The Punisher (2004)
#1
Amerykańskie filmy rozrywkowe dzielą się na trzy kategorie:

1. filmy głupie
2. filmy średniogłupie
3. filmy niegłupie

Pomiędzy filmami głupimi i średniogłupimi istnieje sporo terenu do zagospodarowania. Na tym terenie umieściłbym właśnie The Punishera z 2004 roku. Od głupot wagi półciężkiej aż roi się w tym filmie. Wymienię dwie głupoty, które nie powinny się znaleźć w dobrym filmie rozrywkowym. Głupota pierwsza jest do tego stopnia irytująca, że po jej zobaczeniu chciałem zwyczajnie zakończyć seans, ale brat powiedział, żebym dał filmowi szansę, więc szansę filmowi dałem. Ta głupota ma miejsce na plaży, na pomoście, a dokładniej - na pewnej konkretnej części tego pomostu tuż po tym, jak główny bohater stracił w pseudokrwawej rzezi całą swoją rodzinę, łącznie z dziadkiem i bacią. W ogóle to film jest bezkrwawy i jakby kręcony z myślą o młodszej widowni. Ale wracając do przerwanego wątku: otóż widzimy naszego bohatera na kolanach, przed nim stoi ziomek z pistoletem i zamiast celować mu w łeb, strzela Panisherowi w pierś, a potem wraz z innymi ziomkami oblewają pomost benzyną i całość podpalają z nadzieją, że nasz bohater spłonie, a nasz bohater wcale nie płonie, gdyż podmuch ekspolozji zrzuca go z pomostu prosto do wody. No myślałem, że padnę ze śmiechu.

Głupota druga: nasz bohater Panisher trafia do jakiejś zapuszczonej rudery, w której mieszka skretyniały grubas, popaprany bezzębny chudzielec i blondyna z biustem. Reżyser wyraźnie chce nam przez to powiedzieć, ze jeśli szukamy dziewczyny, to najlepiej spenetrować pierwszą napotkaną kamienicę przeznaczoną do rozbiórki - tam z pewnością znajdziemy ładną laskę, która chętnie zrobi nam obiad i coś jeszcze na deser (w filmie jest mowa o lodach).

A tak poza tym to nie ma się czego czepiać: jaki jest film, każdy widzi. Akcja mizerna, kilka srzelanek na trupiobladym poziomie, pretekstowa fabuła, głupkowate dialogi, Travolta w roli mafjoza i tak dalej. Słowem, kolejna ekranizacja komiksu dla ludzi wymagających inaczej.

Stanowczo odradzam, choć - jak powiedziałem na wstępie - nie jest to produkcja dotykająca dna :)

I jeszcze ciekawostka na koniec: w Punisherze gra Roy Sznajder. Tak, dobrze słyszeliście - Roy Sznajder. Ten sam gostek, co w latach 70 grywał w arcydziełach pokroju Jaws albo Maratończyka, a teraz musi nurkować w takiej kupie niewiadomoczego.

Przeniesiono z Filmów Zagranicznych. MOD.

Odpowiedz
#2
Film miał być bardzo brutalny i wulgarny, miał zerwać z trendem panującym w USA na łagodzenie wszystkiego. Wyszło dosyć niemrawo. Troche krwi, pare ciekawych sposobów 'zejścia', kilka faków i całujące sie pedały jednak to za mało. Film mimo wszystko sprawia wrażenie 'doroslego' filmu robionego dla dzieci. Ot przeklniemy pare razy niech nastolatki poczuja sie starsi.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#3
Niestety wielka kupa :( A szkoda, bo lubię komiks do którego nijak ma się film.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#4
Podpisuje sie pod tym, co powiedzial Mental. Co jednak ciekawe, najnowsza wersja Punishera zdolala zgromadzic calkiem spore grono fanow, ktore swa sympatie do tego filmu argumentuje tym, ze tytul ow wyroznia sie od przeladowanych efektami specjalnymi ekranizacji komiksow prostym, klasyczno-sensacyjnym stylem. Ja jednak pytam: co z tego, ze sie wyroznia, skoro i tak jest gniotem?


BTW - to film na podstawie KOMIKSU... ;)

Odpowiedz
#5
A ja film uważam za bardzo udany. Poza czepianiem się konwencji (post Mentala) żadnych argumentów przeciw temu filmowi nie podaliście...

Jest gniotem bo ponieważ?
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."

Odpowiedz
#6
Ponieważ jest głupi, a film rozrywkowy nie powinien być głupi. W dodatku pozbawiony jest zuepłnie fajnych strzelanin, a to już ubytek niewybaczalny.

Odpowiedz
#7
Akaki napisał(a):Jest gniotem bo ponieważ?

1. Nie trzyma się pierwowzoru
2. Punisher jest mroczny niczym teletubiś
3. Za mało klnięcia
4. Za mało krwi
5. Kiepskie strzelaniny
6. Wogóle jest bezpłuciowy ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#8
Przyznam, że ściągnąłem... tzn. wyypożyczyłem sobie Punishera po przeczytaniu recenzji Duxa na stronie KMF-u. Gość ma w dosje napisane, że lubi dobrą akcję, więc pomyślałem sobie, że skoro Dux poleca, to znaczy, że film jest przynajmniej dobry. Film okazał się padaczkowy, ale to już jakby inna kwestia.

Odpowiedz
#9
No tak, przecież Punisher powinien być adoptowanym dzieckiem Lobo/Spawna i kosić dżunglę - co tam dżunglę, miasto! - swoim minigunem na pociski z mikrogłowicami wodorowymi, paląc cygaro i rzucając plugawe one-linery.

Punisher jest w tym filmie człowiekiem, nie jakimś herosem. Film jest realistyczny. W porządku, ktoś może powiedzieć że wolałby atmosferę rodem z Kruka, ale czy takie dywagacje mają sens?
Jedyna rzecz która nie przypadła mi do gustu to czacha z płonących samochodów. Przekombinowane.
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."

Odpowiedz
#10
Akaki napisał(a):Film jest realistyczny.

Mi nie wydaje się żeby był realistyczny, ale to moje zdanie.

Punisher komiskowy to mroczny sadysta z tą różnicą, że stoi po drugiej stronie. Punisher filmowy jest płaski, nudny i pozbawiony charyzmy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#11
To co wygląda dobrze w komiksie, na ekranie może okazać się przerysowane...
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."

Odpowiedz
#12
Azgaroth napisał(a):[Punisher komiskowy to mroczny sadysta z tą różnicą, że stoi po drugiej stronie. Punisher filmowy jest płaski, nudny i pozbawiony charyzmy.

Tylko czy tak na prawdę to w filmie mamy Punishera? Bo z tego co pamiętam to nie pada tam takie określenie. W filmie przez cały czas mamy Franka Castle, który chce ukarać ludzi odpowiedzialnych za śmierć jego rodziny.

Mrocznego sadyste, powinniśmy zobaczyć w sequelu.
Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Odpowiedz
#13
Komiks jest beznadziejny, ma dialogi skopane jak centrum Katowic, fabułę na poziomie zapatrzonego w sensacyjne kreskówki trzylatka, a rozmaite wtręty np. z Kapitanem Ameryką psują cały jego wysiłek pozowania na realistyczne dzieło.

Filmowy Punisher jest dobry, po prostu dobry.

Odpowiedz
#14
Q napisał(a):Tylko czy tak na prawdę to w filmie mamy Punishera? Bo z tego co pamiętam to nie pada tam takie określenie. W filmie przez cały czas mamy Franka Castle, który chce ukarać ludzi odpowiedzialnych za śmierć jego rodziny.

Mrocznego sadyste, powinniśmy zobaczyć w sequelu.

Tym gorzej dla filmu, który nie potrafi dobrze pokazać momentu przeistaczania się człowieka w bezdusznego egzekutora.

Już się boję sequela :wink:

A komiks jest fajny, krwawy i ma dużo strzelanin, a najfajniejsza jest w komiksie spaczona psychika Punishera, której w filmie w żaden sposób nie pokazano ;) Polecam Punisher Born o wyczynach Franka w Wietnamie 8)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#15
Azgaroth napisał(a):Tym gorzej dla filmu, który nie potrafi dobrze pokazać momentu przeistaczania się człowieka w bezdusznego egzekutora.
- Zabiłeś mi syna.
BUM!
- Obydwu.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#16
Dla mnie Punisher A.D. 2004 jest fajnym filmem rozrywkowym. Oczywiście posiada parę głupot, ale możnaby wymienić dużo "większe" filmy, które posiadają podobne głupoty. A po marnym Spider-Manie i paru innych "perełkach" miło jest popatrzeć sobie na normalnego człowieka, działającego według normalnych metod, a nie jakieś DareDevile itp. Ogólnie film jest całkiem przyjemny i nadaje się do oglądania z kolegami w piątek po południu.

Odpowiedz
#17
Cytat:ze tytul ow wyroznia sie od przeladowanych efektami specjalnymi ekranizacji komiksow prostym, klasyczno-sensacyjnym stylem

indeed 8)

Ja powiem tak - nie jest wcale taki zły jak na dzisiejsze normy.
Dobra, motyw z strzałem w klatę/wybuchem itd był mocno naciągany, motyw z płonącą czachą był po prostu głupi, ale film dało się obejrzeć bez specjalnego niesmaku.
Cytat:1. Nie trzyma się pierwowzoru
jakiego konkretnie?
Cytat:3. Za mało klnięcia
tego mi do szczęścia nie trzeba
Cytat:Bo z tego co pamiętam to nie pada tam takie określenie.
pada, na samym końcu :P

Odpowiedz
#18
Punisher złym filmem nie jest, ale nie podobał mi się, bo był zupełnie pozbawiony emocji. Zabili mu rodzinę - who cares? Nie zrobiło to na mnie wrażenia, bo i nie było żadnej dramaturgii. Frank przez cały film mści się - who cares? Przecież nie mam żadnych powodów żeby mu kibicować. I tak dalej...

Odpowiedz
#19
A kto grał w gre wydaną, jak to zwykle bywa (w amerykańskim marketingowym stylu) równolegle do filmu ??? O filmie juz powiedziano dość dużo, więc trudno wymyslić coś nowego i odkrywczego. Ja powiem tak, trudno z komiksu zrobić wartościowy film dla wymagających odbiorców. Jak dla mnie to nie jest on tragedią, ale nie jest też rodzynkiem. Taki średniak, przeciętniak, Fajnie jednak film skonfrontować z grą, mi się podobało takie połączenie...
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''

Odpowiedz
#20
Ja gralem w Punishera jeszcze na automatach , eh ile poszlo na to naszych cennych zlotowek , teraz mam cala plytke gier z automatow , :wink: i sie nie musze martwic o kasiorke :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Punisher: War Zone (2008) [wątek spoilerowy] Crov 143 18,031 26-09-2014, 07:58
Ostatni post: Crash
  Punisher: War Zone (2008) Crov 92 8,936 25-08-2008, 14:44
Ostatni post: Deckard



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości