Three Billboards Outside Ebbing, Missouri (2017) reż. Martin McDonagh
#41
(04-02-2018, 19:12)zombie001 napisał(a): @Szaman

Wydaje mi się, że trochę dziwnie interpretujesz rolę tego gościa w barze.

A może po prostu:

Odpowiedz
#42
Ale po co miałoby tuszować takie coś :)?

zombie001, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
"MAD MAX: FURY ROAD" - MotY 2015
"SŁUŻĄCA" - MotY 2016
"GHOST STORY" - MotY 2017 

Odpowiedz
#43
W sumie racja z tym tuszowaniem.

Odpowiedz
#44
(04-02-2018, 19:36)zombie001 napisał(a): Ale po co miałoby tuszować takie coś :)?


Teraz znowu się zastanawiam, czy w takim razie scenę w sklepie nie dodać, do tych elementów, które mi się mniej w tym filmie podobały? Gdyż rzeczywiście jak zombie napisał

.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"... w TFA zbudowano las. j***** las!"
Arahan





Odpowiedz
#45
Dobry film i tyle. No, niech będzie - bardzo dobry. Nic więcej.

"In Bruges" było fantastyczne bo było... wyjątkowe. Miało unikalny klimat, przemieszanie czarnego humoru i groteski z poważnym dramatem, które współgrało na każde płaszczyźnie.

"Trzy billboardy" są... takim nie do końca wiadomo czym. Słyszałem tyle na temat humoru, a uśmiechnąłem się tylko raz (zaśmiałem zero). Jest pełno wątków które wydają się być zbędne, pełno postaci które... no nie wiem, mają tworzyć jakąś groteskę - tylko nie wiadomo po co. W "Brugii" ta groteska była spójnym elementem świata, tutaj... jest bo jest. Bo reżyser ją lubi?

No ale ok - humoru nie ma, jak wypada reszta? Zdjęcia, montaż i muzyka w oczywisty sposób nie sięga do pięt do "Brugii". Aktorsko jest super - Frances McDormand ma bardzo dobrą rolę, acz zdecydowanie nie na poziom Oscarów. Muszę się tu zgodzić z pewnym komentarzem z tego tematu: ta postać nie ewoluuje. Stoi jakby w miejscu. Nie do końca ją przyjmuję. Warsztatowo czapki z głów, charyzmy też nie ujmuję, ale... czegoś tej postaci zabrakło, do tych największych wyróżnień. Świetny był Rockwell (co u niego jest zresztą standardem - aktor fanatyk i/albo talent najczystszej wody), tylko jego character arc... no niewątpliwie fajny, został nie do końca wykorzystany. Tak jakby ktoś niepotrzebnie urwał nagle wątek. Jeśli było to zamierzone to winę zrzucam na reżysera - kwestia "zbrodni bez kary" i "pogodzenia się z tragedią" jest za słabo zaakcentowana, przez co i film, i pewne postacie pozostają bez puenty. Muszę wreszcie pochwalić Woody'ego Harrelsona, bo nawet jak mieści się w swoim stałym repertuarze, to tym razem był naprawdę ujmujący i miał parę zapadających w pamięci momentów.

Poza tym scenariusz trochę wadliwy, nie do końca spójny, brak tego wyczucia, jakie miała "Brugia". Jest sporo mocnych momentów i ciekawych dylematów moralnych, ogląda się to przyjemnie i nawet raz mocno się wzruszyłem (i tu niespodzianka: z tych wszystkich aktorów przyczyną był akurat Harrelson).
Fajne, naprawdę dobre kino, z niewykorzystanym potencjałem na coś dużo więcej. I zabrakło odrobinę wyczucia i pazura po stronie reżyserii.
8-/10 (naciągane, tak tuż na granicy 7+)
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#46
Tylko czy Mildred aby musi ewoluować? Ona sama tego nie chce, nie chce iść naprzód mimo, że doskonale wie, że musi. Szuka kozła ofiarnego, szuka celu jednocześnie wiedząc, że nie postępuje właściwie.
Większosc postaci w dobrych dramatach przechodzi jakąś drogę przez film co na końcu pozwala im zacząć nowy etap w życiu. Ale czy to zawsze dobrze? Lee z "Manchester by the Sea" mimo pewnych zmian na dobrą sprawę w finale zostaje w tym samym miejscu w jakim był w trakcie filmu. Możemy tylko gdybać czy się otrząśnie. Tu mniej więcej podobnie, Mildred cały film tkwi uparcie w swoim szaleństwie i nie wiemy czy z niego wyjdzie, zostawi tą tragedie za sobą i przejdzie tą "przemianę".

Odpowiedz
#47
Oczywiście że się nie otrząśnie, przynajmniej nie dopóki mordercy jej córki nie zostaną złapani. Kto potrafiłby się otrząsnąć w takiej sytuacji? Kto potrafiłby iść do przodu i żyć ze świadomością że sprawa pozosyaje otwarta?

Odpowiedz
#48
Przed seansem też mi się zdawało, że to absurdalny zarzut, bo postać nie musi się z definicji zmieniać w filmie.

Ale jednak jak na (ponoć) Oscarową kreację i postać, to w którymś momencie zaczęła ona być dla mnie nudna. Zbyt przewidywalna. Jakby scenariusz nie miał już na nią więcej pomysłów i szedł dalej z nurtem.

Spójrzmy na podobną postać Casey Afflecka w "Manchester by the sea" - tam im dalej, tym więcej kart odsłaniała ta postać. Tym bardziej dawała do myślenia. Odkrywała jakieś nowe niuanse, pokazywała kolejne wspomnienia. I miała ten swój jeden, klasyczny, Oscarowy moment (jedną scenę).

Tutaj jest wręcz przeciwnie - bardzo wcześnie jest wielkie BUM z tym jednym wspomnieniem... a potem... nic nowego. Jak na Oscarowe ambicje to zbyt obojętna była dla mnie gdzieś w 2/3 seansu i już po napisach końcowych. Świetnie zagrana i charyzmatyczna - jak najbardziej. Nie mam tu zarzutu do Frances McDormand, która zrobiła kawał dobrej roboty, ale scenariusz nie dał jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Ciekawsi i bardziej emocjonujący od niej zaczęli być w którymś momencie Rockwell i Harrelson.

Inna rzecz, że w tym roku konkurencja jest słaba. To tysięczne wstawianie Meryl Streep jest już nudniejsze niż nieskończona seria MCU, nad Sally Hawkins, Margot Robbie i Saoirse Ronan też nie słyszałem wielkich zachwytów.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#49
(08-02-2018, 10:49)Capt. Nascimento napisał(a): Spójrzmy na podobną postać Casey Afflecka w "Manchester by the sea"
Zieeeeeeeeew.

Odpowiedz
#50
Mierzwiak to jedyna osoba chyba która nie czai fenomenu tego filmu :P

Co do Oscara dla Frances, Hawkins nie powinna zostać w ogóle nominowana, góra dobra rola i kiepska postać. Ronan była bardzo dobra, ale też nie przesadzałbym z zachwytami. Streep w najlepszej formie jest gorsza od McDormand. Ogólnie można było spokojnie za którąkolwiek wstawić Gadotke.

Oceniamy jednak w kontekście nagrody przede wszystkim role a nie postać. McDormand gra świetnie, owszem, przez spora ilosc czasu jest badassem, chodzi bluźni i bije, ale zobacz ile tu jest scen zadumy, w ilu momentach świadomosc, że postępuje nie do końca fair walczy w niej z gniewiem, jak czesto okazuje zaskakująca wrażliwość (scena z jeleniem, napad kaszlu szeryfa).
Mamy jedna retro i bardzo dobrze, po co wiecej skoro ta minuta mowi nam wszystko co powinniśmy wiedzieć?

Odpowiedz
#51
(08-02-2018, 11:09)Kuba napisał(a): Mierzwiak to jedyna osoba chyba która nie czai fenomenu tego filmu :P
Ja do dzisiaj nie rozumiem o co chodzi z tymi zachwytami nad Manchester by the Sea, Affleckiem i czym to się różni od dowolnego snuja o rodzinnych problemach. Przeczytałem chyba z tuzin entuzjastycznych recenzji i każdą kończyłem z pytaniem w głowie gdzie te wszystkie wychwalane elementy filmu się schowały gdy ja go oglądałem :P

A rola McDormand jest świetna, trzeba jej to przyznać. Nie wybitna, ale na Oscara zasłużyła, zwłaszcza w roku, gdy żadna pani nie prezentowała kosmicznego poziomu.

Tak sobie jeszcze teraz przypomniałem, że zirytował mnie brak konsekwencji tego ataku na dentystę. Wwiercenie się na jakiś centymetr wiertłem w paznokieć to całkiem poważna sprawa, ja bym się bardzo wkurwił, dentysta chyba też tak miał, bo wniósł zarzuty wobec Mildred, a w filmie cała kwestia kończy się z zabraniem Woody'ego do szpitala, gdy krzyczy, żeby puścić Mildred i nie trzymać jej w areszcie. Nie było żadnej rozprawy, rozeszło się po kościach? Dentysta wycofał zarzuty? Nienawidzę w filmach tego motywu a'la GTA (wysadzasz pół miasta, chowasz się za rogiem i już cię nikt nie ściga). Rozumiem, że nie o tym jest film, żeby Mildred broniła się na rozprawie, ale skoro nie ma na to miejsca w filmie, to nie mogła zrobić temu dentyście czegoś mniej groźnego? Wtedy nie byłoby problemu.

Odpowiedz
#52
Przecież było powiedziane, że zdaniem Mildred dentyście omsknęła się ręka. "Jej słowo przeciwko jego". A dentysta próbował ją skrzywdzić więc sprawa potencjalnie mogła nie być dla niego korzystna. Rozpaczająca matka po brutalnym gwałcie i śmierci swej córki, co w dodatku stało się głośną medialnie sprawą.

Mnie tam bardziej dziwi że policjant zrobił napaść z bronią w ręku, rozpieprzył pół firmy, pobił człowieka i wyrzucił go przez okno - wszystko naprzeciwko komisariatu parę metrów od nowego komendanta.
Też kończy się tylko na zwolnieniu.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#53
To ja mam jeden zarzut. Pamiętacie ponowne rozwieszanie billboardow? Zdawało mi sie czy Mildred powiedziała, że szeryf zapłacił za swoje i maja nie wywieszac odnoszącego sie do niego plakatu?
Jeśli tak to czemu kiedy rozmawia telefonicznie z Dixonem siedzi pod "How come (..)"?

Co do zarzut odnośnie dentysty, zgadzam sie z przedmowca. Kwestia ataku na firmę faktycznie naciagana, chyba, że nowy komendant planowal później wyciagnac większe konsekwencje.

Odpowiedz
#54
Niczego takiego nie mówiła.

Odpowiedz
#55
Na pewno? Jestem prawie pewien, że na pytanie Murzyna odpowiedziała cos w stylu "On swoje odbębnił", ale dopuszczam opcję pomyłki :P

Odpowiedz
#56
A to nie chodziło o to, że opłacił Billboardy? Przynajmniej ja tak zrozumiałem.

Wysłane z mojego SM-A310F przy użyciu Tapatalka
http://www.filmweb.pl/user/DeenWelt
Top 3 2017
Blade Runner 2049
A Ghost Story
Dunkierka

Odpowiedz
#57
Kuba przecież było na odwrót niż mówisz. Murzyn spytał czy teraz ten ostatni plakat sobie darują, a Mildred odpowiedziała "wieszamy, przecież ZA NIEGO ZAPŁACIŁ".
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#58
Też sobie nie przypominam czegoś takiego. Wg mnie szeryf normalnie zapłacił za wszystkie takie same billboardy.

Odpowiedz
#59
(08-02-2018, 17:11)Capt. Nascimento napisał(a): Mnie tam bardziej dziwi że policjant zrobił napaść z bronią w ręku, rozpieprzył pół firmy, pobił człowieka i wyrzucił go przez okno - wszystko naprzeciwko komisariatu parę metrów od nowego komendanta.
Też kończy się tylko na zwolnieniu.

No, nie pamiętam czy pisałem o tym w swojej opinii, ale brak konsekwencji tego wydarzenia był słaby. Moim zdaniem to pokazuje właśnie brak wyważenia komedii z dramatem w tym filmie. Bo z jednej strony mamy policjanta furiata, wszyscy się zachwycają rolą Rockwella - ok, wariat, przeszarżowany, no przecież taki zabawny, więc nikogo nie dziwi taka przegięta akcja. Z drugiej, ta postać i taka akcja umieszczona jest w świecie, w którym Mildred jest tak niby bardzo ludzka w swoim zgorzknieniu i żałobie. Albo Tarantino, albo Haneke. McDonagh wcale nie łączy tego tak subtelnie, jak niektórzy twierdzą. Nie mówię, że to dyskwalifikuje film, ale mi zgrzytało - pokazuje trochę słabość scenariusza, który nagina filmową rzeczywistość pod aktualną potrzebę. 

Swoją drogą, skoro już piszę. O tym chyba już wspominałem. Widzicie jakiś poważny powód, dla którego billboardy umieszczono za miastem, tam gdzie, co przyznaje nawet Mildred albo komendant, i tak mało kto je zobaczy? Dlaczego nie przed oknami komisariatu (co by też bardziej uwiarygadniało całą awanturę)? Za drogo by było?;) Swoją drogą i tak dosyć drogi ten wynajem, bo za miesiąc zapłaciła kilka tysięcy. Za trzy billlboardy za Ebbing, w Missouri, tam gdzie ich prawie nikt nie widzi. Nie bez powodu nikt ich nie wynajmował od kilkunastu lat.

Odpowiedz
#60
Pewnie przed komisariatem nie było trzech gigantycznych, nieużywanych billboardów :) mnie też ta cena zaskoczyła, 5 tysięcy dolców za miesiąc to przecież sporo pieniędzy, a już zwłaszcza za wynajem czegoś co sobie stoi i niszczeje od 30 lat. No ale jakby ustalili za niską cenę, to potem nie byłoby jak zrobić problemu z płatnością za kolejny miesiąc :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson Kuba 171 11,870 20-05-2018, 23:37
Ostatni post: Kuba
  Flatliners (1990 / 2017) Mierzwiak 2 698 19-05-2018, 23:53
Ostatni post: shamar
  Rampage (2017) Gieferg 38 2,595 14-05-2018, 16:50
Ostatni post: al_jarid
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 55 4,968 07-05-2018, 23:13
Ostatni post: al_jarid
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 31 2,409 07-05-2018, 11:26
Ostatni post: simek
  Power Rangers (2017) RysuMack 193 18,991 02-05-2018, 23:23
Ostatni post: Badus
  Brimstone (2016) (Reż. Martin Koolhoven) Lawrence 13 1,633 21-04-2018, 15:11
Ostatni post: Predator895
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 74 6,616 15-04-2018, 20:47
Ostatni post: Snappik
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 39 3,896 12-04-2018, 10:16
Ostatni post: f.lamer
  Seven Psychopaths (2012) reż. Martin McDonagh hanys 36 8,259 18-03-2018, 01:19
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości