THE SHIELD [FX]
#21
finał drugiego sezonu jest tak niesamowity, ze prawie sie poryczałem. normalnie jakby Michael Mann kręcił. muzyka, tworząca klimat ostatnich scen... coś nieprawdopodobnie cudownego. kto jest autorem tego genialnego kawałku wieńczącego epizod 13 sezonu drugiego?

EDIT



moment, w którym Dutch-Boy przechadza się pośród ciał martwych Ormian, zerkając na nocne niebo przecinane przez policyjny śmigłowiec - ja to nazywam poezją prawdziwej sensacji, nieosiągalną dla innych gatunków filmowych.

Odpowiedz
#22
Właśnie zobaczyłem nominacje do Złotych Globów. W kategorii "Najlepszy serial dramatyczny" są nominacje dla "Dextera" i "True Blood" - "The Shield" olano w tej i każdej innej kategorii. Ale żenada.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#23
nie boj żaby, Crov - i tak wiadomo, który serial jest najlepszy. poza tym The Shield zgarnął już taką wuchte nagród, że starczyłoby na obdzielenie ze czterech innych tasiemców. co ciekawe, The Wire nie dostał ani jednego Globa. podejrzewam, ze to z powodu bluzgów - średnio w każdym odcinku pada ich około siedemdziesięciu, a co za tym idzie, trudno byłoby pokazać podczas ceremonii rozdania nagród jakiś wolny od brzydkich słów urywek:)

Odpowiedz
#24
Mental napisał(a):to jeden z powodów mojej fascynacji serialem: trzeba sobie jakoś radzić ze świadomością, że główny glina i jego eka to banda zbirów, oszustów i morderców, bez wahania strzelająca bogu ducha winnemu koledze w ryj z odległości dwóch metrów.

Otoz to. Wlasciwe moralne ustosunkowanie sie do ekipy uderzeniowej sprawia cholerny problem. Wyobraz sobie ten serial bez sceny, w ktorej Vic morduje policjanta. Wowczas klopot odpada. Owszem, to wciaz gliniarze, ktorzy naginaja regulamin i prowadza lewe interesy, ale jednoczesnie walcza o porzadek na ulicach, scigaja bandziorow, zas w zyciu prywatnym to lojalni kumple, czuli mezowie lub przykladni ojcowie - mozna wiec na ich 'wybryki' przymknac oko. Ale morderstwo z zimna krwia niewinnego w gruncie rzeczy czlowieka burzy wszystko i zasiewa watpliwosc, ktora bedzie mi towarzyszyc chyba do konca serialu - jestes ty dobrym czy zlym czlowiekiem, Vic?

Odpowiedz
#25
Wiadomo, że gdyby nie było tego motywu to nie byłoby właściwie reszty serialu. Od piątego sezonu głównym motorem napędowym jest ten błąd. Z kolei Vica nie da się przez to jednoznacznie sklasyfikować.

Po tym co napisał Mental zacząłem się zastanawiać, co faktycznie stałoby się z Julienem, gdyby zaczął mówić. Podejrzewam, że faktycznie zarobiłby kulkę. Bardziej tu zaczyna się dla mnie dylemat. Terry był raczej mało rozwiniętą postacią, dlatego jego śmierć przede wszystkim z faktu, że był niewinny jest zaskakująca i budzi zastanowienie (Shawn Ryan powiedział, że gdyby wiedział, że serial będzie sukcesem to opóźniłby tą śmierć o jakieś trzy odcinki). Z kolei śmierć Juliena byłaby autentycznie przykra, ponieważ zna się już trochę tę postać.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#26
Cytat:Po tym co napisał Mental zacząłem się zastanawiać, co faktycznie stałoby się z Julienem, gdyby zaczął mówić.

To wydawalo sie akurat oczywiste. Bylem przekonany, ze Julien nie dozyje konca sezonu. Wycofanie przez niego zeznan bylo zaskoczeniem.

Odpowiedz
#27
W sumie niemal identyczny motyw powraca w piątym sezonie i sprawia, że piąty sezon jest rewelacyjny.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#28
Jakuzzi napisał(a):Owszem, to wciaz gliniarze, ktorzy naginaja regulamin i prowadza lewe interesy

naginają? dobry żart. naginał Brudny Harry. Vic i jego eka olewają sikiem prostym dokumentnie wszystkie policyjne przysięgi. w jednym z odcinków 4 sezonu przywiązują rosyjskiego dilera do krzesła, podpinają pod mebel kilka ładunków C-4, po czym oddalają się od gościa, dając mu czas na przemyślenie własnego życia. koleś zamiast myśleć zaczyna się szamotać i w efekcie C-4 rozrywa go na strzępy. najlepsza jest reakcja Vica, który po przybyciu na miejsce masakry, patrząc na porozrzucane członki, oznajmia prosto w twarz pani kapitan (Glenn Close!), że sprawiedliwości stało się zadość:) w jeszcze innym odcinku ekipa obiera kurs kolizyjny na ormiańską mafie, konfiskując trzy miliony zielonych. efektem skoku na kase jest palenie zwłok w piecu celem zatarcia śladów. niech mi ktoś pokaże bardziej skorumpowanych gliniarzy. gdyby Vic nie został przywódcą policyjnej brygady do rozwałki, szalałby po ulicach LA jako przywódca gangu. facet ma przemoc w genach.

Cytat:jestes ty dobrym czy zlym czlowiekiem, Vic?

męska przyjaźń, lojalność, dyscyplina w grupie - niesamowite obserwować, z jakim oddaniem ci kolesie walczą jeden o drugiego, gotowi poświecić własne rodziny, jeśli tylko kolega jest w potrzebie. ale co innego przyjaźń i zasady, a co innego zło, spychane na margines przez dobre uczynki. oto pytanie, które dręczy mnie od samego początku - jak ustawić się wobec bohaterów i wydarzeń przez nich prowokowanych? wyczuwam tu odwrócony faustowski dylemat: zamiast: "jam częścią tej siły, która zła pragnąc, dobro wciąż czyni" czytam: "jam częścią tej siły, która dobra pragnąc, zło wciąż czyni - z premedytacją". Curtis Lemansky wydaje sie byc wyjątkiem - on jedyny ma sumienie.

w piątym sezonie występuje Forrest Whitaker. nigdy nie widziałem go w tak dobrej formie.

Odpowiedz
#29
Mental napisał(a):gdyby Vic nie został przywódcą policyjnej brygady do rozwałki, szalałby po ulicach LA jako przywódca gangu. facet ma przemoc w genach.
To prawda, ale jak sam zauważyłeś Vic wyraźnie ma poczucie sprawiedliwości i jakiegoś rodzaju moralności (zresztą szczerze wie, że postępuje źle, ale wierzy w "cel uświęca środki"). Może poniekąd tylko oszukuje sam siebie i potrzebuje wytłumaczenia takiego jak odznaka, żeby móc kontynuować swoją nielegalną działalność nie czując się z tym przesadnie źle? Chociaż wątpie, żeby był gotów terroryzować cywili wymuszając od nich kasę. Nie okradają banku, tylko ormiańskich gangsterów. Nie przywiązują do krzesła sklepikarza tylko dilera. Inną sprawą jest to, że konsekwencje dwóch najważniejszych zbrodni (Terry i kasa ormian) są moim zdaniem zdecydowanie potworniejsze niż same uczynki.

W czwartym sezonie oprócz Glenn Close był jeszcze Anthony Anderson jako szef gangu. Gość ma mnóstwo głupich i tandetnych komediowych ról, dlatego warto zauważyć, że tu spisał się dobrze.



Jeśli chodzi o Whitakera to im dalej tym lepiej ze wzgledu na to, że jego postać robi się jeszcze bardziej interesująca.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#30
Mental napisał(a):gdyby Vic nie został przywódcą policyjnej brygady do rozwałki, szalałby po ulicach LA jako przywódca gangu.


Wlasciwie to szaleje. Brygada do rozwalki to praktycznie gang, tylko z odznakami. A Vic to Don Vito. Taki (swoja droga bardzo ciekawy) punkt widzenia zdaja sie kreowac tworcy.


Cytat:facet ma przemoc w genach.

Az tak bym go nie demonizowal. Facet bywa brutalny, ale do przemocy ucieka sie tylko dlatego, ze w jego percepcji jest to najszybszy i najskuteczniejszy sposob na rozwiazanie pewnych spraw. Nie jest sadysta.

Odpowiedz
#31
Crov napisał(a):Chociaż wątpie, żeby był gotów terroryzować cywili wymuszając od nich kasę.

gdyby to robił, nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego - jedynie prostactwo zdemoralizowanego gliniarza. The Shield to najbardziej dwuznaczny i najbardziej niewygodny w odbiorze serial, jaki kiedykolwiek oglądałem. bardziej niewygodny od Oz, gdyż w Oz był "inny świat". również od strony czysto filmowej Shawn Ryan stworzył bezprecedensowe widowisko - dynamiczną, nieprzyzwoicie emocjonującą, fantastycznie napisaną historie. ekstremalne kino sensacyjne.

Jakuzzi napisał(a):Nie jest sadysta.

sadysta czepie przyjemność z zadawania bólu. w tym sensie rzeczywiście Vic nie jest sadystą.

Odpowiedz
#32
Jakuzzi napisał(a):
Mental napisał(a):gdyby Vic nie został przywódcą policyjnej brygady do rozwałki, szalałby po ulicach LA jako przywódca gangu.


Wlasciwie to szaleje. Brygada do rozwalki to praktycznie gang, tylko z odznakami. A Vic to Don Vito. Taki (swoja droga bardzo ciekawy) punkt widzenia zdaja sie kreowac tworcy.
Chiklis opisał go kiedyś jako skrzyżowanie Hannibala Lectera z Brudnym Harrym.

Cytat:
Cytat:facet ma przemoc w genach.

Az tak bym go nie demonizowal. Facet bywa brutalny, ale do przemocy ucieka sie tylko dlatego, ze w jego percepcji jest to najszybszy i najskuteczniejszy sposob na rozwiazanie pewnych spraw. Nie jest sadysta.
To żadne demonizowanie. Vic Mackey to typ wojownika. Na ulicy to faktycznie najefektywniejszy sposób na załatwienie spraw, ale gdyby nie był gliną bójki pewnie nie byłby mu obce.

Mental napisał(a):gdyby to robił, nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego - jedynie prostactwo zdemoralizowanego gliniarza.
No tak, zgadzam się, ale ty mówisz teraz o serialu, a ja mówię bezpośrednio o postaci Vica.

Cytat:również od strony czysto filmowej Shawn Ryan stworzył bezprecedensowe widowisko - dynamiczną, nieprzyzwoicie emocjonującą, fantastycznie napisaną historie. ekstremalne kino sensacyjne.
Najlepsze jest to, że dociągnął to do końca i nie spieprzył.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
znak rozpoznawczy teamu Vica - wąż pożerający szczura:


Odpowiedz
#34
to, co za moment przeczytacie, zabrzmi, jakbym gadał pod wpływem jakiegoś chwilowego emocjonalnego uniesienia, ale dla mnie wszystko jest już jasne jak słońce w zenicie: The Shield to najlepszy serial na świecie i wątpię, żeby kiedykolwiek powstało cokolwiek o porównywalnej sile rażenia. wydarzenia ostatniego odcinka piątego sezonu... NIGDY nie widziałem czegoś podobnego. w najbardziej odważnych przypuszczeniach nie zapędziłem się tak daleko. ludziska, apeluje do was: oglądajcie ten serial, bo w życiu i tak nic lepszego już nie zobaczycie. szacun dla twórców, dla aktorów i dla scenarzystów. załatwili mnie na amen. będę potrzebował paru dni, żeby ochłonąć.

Odpowiedz
#35
Ha, wiedziałem! Mówiłem! Nikt mi nie wierzył! Mówili, że jestem szaleńcem! :) To właśnie ostatni odcinek piątego sezonu oraz pierwsze szóstego skłoniły mnie do napisania tego pierwszego, długiego posta. Takiego ma kopa, o! Przez parę dni nie mogłem zebrać się do kupy, a nawet oglądając wiadomą scenę fragmentami byłem rozpieprzany o ścianę. To co się dzieje przekracza wszelkie granice - nawet te ustanowione przez sam serial. W pewnym sensie je wyśmiewa.

Zresztą tak samo cholernie ironiczne i tragiczne jest zakończenie całego serialu.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#36
Crov napisał(a):Zresztą tak samo cholernie ironiczne i tragiczne jest zakończenie całego serialu.

nie mów mi nic o tragizmie. z dniem dzisiejszym pojęcie tragizmu fabuły wzniosło się na poziom, którego istnienia nawet sam Stagiryta nie mógł przewidzieć w swoich najbardziej prekursorskich traktatach. od obejrzenia finału piątego sezonu minęło już kilka godzin z okładem, a ja ciągle mam kręgosłup przełamany na pół. nie pamiętam, kiedy ostatnio jakaś filmowa scena wpędziła mnie w stan równie intensywnego odczuwania złości, sprzeciwu, żalu i współczucia. może climax Siedem? zresztą nieważne. kilka postów temu zapodałem zakończenie sezonu drugiego okraszone kawałkiem Live - Overcome (ten sam utwór leciał w serialu). jest tam krótkie ujęcie pokazujące bohaterów stojących dookoła stosu pieniędzy - jakże inaczej patrze na te scenę teraz i jakże inny ma ona wydźwięk niż za pierwszym razem. zabrzmi to górnolotnie i pewnie, dla tych, którzy z serialem nie mieli jeszcze styczności nieco na wyrost, ale nie moge sie oprzeć wrażeniu, że twórcy The Shield uczynili z zawodu gliniarza symbol symboli kondycji ludzkiej. i pomyśleć, że to wszystko w mega współczesnej oprawie audio-wizualnej, kręcone z łapy, na maska dynamiczne, czyli w formie z pozoru wykluczającej jakąkolwiek głębszą refleksje.

oto plakat najgenialniejszego serialu wszech czasów. słowa są zbędne.

[Obrazek: theshieldfinalactposterxe2.jpg]

taa... bez wątpienia 22 grudnia 2008 roku zapisze sie w mojej małej podręcznej historii kina.

Odpowiedz
#37
Pomimo waszych pochwał postanowiłem zapoznać się z pilotem tego serialu. Pytanie: czy kolejne odcinki zacierają, powiedzmy delikatnie, takie sobie wrażenie po pierwszym epizodzie? Gdyby nie Kid Rock na koniec (fajnie dobrana muzyka, dodaje jajcarskości sekwencji, która pozbawiona tła muzycznego nie robiłaby specjalnego wrażenia), niewiele brakowało, żebym kimnął. Ale najpierw pizgnął operatorowi za te ciągłe bezsensowne zoomy. Czyli: czy warto tracić więcej czasu, czy jednak jeśli pilot nie ma moim zdaniem wiele do zaoferowania, to i resztę odbiorę podobnie?
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#38
według mnie możesz sobie spokojnie odpuścić dalsze oglądanie i wrócić do wesołych przygód Dextera.

Odpowiedz
#39
I tak też chyba zrobię, dzięki.

Moje pytanie się wzięło przede wszystkim stąd, że pilot jest tak nieoryginalny i tak boleśnie jedzie na kliszach, że ciekaw jestem, czy potem te postacie mogą nabrać życia. Bo po pierwszych 45 minutach są maksymalnie nieciekawe.

EDIT: No to znaczy właśnie w tym problem, że nie zrobię, bo "Dexter" dopiero jesienią. Więc miałem ochotę na coś policyjnego w zamian za to. Chyba jednak po prostu wrócę do "The Wire".
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#40
Negrin napisał(a):
Jakuzzi napisał(a):Negrin, tak szczerze - naprawde chciales zasiegnac rzeczowej informacji czy tez naszla cie ochota na odrobine wyzlosliwiania sie i prowokowania innych?
Szczerze. To znaczy nie wiem, czy rzeczowej, ale w każdym razie gdyby ktoś mi powiedział, jak się ma pilot do reszty, to nie byłoby źle :)
Ma się idealnie - tak jak pilot z każdą minut robi się coraz lepszy, tak serial z każdym odcinkiem jest coraz genialniejszy. Tylko muzyki im dalej tym mniej.

Cytat:Crov, uszczypliwości zostaw Mentalowi. On jest w tym dobry.
Jakie uszczypliwości? Ty próbowałeś być uszczypliwy (post o HBO, enyłan?), ja miło wytłumaczyłem o co chodzi tłumacząc przy okazji powod twojego niezadowolenia. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości