Titanic (1997) reż. James Cameron
#1
"Take her to sea Mr. Murdoch"- tymi słowami kapitan Titanica wyprowadza statek w morze. Oczywiście słowa wypowiada filmowy kapitan Edward J. Smith(w tej roli bardzo przekonująco zagrał Bernard Hill) lecz kto wie może właśnie takimi słowami rozpoczyna się dziewiczy rejs Titanica, niestety rejs ostatni.
Jakie to szczęście że za tą katastroficzną historię zabrał się James Cameron którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Nie ma moim zdaniem reżysera w Holyłód który proste i banalne historie potrafi w tak niebanalny i wciągający sposób przedstawić. W dodatku gość ma nosa do wszelakich scen akcji, genialnie potrafi to wszystko poustawiać, super udaje mu się to wszystko zmontować. Zawsze w jego filmach postacie, nawet te drugoplanowe, to nie wycięte z papieru figury bez osobowości. Z każdym z nich możemy się utożsamić, każdemu możemy kibicować i przeżywać ich wzloty i upadki. Jego filmy zawsze niosą ze sobą szereg przeróżnych emocji- od smutku po radość, z reguły jego produkcje to wizualne majstersztyki, efekciarskie i wytyczające trendy w filmowaniu scen akcji i tworzenia efektów specjalnych. A co najważniejsze jego produkcje to niesamowite produkty rozrywkowe, dające kinomanom wiele radości i zabawy w kinie. Wreszcie nie robi z widza debila i nie sugeruje, że widz to pięciolatek bez mózgu.
Jego wersja Titanica już podczas produkcji okrzyknięta została najdroższą produkcją w historii kina, na długo przed premierą wielu ludzi czekało na ten film jak na jedzenie. Cameron nie rzucał słów na wiatr i stworzył kolejny niesamowity film, genialne widowisko dopracowane w najmniejszych szczegółach i w dodatku kapitalne love story.
Strzałem w dziesiątkę było obsadzenie do roli DiCaprio i Winslet w rolach głównych, przebojowo zagrane role kochanków. Między nimi czuć niesamowitą chemią, relacje są niesamowicie wiarygodne.

Wizualnie Titanic niszczy. Mnie do dzisiaj zapiera dech w piersiach. Od momentu uderzenia w górę lodową epickość aż wylewa się z ekranu. Katastrofa dopracowana jest w najmniejszych detalach, cały Cameron. Warto wspomnieć moment przełamywania Titanica- do teraz realizm pełną gębą.

Wiem zasłodziłem, lecz film który tak chwalę jest tego wart. Raz, że przez wiele lat był najbardziej dochodowym filmem, dwa pokazał jak można sensownie wykorzystać efekty komputerowe, trzy jest to jeden z najlepszych IMO love story z katastrofą w tle w dziejach.
Reasumując film kompletny i wybitny z super nakreślonymi postaciami. Genialne efekty, scenografia, kostiumy i przecudna muzyka Hornera tylko dopełnia epokowe dzieło.

Teraz parę dowalonych do pieca kadrów:
[Obrazek: powerdvd201002222122103.th.png]
W pełnej krasie
[Obrazek: powerdvd201002222134222.th.png]
Prawdziwy dżentelmen
[Obrazek: powerdvd201002222138244.th.png]
Smutne
[Obrazek: powerdvd201002222141408.th.png]
Uwielbiam ten kadr
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#2
Obok Terminatora mój ulubiony film Camerona. O jego klasie niech świadczy fakt, że do dziś nikt nie nakręcił w tym gatunku niczego lepszego. Dziwi mnie tylko niepisany zwyczaj wyszydzania ludzi, którym ten film się podobał.
Cytat:Zawsze w jego filmach postacie, nawet te drugoplanowe, to nie wycięte z papieru figury bez osobowości
U Camerona postaci niemal zawsze są papierowe - twarda babka, artysta wrażliwiec, bogaty buc, korporacyjny sukinsyn itp. Do czasu Avatara potrafił te postaci jednak fantastycznie uwiarygodnić, i to często jedynie dzięki dwóm - trzem świetnym scenom. Rzecz, która nie każdemu filmowcowi/scenarzyście wychodzi.
Cytat:przecudna muzyka Hornera
Z tym się już absolutnie nie zgodzę, ale to akurat kwestia gustu i mojej ogólnej niechęci do partytur Hornera :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#3
Danus napisał(a):jest to jeden z najlepszych IMO love story z katastrofą w tle w dziejach.

Dla mnie dokładnie na odwrót - ja uwielbiam oglądać Titanica jako film katastroficzny z jakąś tam miłością w tle, bo na czymś trzeba było fabułę oprzeć. Zatonięcie statku jest kapitalnie zrealizowane, odpowiednio obłożone niezłymi postaciami i właśnie wątkiem miłosnym(wiecie, Transformersy to kapitalne napierniczanie się robotów, ale nie ma tam żadnej fabuły, dlatego nie lubię TF a Titanica lubię). Poza tym, jest smutno, naprawdę mi szkoda tych ludzi i dzięki filmowi czasami sobie myślę, na przykład w rocznicę zatonięcia, o wszystkich zmarłych i mi smutno, a ja lubię jak w kinie jest smutno. Z drugiej strony to jest to piękna katastrofa, a ja lubię jak duże rzeczy w kinie się walą, niszczą, wielkie plany się niweczą i tak dalej.

Co do kadrów, Danus to nie masz racji, dowalone do pieca są tylko piersi Kate i ujęcie jak jakiś gość trafia w wielką, metalową śrubę :razz:

Odpowiedz
#4
jarod napisał(a):U Camerona postaci niemal zawsze są papierowe
jarod napisał(a):Do czasu Avatara potrafił te postaci jednak fantastycznie uwiarygodnić
Jarod co mam przez to rozumieć? To wreszcie są papierowe czy nie są? :P Czy pijesz ogólnie do słowa "zawsze w jego filmach"? Co tyczy się oczywiście Avatara?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#5
Facet swoje filmy zaludnia postaciami archetypicznymi, których przykłady podałem wyżej. Swoją drogą, szczególnie upodobał sobie postać tzw. "kobiety z jajami", która występuje w każdym jego filmie. Jednocześnie są to postaci mega wiarygodne, o których można powiedzieć więcej niż jedno zdanie proste. I to mu się chwali. A co do Avatara - tam akurat rozpiska postaci (poza panią naukowiec graną przez Weaver) moim zdaniem zupełnie mu nie wyszła.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#6
jarod napisał(a):Swoją drogą, szczególnie upodobał sobie postać tzw. "kobiety z jajami",
A czy nie uważasz, że Kate jest niejako zaprzeczeniem tego co napisałeś? To nie jest ten sam typ kobiety jakimi nas raczył we wcześniejszych filmach. Ot walczy kobita o swoją miłość nie wykazując się nadnaturalną odwagą i umiejętnościami w radzeniu sobie w ekstremalnych sytuacjach:P
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#7
W Titanicu akurat jest postać grana przez Bates, która jest twardzielką na miarę takiego gatunku, jakim jest melodramat z katastrofą w tle (czy też na odwrót). Kobieta inteligentna, wygadana, niezależna i patrząca na świat w sposób najbardziej trzeźwy z tej całej zgromadzonej na statku elity.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#8
Ale mamy jeszcze ją:
[Obrazek: 45683.1.jpg]
:)

EDIT: No właśnie ;).

Odpowiedz
#9
Wielki, wizualny majstersztyk, który realizacyjnie trzyma fason nawet po latach. Ale nie dziwne to skoro wydano na ten film miliony zielonych banknotów. Pewnie producenci obgryzali paznokcie z nerwów czy film się sprzeda. I sprzedał się:)

Niestety to co mnie wkurza w Titanicu to przesłodzenie elementami romantycznymi i tanie zagrywki po damską widownię. Przykład - motyw kiedy Rose przeskakuje z szalupy na pokład przy podniosłej muzyce Hornera. Można puścić pawia z wrażenia. Na szczęście sama katastrofa jest wykonana wspaniale, a fragment kiedy łódka przebija się przez zmrożone ciała powoduje opad szczeny. No i do końca życia będę pamiętać seans w kinie kiedy Di Caprio poszedł na dno - cała sala zaczęła beczeć :) To śmierć z gatunku "zginął Mufasa - ojciec Simby" :)

8/10 za niezwykły rozmach i ostatnią godzinę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#10
Cytat:przesłodzenie elementami romantycznymi i tanie zagrywki po damską widownię
Ale zdajesz sobie sprawę, że to melodramat, prawda? ten gatunek już tak ma... :-) Ale to już kwestia tego, czy ktoś lubi tego typu kino. Ja lubię. A lepszego przedstawiciela gatunku ze świecą szukać.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#11
Melodramat jest jak herbata - można go łatwo przesłodzić :)

Gatunek gatunkiem, mamy dwie główne postacie, jest love, seks na tylnym siedzeniu samochodu, tańce i hulańce, palenie dżona, buziaki i siusiaki (ekhmm chyba ich jednak nie ma). Nie wiem czy potrzeba Nam więcej elementów ściskających serca, mając na boku jeszcze pompatyczną muzę Hornera.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#12
jarod napisał(a):A lepszego przedstawiciela gatunku ze świecą szukać.
The Bridges of Madison County. :)
22.04.2011

Odpowiedz
#13
Nie będę się tłumaczył dlaczego to jeden z moich najukochańszych filmów – większość argumentów wymienił już Danus (tak przy okazji to szlag mnie trafia jak widzę cię na forum bo zazdroszę ci awatara jak cholera : )

Pamiętając szkolne czasy gdy wszyscy mi wytykali że znowu oglądałem i to na Polsacie (nikt nie rozumiał że wersja pełnoekranowa minimalnie się różniła hehe), powiem, że większość oglądała (cytuję) "TYLKO drugą część bo tam się akcja zaczyna". Zawsze jak to słyszałem sprawiało że z nerwów włosy mi na tyłku dęba stawały! Jak można nie oglądać od początku, gdzie widz najpierw jest zachwycany pięknymi ujęciami i sielankowym życiem na pokładzie by następnie zostać przytłoczonym przez tragizm katastrofy. Ale co? Oglądają tylko akcję i potem zachwycają takim czymś jak „Epic movie” czy „Wanted-ścigani”.

Może mój post bardziej pasuje do "wątku światopoglądowego", ale z takimi opiniami spotkałem się nie jednokrotnie co do "Titanica"

Odpowiedz
#14
gigacz napisał(a):to na Polsacie (nikt nie rozumiał że wersja pełnoekranowa minimalnie się różniła hehe)
Żeby 4:3 było największym problemem Polsatu...

Odpowiedz
#15
+ Reżyseria
+ Cała obsada
+ Inscenizacja katastrofy
+ Muzyka
+ Emocje

- Poważniejszych nie stwierdzono

9/10

Jeżdżenie po Titanicu jest jak nieprzemijająca moda, niektórym nigdy się nie znudzi. Whatever, dla mnie to świetny film i tyle.

Na zakończenie się czymś pochwalę:
[Obrazek: dsc00406r.th.jpg]

Danus, twój dowalony do pieca kadr zajmuje dwie strony :)
[Obrazek: dsc00407de.th.jpg]

Nawet teraz jest na allegro w polskiej wersji, polecam.

Odpowiedz
#16
Snappik napisał(a):Niestety to co mnie wkurza w Titanicu to przesłodzenie elementami romantycznymi

Nie jest tak najgorzej tj. Jack na koncu oraz rozmowa na silowni mialy za duzo "kizi-mizi".



Snappik napisał(a):Przykład - motyw kiedy Rose przeskakuje z szalupy na pokład przy podniosłej muzyce Hornera. Można puścić pawia z wrażenia.



Jedyna scena na ktorej sie wzruszam <rotfl>
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#17
Ej no, bez Hornera ani rusz!
Jak już sentymenty, to na całego. Horner musi być!

Jak byłam młodsza i czytałam dużo samym Titanicu, to mi się marzył poważniejszy film w tej scenografii, jakaś panorama społeczna, piękna metafora, kurde no (dzisiaj wiem, że o czym takim powinno mówić się: Altman). Potem dziecięce pretensje przeszły. Bardzo dobry film.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#18
o wielkości tego filmu niech poświadczy liczba parodystycznych przeróbek. żaden film w historii (prócz naturalnie Upadku) nie doczekał się większej ilości trawestacji. podobno liczba ta jest już tak ogromna, że jeszcze jedna parodia i wszechświat zapadnie się w czarną dziurę. zawsze uważałem i zawsze będę powtarzał - parodia jest pokrętną formą nobilitacji. parodiuje się na ogół rzeczy wybitne. parodia szmiry czy przeciętniactwa nie ma sensu. z tego powodu oceniam Titanica jako arcydzieło:)

Odpowiedz
#19
Do dziś pamiętam potężne kilkukrotne "whoa" na widowni np. gdy gaśnie światło na statku i chwilę później Titanic z hukiem się przełamuje. A na ostatniej scenie snu, gdy wrak zmienia się z powrotem w nówkę sztukę i Rose wchodzi do sali ze schodami, ryczę jak bóbr ;)

Odpowiedz
#20
Mental napisał(a):o wielkości tego filmu niech poświadczy liczba parodystycznych przeróbek. żaden film w historii (prócz naturalnie Upadku) nie doczekał się większej ilości trawestacji.

a czy przypadkiem nie były to "Gwiezdne wojny"??

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Contact (Zemeckis zrobił w 1997) Crov 6 1,281 26-11-2018, 03:08
Ostatni post: NPC Mi Się Śni
  Zeroville (Reż. James Franco) Lawrence 2 971 08-04-2018, 05:06
Ostatni post: Lawrence
  The Lost City of Z (2017) (Reż. James Gray) Lawrence 2 1,166 13-07-2017, 12:51
Ostatni post: Snuffer
  The Abyss (reż. James Cameron) Danus 64 6,219 09-10-2016, 02:39
Ostatni post: Mefisto
  Dante's Peak vs Volcano (1997) Martinipl 8 1,379 24-08-2015, 09:10
Ostatni post: Martinipl
  Super - James Gunn - 2010 slepy51 27 6,822 06-07-2014, 19:59
Ostatni post: Lawrence
  Zabijanie na śniadanie / Grosse Pointe Blank (1997) SonnyCrockett 21 1,983 15-01-2013, 17:27
Ostatni post: SonnyCrockett
  Eden Lake [reż. James Watkins] Mental 99 16,239 21-08-2011, 13:15
Ostatni post: shamar
  Fotograf elfów (1997), reż. Nick Willing SonnyCrockett 1 1,317 05-08-2010, 23:26
Ostatni post: SonnyCrockett
  House of Games [1987] & Spanish Prisoner [1997], Mamet Glut 4 912 08-06-2010, 13:58
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości