Three Billboards Outside Ebbing, Missouri (2017) reż. Martin McDonagh
#61
Pod jednym z nich zamordowano córkę Mildred, odpowiedniejszego miejsca nie było, zresztą wszyscy i tak od razu się o nich dowiedzieli.

Zresztą to nie tak że ona umieściłaby wiadomość na billboardach nawet gdyby jej córę utopiono w basenie, po prostu - dla mnie to oczywiste - wpadła na ten pomysł właśnie dlatego, że one stały konkretnie w tamtym miejscu.

Odpowiedz
#62
(08-02-2018, 17:44)Capt. Nascimento napisał(a): Kuba przecież było na odwrót niż mówisz. Murzyn spytał czy teraz ten ostatni plakat sobie darują, a Mildred odpowiedziała "wieszamy, przecież ZA NIEGO ZAPŁACIŁ".

Fakt, pomyłka :)

Odpowiedz
#63
Garść przemyśleń, będą spoilery.

Cichym bohaterem 3B jest Harrelson. Jego postać zostaje obdarzona dość szablonową przypadłością, która jednak zmierza (postać, nie przypadłość) w nieoczywistym kierunku (zresztą to granie na przyzwyczajeniach widza jest w Billbordach świetne - rak jako karta przetargowa w rozmowie z Mildred i jej zimna riposta, fałszywy foreshadowing z mordercą, który wygada się kiedyś kumplowi w barze i w rezultacie podsłuchania zostanie przyskrzyniony, sama końcówka filmu - to wszystko bardzo na plus - lubię takie przełamywanie schematów). Bill jest najbardziej ludzki z tej całej gniewnej hałastry i na dodatek po śmierci staje się katalizatorem zmian - czasem niewielkich, w przypadku Dixona zaś istotnych (chciałbym więcej scen Woody - Sam, które podkreśliłyby bardziej ich relację i powiedziały coś więcej o Billu [jest niby świetnym gliną i równym chłopem, ale dowiadujemy się tego głównie z peanów pochwalnych na jego cześć]). Widzę to zresztą tak - William symbolizuje (trochę jak Ed Bell w No Country For Old Men) stare wartości - porządek, uczciwość i praworządność, które zdychają. Wiem, że to w gruncie rzeczy powierzchowne i naiwne interpretowanie - chyba nic nie poradzę.

Oczekiwanie ewolucji bohaterów to niekiedy zbyt życzeniowe podejście, tym bardziej, że Mildred znajduje się okresie stagnacji, z której ciężko będzie wybrnąć (wyżej już o tym pisano). Poza tym jednak trochę się zmieniła - w ostatniej scenie jedzie autem z dickheadem, nawet się uśmiecha (i to już większa droga niż ta przebyta przez Lee w Manchesterze - tam smutny Casey był dokładnie taki sam na początku jak i na końcu - to tak gwoli twojego przykładu, Kapitanie). Mały detal sugerujący, że może spuści z siebie trochę pary. Może. Bardzo podoba mi się urwanie filmu w tym momencie - nie jest to żaden whodunit, tu chodzi o Mildred, jej traumę i to, czy dalej będzie ją napędzać (acz, cholera, gdyby jednak dorwała faceta z baru i zorientowała się, że to ten buc, który napastował ją w sklepie... Martin, ty draniu).

Powtórzę po reszcie (czasem wybiórczo) oczywistości - film stoi skryptem i aktorami (chociaż Rockwell, przy całej sympatii dla tego rewelacyjnego gościa, nie jest tak wielki jak go malują). Na tę chwilę 8/10 z szansami na 9. Przestałem już łkać, że nie otrzymałem genialnej komedii jak In Bruges, więc Billbordy z dnia na dzień tylko zyskują.

Odpowiedz
#64
Cena wynikała z tego, że jeden z plakatów był personalnym atakiem na komendanta policji tego miasteczka.

Mildred po prostu rzuciła na stół całą kasę jaką dostała za przyczepę byłego męża.

Gdyby nie to to przecież byłyby groszowe koszty, jak od 30 lat nikt tych billboardów nie używał.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#65
(04-02-2018, 10:22)Szaman napisał(a): Nie ma, bo w recenzjach widzą to co chcą widzieć i co zapewni klikalność. Poza tym wielu ma już tak sprane mózgi fanatyzmem, że potrafi pisać tylko według schematu. Dla mnie sceny z radami od Mildred są po prostu wyrazem jej ślepego gniewu i nienawiści do samej siebie. Obwinia się przecież za kłótnię z córką przez którą opuściła ona mieszkanie feralnego wieczoru. Z podobnymi problemami musi zmierzyć się Dixon, 50-latek który dopiero od kilku lat jest policjantem, nie założył rodziny i mieszka z matką, więc w oczach społeczności uchodzi za nieudacznika, w czym na pewno nie pomagają jego brutalne ekscesy. Oboje wyładowują swoją frustrację i poczucie winy na otoczeniu.

Nie wiem co sądzić o scenie w łazience z Ivankiem, czy ona była wyrazem ukrytego homoseksualizmu postaci Rockwella? Czy pogłębia frustrację i nienawiść do swojego "odchylenia od normy"? Czy właśnie kolega z pracy jest tą tajemniczą dziewczyną o której w jednej ze scen wspomina matka Dixona?

To jest bardzo ciekawa interpretacja, ale ostatnio oglądałam Actors on Actors z Samem i właśnie mówił o tej scenie, do postaci Ivanka odnosił się tylko jako  'colleague' i zwrócił uwagę jedynie na to, że w momencie w którym on go dotyka po ramieniu Dixon odtrąca jego dłoń, w jak to powiedział Rockwell homofobicznym geście. Więc nic nie mówił o tym o czym piszesz, generalnie chyba scena miała na celu pokazac jak bardzo Dixonowi

Odpowiedz
#66
@Kapitanie, no przecież jak płaciła, nie mówiła co chce powiesić. Nie widzę powodu, dla którego miała rzucać całą kasę jaką miała. A to nie wynajmujący podał taką cenę po prostu?

@Mierzwiak, ok, zapomniałem, że pod billboardami zabili córkę. Ale nadal nie do końca kupuję, że ten komunikat na takim zadupiu wywołał taką lawinę. Nie widzę powodu, dla którego sensowniejsze nie byłoby umieszczenie ich na widoku komendanta i całego miasteczka. Nie uważasz, że miałoby to więcej sensu?

Odpowiedz
#67
Ja mam wrażenie, że sugestii odnośnie homoseksualizmu Dixona było więcej. Ale po ostatniej wpadce wolę chyba powtorzyć film (jest w netach w końcu :P) i zacytować konkretne dialogi.
Scena z łazienką tez mi do tego pasuje, podobnie jeden fragment z listu szeryfa. Byloby to bardzo fajnie przeprowadzony motyw.

Odpowiedz
#68
Mi też się tak zdawało, w końcu w liście pośmiertnym komendant napisał Dixonowi "jak ktoś nazwie Cię gejem zamknij go za homofobię".

@PropJoe - powiedziała to sekundę po tym jak rzuciła 5000$ na stół, co wywołało minę sporej zadumy u tego cwaniaczka od reklam. Jej raczej nie zależało na kasie, a ta kasa mogła być dla niej brudna - w końcu dostała ją za przyczepę byłego męża, który ją tlukł i wymienił na 19-latkę.
Jej zależało na jednym co bardzo dobitnie pokazano w filmie - by te billboardy tam stały. A jedynym sposobem na przekonanie tego gostka od reklam były... pieniądze.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#69
(08-02-2018, 18:22)PropJoe napisał(a): przecież jak płaciła, nie mówiła co chce powiesić. Nie widzę powodu, dla którego miała rzucać całą kasę jaką miała. A to nie wynajmujący podał taką cenę po prostu? 
Nie było żadnego powodu dla takiej wysokiej ceny, Mildred sama ją podała, gość z agencji był taki zdezorientowany, że ktoś chce te billboardy wynająć, że ja odniosłem wrażenie, że jakby mu ktoś dał tysiaka za cały rok to też by się zgodził. No ale tak jak mówiłem - wtedy nie byłoby całego motywu z szeryfem płacącym za kolejny miesiąc, więc z punktu widzenia fabuły cena musiała być taka wysoka :)

Odpowiedz
#70
Oczywiście że jest powód. Ta sama Mildred gotowa była spłonąć żywcem byle uratować billboardy.
A co jeśli zamiast 5 tysięcy zaproponowałaby 2 tysiące i ten szef agencji reklamowej stwierdziłby w którymś momencie, że rezygnuje i zerwał umowę, zwracając kasę?

Bo ma przeciw sobie miasteczko i wszystkich policjantów, plus umierającego na raka komendanta policji, bo ściąga na siebie bardzo złą uwagę mediów...

Można spekulować czy nie mogłaby dać 3 tysięcy zamiast 5, ale w tych 5 nie ma jakiejś dziury logicznej, a i byłby to totalny nitpicking.
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#71
(09-02-2018, 13:37)Capt. Nascimento napisał(a): A co jeśli zamiast 5 tysięcy zaproponowałaby 2 tysiące i ten szef agencji reklamowej stwierdziłby w którymś momencie, że rezygnuje i zerwał umowę, zwracając kasę?

Bo ma przeciw sobie miasteczko i wszystkich policjantów, plus umierającego na raka komendanta policji, bo ściąga na siebie bardzo złą uwagę mediów...
Przecież negocjacje odbyły się zanim gość z agencji mógł się zorientować jakie to zamieszanie wywoła.
A skoro przyjmujemy opcję, że byłby gotów zerwać umowę, bo się ludzie w miasteczku wkurzają, to mógłby ją zerwać tak samo przy cenie 2 tys., 5 tys. jak i milionie dolców.
I tak, jest to czepianie się :P 

Odpowiedz
#72
Ale on był łasy na kasę, co - takie miałem wrażenie - jasno zaakcentowano.
Na pewno trudniej jest zwrócić 5 tysięcy niż 2. :)
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#73
Ja tam nie widziałem nic co by wskazywało, że koleś chce więcej, sam z siebie nie rzucił żadną propozycją, a jak Mildred zaproponowała 5 koła, to powiedział, że spoko, może być. Potem wyglądał na sprzedawce z bardzo prawilnym podejściem, czyli, że skoro jest umowa, było zapłacone, prawa nie łamie, to billboardy zostają nawet jeśli całej wiosce nie pasują. Ogólnie pozytywna postać z niego, tym bardziej chciałem, żeby Dixon beknął za jego pobicie.

Odpowiedz
#74
Cytat:“It’s supposed to be a deliberately messy and difficult film,” McDonagh said, saying he isn’t too angry about the discussions that have erupted over the movie. “Because it’s a messy and difficult world. You have to kind of hold up a mirror to that a little bit and say we don’t have any kind of solution. But I think there’s a lot of hope and humanity in the film and if you look at all those issues with those things in your heart, we might move on to a more interesting place.”

McDonagh admits that the backlash did hurt for a little, but he realizes he’s “not making films for six year olds” and he’s not making “The Avengers,” and therefore a more polarizing response is always a risk.

http://www.indiewire.com/2018/02/martin-mcdonagh-defends-three-billboards-backlash-sam-rockwell-1201926808/

McDonagh się nie patyczkuje z tymi haterami :P

Odpowiedz
#75
Jestem po stronie tych zadowolonych, jedynie mam zgrzyt z sytuacją, gdy

No, ale mniejsza. Nie będę tutaj wychwalał bo chyba wszystko został już napisane. Napiszę jedynie o jednej ze swoich ulubionych scen, która również pokazuje, jak przewrotny jest to film i jak fajnie reżyser bawi się z przyzwyczajeniami widza.

Scena z księdzem - doskonała :D

Odpowiedz
#77
Warto oglądać? Przekonajcie mnie.

Sent from my Mi A1 by Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
#78
Chyba poprzednie 2-3 strony powinny odpowiedzieć na to pytanie.
Jeśli lubisz/kochasz/uwielbiasz/szanujesz "In Bruges", leć do kina. Jeśli nie oglądałeś to najpierw obejrzyj a potem leć do kina.
Opcje z cyklu "widziałem i nie lubie" odpadają bo jak można nie lubić "In Bruges" :P

Na pewno warto zobaczyć film (Billboardy) i wyrobić sobie opinie, po za tym to wazny gracz Oscarowy z wielkimi rolami Rockwella i McDormand, na pewno nie stracisz.

Odpowiedz
#79
Obejrzysz - spoko, nie obejrzysz - spoko, co najwyżej stracisz (moim zdaniem) bardzo dobry film. Tyle z przekonywania.

Odpowiedz
#80
(16-02-2018, 00:57)Nemo napisał(a): Warto oglądać? Przekonajcie mnie.

Lepsze niz Messi.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson Kuba 171 11,870 20-05-2018, 23:37
Ostatni post: Kuba
  Flatliners (1990 / 2017) Mierzwiak 2 697 19-05-2018, 23:53
Ostatni post: shamar
  Rampage (2017) Gieferg 38 2,595 14-05-2018, 16:50
Ostatni post: al_jarid
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 55 4,968 07-05-2018, 23:13
Ostatni post: al_jarid
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 31 2,409 07-05-2018, 11:26
Ostatni post: simek
  Power Rangers (2017) RysuMack 193 18,991 02-05-2018, 23:23
Ostatni post: Badus
  Brimstone (2016) (Reż. Martin Koolhoven) Lawrence 13 1,633 21-04-2018, 15:11
Ostatni post: Predator895
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 74 6,616 15-04-2018, 20:47
Ostatni post: Snappik
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 39 3,896 12-04-2018, 10:16
Ostatni post: f.lamer
  Seven Psychopaths (2012) reż. Martin McDonagh hanys 36 8,259 18-03-2018, 01:19
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości