Supernatural - Nie Z Tego Świata
#21
@crov
post poparty własnymi spostrzezeniami ?? czy poprostu obejrzales jeden odcinek jak Mierzwiak i uwazasz ze SN jest beznadziejne? a moze chciales sie popisac ze znasz az 10 seriali?? a napiszesz uzasadnienie czemu
sn jest gorszy od ow seriali...?

Odpowiedz
#22
piatek33 napisał(a):jak można oceniać cały serial po jednym odcinku??

Najnormalniej w świecie. Nawet najmniej spostrzegawczemu osobnikowi pół godziny czasu wystarczy, aby ocenić stan sztywności aktorów, drętwoty dialogów, lub debilności fabuły. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile seriali wykreśliłem z listy przed końcem pierwszego widzianego odcinka. Odwrotnością tego jest Veronica Mars, której widziałem łącznie 15 minut, ale to wystarczyło by serial trafił na listę "Do obejrzenia".

piatek33 napisał(a):śmieszne tłumaczenie lektora z całym szacunkiem :]

Wolę oglądać filmy tłumaczone przez tłumaczy, niż lektorów, niezależnie czy z szacunkiem, czy bez.

Odpowiedz
#23
piatek33 napisał(a):Masz na myśli Klan, Plebania, Moda na sukces, M jak miłość itp.?? :]

nie. mam na myśli "Barwy szczęścia" i "Bezwstydnice".

Odpowiedz
#24
Nie rozumiem po co w ogóle się kłócicie :) I na dodatek w ten sposób - wyliczanka, kto jest lepszy, starszy i kto się lepiej zna na serialach.

Każdy ma prawo do oglądania tego, co chce. Jednakże, jeśli chodzi o Supernatural i jego poziom, to był polemizowała.
Ten serial to coś więcej niż uganianie się za demonami. Głównym jego atutem są pokazane w nim relacje: na początku między chłopakami, a ojcem, potem między nimi samymi i wszystkimi, którzy w między czasie stają się dla nich ważni.
Macie rację, że serial czy też film, można ocenić po 15 minutach jego oglądania, ale niestety nie w przypadku Supernatural. Osobiście uważam, że gdybym nie zaczęła go sama oglądać i usłyszałabym od kogoś: Supernatural, fajny serial o Samie i Deanie, łowcach duchów i potworów, moja reakcja byłaby taka jak zwykle: jasne... już lecę oglądać >_>
Aczkolwiek, mimo, iż nigdy nie lubiłam tych "klimatów", to się wciągnęłam. I widzę jak serial się rozwijał i w dalszym ciągu rozwija, bo uwierzcie mi, to co się działo w piewszym sezonie, moim zdaniem było schematyczne, w porównaniu z tym, co dzieje się teraz. Jeśli oglądasz ten serial, odcinek po odcinku, wpadasz w emocjonalną pułapkę - wręcz identyfikujesz się z chłopakami, czujesz się, jakbyś był z nimi, dosłownie odczuwasz ich emocje.
Nikt, kto ogląda ten serial wyrywkowo go nie doceni. Przykro mi, to może i sprawdza się w przypadku wielu innych seriali, ale nie w przypadku Supernatural.
Kiedy już go oglądasz, on albo cię powoli wciągnie i sprawi, że z utęsknieniem będziesz czekać na następny odcinek, albo po prostu nie będziesz oglądał uważnie i odechce ci się go oglądać.
Moim zdaniem przez pierwszy sezon warto przejść, choćby dla sezonu drugiego, którego końcowe odcinki są na najwyższym poziomie...
O rozpoczynającym się właśnie sezonie trzecim, już nie wspomnę. :)

Więc, moi drodzy, mówcie, co chcecie, oglądajcie, co chcecie, ale wiedzcie, że Supernatural to wyjątkowy serial. I kto go oglądał (nie wyrykowo), wie o czym mówię, a kto go nie polubił i nie ma ochoty oglądać - cóż, namawiać nie będę, ale naprawdę nie wiecie, co tracicie.

Pamiętajcie - książki nie ocenia się po okładce. I zwykle też nie po pierwszych 15 stronach, które zwykle nie zachęcają i trzeba najnormalniej w świecie przez nie przebrnąć.

Odpowiedz
#25
Maaike - czy my się przypadkiem nie znamy? :lol: - wartościowy głos w dyskusji. Od siebie dodam jeszcze kilka aspektów sprawy, które mi się nasunęły, ale tak, by nie dublować twoich argumentów.
Próbowałam kumpelę wciągnąć w Supernatural, lecz ta, niestety, wpierw zajrzała do durnego opisu odcinka w gazecie, po którym nawet ja pokęciłabym nosem i dała sobie spokój, szczególnie jeśli serialik leci o średnio przystępnej porze (choć w porównaniu z TVN, TVN7 wykazał większe zrozumienie dla widza, za co im serdeczne dzięki :wink: )
Po drugie, ktoś tu wspomniał, iż wydał opinię po obejrzeniu odcinka Scarecrow. Cóż, akurat ten niewiele wnosi do głównego wątku fabuły, Winchesterzy działają oddzielnie, a więc brakuje charakteryzującej Supernatural gry na emocjach. Pamiętajcie też o jednym, w każdym serialu pojawiają się lepsze i gorsze odcinki. Ponadto I seria to mały pikuś przy II i wybornie się zapowiadającej po kilku odcinkach III. Poziom rośnie zarówno pod względem aktorskiej gry, pomysłów i wykonania. Na usprawiedliwienie twórców można dodać, że niebagatelną rolę odegrała zmiana w warstwie produkcyjnej. Z czasem scenarzyści mogli sobie na coraz więcej pozwalać, ostrzej, bardziej krwiście pogrywać. Nie wymagajcie też, by już od pierwszych odcinków wszystko było dopięte na tiptop. Z serialem jest jak z firmą. Na początku przynosi straty, zyski pojawiają się w dłuższym okresie.
Za istotny atut SN należy też uznać pewną ciągłość. Wątki się mnożą, ale widz otrzymuje komplet odpowiedzi, musi się tylko uzbroić w cierpliwość. Olbrzymim plusem, a nawet w pewnym sensie novum, jest idealnie dobrany soundtrack bazujący na klasycznym rocku. Brakuje nachalnego propagowania artystów z jednej muzycznej stajni.
Konkludując, polecam wszystkim :!: Dajcie Supernatural szansę! Pierwszą, a może drugą, warto :wink:
Musi ci chodzić o coś, inaczej pójdziesz za byle czym

Odpowiedz
#26
Po odświerzeniu sezonów 'Archiwum X', chciałem również obejrzeć jakiś serial SF, z elementami horroru. Wybór wtedy padł właśnie na ten serial(SN). Obejrzałem pierwszy odcinek, drugi i jeszcze kilka w tle puściłem, robiąc obok zupełnie inne rzeczy. Ani nie wciąga, ani nie intryguje niczym ciekawym, płaskie postacie. Ogólem wszystko płaskie, nakierowane na lekkostrawną rozrywkę. Nie trzeba się nawet angażować, można puścić sobie przy okazji czegoś-robienia, w moim przyypadku skończyło się to na kilku odcinkach. Kulejąca wiarygodność - dwójka dwudziestoparolatków jak z 90210 podszywa się pod agentów FBI i robi ogólnie wiele niesamowitych rzeczy. No i kompletny brak magii. W 'Archiwum X', gdzie agent Molder wyskakuje z szeregiem swoich 'spooky' teorii, mówiąc o nich z zadziwiającą swobodą, zarazem poruszając wyobraźnie widza - zaraz, co tu jeszcze badziej odjechanego można obmyślić. Plus niezawodna Scully, świetny serialowy duet, jeden z najlepszych w historii. Tego zupełnie nie można powiedzieć o SN.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
#27
W kolejnym odcinku Supernatural gościnnie pojawi się Paris Hilton. Zagra potwora, który przybrał formę Paris Hilton. Serio.

Odpowiedz
#28
uhh, dobrze, ze skonczylem przygode z tym serialem w polowie 4s

Odpowiedz
#29
Ten odcinek to będzie wydarzenie dopiero! :D Widzę, Mierzwiaku, że śledzisz nowinki związane z serialem na bieżąco... ;)

Luis Cyfer napisał(a):uhh, dobrze, ze skonczylem przygode z tym serialem w polowie 4s

W połowie 4 sekundy, czy sezonu? ;)

A tak w ogóle, to nie rozumiem zarzutów stawianych temu serialowi, dla mnie jest to niezobowiązująca rozrywka, na poziomie seriali takich, jak "Buffy", czy "Night Stalker". Nie żadne tam arcydzieło, ale seria sympatyczna.

[ Dodano: Nie Paź 11, 2009 21:48 ]
W uzupełnieniu powyższej informacji: demonem, który wciela się w odcinku "Fallen Idols" w różne znane postaci (poza P.H. przybiera postać Abe'a Lincolna, Gandhiego a nawet Jamesa Deana) jest, znany z mitologii słowiańskiej (wzmiankowany również u Sapkowskiego) leszy :) Odcinek bardzo fajny, dość zabawny z masą nawiązań do "House of Wax" (Padalecki & Hilton grali tam niepoślednie role).

P.H. występuje w dość autoironicznym epizodzie, w tak fajnym kontekście, że nawet ja, któren gardzi zjawiskiem pod szyldem Hilton zapałałem na kilka(naście) sekund sympatią do tego stworzenia (P.H., nie leszego). Paris po raz kolejny zaliczyła efektwone zejście, co widać na załączonym poniżej obrazku:

A bracia żyli długo i szczęśliwie :)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#30
Ja oglądam Supernatural i powiem tyle: bardzo fajny serialik :)
Lubię go za prostotę, ciekawe pomysły, szczyptę humoru.
Czy jest straszny?? A w życiu. Zwykła fantastyka, bajeczka dla dorosłych.
A czy lepszy od "Z archiwum X"? Nie i wg mnie w ogóle nie porównywalny, bo dla mnie to zupełnie inne seriale.
W aktualnie 6 sezonach, jeśli chodzi o "zajefajność" poszczególnych odcinków, to gdybyśmy chcieli to przedstawić na wykresie, otrzymalibyśmy sinusoide. Jedne odcinki gorsze, inne lepsze, czasem nawet naprzemian. Z samych typowo strasznych pamietam może jeden - odcinek 10 albo 11 w pierwszym sezonie o sierocińcu.
Nie ma sensu szukać w tym serialu głębszego sensu :)
Niektórzy specjalnie chyba się nastawili na kino ambitne, a tu jak w przypadku nowego Rambo czy Expendables, trzeba wyłączyć mózg i dać się ponieść fantazji.

Odpowiedz
#31
jako ze skonczylem juz przygode z serialem, chcialbym dokonac malego rozliczenia sie z seria.
jeej, jakiej ja tu dopuscilem sie tu zbrodni - nazwalem SN serialem lepszym niz TXF :) prosze o wybaczenie, postanawiam poprawe, posypuje glowe popiolem i gwoli wytlumaczenia sie zrzucam glupote wspomnianego juz wyzej posta na karb mojego mlodzienczego wieku.

fajny serialik, jara szczegolnie w okresie gimnazjalno-licealnym :) lajtowy, ze swietnym rockowym soundtrackiem, paroma wybijajacymi sie ponad poziom odcinkami, a reszta stoi na jakims tam zalozmy przyzwoitym poziomie.

I seria - czyli poszukiwanie ojca i spuszczanie lomotu duchom, wampirom, wilkolakom, masa budujacych jakies tam napiecie naiwnych zbiegow okolicznosci, ale z odpowiednim nastawieniem i wiekiem moze sie podobac. 7/10
II seria - poziom sie podnosi, wiecej akcji, troche bardziej dopracowany scenariusz 8/10
III seria - chyba najlepsza, fajny prolog do beznadziejnej 4 serii, dochodzi pare nowych postaci, odcinki sa równe + swietne zakonczenie. w swojej kategorii, czyli teen horror tv series dam te 9/10
IV - sraka. zmuszony przez kuzyna, ktorego zarazilem tym serialem, przeszedlem paro miesieczna gehenne, ktora bylo ogladanie tej serii. sam i dean -uwaga- wplatuja sie w sam srodek wojny pomiedzy niebem a pieklem i, jak sie potem okazuje, sa jej centralnymi postaciami, przyszlymi tajnymi broniami archaniola Michała i Lucyfera! wszystko tak nudne i przewidywalne, ze jedyna rozrywka bylo obstawienia co sie stanie 3 odcinki do przodu. jesli dobrze pamietam dochodzi jakies aktorskie drewno grajace jakies suchego anioła. kupa - 2/10
V - epicki konflikt nadal trwa, bracia sie kloca, placza, godza sie, potem znow kloca i tak w kolo macieju. nuda. 2/10. na tym zakonczylem ogladanie serialu.

aktualnie trwa chyba 7 seria. konflikt psychomachiczny (chyba istenieje takie slowo, nie?:D) konczy sie na 6 serii, ktora od polowy miala chyba byc powrotem do korzeni, ale z tego co wiem, nie bardoz to wyszlo.


Odpowiedz
#32

Odpowiedz
#33
Jeśli można streścić ten serial w jednym zdaniu, brzmieć będzie ono "Z Archiwum X w akapie". Dwóch braci jeździ po wszystkich stanach i dokonuje eksterminacji różnych mitycznych stworów za pomocą sprawdzonych, ludowych narzędzi. Czyli głównie strzelbami i pistoletami :)

Dodatkowo żyją całkowicie poza systemem, a że nikt im nie płaci za usługi utrzymują się z dymania państwowych banków i hazardu, przy okazji robiąc także w konia wszelkie służby mundurowe, jakie napotykają na swojej drodze. Koncept bardzo fajny, ale niestety trzeba przebrnąć przez parę rzuconych kłód pod nogi widza. Między innymi są to dwaj główni aktorzy, emo-gej i gej-z-żurnala. Ciężko kupić na początku ich uosobienie "akapowych Blade'ów", ale z czasem idzie do nich przywyknąć, a nawet polubić. Szczególnie Deana, bo Sam to taka płaczliwa pizdka, choć też miewa swoje momenty.

Serial bywa też strasznie monotematyczny i potrafią kilka razy pod rząd walczyć z jednym rodzajem potworów, np. z duchami, które to też mają bardzo ograniczone modus operandi. W tym wypadku, podrzynanie gardeł.

Ogólnie konwencja jest utrzymana raczej w humorystycznym stylu, co znacznie ułatwia oglądanie zwalczania duchów, demonów, strzyg, wiedźm, wandigo czy groteskowych rednecków. Fajnym detalem jest to, że większość z tych maszkar jest zaczerpnięta z rzeczywistych legend czy nawet postaci (np. pierwszy seryjny morderca w USA, H. H. Holmes), toteż produkcja posiada pewne walory edukacyjne odnoszące się do folkloru lub bardziej współczesnych miejskich mitów.

Nie jest to żadne arcydzieło, ale jak się przebrnie przez niemrawy początek oraz przymknie oko na absurdalną mitologię serialu (w sensie głównego, powracającego wątku) to daje sporo frajdy. Prawie każdy odcinek jest usiany nawiązaniami do horrorów, mrugnięciami okiem do widza czy też zwykłą zgrywą z oklepanych schematów. Polecam na niezobowiązujące odstresowanie.

7-/10


Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#34
Cytat: "Z Archiwum X w akapie".

Za dużo naczytałeś się rothbarda. ;)
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
#35
"Supernatural" to przede wszystkim 3 pierwsze sezony. Humor, lekkość, "potwory tygodnia", ale też dość fajny, choć momentami przegięty wątek główny, montaż i klimat - w trzech pierwszych seriach wszystko działa bez zarzutu. Kolejne sezony mają kilka dobrych, nieliczne bardzo dobre (głównie te humorystyczne, albo związane z... podróżami w czasie) epizody, ale wątek główny jest tak przegięty, że głowa malutka (po prostu twórcy za szybko pozwolili braciom stanąć w szranki zza "dużym" przeciwnikiem i potem zaczęli wymyślać... jeszcze większych, którzy w porównaniu z poprzednimi "bossami" wypadali już dziwnie groteskowo). Dodatkowo, bodajże w piątym sezonie odszedł od serialu kreator serii, pozostawiając ją w rękach producentki (czy jakoś tak...) i widać wyraźny spadek jakości, zwłaszcza w warstwie technicznej.

"Supernatural" ogląda się jednak wciąż bezboleśnie i zdarzają się dobre epizody. Zawsze ceniłem w SN humor i w sumie dużą chemię między aktorami (można uwierzyć, że są braćmi - choć biorąc pod uwagę ich "trudną" miłość, dobrze się stało, że twórca dał im pokrewieństwo, bo gdyby to byli przyjaciele, pierwiastek gejostwa byłby spory ;-), Dean wymiata tekstami, no i muzyka - dużo, dużo, dużo rocka, a to się ceni. No i impala (chociaż z niewiadomych mi przyczyn - tzn. z wiadomych pod kątem fabularnym, ale niezrozumiałych w związku z decyzją scenarzystów, porzucono ten zajebisty wózek na kilkanaście odcinków). Acha, w serialu był bardzo dobry drugi plan, a kilka postaci które się tam przewija to prawdziwe perełki - Bobby, Ash, Ghostfacers, Bella - aktorka z TWD - "pierwsza" i jedyna w swoim rodzaju Ruby, inne jej wcielenia ssały [demon, notabene] - żółtooki demon, Szatan - znany również jako Jacob z "LOST", Castiel, czy nawet ostatnio Garth (w tej roli charakterystyczny DJ Qualls).

Bardzo polecam - żadne tam wielkie cudo, ale w swoim segmencie (hm, "supernatural") nie ma konkurencji na chwilę obecną.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#36
Jestem na końcu trzeciego sezonu. Serial jest po prostu mega. Najlepsze moim zdaniem, z resztą jak w innych tego typu produkcjach, są odcinki totalnie jajcarskie, które raz na jakiś czas udowadniają pełną świadomość twórców odnośnie materiału z jakim się bawią. Moimi faworytami są zdecydowanie epizody z króliczą łapką oraz ten z "dniem świstaka". To co się tam wyprawia to istna masakra dla przepony - wielkie brawa dla scenarzystów i o dziwo aktorów, którzy choć posiadają tę raczej niskobudżetową charyzmę rodem z jakiejś opery mydlanej to kiedy trzeba potrafią wykrzesać z siebie dużo humoru. Oczywiście w reszcie też trzymają poziom, ale w tych pokazują, że jednak mają nieco talentu.

Reszta historyjek też jest spoko. Twórcy różnie rozkładają akcenty. Czasami jest grobowa powaga, czasami mieszanka humoru z horrorem i dramatem, a czasami totalna jazda bez trzymanki oblana sosem rozwalającego czarnego humoru. Obawiam się tylko niedorzecznej, rozbudowującej się mitologii serialu. Nie chcę, żeby się zmieniał, bo w takiej formie jaką prezentuje trzecia seria jest po prostu świetny. Bawię się doskonale i polecam, szczególnie Mierzwiakowi, któremu nie podszedł odcinek ze strachem na wróble. Mi się średnio podobał, ale na tym etapie już polubiłem postacie i podchwyciłem konwencję, więc mnie nie odpędził od dalszych seansów :)

Podnoszę ocenę do 8/10, ale zaznaczam, że to na razie za trzy pierwsze sezony.



Zadziwiające. Miałem go na początku za strasznego pedała, teraz chętnie bym z nim poszedł na browar, a potem odjebać parę upiorów :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#37
Zacząłbym może oglądać, ale przeraża mnie ilość odcinków (170 i rośnie). Tym bardziej, że jestem właśnie w trakcie oglądania Desperate Housewives i do końca jeszcze 113 epizodów. Też polecam jakby co :).

Odpowiedz
#38
Hitch napisał(a):Obawiam się tylko niedorzecznej, rozbudowującej się mitologii serialu. Nie chcę, żeby się zmieniał, bo w takiej formie jaką prezentuje trzecia seria jest po prostu świetny.

No, mitologia nigdy nie była mocną stroną tego serialu, co prowadzi do tego, że największą słabością kolejnych sezonów jest to, że stand-alone'ów jest nieproporcjonalnie mało w stosunku do słabszych, mocno przesadzonych odcinków mitologicznych. Przeskoczyli rekina grubo, później... Zresztą sam zobaczysz. Ja nie mówię, że wraz z finałem 3 sezonu serial powinien się zakończyć, ale, szczerze, już nigdy potem nie osiągnął tego poziomu fajności i lekkości, jaki cechował go wcześniej. No, jeszcze 4 sezon od biedy ujdzie, ale... Z mitologią jest później ten sam problem, że z czasem wyraźnie zaczęło już im brakować mocniejszych przeciwników i zaczęli odgrzebywać jakieś monstra z Bóg-wie-jakiej-mitologii (a właściwie, bogowie-wiedzą-jakich-mitologii) i z grubsza te poważne odcinki zaczęły podpadać pod niezamierzoną groteskę. Technicznie też serial zaczął walić taką trochę taniością realizacyjną - w czym to się przejawia ciężko mi określić, ale każdy kto oglądał od początku poczuje wyraźną różnicę.

Owszem, później jest kilkanaście wartych uwagi epizodów, ale od tego momentu, serial zalicza zjazd po równi pochyłej. Sam oglądam głównie z przyzwyczajenia pewnego, ale rzadko, na pewno nie co tydzień, ale jak mi się przypomni i uzbiera się kilka nowych odcinków.

Trzeba dodać jednak, że najnowszy sezon, mimo masy głupotek, jest - zapowiadanym przez twórców - takim trochę powrotem do korzeni (co przejawia się, niestety, również pewną wtórnością) i przyznam, że czasem udaje się im powrócić do klimatu pierwszych trzech serii. Czasem.

Moja żona jest wielką fanką tego serialu, i ona cały czas uważa, że nie widzi różnicy pomiędzy stanem wcześniejszym, a obecnym SN. Hm. Kobiety :)

Z bloopersów do wydania pierwszego sezonu na DVD:

[Obrazek: a74004fd19239691.jpg]

[Obrazek: 80e0d88961ad2d36.jpg]

Hitch napisał(a):Najlepsze moim zdaniem, z resztą jak w innych tego typu produkcjach, są odcinki totalnie jajcarskie, które raz na jakiś czas udowadniają pełną świadomość twórców odnośnie materiału z jakim się bawią.

Najlepszy pod tym względem jest 6x15 - pozwolę sobie zacytować niespojlerowy fragment opisu supernatural.com.pl: "...przenosi ich do alternatywnej rzeczywistości, gdzie są gwiazdami telewizyjnego serialu zatytułowanego Supernatural, znanymi jako aktorzy Jensen Ackles i Jared Padalecki. Bracia wpadają w coraz większe zdumienie, gdy Castiel okazuje się być uzależnionym od twittera aktorem o imieniu Misha Collins, a Sam jest mężem Ruby..." (aktorzy w rzeczywistości są małżeństwem) Masa fajnych wątków, łącznie ze strzelaniem do scenarzystów ;-)

Jest też odcinek z taką oto czołówką zamiast oryginalnej:



No, tak jak napisałeś - eksperymenty w tym serialu wychodzą najlepiej :)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#39
Cytat:największą słabością kolejnych sezonów jest to, że stand-alone'ów jest nieproporcjonalnie mało

Szkoda. Do tej pory była to swoista wizytówka serii. "Musimy szukać taty! Dziwnym trafem w każdym odcinku będziemy trafiać na nową sprawę, którą rozwiążemy w IDENTYCZNY sposób!" ;)

Cytat:już nigdy potem nie osiągnął tego poziomu fajności i lekkości, jaki cechował go wcześniej

Szkoda x2. Mitologia jest strasznie gromkopierdna tutaj. Zupełne przeciwieństwo lajtowego podejścia do reszty historyjek. Wygląda to tak jakby połączyli ze sobą dwa różne seriale.

Cytat:Technicznie też serial zaczął walić taką trochę taniością realizacyjną

Szkoda x3. Jak na produkcję TV z poprzedniej dekady, "Supernatural" ma całkiem niezłe zaplecze realizacyjne. Zarówno CGI jak i charakteryzacja trzymają zaskakująco wysoki poziom, z tego co widziałem do tej pory. Choć w początkowych seriach rónież bywa tanio, np. pod względem tego, że prawie każdy potwór jest na zewnątrz człowiekiem.

Cytat:najnowszy sezon, mimo masy głupotek, jest - zapowiadanym przez twórców - takim trochę powrotem do korzeni

Niby dobrze, ale żeby się do tego dokopać trzeba przebrnąć przez jakieś trzy sezony mułu :(

Cytat:Najlepszy pod tym względem jest 6x15

Brzmi jak akcje z Tricksterem, który gwarantuje zawsze dobre jaja :)

Cytat:Jest też odcinek z taką oto czołówką zamiast oryginalnej

Mogli pokusić się też o oryginalny podkład muzyczny z intra The X-Files.

Cytat:eksperymenty w tym serialu wychodzą najlepiej

Dawno nie widziałem tworu, który kiedy przyjdzie co do czego ma taki dystans do siebie. Widać jak doskonale cała ekipa bawi się kręcąc ten serial, i co najważniejsze - udziela się to widzowi.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#40
(28-04-2013, 09:25)Hitch napisał(a):
Cytat:najnowszy sezon, mimo masy głupotek, jest - zapowiadanym przez twórców - takim trochę powrotem do korzeni

Niby dobrze, ale żeby się do tego dokopać trzeba przebrnąć przez jakieś trzy sezony mułu :(

No, muł to-to nie jest, bo, jak pisałem wcześniej, ogląda się to raczej bezboleśnie i jest na przestrzeni tych kilku sezonów, naprawdę kilkanaście odcinków bardzo fajnych, ale... no, po prostu "to jest nie to"... powiem tak, nie porzucaj oglądania, bo może okazać się, że będziesz miał odmienne od mojego zdanie - pewne rzeczy jednak mimo wszystko pozostają constans i chyba właśnie dlatego wciąż, choć z mniejszym entuzjazmem, do SN wracam.

(28-04-2013, 09:25)Hitch napisał(a):
Cytat:Najlepszy pod tym względem jest 6x15

Brzmi jak akcje z Tricksterem, który gwarantuje zawsze dobre jaja :)

No, odcinki z dżinami i tricksterami zawsze były najlepsze -alternatywne rzeczywistości, podróże w czasie, etc., te rzeczy wciąż będą się zdarzać w SN - ale w tym wypadku odpowiedzialny jest inny typek.

(28-04-2013, 09:25)Hitch napisał(a):
Cytat:Jest też odcinek z taką oto czołówką zamiast oryginalnej

Mogli pokusić się też o oryginalny podkład muzyczny.

Dla mnie najlepszy moment, to wstawki z tańczącym "wolnego" kosmitą z wcześniejszych epizodów i Dean poprawiający legitymację FBI Castielowi :)

A na zachętę jeszcze jeden opening (szkoda, że epizod średni jednak wyszedł):

"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości