę innych ostatnio nakręconych) film broni się doskonale. Mimo iż fabuła jest infantylna i pełna prostych i naiwnych rozwiązań fabularnych to jako całość wychodzi obronną ręką i ogląda się bezboleśnie. Nie jest to film wysokich lotów, ale nie jest to też słaba produkcja. Historia od samego początku jest logicznym ciągiem zdarzeń, jedno jest konsekwencją drugiego i wszystko jest wyjaśnione w sposób prosty, ale nie uwłaczający inteligencji widza. Efekty na bardzo wysokim poziomie oraz bardzo fajne scenografie. Można też pochwalić niektóre zdjęcia.
Mimo wszystko troszkę nie wykorzystano materiału bo miał dużo większy potencjał, ale i tak nie jest źle. Myślę, że Singer nie ma się czego wstydzić.
6,5/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#10
Po pierwszym seansie (a było to jakieś 4 lata temu) dałem mu 8/10. Dzisiaj stwierdziłem, że musiałem mieć wówczas jakiegoś raka mózgu. Ten film to taka typowa wannabe-psychologiczno-dramatyczno-egzystencjalna sraka sponsorowana przez najbogatszych Żydów w Holly. Singer wydłużając tę kurewsko nudną historię (która jest sklejką pomysłów z jedynki i dwójki!) do 2 godzin i 30 minut przebił wszystkie standardy ustanowione przez reżyserów celujących w bełkot. A najlepszy był numer, kiedy wszedłem na IMDB i patrzę, a tam: Budget: $209,000,000. Co, gdzie, jak, na co? Odliczam w tym momencie Spaceya, który wziął pewnie z 25 baniek, pozostaje jakieś 160-180 mln za które można nakręcić Supcia z pełną epą o której nikomu się nie śniło. Wyszło coś kompletnie odwrotnego:
- prócz 3-minutowej sekwencji z samolotem nie ma tu ŻADNEJ widowiskowej akcji
- większość ujęć z fruwającym Supermanem jest kompletnie nieatrakcyjna i zrobiona metodą "o gdzieś 100 metrów nad nami leci Kal El"
- wszystko jest tu ponure, bezbarwne, szare. Wiem co chciał Singer zrobić, ale ktoś chyba miał w dupie widzów przy post produkcji i zarzucił gdzie się da niebieskawo-szarawym filtrem
- syn Supermana - WTF?!?!
- jak Superman wyzdrowiał po zasłabnięciu i upadku na ziemię z lekko licząc 5 km
- asystentka Lexa - kolejny powód aby spuścić ten syf w kiblu. Parker Posey to fajna aktorka ale tu jest nieznośna na 12121 sposobów. To samo jego pomocnicy, zabawne że taki Kal Penn nie ma nawet linijki tekstu!
- Kate Bosworth - piękne wpisanie się w konwencję. Pełna nijakość i zgranie z obrazem (nudny, smutny, depresyjny)

Na sam koniec dwa skromne plusy:
+ Brandon Routh - w roli Supermena wypadł dobrze, nie genialne, ale wstydu tej postaci nie przynosi. Szkoda że Snyder zrezygnował z niego na rzecz Cavila, no ale zobaczymy czy zmiana wyjdzie na dobre.
+ jak się okazuje, w tym nudziarskim, przegadanym i najmniej blockbusterowym dziełku ostatnich lat znalazły się dwie klimatyczne sceny, która wyjątkowo Singerowi się udały. Pierwsza to spuszczanie Supciowi wpierdolu na kryptowyspie Luthora. Druga to:



Co prawda Singer i tak musiał ją zrąbać sucharami, głową synka itp. ale ma ona w sobie coś....normalnego, jakiś ładunek emocjonalny, no i te wrzaski Człowieka ze Stali - Lubię To.

Podsumowując, Singer przeglądając scenariusz pewnie o mało nie posikał się ze szczęścia, jakie to ambitne, artystyczne i głębokie. Do kin wszedł niestrawny paw.

2/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#11
(19-07-2011, 23:09)Snappik napisał(a): + Brandon Routh
Dla mnie to nawet nie minus, ale gwóźdź do trumny tej kluchy. Nijaki, płaski, nudny, pozbawiony charyzmy. I jeszcze ten loczek :|


Odpowiedz
#12
(19-07-2011, 23:09)Snappik napisał(a): Po pierwszym seansie (a było to jakieś 4 lata temu) dałem mu 8/10. Dzisiaj stwierdziłem, że musiałem mieć wówczas jakiegoś raka mózgu.

Dlaczego ? Po 1 seansie dałem mu chyba 7. Ten film jest dokładnie taki jak ( o ile mnie pamięć nie myli) S1 czy S2 : niewiele się dzieje, długi i nudny. Idealna kontynuacja w stylu tych starych. Gdyby nie efekty inni aktorzy to można by mówić, że to film z tamtych lat.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#13
Najwiekszy plus tego słabawego filmu, to że idealnei zgrywa się z 'Smallville' ; D
Noi Marlon Brando na plus tez ; )

Najwieksze minusy to mega przerysowany Lex (daleko do Lexa z Smallville) oraz słaba Lois.

Podobał mi się też motyw syna Supermana ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#14
(20-07-2011, 00:15)szopman napisał(a): Marlon Brando

Ten Brando to jest CGI mistyfikacja. Przez długi czas myslałem, że to są użyte odrzuty ze starego Supa a okazuje się, że to CGI.




welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#15
tak wiem o tym ; PP

Ale mimo wszystko to nadal widok Marlona Brando ; DD
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#16
Cytat:Ten Brando to jest CGI mistyfikacja. Przez długi czas myslałem, że to są użyte odrzuty ze starego Supa
Witamy w 2011 :D Przecież o CGI-Brando było głośno jeszcze przed premierą filmu, a twórcy efektów chwalili się tym dość często.

Odpowiedz
#17
(20-07-2011, 11:19)Khet napisał(a): Witamy w 2011 :D Przecież o CGI-Brando było głośno jeszcze przed premierą filmu, a twórcy efektów chwalili się tym dość często.

Byłem na Melmaku.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#18
http://www.komiksynaekranie.com/2011/07/video-dnia-superman-powraca-na-krypton/

Szkoda że wycięli te scene z filmu ; DD zdecydowanie fajna scena ; )
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#19
Niezły fanedit:


Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#20
Batman Nolana nigdy nie przestanie mnie bawić. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Superman (1978-1987) Juby 75 11,400 25-09-2017, 22:38
Ostatni post: Gieferg
  Superman/Batman: Apocalypse (2010) Drawski 2 1,874 30-12-2010, 00:15
Ostatni post: shamar
  Superman: Doomsday (2007) Maik 18 2,312 24-09-2007, 18:08
Ostatni post: Hitch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości