The Crown (Netflix)
#1
[Obrazek: The+Crown+Netflix.jpg]


The Crown

Nowy serial od Netflixa opowiadający o początkach panowania Elżbiety II. Obejrzałem dopiero pierwszy odcinek i rzecz zapowiada się wybornie. Nie wiem jak historia potoczy się dalej, ale jest świetnie zagrana. John Lightow jako Winston Churchill czy Jared Harris grający króla Jerzego VI radzą sobie bardzo dobrze. Nie znam dorobku Claire Foy, ale wydaje się, że jej obsadzenie w głównej roli jest strzałem w dziesiątkę. No i jak to jest nakręcone! Coraz częściej używam stwierdzenia, że "serial wygląda lepiej niż niejeden film kinowy" - w przypadku The Crown muszę powiedzieć więcej. To wygląda przepięknie. Ta scenografia, olśniewające przepychem pomieszczenia, kostiumy z epoki, ogólnie kadry. Cudo.

Za serial odpowiadają Peter Morgan (scenarzysta "Królowej" i kilku innych świetnych filmów) i Stephen Daldry ("Godziny", "Billy Elliot" czy "Lektor").

Odpowiedz
#2
Również się do niego przymierzam. Ponoć takie Downton Abbey na dopingu, więc jaranko :)

A serial wygląda tak dobrze, ponieważ wydano na niego trochę kaski. 1 sezon kosztował 100 mln funtów, co czyni go najdroższą produkcją historyczno-biograficzną w historii seriali.

Odpowiedz
#3
Ten Netflix to ma nieograniczony budżet?! Bo tyle tego robią w ostatnim czasie na tylu frontach, że nie nadążam. Niestety na razie tak sobie przekładało się to na jakość. Plus produkcje kostiumowe nie są wysoko na mojej liście ulubionych. Z kolei mam słabość do Morgana a i Daldry to solidny rzemieślnik, więc jeśli opinie pozytywne, pewnie też spróbuję.

Odpowiedz
#4
Pod względem artystycznego rozmachu jest to chyba najlepiej wyglądający serial od NETFLIX. Przepych bije z niemal każdej sceny. W kwestii zabiegów formalnych jest raczej dość tradycyjnie, choć zdarzają się dość pomysłowe ujęcia i nietypowo skomponowane kadry. Jeśli chodzi o treść, cóż, zabrakło pewnej odwagi. Kontrowersyjne wątki z nowożytnej historii rodu panującego wydają się ledwo liźnięte. Co prawda, nie można mówić tu o chowaniu głowy w piasek i pomijaniu drażłiwych tematów, ale w mojej opinii zbyt wiele pozostawia się widzowi do "wyczytania między wierszami", niż mówienia wprost.

Aktorsko jest po prostu perfekcyjnie a w przypadku roli Johna Lithgowa można bez krztyny przesady mówić o występie wybitnym. To jest rola, która pozostawia w cieniu aktorów dużego formatu i, jak żadna rola serialowa do tej pory - włączając w to Bryana Cranstona - wręcz krzyczy, aby zaczęto przyznawać Oscary za kreacje telewizyjne. Po obejrzeniu dziewiątego odcinka "The Crown", zatytułowanego "Assassins", po prostu nie mogę dojść do siebie. Spektrum emocji zaprezentowane przez Lithgowa miażdży krtań - pominąwszy już genialny scenariusz tego odcinka, reżyserię i kompozycje dobrane do ścieżki dźwiękowej.

"The Crown" niesie w sobie pewien ładunek lekko irytującego patosu, ale poza tym, w swej kategorii jest serialem znakomitym.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#5
Solidna rzecz. Bez fajerwerków, ale bardzo sprawnie zrealizowana. Widać rękę solidnego filmowego reżysera, widać rozmach, scenografia świetna, wnętrza super. Całość dobrze się ogląda. Jest kilka wyróżniających się pod względem realizacji momentów jak na przykład sekwencja koronacji, w której fajnie wykorzystano prawdziwy materiał telewizyjny i jednocześnie skupiono się na transmisji telewizyjnej właśnie, co pewnie też wynikało z chęci zamaskowania oszczędności akurat w tym przypadku.

Scenariuszowo typowy Morgan, czyli trochę zbyt bezpiecznie, grzecznie. Może to nie jest specjalnie atrakcyjny materiał, ale chyba można było wycisnąć więcej. Trochę też zabrakło mi jakiejś myśli przewodniej. Bo ani to nie jest za bardzo o tym, jak Elizabeth była nieprzygotowana do sprawowania funkcji. Ani o tym, jak wpłynęło to na jej relacje rodzinne, w tym małżeństwo. Ani o tym, jak "nieludzką" rolą jest bycie królową czy archaiczności niektórych wymagań i zasad. To znaczy jest niby o tym wszystkim po trochu, ale w żadnym z tych aspektów Morgan nie idzie na całość. Wszystkie te motywy są pokazane na pół gwizdka a co gorsze żaden z nich nie wywołuje większych emocji.

Zabrakło też więcej tła. Jeśli już chcieli koniecznie uniknąć nawet najmniejszych kontrowersji, chętnie zobaczyłbym więcej poza wnętrzami pałaców i gabinetów i tam szukał "mięsa", emocji czy po prostu ciekawszej fikcji zamiast fabularyzowanej kroniki pierwszych lat panowania królowej. Odcinek z mgłą był pod tym względem jakimś urozmaiceniem.

Lithgow spoko, ale mi się zawsze wydaje, że Churchill to taka postać, że wystarczy się trochę pogarbić, dostać dobrą charakteryzację i już są zachwyty. Claire Foy za to bardzo przeciętna. Może po prostu nie dostała wiele ciekawego do zagrania.

Ogląda się bezboleśnie, ale jak dla mnie nie ma mowy o "Downton Abbey na dopingu". Wręcz przeciwnie. Nudniejsze i gorzej zagrane niż Downton Abbey. "Na dopingu" jeśli chodzi o rozmach to na pewno, ale nie emocje czy tym bardziej kontrowersje. Generalnie taki grzeczny serial raczej dla widzów BBC2 niż fanów Mad Men.

5-6/10 u mnie chociaż pewnie sprawdzę z ciekawości kolejne sezony, bo drugi już chyba zamówiony.

Odpowiedz
#6
Michael C. Hall zagra JFK w drugim sezonie! :o

http://screenrant.com/netflix-the-crown-season-2-michael-c-hall-jfk/

Odpowiedz
#7
2 sezon premiere ma 8 grudnia. Powróci Lightow.

Odpowiedz
#8

Odpowiedz
#9
Spoko trailer, tradycyjnie pod wzgledem realizacji wygląda to wyśmienicie. Szkoda, że ostatni sezon Foy i Matta. Lightow mam nadzieje, że pojawi się kilka razy (pogrzeb Churchilla chyba dopiero w 3 serii, to powinno być pożegnanie z ekipą). No nie jaram się, bo to nie taki serial, ale czekam, bardzo.

Odpowiedz
#11
3 i 4 sezon? Hmm ciekawe czy utrzymają tendencje do zmiany aktorów co dwa lata, w takim razie po Colman jeszcze jedna generacje.

Ciekawe czy w 3 serii zaserwuja nam ostatecznie pogrzeb Churchilla, byłaby to idealna okazja do pożegnania starej obsady, w pierwszych minutach 3 serii/ostatnich 2'

Odpowiedz
#12
Zmiana aktorki, co kilka sezonów? Hm, wyjdzie z tego Doktor... Queen. Doktor Queen, czaicie ;--)

A tak serio, dla mnie to rozsądne posunięcie. Nie jestem wielkim fanem postarzania młodszych aktorów do odtwarzania ról starszych wersji postaci. Z drugiej strony tak mocno przyzwyczaiłem się do Foy, że myśląc "Elżbieta" widzę właśnie jej młodą wersję z "The Crown".
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#13
Już po premierze pierwszego sezonu, jakoś chyba na początku roku Morgan mówił, że poważnie rozważają taką opcję.
Cytat:I feel that when we reach 1963-64 we’ve gone as far as we can go with Claire Foy without having to do silly things in terms of makeup to make her look older.

Ja z kolei jakoś specjalnie nie jestem przekonany do Foy w tej roli, więc tym bardziej niech zmieniają. 

Odpowiedz
#14
Plan od początku był na rotacje obsadą, w końcu akcja toczyć będzie sie przez dziesieciolecia na przestrzeni 6-7 serii.

Odpowiedz
#15
W końcu udało mi się nadrobić ten serial i na pewno mogę polecić. Duży rozmach, dopieszczenie szczegółów. Nie jestem fanatykiem tego okresu historii, ale oglądało się dobrze, mimo że momentami brakowało mocnych wydarzeń (związek Petera i Małgorzaty trochę przeciągnięty). Obsada też robi wrażenie, Lithgow klasa, Foy też mi się podobała i pewnie w kolejnym sezonie będzie bardziej wyrazista. Teraz jeszcze ma dojść Micheal C. Hall? powinno być super.

Odpowiedz
#16
Został mi tylko finał 2 sezonu który nadrobię już jutro. No i jest lepiej.
Początek serii nie powalał, wręcz pierwsze odcinki przynudzały, wątek konfliktu Filipa i Elżbiety prowadzony był jakby bez pomysłu, kompletnie nie ciekawie. Na dodatek brakowało tu jakiś większych emocji czy aktorskich popisów. Kiedy tylko małżeństwo się dogadało wszystko wraca na właściwe tory.
Niestety, znowu najciekawsza nie jest główna bohaterka. Ba, Elżbieta jest postacią dość nudną, strasznie zmienną i swymi decyzjami mocno irytująca (z tego co wiem Morgan był bardzo zgodny z faktami) którą polubić nie jest łatwo. Ratuje ją Foy która w tej trudnej roli radzi sobie znakomicie, jej następczynie nie będą miały łatwego zadania.
Za to wątki wszystkich pozostałych członków rodziny to perły. Wybija się szczególnie rozdział poświęcony Małgorzacie i jej rozterką miłosnym. Kirby zagrała zdecydowanie lepiej niż w 1 sezonie, serwując kilka znakomitych scen, jej relacja z Armstrongiem jest ciekawa, dynamiczna , tworza świetny, interesujący duet. Plus sama postać jej męża jest znakomicie przedstawiona. Popis daje także Matt Smith a 9 odcinek poświęcony jemu i Karolowi to jeden z najlepszych w historii serialu, tutaj warto podkreślić niezawodności Stephana Daldrye'go który znów wzbija się na wyżyny znakomicie reżyserując poświęcone sobie epizody. Rozterki moralne, emocje, konflikty w rodzinie Windsorów w tej serii zostały naprawdę fajnie zarysowane, chemia między aktorami tylko rośnie i straszna szkoda, że czeka nas zmiana warty (której bardzo się boje bo może być ona początkiem upadku serialu).

Jak zawsze najciekawsze są jednak motywy polityczne. Tutaj bardzo odczuwalny jest brak Winstona Churchilla. Irytuje mnie to, w końcu Winston na emeryturze robił sporo ciekawych rzeczy a skoro Tommy (rewelacyjny generalnie) co i rusz pojawiał się w formie dyskutanta i osoby do konsultacji to i Winston mógł, nie wierzę, że nikt się z nim nie kontaktował ani on z nikim. A nawet jeśli nie...można było naciągnąć fakty. W ten sposób krótkie cameo w zupełności nie wystarcza, choć i tam Lithgow zdążył pokazać dużo dobra. Nowi premierzy także dają radę, ich charaktery, relacje z królową. Wątki polityki nie wychodzą na pierwszy plan, ale świetnie uzupełniają serial.
Znakomity jest także odcinek Kennedych i tradycyjne starcie nowoczesnej Ameryki z odświętną Wielką Brytanią, na dodatek masa emocji i świetnej gry aktorskiej, a moment w którym wszyscy w Londynie nasłuchują relacji z zamachu...miodzio :D
Plus cała reszta aktorskiej obsady świetnie uzupełnia drugie i trzecie plany, nic tu nie zawodzi i nic tu nie zgrzyta, są takie drugoplanowe postacie jak Michael które też bardzo łatwo polubić i się z nimi zżyć. Irytuje mnie za to trochę zlekceważenie relacji Elżbieta-dzieci, ale może finałowy epizod przyniesie jakąś poprawę.

Mam jednak pewien problem z Peterem Morganem. On ewidentnie nienawidzi monarchii a cały serial ma wymowę bardzo...anty. Właściwie stara się nam ciągle udowodnić jacy to Windsorowie byli nieudolni i niepotrzebni. Bo jasne, same postacie można lubić, ale każda ich klęska, wpadka są przez Morgana mocno rozdmuchiwane, wywalane na pierwszy plan, są momenty gdzie wręcz rzuca widzowi w twarz, że to wszystko wina monarchów. A sukcesy? Przechodzą kompletnie bez echa, bez pompy. Ot, bo zdażały się to trzeba pokazać. Na dodatek każdy z rodziny królewskiej musi zrobić coś głupiego, chamskiego lub irytującego by nie patrzeć na niego zbyt idealnie (nie udaje się to tylko w przypadku Małgorzaty, jej nie da się nie lubić i nie współczuć).
Muszę jednak pochwalić Morgana za grę na uczuciach widza oraz za trzymanie się faktów. Gość jest świetnym dokumentalistą.


Realizacyjnie to jest cudo. Tu nie chodzi tylko o hajs, wyśmienite scenografie, wybitnie odtworzone realia i fantastyczne kostiumy..chodzi o gigantyczny, kinowy rozmach, zero ograniczania się, wielkie sceny, masę przepychu (zdażają się nawet sceny batalistyczne). Do tego dochodzi znakomita praca kamery, zdjęcia, fantastycznie budowany przez mocną ekipę reżyserską klimat oraz fantastyczna, idealnie dopasowana muzyka. Szczerze? To nawet "Gra o Tron" nie jest zrealizowana moim zdaniem na takim poziomie. Idealny przykład na to jak należy wykorzystywać olbrzymi budżet i talent wielu ludzi do serialu kostiumowego.



Ocena? Zobaczymy po finale i pożegnaniu z aktorami, waha się między 8,5/10 a 9/10. Zdecydowanie czekam na 3 sezon i debiut nowej królowej, oraz przede wszystkim na ogłoszenie castingów do nowej obsady, nie będzie łatwo, "The Crown" opiera swój sukces na aktorach którzy świetnie wczuwają się postacie, mają między sobą wielką chemię a i ja zdążyłem się do nich przyzwyczaić i ciężko będzie mi ich zamienić, obstawiam, że połowę 3 serii będę się przyzwyczajał do nich.

Odpowiedz
#17
Kuba nie wierzysz w Olivię Colman w roli królowej? Chyba za wiele jej ról nie widziałeś, bo to świetna aktorka. Jestem pewien, że przebije aktorkę co gra królową w 1 i 2 serii, która moim zdaniem nic specjalnego wcale nie pokazuje. Ale to też wina roli, bo wszyscy są ciekawsi od niej na czele z byłym doktorem Who, gdyż jej postać jest nudna. Foy nadrabia urokiem osobistym i tylko tyle.

Co do Małgorzaty to cieszy mnie że jej rola jest większa bo bardzo lubię Kirby, od czasów sztuki Tramwaj zwany Pożądaniem z 2014 gdzie zagrała u boku Gillian Anderson. Kojarzę ją też z serialu Frankenstein Chronicles z Sean Beanem, a w Crown wygląda cudownie. W sumie to już w 1 serii bardzo polubiłem Małgorzatę, więc super sprawa że wyszła bardziej na pierwszy plan w 2 serii:-)

Odpowiedz
#18
Colman to dobra aktorka, nie przeczę. Po prostu bardzo przyzwyczaiłem sie do tej aktorskiej generacji.
I tak pewnie starzy aktorzy w 3 serii powroca w jakiś retrospekcjach (i w finalnym sezonie heh). Jak dla mnie pożegnaniem starej ekipy powinien być pogrzeb Winstona Churchilla.

Małgorzata i Filip to chyba najbliższe widzom postacie z rodziny królewskiej, najłatwiej sie z nimi utożsamiać i im współczuć.

Odpowiedz
#19
Długo mnie żona męczyła bym to obejrzał. Ona widziała jakiś czas temu, a ja jakoś się nie paliłem do tej tematyki. No i w końcu uległem. Na razie widziałem dwa odcinki i pierwszy jeszcze mnie nie wciągnął, ale drugi już konkretnie rozmontował, a finałowa scena to miazga do potęgi. Dziś z pewnością będzie ciąg dalszy.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#20
Przyjemnie się oglądało drugą serię, chociaż trochę zabrakło politycznego pazura. Myślałem, że Churchill wciąż będzie się pojawiał, a tu poza chyba jedną retrospekcją zniknął z ekranu. Michael C. Hall też wkroczył na jeden odcinek. Szkoda.

Sezon opiera się na związkach - zarówno Małgorzaty, jak i Elżbiety, i w wielu momentach jest bardzo atrakcyjny wizualnie. Czuć lekkość i styl, realizacyjny miód. Do aktorów człowiek się przywiązał i na początku zmiana na pewno będzie zgrzytać.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The End of the F***ing World (Channel 4/Netflix, 2017) Pelivaron 8 762 Wczoraj, 03:11
Ostatni post: picek
  Dark [Netflix] Indroman 13 1,646 15-01-2018, 19:45
Ostatni post: Doppelganger
  Stranger Things (Netflix) Pelivaron 357 36,596 03-01-2018, 00:20
Ostatni post: simek
  Narcos (Netflix) Pelivaron 113 19,240 20-12-2017, 09:11
Ostatni post: Snappik
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 187 13,110 14-12-2017, 20:01
Ostatni post: Crov
  Jessica Jones (Netflix) Pelivaron 153 17,306 09-12-2017, 23:24
Ostatni post: Mierzwiak
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 556 62,167 09-12-2017, 04:14
Ostatni post: Proteus
  "Mindhunter" (Netflix) Kuba 43 4,252 29-10-2017, 12:28
Ostatni post: Kuba
  Dirk Gently's Holistic Detective Agency (NETFLIX) Indroman 3 1,498 28-09-2017, 12:51
Ostatni post: Crov
  OZARK (Netflix) Mental 30 2,861 02-09-2017, 13:43
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości