Three Billboards Outside Ebbing, Missouri (2017) reż. Martin McDonagh
#21
(31-12-2017, 18:35)Kuba napisał(a): "True Detectiv"

thank god for ""
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#22
Nie wiem czy to kwestia zbyt wysokich oczekiwan, ale wyszedlem z Trzech Billboardow mocno rozczarowany.

Po pierwsze - zwiastun zdradza troche za duzo i prosta historia opowiedziana w filmie robi sie troche zbyt prosta i po obejrzeniu zwiastunu 2,3 razy tak naprawde mamy prawie wszystkie karty odkryte. Tak naprawde film ma jeden prawdziwy zwrot akcji i jest to jedna z jego najlepszych sekwencji. Film jest zagrany bardzo dobrze, ale rola Rockwella to zwykle komediowe popisy do ktorych przyzwyczail nas juz jakis czas temu. Ani to nie jest szczegolnie ciekawa postac, ani zabawna. No wlasnie, humor - na to zwracal uwage juz PropJoe, ale on nie lubi McDonagha to pomyslalem ze przesadza :) No nie przesadzal - przecietny humor opierajacy sie glownie na tym jacy to wszyscy sa zacofani i zbyt glupi by to zauwazyc. No smieszne, ale wlasnie przywolana przez PropJoe scena z dyskusja o nigger torture/person of color torture wypada troche prostacko i jej potencjal nie jest w ogole wykorzystana i opiera sie na robieniu z Rockwella debila. Jak wiekszosc zreszta scen komediowych w tym filmie. Nie wiem czy to kwestia tego, ze widzialem mnostwo filmow/seriali, ktore zacofanie, rasizm i inne paskudne sprawy wysmiewaly ze znacznie wiekszym polotem, ale troche rozczarowal mnie poziom zartow. Dobra atmosfera w kinie jednak mi sie udzielila - Pod Baranami, przedpremiera, wiekszosc widzow wybuchala ze smiechu co jakis czas. 

Tak jak In Bruges to mistrzostwo wrecz w mieszaniu gatunkow i atmosfery, tak pod tym wzgledem Trzy Billboardy naprawde mocno slabuja. Ba, jest w tym filmie nawet scena w ktorej bylem lekko zazenowany szybkoscia przeskoku z dramatycznej, powaznej atmosfery do gagu, ktory mial za zadanie rozluznic atmosfere. Dotyczy to watku przemocy domowej, ktory w filmie jest potraktowany naprawde po macoszemu. 
Zaskoczyl mnie Harrelson dojrzaloscia swojej kreacji. Byl naprawde bardzo dobry i ma kilka swietnych scen. Hedges jest tez bardzo w porzadku jako syn glownej bohaterki, Dinklage bawi (a to McDonagh, zmienil karla na bardziej znanego :) ) a John Hawkes jak zwykle z malego materialu wyciaga naprawde duzo. Zarty zwiazane z ta postacia uwazam za najlepsze w filmie i jednoczesnie najbardziej nieodpowiednie. Dlaczego? Ukryje w spoilerze (aczkolwiek nie powinien on zepsuc nikomu seansu, nic istotnego nie jest zdradzone).


Niestety, film nie ma nic nowego do powiedzenia w praktycznie zadnym temacie ktory porusza - malomiasteczko mentalnosc, psychika matki po stracie dziecka czy tez naduzycia ze strony wladz. Wszystko to w filmie sie znajduje, ale brakuje rozwiniecia ktoregokolwiek z watkow i dania mu wiecej niz po 2-3 zabawne sceny. Nic bym w tym nie bylo zlego, gdyby reszta filmu porywala, zaskakiwala czy tez zwyczajnie mocniej emocjonowala. Wspolczujemy bohaterom, rozumiemy ich, ale IMO to nie sa ani postacie ani kreacje ktore rozwalaja ekran. 

Jesli chodzi o scenariusz, atmosfere i napiecie to wszystko jest na swoim miejscu i mozna sie dac filmowi porwac - bez watpienia. Nie wystawilbym mu jednak wiecej niz 7/10. Ba, nawet z seansu glupich 7 Psychopatow wyszedlem odrobine bardziej zadowolony. Tamten film przynajmniej nie kreowal sie na opowiesc o czymkolwiek. Za malo w Three Billboards szczerych, prawdziwych emocji zeby sie sprawa i postaciami autentycznie przejac. Jesli chodzi o humor i komediowy aspekt, troche brakuje filmowi docisniecia pedala gazu i takiego szalenstwa. Co przez to? Wychodzi produkt przeznaczony praktycznie dla nikogo i jestem zaskoczony az tak pozytywnym odbiorem tego filmu. 
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#23
Ufff... nie zwariowałem. Zgadzam się w 100%, poza porównaniem z Psychopatami. A to ze spoilera to chyba przykład tego genialnego łączenia komedii z dramatem.:P Nie wiem, czy to nie był dla mnie najbardziej rozczarowujący element filmu. A może nie tyle rozczarowujący, bo oczekiwań nie miałem praktycznie żadnych, więc po prostu nie rozumiem zachwytów nad żonglerką emocjami i gatunkami i robieniu z tego filmu czegoś więcej niż czarnej komedii.

Odpowiedz
#24
Dobry film, miejscami bardzo, miejscami mniej. Nie żałuję seansu, tym bardziej, że w fajnym kinie z fajną atmosferą. Ale jest to kolejny przez krytyków wychwalany film z 2017 ,który mi się tylko podoba, ale nie zachwyca. Czyżbym stał się zgorzkniały i cyniczny na starość? :/

Film kreacjami aktorskimi stoi i te są bardzo dobre. Sam Rockwell na początku wydawał mi się trochę przerysowany, ale bardzo podobało mi się jaką drogę obrała potem jego postać.
W ogóle ten miks humoru i tragedii jest dość specyficzny. I miejscami nie wiedziałem, czy przeskoki z dramatu do komedii nie były zbyt gwałtowne.

Ukazanie prowincji bardzo ciekawe, choć miejscami na granicy karykatury. Tak jak i niektóre postacie, szczególnie młoda laska z ZOO.

Muzyka Burwella oszczędna, ale dobra, szczególnie główny motyw, który spokojnie mógłby zagrać Mental na gitarze siedząc na werandzie swego rancza.

Zakończenie bardzo ludzkie, co niektórzy mogą wziąć za plus, ale też domyślam się, że niektórzy mogą czuć pewien niedosyt.

Podsumowując, dobra tragikomedia, choc miejscami dziwnie wywarzona. Dobrzy aktorzy, jest klimat, ale In Brugge i Calvary zdecydowanie lepsze.
7,5/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#25
Calvary to film brata McDonagha. Też podobał mi się bardziej :)
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#26
Ups, mój błąd. Ale przynajmniej zgodni jesteśmy, że Calvary to naprawdę dobry film. :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#27
Mam nadzieje, że chociaż McDonagh mnie w tym roku nie rozczaruje :/ To już by była lekka przesada.

Odpowiedz
#28
A muszę dodać małe krytyczne P.S. o Którym zapomniałem, a podczas seansu trochę mnie wybiło z nastroju. I wiem, że to forumowe czepialstwo, ale CGI-jeleń wyglądał słabo. W Królowej z Helen Mirren jest w sumie podobna scen, ale tam czułem obecność zwierzęcia, tutaj nie. Ale to taki czepialski minusik.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#29
Pisałem długą reckę, ale przeglądarka się wyłączyła :/

Jestem...zachwycony. McDonagh doszlifował scenariusz jak nigdy, pod tym względem nie ma tu żadnej fałszywej nuty. Jest zabawnie, ale i straszliwie przygnębiająco. Sporo scen mocno rusza. Dialogi to jest kosmos, od czasów "Birdmana" chyba najlepsze jeśli chodzi o oscarowych graczy. Idealnie wyważono komedie i dramat. Postacie są niczym w "In Bruges"- każdy niejednoznaczny, wielowymiarowy, skomplikowany i cholernie ludzki. Nie ma tu też niepotrzebnego bohatera czy postaci o której nie mógłbym czegoś powiedzieć, każdy ma swoją rolę, charakter, motywacje, miejsce w hierarchii miasteczka. Aktorsko jest wybitnie. Rockwell, McDormand rozwalają system, są wyśmienicie w każdej scenie. Rockwell zagrał obok Oldmana i Serkisa najlepiej ze wszystkich aktorów w tym roku (z filmów jakie widziałem). Najbardziej zaskoczył i poruszył mnie wątek Harrelsona i dobrze radzę abyście sobie NICZEGO z niego nie spoilerowali bo mnie bardzo zaskoczył i jednocześnie mocno poruszył.
Śmiałem się, "płakałem" i dałem się wciągnąć w fantastyczną historię pełną świetnych aktorów (cały drugi plan też jest bardzo solidny ze scenami gdzie ci mniej istotni aktorzy kradną całe sceny). Czuć tu jeszcze Coenów i Tarantino (ale zdecydowanie mniej), ale widać, że Martin ma kilka tematów i zabiegów którymi lubi się posługiwać i wypracował sobie już swój własny styl.

Jeśli chodzi o realizacyjną część filmu - tutaj wszystko usuwa się w cień na rzecz historii i aktorów. Burwell odwalił dobrą robotę, muzyka świetnie pasuje w samym filmie (zwłaszcza piosenki) i buduje sceny, ale po wyjściu z kina kompletnie wypada z głowy. Mimo to, najważniejszy cel spełniony. Operatorsko jest bardzo dobrze, bez szału, do poziomu "In Bruges" zarówno pod względem budowania klimatu, kreowania świata jak i właśnie zdjęć jest straszliwie daleko, ale to nadal bardzo dobrze odwalona robota. Gdyby Martin do takiego scenariusza dorzucił realizację na poziomie "In Bruges" byłaby maksymalna ocena i chyba jeden z filmów dekady :P
Za kamerą sobie jednak i tak rewelacyjnie radzi znakomicie prowadząc aktorów i kreując kilka fajnych scen.


Może kiedyś więcej i bardziej składnie, o normalniejszej godzinie, na razie mój faworyt do 4 Oscarów :P Na każdy kolejny film McDonagha czekam (o ile nie stwierdzi, że chce zrobić kolejnych Psychopatów) bo gość tym filmem udowodnił, że jest jednym z najlepszych obecnych scenarzystów Hollywood.


9/10




PS. Obecność "The Shape of Water" w kategorii scenariusz oryginalny to jakiś żart, patrząc po "Get Out" i "Three Billboards Outside Ebbing, Missouri".

Odpowiedz
#30
Dołączam do frakcji narzekaczy, PropJoe i Snuffer właściwie opisali i moje odczucia. Daje 6/10, bo to jest dobry film, ale z masą problemów o których wspomnieli powyżsi. Dorzucę tylko garść przemyśleń.
Lubię Rockwella, ale kurde nie chciałbym aby dostał za tę rolę oscara, niech dostanie za coś innego, bo ja tej postaci po prostu nie kupuję, jest przerysowana, a jej przemiana niezbyt wiarygodna i ugruntowana. Ogólnie patrząc na niego widziałem raczej personifikację zbioru cech potrzebnych reżyserowi w spięciu fabuły do kupy niż realnego człowieka z historią stojącą za nim. Woody dostał nominacje za bycie starym, dobrym Woodym, żadne zaskoczenie. McDormand - mam z nią problem, bo z jednej strony rola rzeczywiście bardzo dobra, nominacja należała się na pewno, ale chciałbym aby statuetkę zdobywały bardziej złożone, zniuansowne role, bohaterowie którzy przechodzą jakąś przemianę, po których widać wahania, tacy których nie da się opisać jednym zdaniem, a właśnie taka dla mnie jest Mildred w wykonaniu McDormand - rozgoryczona i wkurwiona, ciągle przeklinająca matka zabitej córki. Nie widzę w tej postaci niczego intrygującego, żadnych wątpliwości, ona jedzie na pełnej kurwie od początku do końca, a ty widzu tylko ją podziwiaj i dopinguj. Sorry ale to nie dla mnie.

Odpowiedz
#31
To ja dołączam do grona cholernie zadowolonych i jednocześnie jest to pierwszy i jak się domyślam ostatni (patrząc na nominowane tytuły których jeszcze nie widziałem) tytuł który zasługuje nie tylko by być nominowanym, ale i nagrodzonym Oscarem.

Lubię gdy oglądając film nie mam zielonego pojęcia co się za chwilę wydarzy, a gdy wydaje mi się że wiem, scenariusz totalnie mija się z moimi oczekiwaniami.

Znakomite kino. 9/10

Odpowiedz
#32
Ja też dołączam się do osób zachwyconych. 9/10 po pierwszym obejrzeniu. Szkoda tylko, że


Odpowiedz
#33
Możecie mi wytłumaczyć co właściwie nie podobało się Mildred w pracy policji i co innego mieli zrobić w sprawie jej córki? Jest o tym dialog z Woodym gdzie podaje tylko absurdalne pomysły sprowadzające się do tego żeby sprawdzić wszystkich facetów w kraju. W różnych recenzjach zachowanie pani Hayes opisywane jest jako walka ze zobojętnieniem, lekceważeniem i kurde prawie że ze spiskiem białych facetów którzy nie chcą ścigać gwałcicieli, a tutaj niczego takiego nie ma oprócz tego że parę razy pokazali Dixona z nogami na biurku.
Próbuję zrozumieć te zachwyty a trochę mi ciężko gdy nie rozumiem wyjściowego problemu. To znaczy rozumiem że Mildred może być wkurzona i żądać efektu bez względu na okoliczności, ale chyba nie o to powinno chodzić, nie?

Odpowiedz
#34
Nie ma, bo w recenzjach widzą to co chcą widzieć i co zapewni klikalność. Poza tym wielu ma już tak sprane mózgi fanatyzmem, że potrafi pisać tylko według schematu. Dla mnie sceny z radami od Mildred są po prostu wyrazem jej ślepego gniewu i nienawiści do samej siebie. Obwinia się przecież za kłótnię z córką przez którą opuściła ona mieszkanie feralnego wieczoru. Z podobnymi problemami musi zmierzyć się Dixon, 50-latek który dopiero od kilku lat jest policjantem, nie założył rodziny i mieszka z matką, więc w oczach społeczności uchodzi za nieudacznika, w czym na pewno nie pomagają jego brutalne ekscesy. Oboje wyładowują swoją frustrację i poczucie winy na otoczeniu.

Nie wiem co sądzić o scenie w łazience z Ivankiem, czy ona była wyrazem ukrytego homoseksualizmu postaci Rockwella? Czy pogłębia frustrację i nienawiść do swojego "odchylenia od normy"? Czy właśnie kolega z pracy jest tą tajemniczą dziewczyną o której w jednej ze scen wspomina matka Dixona?

Odpowiedz
#35
Tak jak pisze Szaman - Mildred musi czymś wypełnić pustkę, uśmierzyć gniew i wyrzuty sumienia. Nie złapie mordercy, ale musi COŚ zrobić, nieważne jakby bezsensowne było. Działanie pozwala nie myśleć. Stawia więc billboardy i walczy z policją, byleby uciec od świadomości straty córki.

A co do spoilera Mentala:

Odpowiedz
#36
simek napisał(a):W różnych recenzjach zachowanie pani Hayes opisywane jest jako walka ze zobojętnieniem, lekceważeniem i kurde prawie że ze spiskiem białych facetów którzy nie chcą ścigać gwałcicieli,

Ale debilizm. Takich recenzentów powinno zrzucać się z helikopterów :)

Hayes obwinia się o śmierć córki i chce czymś wypełnić próżnię po jej stracie, więc walczy z policją. Ogromna większość gwałtów w USA nigdy nie kończy się schwytaniem/skazaniem sprawcy. To samo dotyczy Szwecji i wielu innych krajów świata. W roku 2016 odnotowano też najniższy w udokumentowanej historii USA wskaźnik rozwiązywalności zabójstw (59%). Córka Mildred została napadnięta i zamordowana przez nieznajomego - takie sprawy są niezwykle trudne do wykrycia i zamknięcia zawsze i wszędzie.

patyczak napisał(a):A co do spoilera Mentala:


Odpowiedz
#37

Odpowiedz
#38
@Szaman

So what you're saying is że nie będzie drugiej części, w której Mildred przekształca się w kobiecą wersję Punishera? ;)

Odpowiedz
#39
@Szaman

Wydaje mi się, że trochę dziwnie interpretujesz rolę tego gościa w barze.
zombie001, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
"MAD MAX: FURY ROAD" - MotY 2015
"SŁUŻĄCA" - MotY 2016
"GHOST STORY" - MotY 2017 

Odpowiedz
#40
(04-02-2018, 02:08)Mierzwiak napisał(a): To ja dołączam do grona cholernie zadowolonych i jednocześnie jest to pierwszy i jak się domyślam ostatni (patrząc na nominowane tytuły których jeszcze nie widziałem) tytuł który zasługuje nie tylko by być nominowanym, ale i nagrodzonym Oscarem.

Lubię gdy oglądając film nie mam zielonego pojęcia co się za chwilę wydarzy, a gdy wydaje mi się że wiem, scenariusz totalnie mija się z moimi oczekiwaniami.

Znakomite kino. 9/10

W zasadzie identyczne odczucia. Kapitalne kino z fantastycznymi kreacjami aktorskimi.
Cholernie lubię Rockwela, a tutaj moim zdaniem odgrywa jedną z najlepszych jego ról w karierze.
Do tego reszta na czele z Mcdormand i Harrelsonem to istne perełki. Znakomicie się oglądało interakcje między postaciami. Kino które zapada w pamięć.

9/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 32 2,921 23-09-2018, 11:59
Ostatni post: PropJoe
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 76 7,217 15-09-2018, 12:47
Ostatni post: Mierzwiak
  Call Me by Your Name (2017) reż. Luca Guadagnino Kuba 23 2,166 09-09-2018, 19:42
Ostatni post: Kryst_007
  The Irishman (2018) reż. Martin Scorsese Kuba 236 18,006 05-09-2018, 01:25
Ostatni post: Mierzwiak
  Life (2017, reż Daniel Espinosa) Pelivaron 55 7,036 29-07-2018, 23:21
Ostatni post: shamar
  The Foreigner (reż. Martin Campbell) Mental 57 5,849 18-07-2018, 12:47
Ostatni post: yacajackowski
  mother! (2017) reż. Darren Aronofsky Szaman 281 23,292 13-07-2018, 13:15
Ostatni post: srebrnik
  Rampage (2017) Gieferg 46 3,938 10-07-2018, 22:49
Ostatni post: harlequinade
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 40 4,469 28-06-2018, 13:12
Ostatni post: shamar
  Baby Driver (2017) reż. Edgar Wright Gambit 76 9,507 27-05-2018, 16:02
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości