Odpowiedz 
The Long Goodbye, 1973
27-11-2011, 10:01 PM
27-11-2011 10:01 PM
The Long Goodbye, 1973
Krótko: Altman przenosi prozę Chandlera do lat 70. I robi to tak umiejętnie że dostajemy jeden z lepszych filmów w jego karierze. Marlowe w wykonaniu Goulda to jedna z lepszych kreacji w historii kina i chyba moja ulubiona postać ever. Film posłużył za podwaliny pod Big Lebowskiego Coenów a główny bohater to praktycznie Spike z Cowboya Bebopa. No i do tego chyba pierwsza, absolutnie marginalna, rola Arniego. : )

[Obrazek: a+Robert+Altman+The+Long+Goodbye+Elliott...283%29.jpg]

Wybaczcie lakoniczny opis, ale mam lekki weekendowy niedowład umysłowy. Topik zakładam bo TLG jest filmem straszliwie zapomnianym, a absolutnie na to nie zasługuje.


Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-02-2012, 04:14 PM
05-02-2012 04:14 PM
RE: The Long Goodbye, 1973
Wynudziłem się :) Elliott Gould był fantastyczny, ale to wszystko. Brak jakiejś ciekawej intrygi, emocji też niewiele. Cały film opiera się tylko na tym, że Marlowe snuje się z jednego miejsca w drugie wyglądając jak wymięta ściera. Było kilka fajnych momentów (końcówka), ale ogólnie jednak jestem rozczarowany.

...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości