THE SHIELD [FX]
#61
ja na razie się nie wypowiadam - cierpliwie oglądam, ale jestem dopiero w połowie 2 sezonu. niemniej od początku nie opuszcza mnie wrażenie, że mam stycznośc z czymś wyjątkowym (i ono ciągle wzrasta). wypowiem się po skończeniu 7 sezonu :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#62
po zakończeniu 7 sezonu sie nie wypowiesz - nie będziesz w stanie. ja swoją wypowiedź napisałem po obejrzeniu 4, odczekałem do końca serialu, po czym wkleiłem ją na forum:) to jedyny skuteczny sposób:)

Odpowiedz
#63
Do wszystkich, ktorzy krecili nosem podczas pierwszego sezonu: czym predzej przejdzcie do drugiego. Daje niezlego kopa juz od pierwszego odcinka i utrzymuje wysokie napiecie przy kolejnych. Ide ogladac dalej.

Odpowiedz
#64
Odświeżam "The Shield". Jestem w trzecim sezonie. Czwarty odcinek. Spotkanie Shane'a i Tavona w domu tego pierwszego. Już zapomniałem, jaka to mocna scena. Cały czas liczyłem, że coś się stanie i jednak dobrze się to skończy.

Teraz, kiedy znam już cały serial ogląda się go chyba nawet lepiej, a niektóre sceny dają jeszcze większego kopa niż dawniej (vide scena z forsą z finału drugiego sezonu). Kurde, zupełnie zapomniałem, że tamte sezony też były tak zajebiste, jak te późniejsze.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#65
Cytat:Czwarty odcinek. Spotkanie Shane'a i Tavona

prawda, mocna rzecz. ale na mnie ciągle największe wrażenie robi motyw z aceveda w roli głównej - tutaj scenarzyści pojechali na maksa. coś pięknego. wydarzenia te zostaną później kapitalnie rozwinięte pod względem psychologii postaci (sezon czwarty).

Odpowiedz
#66
minispoilery trzeciego sezonu?


To, co scenarzyści robią z Acevedą przechodzi najśmielsze oczekiwania widza. Nigdy nie spodziewałbym się, że można coś takiego zrobić z głównym bohaterem. Zresztą "The Shield" w ogóle ma tendencję do sprawiania, że myślę: "O kur... Nie, nie, nie!".

Teraz odcinek dwunasty. W poprzednim odcinku Dutch przesłuchiwał gwałciciela. Świetna rzecz, kompletnie nietypowa - gość traktuje to jak terapię. Przy okazji: w roli gwałciciela Clark Gregg - wystąpił w "Iron Manie" w małej roli jako agent SHIELD (nomen omen) zawracający głowę Tony'emu Starkowi, a później wyreżyserował i zagrał drugoplanową rolę w "Choke" na podstawie ksiązki Palahniuka. Aha - no i jest kot. Bardzo zagadkowy i niepokojący motyw. Sprawia, że nie wiem co myśleć o Dutchu. Widać, że gość nie potrafi się odnaleźć. Odnoszę wrażenie, że de facto to jest najmroczniejsza z głównych postać serialu.

Słowo odnośnie Strike Team. Czy tylko mnie wydaje się, że gdyby nie kobieta, która pojawia się w okolicy Grupy to nadchodzące wydarzenia mogłby się potoczyć znacznie lepiej? Zresztą później, na końcu, także kobieta sprawi, że sprawy nie zakończą się tak, jak miały. Męska przyjaźń niszczona przez kobiety? Po zastanowieniu dostrzegam, jak podobny jest wybór Vica z końca serialu, do wyboru, jaki dokonał Shane w piątym sezonie.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#67
Po sześciu odcinkach pierwszego sezonu mogę na razie stwierdzić, że serial mocno uzależnia 8)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#68
Crov napisał(a):Aha - no i jest kot. Bardzo zagadkowy i niepokojący motyw. Sprawia, że nie wiem co myśleć o Dutchu. Widać, że gość nie potrafi się odnaleźć. Odnoszę wrażenie, że de facto to jest najmroczniejsza z głównych postać serialu.

Bez przesady. Dutch to bezdysusyjnie prawy koles. Kot to jednorazowy wybryk - Dutch zostal omamiony gadka gwalciciela.

Odpowiedz
#69
Moim zdaniem w momencie z kotem Dutch wyraźnie próbuje sprawdzić, co jest z nim nie tak. Sięga po radę gwałciciela mordercy i już sam ten fakt zaskakuje. Prawda, że silne poczucie moralności (zapewne umocnione kompleksami i chęcią zaimponowania) dyskwalifikuje go, jako ewentualnego seryjnego mordercę i nie wydaje mi się, że mógłby coś autentycznie złego zrobić. Inna sprawa, że mam wrażenie, że jego wnętrze jest po prostu pełne myśli znacznie bardziej ponurych i mrocznych niż możnaby pomyśleć na pierwszy rzut oka.

Wydaje mi się, że reszta postaci - jak na przykład Strike Team przez pewien okres czasu - idzie w te mroczne miejsca fizycznie, starając się nie angażować za bardzo, z kolei Dutch zgłębia je umysłem i podchodzi do nich bardziej emocjonalnie, a przy tym sam jest jeszcze mocno zagubiony (dobrze, że ma Claudette).

Azgaroth napisał(a):Po sześciu odcinkach pierwszego sezonu mogę na razie stwierdzić, że serial mocno uzależnia
Drugi sezon uzależnia jeszcze mocniej. Od trzeciego nie mogłem się oderwać, mimo że oglądałem go poraz kolejny i wiem jak to się skończy. :)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#70
dutch? dutch to specyficzny typ narcyza, który uwielbia przeglądać sie w bajorku swoich własnych zawodowych sukcesów. domaga sie szacunku, ale nie z racji wykonywanej pracy, lecz ze względu na wysokie o sobie mniemanie. poza tym to świetnie napisana postać i fajny z charakteru gość. na temat jego nieporadności w kontaktach z kobietami krążą po Stodole legendy:) najlepsza kwestia dutcha:

czasami przyjmuje sie drobiazgami. daj mi seryjnego morderce, a nic mi nie będzie.

ciekawy jest kontekst dla powyższych słów. tuż po szczerej rozmowie z wnukiem zmarłego na zawał kloszarda, dutch zaszywa sie w szatni i rozkleja. w tym momencie do pomieszczenia wchodzi sofer i nakrywa dutcha jak ten wyciera gile spod nosa.

Crov napisał(a):dyskwalifikuje go, jako ewentualnego seryjnego mordercę i nie wydaje mi się, że mógłby coś autentycznie złego zrobić.

w the shield - o czym juz zresztą wspominałem pare postów temu - mamy kilka naprawdę znakomitych wątków pobocznych, zapuszczających się w głąb umysłów seryjnych morderców. w sezonie siódmym trafia się bez przesady najgenialniejsza tego typu sprawa z 16-latkiem w roli podejrzanego. obserwując dutcha i to, jak osobiście traktuje każdy przypadek, można dojść do wniosku, że powstrzymywanie psychopatów stało się jego obsesją. przecież nie kto inny, ale właśnie dutch zapytał claudette: który detektyw lepszy? ten, który zgarnie morderce z trzydziestoma ofiarami na kącie, czy ten, który powstrzyma morderce od zabicia trzydziestu osób? takie oto dylematy trapią naszego detektywa. ciekawią mnie powody jego zaangażowania. niestety scenarzyści milczą. może to i lepiej, w końcu nie zawsze wszystko musi być podane na tacy.

powtórzę sie: the shield to arcyserial. całkiem niedawno pisałem, że bardziej odpowiada mi forma the wire, ale cóż... nie wyobrażam sobie the shield w takiej formie - to ultradynamiczna historia, naładowana po brzegi wydarzeniami, które wymagają od postaci natychmiastowych reakcji. stosunki między kluczowymi figurami dramatu sa tu doprowadzone do skrajności. nieprawdopodobnie emocjonujący kawał kina. zostawia człowieka w poczuciu fizycznego i psychicznego wyczerpania. pamiętam, jak trudno mi było "przełączyć" mózg na odbieranie innych filmów - świadomość, że najpewniej do końca żywota nic lepszego już nie zobaczę zaciążyła nade mną jak wyrok. kto raz obejrzał the shield, ten stanął na krawędzi urwiska.

Odpowiedz
#71
Dutch narcyzem i megalomanem? Wiele zapewne moznaby o nim powiedziec, ale na pewno nie to.

Odpowiedz
#72
Dutch chciałby być narcyzem, ale nie potrafi. Wyraźnie chciałby nie przejmować się innymi i myśleć o sobie, jak o ideale, ale nie potrafi. Chce sprawiać takie pozory, ale bardzo szybko zostaje sprowadzany na ziemię, choćby przez Vica. Ma ogromną potrzebę udowodnienia innym swoją wartość.

Nieco obsesyjna chęć łapania seryjnych zabójców może być efektem właśnie tego, że Dutch nie osiągnął poza pracą żadnych sukcesów. Poza tym widać, że fascynuje go i jednocześnie odpycha psychika zabójców (z jaką pasją wysłuchiwał gwłaciciela mordercy!).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#73
zmienaijąc temat. laseczka widoczna na focie poniżej pojawi sie w sezonie numer pięć i choć z wyglądu bardziej przypomina lalkę barbie niz policjantkę, to mowie wam, ludzie, pozory mylą. super postać! jej reakcja na to, co zobaczy w finale wspomnianego sezonu - moc!

[Obrazek: shield-paulagarc.jpg]

Odpowiedz
#74
Crov napisał(a):Dutch chciałby być narcyzem, ale nie potrafi. Wyraźnie chciałby nie przejmować się innymi i myśleć o sobie, jak o ideale, ale nie potrafi. Chce sprawiać takie pozory, ale bardzo szybko zostaje sprowadzany na ziemię, choćby przez Vica. Ma ogromną potrzebę udowodnienia innym swoją wartość.

Gdybym mial opisac Dutcha jednym slowem, powiedzialbym: c i p a.
Nieprzystosowany nieudacznik. Frajer. Typowy kujon, w szkole zapewne dreczony przez osilkow. Co ironiczne, szkolny scenariusz powtarza sie w pracy. Dutch-boy to kujon komisariatu, a przesladuje go osilek-Vic. Jasne, to rownoczesnie utalentowany detektyw, w tej materii malo kto go zagnie. Lecz tutaj tez istnieje pewien szkopul. Dutch wkul bowiem na pamiec drobiazgowe profile kryminalistow i na ich podstawie poszukuje sprawcow przestepstw. Metoda to wzglednie skuteczna, ale rownoczesnie dosyc sztampowa, ograniczona, nie pozwalajaca rozwiklac bardziej skomplikowanych przypadkow. Zreszta, powyzsze wypomni mu nawet enigmatyczny gwalciciel staruszek.

I tu dochodzimy do sedna tej postaci oraz do przyczyny tego, ze jest to jeden z najbardziej interesujacych bohaterow serialu. Dutch sie rozwija. Powoli, bo powoli, ale idzie do przodu. Czasami postawi sie osilkom. Czasami spojrzy na sprawe pod innym, niepodrecznikowym katem. Wprawdzie w koncowce trzeciego sezonu widzimy, jak koledzy z komisariatu znowu daja mu w kosc, nabijajac sie z niego i robiac mu dowcipy, ale podskornie czujemy, ze to juz nie jest ten sam nieporadny Dutch, co na poczatku.

Crov celnie zauwazyl, ze duze znaczenie dla jego rozwoju ma Claudette. Jej wplyw na jego osobowosc widac przede wszystkim w tym, ze poczatkowo podchodzil do spraw osobiscie i bardzo emocjonalnie, ale z czasem nabral do nich niezbednego dystansu.

Bardzo fajna postac.

Odpowiedz
#75
Jakuzzi napisał(a):
Crov napisał(a):Dutch chciałby być narcyzem, ale nie potrafi. Wyraźnie chciałby nie przejmować się innymi i myśleć o sobie, jak o ideale, ale nie potrafi. Chce sprawiać takie pozory, ale bardzo szybko zostaje sprowadzany na ziemię, choćby przez Vica. Ma ogromną potrzebę udowodnienia innym swoją wartość.

Gdybym mial opisac Dutcha jednym slowem, powiedzialbym: c i p a.
Ty to wiesz, ja to wiem, ba, powiem Ci więcej: wie to i Dutch. Wie, ale bardzo chce, żebyśmy tego nie wiedzili. Stąd jego semi-narcystyczne, luzackie i trochę aroganckie podejście na początku (widać to chyba najbardziej w odcinku z drugiego sezonu, który prezentuje założenie The Barn). Tego efektem jest też wkuwanie książek na pamięć i podchodzenie z nimi do każdej sprawy. W końcu został nauczony, że najlepiej wykuty jest najlepszy w klasie.

Cytat, którym rzucił Mental, z końca serialu -który detektyw lepszy? ten, który zgarnie morderce z trzydziestoma ofiarami na kącie, czy ten, który powstrzyma morderce od zabicia trzydziestu osób?- świetnie obrazuje, jak bardzo zmienił się Dutch. Z gościa, który za wszelką cenę chcę udowodnić swoją wartość - błyskotliwość i inteligencję - zmienił się w gościa, który autentycznie stara się coś poprawić w tym popranym świecie, którego naoglądał się przez ostatnie trzy lata. Los wynagradza go nawet podsyłając mu w końcu szansę na zwycięstwo poza pracą.

Zasługą Claudette jest też bycie jego głosem rozsądku. To ona popycha go w odpowiednią stronę. I tu nie chodzi tylko o to, że Wagenbach czasem potrafi się postawić Vicowi (inna sprawa, że przecież do końca trzeciego sezonu Vic go szanuje i rozmawia z nim jak z równym), ale o to, że staje się prawdziwie wartościowym człowiekiem. Na początku tworzy "twardzielską" fasadę, przez co przegrywa (przesłuchanie i płacz w pierwszym sezonie).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#76
skoro juz rozkminiamy bohaterów the shield od strony charakterologiczno-psychologicznej, to co powiecie o shanie vendrellu? mam słabość do tej postaci. pomimo że zdrowy rozsądek podpowiada: trzymaj się od faceta na dystans, to zawsze znajdzie się powód, żebym zaciskał za niego kciuki. koleś uczestniczy w najbardziej ekstremalnych emocjonalnie momentach serialu, jest katalizatorem najważniejszych wydarzeń i prowodyrem większości kłopotów, jakie spotykają strike team. tragizm postaci shane'a vendrella wydaje mi się o wiele bardziej niezgłębiony niż vica. vic jest bowiem liderem, ciągnie za sobą całą strike team, podczas gdy shane podąża jego śladem. wszelkie porównania z młodszym bratem uważam za bardzo trafne.

EDIT

ronnie gardocki - nie mam zamiaru ukrywać bezgranicznej sympatii do niego. skoro ustaliliśmy już, że gdyby vic nie został gliną, najpewniej rozwalałby ulice LA jak przywódca gangu, to w takim razie kim byłby ronnie? czyżby idealny materiał na płatnego zabójce? spójrzmy: zimnokrwisty, samodzielny, wyrachowany, twarz - za wyjątkiem jednej jedynej kulminacyjnej sceny w Stodole - w zasadzie nie zdradza śladów emocji. sezon numer siedem pozwala przyjrzeć się mu z bliska - jego oddanie sprawie i wierność w trwaniu przy boku vica bez jaj wzbudzają mój podziw i szacunek. mając przy sobie takiego żołnierza (i przyjaciela) teoretycznie można walczyć ze wszystkim i wszystko pokonać. rozmowa, w której vic zdradza w końcu gardockiemu, że zamordował terry'ego i reakcja tego drugiego na wyjawienie tajemnicy... zamiast lamentować nad brakiem zaufania, po prostu mówi:

gdybyś powiedział mi wcześniej, mógłbym cie lepiej chronić.

cały gardocki.

Odpowiedz
#77
O, o Shanie mam bardzo konkretną opinię. ;) Shanie to zwyczajny idiota, którego niefrasobliwość i bezmyślność ciągnie za sobą wszystko i wszystkich na samo dno. Gdyby nie Vic to Shane dawno siedziałby w pace/trumnie. Aha, obecnie czekam na 5 sezon więc jak ktoś chce mnie argumentować, to mógłby o tym pamiętać. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#78
Shane cierpi na syndrom przydupasa. Podejrzewam, że całkiem świadomie na początku wiąże się w przyjaźni z Vickiem i lata za nim, jak młodszy brat z podziwem w oczach, żeby móc być częścią "elity". Tragizm, o którym mówi Mental, wynika przede wszystkim z głupoty i wyraźnych problemów ze sobą Shane'a. Vic zdaje się nawet później zauważa:Wszystko spieprzyłeś, kiedy próbowałeś być mną.

Jestem pewien, że mało atrakcyjny wygląd Shane'a to nie przypadek. Widać, że pod tym względem odstaje od reszty Strike Team. Oprócz tego łączy go ogromne podobieństwo z Dutchem. Różni ich to, że Shane - dzięki przyjaźni z Mackeym - "wyhodował" w sobie większą pewność siebie i status. Tak jak Wagenbach, chce być popularnym. Najbardziej różni ich to, że Dutch jest raczej pasywny, a Shane wojowniczy i często agresywnie reaguje.

Jego kompleksy i psychiczna słabość moim zdaniem można dostrzec choćby w momencie, kiedy z zapałem grozi dziewczynie jakiegoś gangola, że ją zgwałci, jeśli mu nie powie, gdzie poszukiwany się znajduje. Widać też, jak łatwo daje się prowadzić dziwce, Tulip, którą wcześniej przymknął. I o ile u Vica skoki w bok wypadają naturalnie, to u Shane'a zawsze wydają się być naznaczone jego problemami.

O Ronniem chyba Mental powiedział najważniejsze. Przyznam, że przy odświeżeniu serialu znacznie bardziej doceniam tę postać.

Glut napisał(a):O, o Shanie mam bardzo konkretną opinię. ;) Shanie to zwyczajny idiota, którego niefrasobliwość i bezmyślność ciągnie za sobą wszystko i wszystkich na samo dno. Gdyby nie Vic to Shane dawno siedziałby w pace/trumnie. Aha, obecnie czekam na 5 sezon więc jak ktoś chce mnie argumentować, to mógłby o tym pamiętać. :)
Po piątym sezonie wcale go bardziej nie polubisz. :) Ja Shane'a na początku trochę lubiłem, potem przestałem i byłem w stanie z nim sympatyzować w siódmym sezonie.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#79
Crov napisał(a):Vic zdaje się nawet później zauważa: Wszystko spieprzyłeś, kiedy próbowałeś być mną.

e tam vic. prawdziwą wartość shane'a oddaje skrawek listu, w którym podsumowuje on życie własne i partnera. wzruszyłem się nie na żarty słuchając jego słów. vic nigdy nie byłby w stanie napisać czegoś równie przejmującego i szczerego.

Cytat:Jego kompleksy i psychiczna słabość moim zdaniem można dostrzec choćby w momencie kiedy z zapałem grozi dziewczynie jakiegoś gangola, że ją zgwałci, jeśli mu nie powie, gdzie poszukiwany się znajduje.

jaka słabość? shane naśladuje tu vica - swojego mentora:)

Odpowiedz
#80
Finał Shane'a w ogóle jest fantastyczny. Tak jak mówiłem, Shane jest bardziej wrażliwy niż Vic. Nie jest takim typem wojownika, który za wszelką cenę będzie starał się przetrwać. Vicowi wszystko wychodzi, a Shane'owi nie, przez co częściej kwestionuje i pewnie dlatego odważył się na bycie szczerym.

Mental napisał(a):jaka słabość? shane naśladuje tu vica - swojego mentora:)
Vic nigdy nie stosował seksualnych gróźb w takim stylu. Brutalność, zastraszenie - jak najbardziej.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości