The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy]
#1
Tak , dokładnie. Jeszcze jeden temat. Taki w którym piszemy o swoich wrażeniach, a spoilery OZNACZAMY służącym do tego tagiem. Taki temat jest potrzebny, do takiego tematu chcę zaglądać tak przed jak i po obejrzeniu filmu. Apeluję więc by się w nim wypowiadać w sposób, który nie zepsuje nikomu seansu i pozwoli się innym dowiedzieć o filmie tego czego się chcą dowiedzieć. Dziękuję za uwagę.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#2
Uparty jesteś.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#3
0 SPOLIERÓW, BO TO NIE TEMAT "SPOILERY"

Film jest moim zdaniem nierówny. Ma ogromny ładunek emocjonalny w wielu momentach, ale jednocześnie czasami boleśnie idzie na skróty i to takie dość nieprzyjemne, bo masakrycznie nielogiczne. Jednak historia jako tako kupy się trzyma i bardzo angażuje, oraz co ważne zaskakuje.

Po kolei jeszcze:
BANE - fajna postać, ja ją całkowicie kupuję. Nie jest to Joker, nie miał to nigdy być Joker i w ogóle nie ma sensu jakiekolwiek zestawianie ich. Bane to kawał gnoja, który naprawdę ma po drodze z robieniem zadymy, można powiedzieć, że to wcielenie zła wręcz w tym uniwersum. Bardzo fajna postać. Dostał w końcu swój filmowy wizerunek na jaki zasłużył, odprawiając w niepamięć koszmarka z B&R.

CATWOMAN - intrygująca to mało powiedziane. Fajnie zagrana, co umiem docenić mimo ogólnej niechęci do odgrywającej ją aktorki. Kobieta-kot jak to kobieta-kot jest dwuznaczna, nie znamy do pewnego momentu za bardzo jej celów i motywacji, co niesie ze sobą bardzo ciekawe zwroty akcji i niemałe emocje.

BATMAN - jak to batman Nolana. Jest trochę emo, ale jeżeli lubimy serię tę to znaczy, że godzimy się na taki wizerunek tej postaci. Mam wrażenie też, że mamy w tym filmie sporo Bruce'a Wayne'a bez maski. Jest tu znacznie więcej tej postaci niż w poprzednim filmie, co działa dla mnie zdecydowanie na plus.

BLAKE - zdecydowanie największe zaskoczenie produkcji. Nie wiem, czy czasowo to go nie ma na ekranie więcej niż Bruce'a/batmana. Jak byłem sceptyczny co do aktora, jak i postaci po trailerach i opisach, tak kupił mnie totalnie. Totalnie najciekawsza postać pod względem czysto scenariuszowym, zwłaszcza przez pryzmat już zakończonego filmu. Można wysnuć o tym bohaterze naprawdę ciekawe wnioski. Jest to też jedyny wątek w fabule TDKR, który autentycznie uważam za genialny. Nie chcę spoilerować tutaj, więc tyle.

Ogólnie warty film uwagi, dobre zakończenie trylogii (czy na pewno zakończenie...?).

No i co ważne - film nie jest jakby naturalnym krokiem w takim samym kierunku jak TDK, jest inny. Nie jest też powrotem do BB. Zupełnie nowa jakość, ale spójna z poprzednikami oboma, w przeciwieństwie do TDK, który dla mnie z Beginsem jednak jakoś nie stoją do końca obok siebie stylistycznie i wizerunkowo. Jest to też najbardziej komiksowa część trylogii. Dla mnie ogólnie plasuje się na miejscu drugim.

1. BB
2. TDKR
3. TDK

Odpowiedz
#4
TDKR nie jest lepszy od TDK? Twoich kumpli wysylam na barke numer dwa i odpalam ladunki ;)

Krotko, chcialem isc na Loraxa, bo gacek po mnie splywa i to mocno, moja dziewczyna uparla sie jednak na Batman i powiem tyle, kocham moja dziewczyne ;)
Walic standardowa u Nolana naiwnosc, lopatologie, utrate rytmu w polowie filmu i kilka durnych, czasem facepalmowych momentow (finalowa bitwa jest w 90% taka jak przewidywalismy, a jak zobaczycie skad sie wziela policja, to walniecie na glebe), TDKR jest filmem zwyczajnie lepszym od TDK i tyle <ok>

Bane zjada Jokera na sniadanie - jasne, 99% fanow powie, ze Joker lepszy, ale da mnie to Joker nie jest czescia bajki jaka jest TDK - koles moglby miec swoj wlasny film. Z drugiej strony Joker mimo tych wszystkich cool zachowan, min i olowkow nic specjalnego nie pokazal jako villian. Pusty szpital i belkot o anarchii to za malo, zeby mnie wzruszyc. Bane natomiast...kuzwa, kocham kolesia, nawet w PG13
Ukrecanie glowek, wywieszanie zwlok, ostre mordobicie - swoj chlop. Joker, to przy nim popierdolka. Na deser, to Bane, a nie Joker tak naprawde rozkreca prawdziwa anarchistyczna rewolte.
Fabularnie film jest przewidywalny, z oczywistym twistem i zakonczeniem (ktore juz bez Nolana na pokladzie daje spore mozliwosci - na bank zrobia nowa trylogie), ale oglada sie na pelnym gazie (no ok, po akcji na stadionie wszystko odrobine siada) i co najwazniejsze nie jest tak kurewsko glupi jak poprzednik.

Bane 9/10 nie za gre, bo to nie kwaszacy miny joker, ale koles zwyczajnie ma cos w sobie co powodowalo, ze sikalem po majtach - moze ten zajebisty plaszcz, sam nie wiem :) Szkoda tylko, ze Bane nie ma lepszego finalu, reszta miodna.

Kocica 8/10 Fajna, bystra, seksowna, ale tez calkowicie inna niz Pfeiffer, choc to wcale nie na minus. Hathaway, to raczej typ dziewczyny z sasiedzctwa, figurki tez nie ma typowo kocio-smuklo-filigranowej, ale mimo to prezentuje sie na ekranie naprawde dobrze - choc nie spodziewajcie sie mega wygibasow w lateksie, raczej wszystko skapane jest w mroku. Do tego dochodzi bardzo fajna chemia miedzy nia, a Batmanem - bez szalenstw, wszystko delikatnie zarysowane.

Batman bez oceny - nie lubie Bale'a, ale tu nie irytowal, zagral swoje i ogolnie dal rade.

Film: 8/10 Fajny popcornowiec <ok>

Dobra, w Londynie upaly, ucioralem sie z lekka - czas spac? Nie, czas wyruszyc na misje, dokupic tequille i sie dobic :)
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#5
Muszę obejrzeć Powstającego Nietoperza raz jeszcze, tyle się działo. Generalnie jestem zaskoczony, oczywiście pozytywnie. Zakończenie także jest w porządku i bardzo dobrze, że wraz z twistem. Bane zagrał czyste zło, brutalne, twarde i niepokonane. Podczas walk Bane'a czuć moc, moc której nikt własnymi rękami nie może powstrzymać już nie wspominając o ukatrupieniu tego sukinkota. Kobieta-kot, chadzająca własnymi ścieżkami, przewrotna, sprytna, nieustannie wymykająca się i dominująca oraz hmm... seksowna?. Przydaloby się kilka scen więcej z jej udziałem - mam na myśli głównie walki wręcz - przyjemnie się je oglądało. Całus z Batmanem był nawet pasujący. Udana byłaby z nich para - w każdym w czerni im na pewno do twarzy, więc mają już wspólny temat/y ;) Pierwsze moje odczucie po seansie było takie, że to był film przede wszystkim o Banie i Blake'u. Kobieta-kot i Batman schodzą tak jakby na drugi plan.

PS. Fajnie były prowadzone procesy jak i wymierzane wyroki. Sądy 5-minutowe ;)

Odpowiedz
#6
W skrócie: z niecierpliwością czekam na kolejny seans. Film niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, a takie cieniasy jak ja kupują to bez mrugnięcia okiem. Zakończenie to dreszczomat i walenie serca. Przepiękny finisz świetnej trylogii. Batman rządzi, tyle. Ulubiona postać? Zawsze uwielbiałem Bane'a, od kiedy w 1993 roku przeczytałem po raz pierwszy jego historię, ale w filmie najbardziej podobał mi się Blake. Przystojny, odważny, chłop ma przed sobą przyszłość! Żądam spin-offa ;)

Odpowiedz
#7
Nie wytrzymam do niedzieli...
Logan 7/10
Trainspotting 2  9/10
Dunkirk 9/10
War of the Planet of the Apes 10/10


Moje Blu <<<




Odpowiedz
#8
(27-07-2012, 01:37)Bucho napisał(a): Bane zjada Jokera na sniadanie. Joker, to przy nim popierdolka
Oj Bucho, prezentujesz podejście charakteryzujące większość anty-PG wiary na tym forum. Wystarczy zaświecić "hardcorem", a automatycznie macie mokro w gaciach ;)
Nie zrozum mnie źle, Bane wypadl w TDKR fantastycznie i jeszcze nie raz będę się rozpływał nad zajebistością Hardy'ego. Ale to jednak nie ten sam kaliber villaina. Już widzę jak teraz zacznie się pieprzenie na forum, że Bane jest cacy bo ostro bił, a Joker jest fe bo dużo gadał a mało robił(co jest bzdurą, nieszczęsny przykład ze szpitalem zupełnie chybiony) i miał długie włosy.

Cytat:nie lubie Bale'a
Wyjdź ;) I najlepiej wez ze soba dvd Harsh Times, Prestizu, American Psycho, Yumy i Rescue Dawn.


A sam TDKR już zaliczony. Jestem teraz zbyt nieprzytomny by skleić coś sensownego. Pełna recka w drodze. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Dodam, że jest to chyba najbardziej śmiała ze wszystkich części i Nolan podjął w niej najwięcej ryzykownych zagrań. Przez to nie obyło się bez potknięć, ale w ogólnym rozrachunku jak najbardziej na plus. Dodatkowy seans konieczny, za dużo się działo by pochłonąć to wszystko na raz.
Właściwie to największym rozczarowaniem wieczoru było to, że wyczekiwane przez wszystkich darmowe plakaty z ryjem Bane'a, rozdawane na pokazach premierowych, okazały się tanimi drukami formatem zbliżonym do A4. ;)


BTW. Pozdrowienia dla Poznańskiego Batfana w białej koszulce Arkham City, który przez calutki film tłumaczył swojej znudzonej dziewczynie o co kaman.

It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#9
(27-07-2012, 13:01)Proteus napisał(a): Oj Bucho, prezentujesz podejście charakteryzujące większość anty-PG wiary na tym forum. Wystarczy zaświecić "hardcorem", a automatycznie macie mokro w gaciach ;)

Jestem z tego dumny, nawet mam dziare na bicolu: R-rated <ok>

Wole miec mokro w gaciach, gdy kos zaswieci hardcorem (nawet w PG13) niz gdy glowny villlain sprzedaje lemoniade na ogrodzie, po ktorej dzieci dostaja czkawke i placza.

Nie wiem o co chodzi z kalibrem villaina, bo ze Joker jest z pozoru fajniejszy, bardziej cool i dla geekow, to wiem, ale koles naprawde tylko duzo mowi, bo w filmie malo w sumie robi (ale to juz ograniczenia spowodowane brakiem odwagi ze strony rezysera), a przyklad szpitala jest jak najbardziej trafny.
Jokerowi zabraklo pierdolniecia, ktorego u Bane'a jest pod dostatkiem i powiem wiecej, wszystko o czym belkotal Joker weszlo w zycie dopiero za sprawa kolesia o ciezkim wyziewie. Z drugiej strony, Bane nie jest az tak "atrakcyjny" jak Ledger w TDK, wiec rozumiem o co Tobie chodzi - osobiscie wybieram Bane'a, a reszta moze isc sobie cwiczyc sztuczke z olowkami.


(27-07-2012, 13:01)Proteus napisał(a): Już widzę jak teraz zacznie się pieprzenie na forum, że Bane jest cacy bo ostro bił, a Joker jest fe bo dużo gadał a mało robił(co jest bzdurą, nieszczęsny przykład ze szpitalem zupełnie chybiony) i miał długie włosy.

Uwaga: Bane jest cacy, bo ostro bil, a Joker mniej bo duzo gadal i mniej robil - mozesz mnie wyslac na barki, nie boje sie <rotfl>

Jasne, ze Joker to zajebista postac, gdyby Nolan nie byl miekkim fiutkiem robiony, to pewnie mialbym jego pomnik na ogrodzie (Jokera, nie Nolana) Jednak Nolan nakrecil TDK w taki sposob, ze nawet w 70% nie wykorzystal mozliwosci jakie dawala postac Jokera. Wiecej, gdyby zestawic Jokera i Bane'a wraz z ekami ich plany i realizacje, to Joker by mial ukrecona glowke zanim zdazylby swoj olowek naostrzyc :)

Nazwij mnie dzieckiem i starym romantykiem, ale wole Bane'a.

(27-07-2012, 13:01)Proteus napisał(a): Wyjdź ;) I najlepiej wez ze soba dvd Harsh Times, Prestizu, American Psycho, Yumy i Rescue Dawn.


Powtorze, nie lubie Bale'a. Nie ma to nic wspolnego z jakoscia jego filmow. Prestiz uwielbiam, Harsh Times, to bardzo dobre kino, a reszta do obejrzenia - poza Yuma, bo to popierdolka a nie western.
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#10
(27-07-2012, 13:24)Bucho napisał(a): koles naprawde tylko duzo mowi, bo w filmie malo w sumie robi
Bzdura. Od kiedy to oceniamy jakość czarnego charakteru, po ilości zwłok które zostawia? To pieprzenie wzieło się z tego, że ktoś tu nagle postanowił policzyć ilość trupów które padają w TDK(a nie jest ich wcale tak mało) i wyszło mu mniej niż mu się z początku wydawało, po czym postanowił ogłosić tą nowinę jako dowód na przegadanie Jokera. Klaun zrobil w filmie mnóstwo, zabawiał się Wayne'em, zabijał kogo chciał i jak chciał, urządzał makabryczne gierki oraz sterroryzował i sparaliżował całe miasto, więc liczba zwłok w tym momencie jest bez znaczenia. Lecter i inni filmowi psychole, też nie mordowali przemysłowo na ekranie. Cała atmosfera oblężenia w TDK, jest efektem działań Jokera. A to, że przy okazji dużo gadał to tylko plus, bo zajebista to postać i świetnie się go słuchało. W oczach forumowych cyników gadanie o anarchii którym najpierw się wszyscy podniecali, po fali ochłodzenia na punkcie TDK nagle przybrało opinie psudofilozoficznego bełkotu, a Joker postaci z T-shirtów dla hipsterów. Co było błędem, bo teksty miał świetne, a sam koncept morderczego, nihilistycznego klauna bawiącego się moralnością ludu, to najbardziej zajebista i konkretna interpretacja Jokera ever. A wszystko to wynika z TDK, wszystko jest w filmie. Dlatego też właśnie przykład szpitala jest z dupy wyciągniety. To nie był przejaw cenzury, czy miekkiej pały Nolana. Zwykły związek przyczynowo skutkowy doprowadził do tego, że w szpitalu nie było ludzi. To, że byłoby "OMG tak bardzo krwawo" gdyby nie doszło do ewakuacj, to w sumie myśl po fakcie, którą zajarzyliście pare lat po filmie. Z takim podejściem to prawie każdy obraz można rozwalić na zasadzie "a o tym pan scenarzysta nie pomyślał, a byłoby lepiej". Wysadził pusty szpital, jako afterthought(bo jego głównym celem wizyty było dojście do Denta i dodatkowe namieszanie w talerzu policji), so what? Zrobił wystarczająco wiele by zasłużyć na kult. Rozumiem co masz na myśli pisząc o Jokerze będącym cool postacią dla geeków. Zdaję sobie sprawię z tego, że jako wszechobecna ikona popkultury pewnie się już ludziom przejadł, ale to że jest go medialnie za dużo, w żaden sposób nie umniejsza jego wczesnej zajebistości.

Nie chcę też umniejszać w żaden sposób zajebistości Bane'a, na temat której zdążyłem już się wystarczająco rozpisać w recce. Po prostu, to, że jest bardziej bezpośredni i non-bullshit w swoim podejściu(ten jego pragmatyczny, kliniczny sposób z jakim opierdala wszystkich na lewo i prawo, jest jedną z jego najlepszych cech) i ma znacznie większy bodycount, nie czyni z niego od razu, lepszej filmowej postaci.

Tak apropo of nothing in particular, muszę przyznać, że trochę drażni mnie to, że przy panujących to obecnie klimatach, jak ktoś się opowie za wyrachowaną, chłodną, antipoliticalcorrectness, no-nonsens narracją filmową to jest z niego trzeźwo myślący chłop, a jak choć wspomni o czymś w przeciwnych klimatach, to od razu jest z niego pipa pisząca wypracowania na kulturoznawstwo ;)
Cytat: niz gdy glowny villlain sprzedaje lemoniade na ogrodzie, po ktorej dzieci dostaja czkawke i placza.
Cheap shot.
(27-07-2012, 13:24)Bucho napisał(a): Powtorze, nie lubie Bale'a.
I don't care to talk to You anymore ;)

Dobra, jestem na nogach od czasu tego cholernego nocnego pokazu. Idę do wyra. To znaczy, że pewnie nie zdążę ustosunkować się na czas do Twojej odpowiedzi, więc możesz mi obrobić dupę wedle woli.



It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz
#11
Przydałaby się jakaś dogłębna, polska i nie zawierająca spoilerów czy jakichkolwiek sugestii recenzja. Ech, oby do niedzieli :)

Odpowiedz
#12
(27-07-2012, 14:07)Proteus napisał(a): Bzdura. Od kiedy to oceniamy jakość czarnego charakteru, po ilości zwłok które zostawia? To pieprzenie wzieło się z tego, że ktoś tu nagle postanowił policzyć ilość trupów które padają w TDK(a nie jest ich wcale tak mało) i wyszło mu mniej niż mu się z początku wydawało, po czym postanowił ogłosić tą nowinę jako dowód na przegadanie Jokera. Klaun zrobil w filmie mnóstwo, zabawiał się Wayne'em, zabijał kogo chciał i jak chciał, urządzał makabryczne gierki oraz sterroryzował i sparaliżował całe miasto, więc liczba zwłok w tym momencie jest bez znaczenia. Lecter i inni filmowi psychole, też nie mordowali przemysłowo na ekranie. Cała atmosfera oblężenia w TDK, jest efektem działań Jokera. A to, że przy okazji dużo gadał to tylko plus, bo zajebista to postać i świetnie się go słuchało. W oczach forumowych cyników gadanie o anarchii którym najpierw się wszyscy podniecali, po fali ochłodzenia na punkcie TDK nagle przybrało opinie psudofilozoficznego bełkotu, a Joker postaci z T-shirtów dla hipsterów. Co było błędem, bo teksty miał świetne, a sam koncept morderczego, nihilistycznego klauna bawiącego się moralnością ludu, to najbardziej zajebista i konkretna interpretacja Jokera ever. A wszystko to wynika z TDK, wszystko jest w filmie. Dlatego też właśnie przykład szpitala jest z dupy wyciągniety. To nie był przejaw cenzury, czy miekkiej pały Nolana. Zwykły związek przyczynowo skutkowy doprowadził do tego, że w szpitalu nie było ludzi. To, że byłoby "OMG tak bardzo krwawo" gdyby nie doszło do ewakuacj, to w sumie myśl po fakcie, którą zajarzyliście pare lat po filmie. Z takim podejściem to prawie każdy obraz można rozwalić na zasadzie "a o tym pan scenarzysta nie pomyślał, a byłoby lepiej". Wysadził pusty szpital, jako afterthought(bo jego głównym celem wizyty było dojście do Denta i dodatkowe namieszanie w talerzu policji), so what? Zrobił wystarczająco wiele by zasłużyć na kult. Rozumiem co masz na myśli pisząc o Jokerze będącym cool postacią dla geeków. Zdaję sobie sprawię z tego, że jako wszechobecna ikona popkultury pewnie się już ludziom przejadł, ale to że jest go medialnie za dużo, w żaden sposób nie umniejsza jego wczesnej zajebistości.

Tylko ja nawet nie wiem ile tam w ogole trupow padlo, co nie zmienia faktu, ze gdy mamy typowo ulicznego przestepce, to lubie gdy sie taki nie piesci i robi swoje. Joker mnie nie wzruszyl - byl fajny i tyle. Bane natomiast, coz mialem ciary na plecach gdy Haredy pojawial sie na ekranie. Nie zamierzam isc na krucjate pod tytulem "Bane lepszy, Joker popierdolka", zwyczajnie wole Bane'a. Joker sie bawil z Brucem, a Bane sie nie bawi z nikim i dlatego dla mnie wybor jest prosty - uiwierz mi, nie ma sensu z tym dyskutowac. Co do "przejadania sie ikony popkultury" - ja praktycznie to samo napisalem zaraz po premierze, jeszcze za czasow listserwera KMF, bo zarowno TDK jak i Joker (za cale wygladzanie sytuacji i brak wciaz wspominanej anarchii - no ale to juz wina rezysera) zwyczajnie nie zrobili na mnie specjalnego wrazenia.
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#13
Wyszedłem z kina zachwycony. Nie dlatego, że obejrzałem jakieś wielkie arcydzieło, ale film, który w żadnym stopniu nie ustępuje poprzednikom, co w przypadku trylogii zdarza się niezwykle rzadko, o ile w ogóle, oraz - co najważniejsze - jest w 100% godnym i satysfakcjonującym tejże trylogii zwieńczeniem.

Tak, TDKR ma wady (plot hole alert włącza się dość często), ale te, które wskazałbym po pierwszym seansie nie należą do tej samej kategorii co np. barki w TDK, czyli nie ma tu chyba żadnego motywu, którego modyfikacja czy też inne poprowadzenie zmieniłoby wydźwięk filmu, to raczej detale i na gorąco po seansie nie przychodzi mi do głowy w sumie nic poza potraktowanym po łebkach wątkiem dotyczącym Gordona i nieco antyklimatyczny, finałowy pojedynek, który do pięt nie dorasta pierwszemu starciu Batmana z Banem. No właśnie, to ich pierwsze starcie - niebywałe, że walka o której i tak wiadomo jak się skończy, może dostarczać takich emocji i być tak dramatyczna.

Tego zresztą nie brakuje i reszcie filmu, czy może raczej jego najważniejszym scenom, czym akurat TDKR wygrywa z Beginsem i TDKiem, bo tam aż takiego ładunku emocjonalnego nie było. Przyznaję się bez bicia, że dwukrotnie miałem mokre oczy - w trakcie rozmowy Alfreda i Wayne'a o liście Rachel i w ostatniej mówionej scenie Alfreda.

Jest wreszcie samo zakończenie jako takie i o ile nazwanie filmu arcydziełem to przesada, tak określenie to zdecydowanie pasuje do jego ostatnich minut. Doskonałe, perfekcyjne, idealne. Nic lepszego w kwestii zamknięcia trylogii Nolan nie mógł wymyślić, dlatego o ile można mieć jakieś zastrzeżenia do tego jak opowieść o Batmanie została rozpisana na trzy filmy, to do jej zamknięcia już nie. Powtarzam: jest doskonałe, pięknie zamykające serię i stawiające kropkę nad "i" jaką była podróż, którą przez trzy filmy odbył Bruce Wayne.

Bale jest w tej części zdecydowanie najlepszy. Bane to bardziej standardowy przeciwnik niż Joker, ale budzi grozę swoją bezwzględnością i opanowaniem, w tym miejscu oczywiście brawa dla Hardy'ego, który gra tylko głosem i oczami. Anne Hathaway jest FENOMENALNA, ale też dostała świetny materiał - jej teksty są bezbłędne, a i sama postać nie tak szablonowa i jednowymiarowa, jak mogłoby się wydawać. Caine błyszczy, Oldman też ma jedną wyróżniającą się scenę, Freeman "standardowo", Cotillard również na poziomie. W pamięci zostają też Ben Mendelsohn i ten koleś, przepraszam nie znam nazwiska, który był na spotkaniu z Seliną w sprawie odcisków.

Muzyki, zdjęć i realizacji jako takiej chyba nie trzeba komentować, ten sam bardzo wysoki poziom, do którego przyzwyczaiły poprzednie Baty Nolana, choć w kilku scenach użycie IMAXa wynika raczej z możliwości, jakie miał Nolan, aniżeli faktycznej potrzeby.

Bliżej TDKRowi jednak do TDKa więc jeśli ktoś oczekuje powrotu do klimatu Beginsa, może się zawieść. Ale z drugiej strony TDKR jest jednak bardziej komiksowy, a przy tym łączy w sobie chyba to, co w obu produkcjach najlepsze, dodając wspomniane emocje.

Polecać chyba nie ma sensu, bo i tak chyba większość ma już zaklepane bilety na ten weekend ;)

Odpowiedz
#14
Okej, obejrzane. Póki co, napiszę tylko, że to najlepsza część trylogii.

Co do porównań obu villainów, powiem tak: Joker jest lepszy jako postać, ale już jako przeciwnik Batmana, zdecydowanie wygrywa Bane.

Odpowiedz
#15

Nawrocki, ladnie podsumowales - jasne, Joker jest bardziej ciekawy, "filmowy", fajny. Bane natomiast, to rasowy napierdalacz i jesli kiedys bede miec syna, to zamiast Bebiko 01 dostanie sterydy, bo chcialbym miec takiego syna jak Hardy w TDKR <love, love>

Tez juz o tym wpsominalem, ale Mierzwiak przypomnial, finalna konfrontacja z Banem troche zawodzi, ale ogolnie wypas <ok>
Nie sadzilem, ze to kiedykolwiek napisze, ale gdy TDKR wyjdzie na blu, to na bank kupuje <ok>
Shine on You Crazy Diamond

Odpowiedz
#16
Cytat:finalna konfrontacja z Banem troche zawodzi
IMO zdecydowanie najsłabszy element tego rewelacyjnego filmu. Wyraźnie widać, że Nolan kompletnie nie miał pomysłu na zakończenie wątku tej postaci.

Odpowiedz
#17
Aha, niech o tym że TDKR to bardzo dobry film świadczy to, że mimo wchłonięcia przed filmem mega spoilerów serducho waliło, a balansowania na granicy fotela było standardem :)

(27-07-2012, 15:24)nawrocki napisał(a): Nolan kompletnie nie miał pomysłu na zakończenie wątku tej postaci
Ale to wynika trochę ze scenariusza. Jeśli się zastanowić, to przecież Bane nie ma tu tak naprawdę historii i trudno o nim powiedzieć, by była to pełnowymiarowa postać. Miał spuścić Batmanowi lanie i zrobił to, dzięki czemu mamy bodaj najbardziej dramatyczną i emocjonującą scenę filmu. Ich drugie starcie jest więc tylko formalnością, poza tym Batman wraca silniejszy, wyzbyty strachu, a chwilę potem scenariusz serwuje nam twista i okazuje się, że Bane jest już w tym wszystkim znacznie mniej ważny. Nie chcę tego bronić, bo też liczyłem na coś lepszego w finale, ale tak to wygląda.

Odpowiedz
#18
Muszę sobie ten film powtórzyć, ale niewykluczone, że to najlepsza część trylogii. Niestety, pierwszy raz w przypadku filmów Nolana mam wrażenie, że jest strasznie pocięty. Chodzi mi tu zwłaszcza o wątek
Jest trochę błędów, trochę bzdur, naiwnych chwytów, ale film chyba mieści się w moim prywatnym TOP5 najlepszych trzecich części [po trzecim "Toy Story", "Indianie" i "Powrocie króla"]. Nolanowie nie powtórzyli części błędów, które raczyli popełnić przy poprzedniej części - np. chaos treściowy jest dużo mniejszy. Nagromadzenie wątków nie przeszkadza tak, jak w TDK. Scena bitwy ulicznej może i głupia, ale rzeczywiście - nie przeszkadza tak bardzo, jak barki.

Aha, no i jedna drobna uwaga. Nolan niby na niczym nie oszczędza - zamiast tworzyć sceny w komputerze, wszystko robi na żywca. Chwała mu za to. Ale zdjęcie Rachel stojące na komodzie w siedzibie Wayne'ów to straszna głupota - to po prostu KADR Z TDK, ze sceny obiadu. WTF!?
Swoją drogą, jeśli ktoś wejdzie w ten temat w poszukiwaniu niespoilerowych opinii, może się ostro wkurwić :)

Odpowiedz
#19
@Mierzwiak

Okej, wszystko rozumiem, ale
Im dłużej o tym myślę, tym większe moje rozczarowanie.

Odpowiedz
#20
(27-07-2012, 14:34)Bucho napisał(a): Nie zamierzam isc na krucjate pod tytulem "Bane lepszy, Joker popierdolka", zwyczajnie wole Bane'a. Joker sie bawil z Brucem, a Bane sie nie bawi z nikim i dlatego dla mnie wybor jest prosty - uiwierz mi, nie ma sensu z tym dyskutowac.
Ja w pełni rozumiem, że komuś podejście Bane'a może się bardziej podobać(sam jestem zakochany w tej postaci) i nie mam najmniejszego zamiaru z tym dyskutować. Chodziło mi bardziej o sugerowaną przez Ciebie miałkość Jokera. Jak sam napisałeś, "Joker sie bawil z Brucem, a Bane sie nie bawi z nikim i dlatego dla mnie wybor jest prosty". Jedno podejście może się bardziej podobać od drugiego, ale to pierwsze w żaden sposób nie jest "lżejsze" czy bardziej "pipowate" od drugiego.


(27-07-2012, 15:02)Mierzwiak napisał(a): No właśnie, to ich pierwsze starcie - niebywałe, że walka o której i tak wiadomo jak się skończy, może dostarczać takich emocji i być tak dramatyczna.

To był chyba jeden najlepszych filmowych pojedynków jakie widziałem od dobrych paru lat. Surowy w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Żadnej krzykliwej, hollywoodziej choreografii, tylko dwóch zamaskowanych zakapiorów, okładających się brutalnie pięściami. Bale od początku przywołuje swoją charakterystyczną furię która szybko przeradza się w agresję wywołaną bezsilnością, gdy Batman warcząc jak zwierze zapędzone w róg, desperacko stara się wykrzesać z siebie ostatnie pokłady energii. Całość nakręcona z wyczuciem, bez żadnej muzyki. Słychać basy uderzających pięści, krzyki agresji, grzmienie spływającej w tle kanalizacji miejskiej i odgłosy zardzewiałych łańcuchów zwisających z sufitu. Catwoman i ludzie Bane'a przyglądają się w cichej rezerwie. Moc.


Cytat:Przyznaję się bez bicia, że dwukrotnie miałem mokre oczy - w trakcie rozmowy Alfreda i Wayne'a o liście Rachel i w ostatniej mówionej scenie Alfreda.

Mnie zamgliło gały w dokładnie tych samych momentach. Alfred w wykonaniu Caine'a to najlepsza interpretacja tej postaci w historii Bat uniwersum, niezależnie od medium. W TKDR Alfred błyszczy, a jego relacja z Brucem nie była tak silna w żadnej filmowej czy komiksowej bat-opowieści.


It's not exactly a normal world, is it?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Dark Knight Rises (2012) Arahan 1,931 247,016 15-01-2018, 12:05
Ostatni post: patyczak
  Batman (temat ogólny) Mental 962 112,412 06-01-2018, 22:36
Ostatni post: OGPUEE
  The Amazing Spider-Man (2012) koronex1989 955 115,372 28-11-2017, 23:05
Ostatni post: Gieferg
  300 (temat ogólny) desjudi 470 75,046 15-10-2017, 14:52
Ostatni post: SonnyCrockett
  The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy] military 961 89,070 12-10-2017, 22:02
Ostatni post: Cator
  Blade (temat ogólny) Juby 31 5,169 02-10-2017, 09:00
Ostatni post: Mierzwiak
  Hellboy (temat ogólny) Danus 95 13,090 14-09-2017, 16:21
Ostatni post: Lawrence
  Judge Dredd (temat ogólny) military 1,133 137,436 07-08-2017, 23:44
Ostatni post: Albertino
  Fantastic Four (temat ogólny) Anonymous 449 67,466 21-07-2017, 10:46
Ostatni post: Pelivaron
  Sin City (temat ogólny) Tyler Durden 329 47,242 14-03-2017, 20:50
Ostatni post: Phil



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości