Supernatural - Nie Z Tego Świata
#41
Cytat:nie porzucaj oglądania

Nie porzucam. Jestem na początku czwartego sezonu i już była perełka. Klasyczny Dracula uciekający przed Deanem na dziewczęcym skuterku :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#42
A, tak, odcinek w stylu starych horrorów Hammera - jeden z lepszych, nie tylko w tej serii, ale i na przestrzeni całego serialu. Tak, jak napisałem, takich perełek jeszcze po wyboistej, głównie mytharcowej drodze jeszcze kilka się znajdzie.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#43
Jestem po ośmiu odcinkach czwartego sezonu i spadku formy jeszcze nie dostrzegłem. Za to widzę zwiększoną częstotliwość epizodów jajcarskich, które są moimi ulubionymi. Dawno się tak nie uśmiałem jak na tym z chorobą przenoszoną przez duchy i miasteczkiem, gdzie spełniają się życzenia. Pluszowy miś zmiótł mnie z powierzchni ziemi :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#44
Rzeczywiście, teraz, kiedy o tym piszesz, zaczynam sobie odświeżać trochę w pamięci, bo już widać zapomniałem, że wspomniane przez Ciebie wyżej epizody, to seria 4, a nie wcześniejsze. Zabawnych epizodów naprawdę dużo w tym sezonie było, ale teraz dopiero przypomniałem sobie, że był też jeden z moich ulubionych, najzajebistszych epizodów, czyli 4x03 - In The Beginning. Powrót YED'a, to co się wyprawia w tym odcinku i czego dowiadujemy się o familii Winchesterów. Perełka.

Podejrzewam, że spodoba Ci się jeszcze 4x17 - It's a Terrible Life (choć nieco wtórny), 4x18 - The Monster at the End of This Book (choć z niepotrzebnie wplecionymi elementami mitologicznymi). Zacząłem sobie odświeżać pamięć swoimi postami z innego forum, i zaczynam odnosić mniemanie, że z moją głową jest coś nie tak, bo chyba utrwaliło mi się jakieś mylne wrażenie odnośnie tego sezonu ;-)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#45
Czwarty sezon był spoko cały. Problemy zaczynają się w piątym, który już na początku gubi gdzieś klimat serialu. Wszystko to wina głównego wątku, pasującego do tej pozycji jak pięść do nosa. Na szczęście twórcy przeplatają fabułę humorystycznymi odskoczniami, ale nie ma tego zbyt dużo niestety. Nie podoba mi się też odejście od formuły monster of the week. Czasami przez kilka odcinków wlecze się niedorzeczna mitologia serialu, a to bywa strasznie nużące. Jednak i takie babole są ostatecznie ratowane świetnymi postaciami. Zrobienie Castiela niemal stałym członkiem ekipy to strzał w dziesiątkę. Bardzo fajnie jest napisany, a jego różnice w pojmowaniu świata zawsze rozwalają.

Uziemienie Bobby'ego (rewelacyjny Ellsworth z "Deadwood"!) to kolejny strzał w stopę. Zdecydowanie go za mało, bo do tej pory jego racjonalny styl życia maskował idealnie głupotki świata przedstawionego. Jacob z "Lostów" i jego ferajna to pomyłka na kosmiczną skalę, co bardzo odbija się na ogólnej kondycji tego sezonu. Oby w finale ich odjebali wszystkich, a potem wrócili do korzeni, bo na chwilę obecną jest to najsłabszy moment całego serialu. Gdyby tak się zaczął, nigdy bym nie obejrzałem nawet pięciu odcinków...

No ale humor nie zawodzi:



Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#46
Siódma seria za mną. Z jednej strony mam ochotę wyśmiać pianie o zniżającym się poziomie serialu, a z drugiej poniekąd je rozumiem. Produkcja jako taka nie obniża lotów, dalej wszystko jest sprawnie napisane i świetne technicznie. Problemem są małe detale, jakie serwują scenarzyści. Stworzyli bazę naprawdę rewelacyjnych postaci (każda z powodzeniem mogłaby mieć własny serial/film) ale zagrywki fabularne, jakie wobec nich stosują są po prostu z dupy. Nie wierzę, że to tylko kwestia odejścia Kripke z funkcji show runnera, bo osoby odpowiedzialne za historię się nie zmieniły.

Kuśtykają też wrogowie. O ile jednoodcinkowe maszkary dalej bawią tak jak na początku to "bossowie" ssą pałkę po całości. W ogóle uniwersum serialu zaczyna przypominać nieco "Dragon Balla" z tym "zawsze gdzieś czai się silniejszy potwór, a dotychczasowe megakoksy nie sprawiają już żadnych problemów". Że o woltach ze zmartwychwstawaniem, wskrzeszaniem i przebywaniem w innych światach nie wspomnę. Choć ma to swój urok i nie jest to takie złe jakby się mogło wydawać, po prostu ogólny efekt psują mitologiczni wrogowie.

Wcześniej pisałem, że Jacob z "Lostów" był słaby (muszę jednak przyznać, że po finałowej bitce jego gościnne występy były dużo lepsze niż jego historia będąca osią poprzednich serii). Muszę mu zwrócić honor, bo rolę najbardziej dennych bad guyów przejmują Eve (postać totalnie marnująca czas antenowy oraz mój, bleh) i ten Christian Bale dla ubogich (ale miewa swoje momenty jak np. "Good talk!").

Zaczynam właśnie ósmy sezon i mam nadzieję, że powrót do jednoodcinkowych maszkar to nie jest żadna zmyłka.

PS. Za to co scenarzyści robią z Castielem, powinni się smażyć w piekle. Zupełnie nie pojmuję jak można tak poprowadzić postać wbrew jej wcześniejszej charakterystyce. Że o zrobieniu go najciekawsza, najfajniejszą i najlepszą postacią serialu, by potem go NIE POKAZYWAĆ całymi sezonami... Seriously, what the fuck?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#47
OK, dzisiaj rano obejrzałem finał ósmego sezonu, czyli obejrzałem wszystko co do tej pory wyszło spod szyldu "Supernatural" (no, poza spin-offem, "Ghostfacers"). Także chyba czas na małe podsumowanie. Ogólnie serial jest w pytkę. Nigdy nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego pułapu pod względem jakości. Ma momenty w późniejszych seriach, że widz ma się ochotę rzucić pod pociąg, ale nie ma tego dużo no i zawsze sprawna reszta ratuje sytuację.

Pociągnę też za język forumowiczów, którzy wypowiadali się o tej zacnej serii:

Jakuzzi: Opis z wikipedii zachecajaco raczej nie brzmi. Wiecej: kijem przez szmate nie tknalbym tego serialu, po samym jego przeczytaniu.

Tak, opis nie brzmi zbyt zachęcająco. Ba, swego czasu widziałem nawet jedno promo i też nie byłem pod wrażeniem. Wiele lat nie tykałem tego serialu nawet przez szmatę i teraz żałuję tego bardzo. Choć z drugiej strony czekała mnie z tego powodu mocarna dawka przygód braci Winchester, które są po prostu zajebiste :)

Desjudi: taki sobie, bardzo sterylny serial przypominający Beverly Hills 90210 w parze z X-files i odrobiną Heroes. Letnie kino nastoletnie. Z miejsca wymienię 10 zdecydowanie lepszych współczesnych seriali, którym można czas poświęcić nie tracąc nic z życia 8)

Niestety, Rafale, ale trudno być dalej od prawdy w tym wypadku. Klimatu "Beverly Hills 90210" nie stwierdziłem nawet w początkowych odcinkach, w których widać jak na dłoni, że twórcy się dopiero rozkręcają i nabywają wprawy w prześmiewczym żonglowaniu utartymi schematami fabularnymi oraz samym motywem "bohaterów seriali wszelkich". I nie jest to w żadnym razie wolta na zasadzie "hej, zrobiliśmy gówno, wmówmy ludziom, że to od początku były jaja". Nic z tych rzeczy. Letnie kino? Jak najbardziej, w jak najlepszym wydaniu. Nastoletnie? Nigdy w życiu, nastolatkowie nawet nie pojmą z czego się serial nabija.

Hitch: Serial puszczany na TVN7 bije Archiwum X na glowe? Raczysz zartowac?

Ja też byłem przykładem totalnej ignorancji kogoś, kto o "Supernatural" miał bardzo mgliste pojęcie. W czasach, kiedy miałem jeszcze TV mogłem oglądać i smuci mnie nieco fakt, że ominął mnie tak klawy kawałek telewizji.

Mierzwiak: W rolach głównych jakieś dwa drewna, sceny grozy jakby żywcem wyjęte z gówien wychodzących na dvd o których nawet się nie ma pojęcia że istnieją, i nuda, nuda i jeszcze więcej nudy (czytaj: schematy wywołujące ziewanie i ogólna fabularna ubogość), przyprawionej słabymi dialogami.

Nawiązywałem wcześniej już do wypowiedzi Mierzwiaka, ale muszę to zrobić jeszcze raz. Niezbyt często przyznaję się do błędów i robię to jeszcze niechętniej, ale sam przed sobą w pewnym momencie musiałem cofnąć wszystko, co złe pomyślałem, napisałem i powiedziałem o Jaredzie Padaleckim i Jensenie Acklesie. Kolesie wbrew swoim imidżom Adonisów z plakatów "Bravo" są bardzo utalentowanymi aktorami. Ten pierwszy jest trochę słabszy, no i dostał gorszą rolę (nie cierpię Sama jako postaci, ale zagrany i napisany jest bardzo dobrze), za to jego ekranowy brat po prostu rozwala system momentami. Doskonale radzi sobie zarówno w scenach dramatycznych jak i humorystycznych, niejednokrotnie umiejętnie bawiąc się stereotypem "ślicznego twardziela". Jeśli kiedykolwiek jest drewniany to tylko kiedy właśnie odgrywa faceta odgrywającego wielkiego bonzo.

Reszta zarzutów jest równie chybiona, bo serial już od pierwszych minut (topornie, ale jednak) ustawia ogólny klimat, czyli wielką jazdę po filmowym horrorze, jego historii oraz utartych do wyrzygania kliszach. Toć nawet dźwięk poprzedzający przerwę na reklamę nie jest bezmyślnie wpieprzoną zagrywką. Zawsze, niezależnie od rodzaju sceny, będzie to głośne, metaliczne pierdolnięcie (najbardziej rozwala to w zabawnych chwilach).

A wracając do samego podsumowania:
Początkowo miałem plan zrobić listę najlepszych epizodów, ale stwierdziłem ostatecznie, że jest ich po pierwsze za dużo, a po drugie bez kontekstu w postaci reszty serialu skończą się opiniami podobnymi do mierzwiakowych i desowych. To jest naprawdę bardzo przemyślany twór, tworzony jako spójna całość, więc zabieranie się za wyrywki będzie tylko krzywdzące dla całej produkcji, ale też będzie stratą czasu dla potencjalnego widza.

Łatwiej pójdzie z samymi maszkarami, za równo "monsters of the week", jak i tymi będącymi osią mitologii serialu. Twórcy zawsze starają się pomysłowo dobierać przeciwników i przefiltrowywać ich kształt wzięty z rzeczywistego folkloru do postaci znanej z serialu. Czasami niestety zdarza się, że idą na zbyt duże ustępstwa, co czasami dyktuje budżet (smoki), a czasami dość znikomy wpływ na fabułę (wilkołaki, które do tej pory przez cały serial pojawiły się tylko z dwa-trzy razy).

Najlepsze:
- Demony z rozdroży - diaboliczni przedstawiciele handlowi; zabawny jest fakt, że nigdy nie kantują w umowach i wszyscy klienci, którzy ciepią z powodu zawartych paktów są sami sobie winni.
- Trickster - "bożek" o rewelacyjnym poczuciu czarnego jak smoła humoru. Odcinki, w których się pojawia to gwarancja świetnej zabawy. Zawsze karze zadufanych w sobie snobów, zawsze w bardzo finezyjny i śmieszny sposób.
- Dżinny - choć na myśli mam najbardziej tego, który pojawił się jako pierwszy w serialu. Ciekawie przemodelowane podania i mity na potrzeby serii, ale także jeden z lepszych, choć gorzkich wydźwiękowo epizodów.
- Shapeshiftery - występują kilka razy i we wszystkich typach odcinków. Od rasowo horrorowych po te całkowicie parodystyczne.
- Demony - początkowo trudno je kupić, bo odcinek je wprowadzający jest jednym ze słabszych (choć strach przed lataniem Deana zagrany koncertowo :)), jednak z czasem formują się jako ciekawy, rozbudowany, różnorodny przeciwnik. Cechuje je pokręcone poczucie humoru i zerowe poszanowanie dla ludzkiego życia, odcinki z nimi kończą się przez to często ostrą siekaniną :)
- Duchy - od widmowych autostopowiczek wprost z najczęściej powtarzanych miejskich legend po wredne mściwe duszyska. Występują najczęściej i przeważnie są testem dla braci na improwizację w sposobach dobrania się do ich szczątek w celu spalenia, co nie zawsze jest proste.
- Anioły - kto by pomyślał, że one same nie widziały boga i w niego nie wierzą? Nie są też takie milusińskie, przez co wiele z nich zostaje brutalnie zabitych :)
- Ludzie - bracia srają na system i z tego powodu mają często na pieńku ze służbami. Pomimo naprawdę szerokiego wachlarza przyziemnych oponentów, zawsze jednak wygrywa najlepszy, czyli anarcho-kapitalista. Komuchy gryzą glebę albo robi się ich w bambuko :)
- Wytwory wyobraźni - od snów na afrykańskich dragach, przez szalone spełnione życzenia, po zmaterializowane absurdalne przestrogi dla dzieci; zawsze wymiatają :)

Klawych potworów jeszcze by się trochę nazbierało, ale trzeba trochę goryczki dodać, coby nie było za słodko. Najsłabsi przeciwnicy:

- Zombie - choć pojawiają się w bardzo dobrych odcinkach, same w sobie są zrobione na odwal się. W moim mniemaniu zbyt ludzkie. Miały być pewnie odstępem od mody na bezmózgie truposze, ale poszło to w zupełnie chybionym kierunku. Niezależnie od tego ile czasu minęło od śmierci do rezurekcji, nigdy nie są nawet liźnięte przez rozkład. Słabizna.
- Skinwalkerzy - ponownie niezłe odcinki fabularnie, ale jako postaci to szybka pisanina na kolanie. Na szczęście ich występy można policzyć na placach jednej ręki postaci z "Simpsonów".
- Czarownice i czarownicy - jak wyżej.
- Wilkołaki - to to już ekstremum pójścia na łatwiznę. Można zapomnieć o rewelacyjnych, humanoidalnych wilkach z "Dog Soldiers". Tutaj to zwykli ludzie, którym wyrastają wielkie zębiska i pazury. NIC WIĘCEJ. Lame! Ale odcinek z genezą w konwencji "found footage" świetny.

Kilka innych nietrafionych stworów by się znalazło, ale powoli zaczyna mi się odechciewać pisać dalej tego mega-posta :)
Sam nie wiem, czemu się tak produkuję. Z pewnością jest to wyraz tego, jak wielkie wrażenie zrobiło na mnie "Supernatural", a także chciałbym by jak najwięcej osób spróbowało od początku przygód postaci, z którymi bardzo się zżyłem przez ostatnich parę tygodni i podzieliło moje zdanie (coby w większym gronie ekscytować się kolejnymi odcinkami :)).

Nie pozostaje mi nic innego niż gorące polecenia serialu i prośba o danie mu szansy oraz kredytu zaufania. Mało kto pożałuje.

Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#48
Wezmę się jak skończę licencjat. Czeka już na dysku :) Tylko dwa pytania: widziałeś Buffy? jak wypada w porównaniu z serialem Whedona?
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#49
Widziałem kilkanaście wyrwanych z kontekstu odcinków "Buffy" milion lat temu. Toteż od komentarza się wstrzymam, bo byłby tak samo niesprawiedliwy i niezgodny z faktami, jak te Mierzwiaka czy Desa o "Superantural" :)

Brać teraz się też nie będę za kolejny serial, bo jednak osiem sezonów po 22-23 czterdziestominutowe odcinki to sporo i chyba muszę odpocząć od dłużej formy tego typu ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#50
Hitch, to jest kadr z tego serialu? Bohaterowie łażą tam tak na co dzień czy tylko od święta?

[Obrazek: tumblr_mnxjixZ9wk1ruttf7o1_500.jpg]

Odpowiedz
#51
Tak, to kadr z tego serialu. Na co dzień bohaterowie są bardziej subtelni, bo wszędzie się kręci psiarnia, FBI i ATF, a bracia i ich kumple leją na legalne postrzeganie posiadania broni :)

Fotka przedstawia ich w wyjątkowej sytuacji, nie będę spojlował jakiej. Powiem tylko, że są w Detroit (serio) ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#52
Cytat:a bracia i ich kumple leją na legalne postrzeganie posiadania broni :)

Czyli są spoko? Nie podkablują nikogo, jak posiada nielegalnie kałacha full auto i rpg?

Odpowiedz
#53
Cytat:Czyli są spoko? Nie podkablują nikogo, jak posiada nielegalnie kałacha full auto i rpg?

Są bardzo spoko. Bobby (niesamowity Jim Beaver, czyli Ellsworth z "Deadwood") jest nawet z Dakoty Południowej. Nie podkablują, bo sami wożą w bagażniku cały nielegalny arsenał, a często też używają materiałów wybuchowych domowej roboty. Crov przytoczył jedyny moment, kiedy podkablowali jednego czereśniaka, który ubzdurał sobie, że ma misję od boga i chciał zabić jednego z nich. Na szczęście wynieśli z tego cenną naukę (mimo wszystko, wciąż są młodzi i naiwni) i na drugi raz rozwiązali sprawę definitywnie, bez angażowania służb mundurowych :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#54
Obadam ten serial w takim razie. Ale jak zobaczę, że zbytnio się spoufalają z psiarnią i wychwalają Obame, to wyłączę :)

Odpowiedz
#55
Są bardzo aroganccy w stosunku do państwowych aparatów ucisku, a ze sloganów Obamy coraz się polewają (w sezonach po jego pierwszych, wygranych wyborach) :)

Zapoznaj się z moimi wcześniejszymi opiniami, bo niemrawy początek serialu może odstraszyć bez pewnego kredytu zaufania. Potem się robi tak dobrze, że teraz jestem w szóstym sezonie powtórki, którą sobie zrobiłem zaraz po obejrzeniu całości pierwszy raz :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#56
Cytat:Ale jak zobaczę, że zbytnio się spoufalają z psiarnią i wychwalają Obame, to wyłączę :)
Spotkania ze "służbami porządkowymi" wyglądają tak - główni bohaterowie machają im sfałszowanymi dokumentami przed nosem i każą spieprzać.

Odpowiedz
#57
Nie no, czasami też smutni panowie w mundurach i garniturach się połapią, że mają do czynienia z osobami podszywającymi się pod urzędników państwowych. Wtedy bracia albo wykorzystują ich kretynizm do ucieczki, albo spuszczają im wpierdol :)

Co ciekawe, dla szeryfów są łagodniejsi i bywają chwile, że zawierają z nimi kruche sojusze. Fajnym detalem jest też fakt, że większość odcinków dzieje się w wolnościowych stanach. Bardzo rzadko odwiedzają wylęgarnie komuchów takie jak Nowy Jork, Waszyngton czy Kalifornia. Przeważnie rozbijają się po wioskach i terenach, gdzie rząd federalny bardzo słabo odcisnął swoje piętno.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#58
Cytat:Co ciekawe, dla szeryfów są łagodniejsi i bywają chwile, że zawierają z nimi kruche sojusze

Akurat szeryfowie w tych wolnościowych stanach jak Utah, Oregon czy New Hampshire bywają mega spoko, poza tym są wybierani przez lokalną społeczność.

Odpowiedz
#59
Wiem, dlatego zwróciłem na to uwagę. Myślę też, że i twórcy nieprzypadkowo przemycają do serialu dużo wolnościowych wartości.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#60
Cytat:czasami też smutni panowie w mundurach i garniturach się połapią, że mają do czynienia z osobami podszywającymi się pod urzędników państwowych
Owszem, ale wtedy można zadzwonić do "przełożonego", który wyjaśni sytuację (tzn. do Bobby'ego, który udaje szefów FBI i cholera wie kogo jeszcze). Dopiero jak to się nie uda, to bracia uciekają/zaczynają się tłuc/mówią prawdę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości