Trylogia Hoffmana (Sienkiewicza)
#1
[Obrazek: olbrychski-daniel_6111850.jpg]

[Obrazek: ogniem14.jpg]

Powtórzyłem sobie ostatnio “Ogniem i mieczem“, “Potop“ i “Pana Wołodyjowskiego“ i naszło mnie parę refleksji.

Po pierwsze “Potop“. Cóż za wspaniały, wspaniały film. Najpierw rzuca się w oczy niesamowita imersja w przedstawiany kamerą świat. Od skali mikro do makro: scenografia jest bardzo realistyczna i naprawdę można odczuć, że pokazywane miejsca są prawdziwe. Nie czuć planu filmowego. Gdy wiejskie kobiety przygotowują ubrania mężom na zimę, podśpiewując modlitwę, albo gdy Kmicic z kompanami imprezują do utraty przytomności. Można się niesamowicie wczuć w opowieść.

Skala opowieści jest olbrzymia. Epicka wyprawa zarówno po polskich ziemiach, jak i w duszy głównego bohatera, przechodzącego gruntowną przemianę i szukającego odkupienia, wbrew przeciwnościom losu. Tutaj oprócz scenografii i WYBITNEGO scenariusza wielką rolę odgrywają... aktorzy. Wszystkie postacie aż do trzeciego i czwartego planu tętnią życiem, niemal każda pozostaje w pamięci, nawet te epizodyczne.

Olbrychski gra rolę życia. Zresztą to i tak mało powiedziane, to jeden z lepszych protagonistów w historii kina. Łomnicki zabija charyzmą, niezależnie od wzrostu przy nim każdy wydaje się mały. Dodatkowo jego umiejętności szermiercze budują jedną z najlepszych scen pojedynku rycerskiego w historii kina. Jeśli nie najlepszą. Ale popis daje niemal każdy, od kompanów Kmicica, Pieczki z synami, po obu Radziwiłłów czy epizod Kuklinowskiego.

Od groma jest scen i dialogów zwyczajnie kultowych.

I tu przejdę do “Ogniem i mieczem“. Oczywiście poziom znacznie niższy, ale nadal jest nieźle. Obsadowo do pięt nie sięga. Żebrowski niby warsztat ma, ale charyzmę i charakter gdzieś w tym filmie zgubił. Nie wiem na ile to wina scenariusza i książki, bo protagonista nieporównywalnie mniej ciekawy. Ale coś na pewno dało się z niego wyciągnąć. Do Kmicica grzech porównywać.

Zamachowski jako mały rycerz przy Łomnickim wypada jak mysz przy lwie. W scenie pojedynku z Bohun nachodziła mnie myśl, że gdyby tam grał Łomnicki to nie cackałby się, nie turlał po błocie tylko Bohuna ośmieszył jak Kmicica. I aktorsko nie dałby się Domogarowi pobić. Helena to po prostu śmiech na sali. Ładniejsza niby od ukochanej Kmicica, ale aktorsko pokazuje poziom Kirsten Stewart. Jako dziewczyna Jamesa Bonda była ze sto razy lepsza. Wybranka Olbrychskiego to chociaż miała charakter. Z resztą to bywa różnie, takie tuzy jak Holoubek wymiatają i w epizodzie, Seweryn jest niezły ale zbyt mocno odczuwałem aktora, a za mało graną postać. Zborowski mnie irytował... jako Sarevok w Baldurze był dużo lepszy. :) Kowalewski jako Zagłoba wywołuje mieszane odczucia, bo za dużo błaznuje, zbyt dużo w nim głupka i prostaka. Poprzednicy mieli więcej godności i mądrości. Chyba przemycił jakiś ułamek Rocha w tej roli.

Realizacyjnie jest różnie. Czasem próbują robić hollywoodzkie kino, z mniejszym lub większym powodzeniem. Niektóre sceny są bardzo efektowne, inne tracą taniochą lub myszką. Montaż zdaje się być miejscami zbyt poucinany i mało płynny.

Wciąż to jednak dobra opowieść.

Ma jednak “Ogniem i mieczem“ trzy wielkie zalety. Pierwsza to Domogarow, który jako Bohun dał popis aktorstwa. Doskonały antagonista, tak dobry, że momentami aż chciałoby się posprzyjać w tym filmie Ukrainie. :) Tragiczna postać, spojrzenie iskrzące charyzmą... wspaniała scena w końcówce, gdy zerka za siebie na Helenę i odjeżdża ku ukraińskim stepom. Fajne jest poczucie, jak niewiele brakowało by do buntu kozaków w ogóle nie doszło, albo żeby skończył się bez większych konsekwencji. Na jedno słowo Heleny gotów był zdetronizować Chmielnickiego i połową armii wesprzeć Polaków. Głupia ta Helena, że nawet się nie zastanowiła nad fortelem.

Druga zaleta to wybitna muzyka Dębskiego. Przepiękny soundtrack, tętniący patriotyzmem. Takie trochę połączenie Kilara z Morricone. Ah, gdyby “Potop“ miał taką muzykę. Ktoś mógłby przemontować sceny ze ścieżką muzyczną “Ogniem i mieczem“, to byłoby coś.

A trzecia to fajne pokazanie Ukrainy, dumy kozackiej i wolności, polskiego patriotyzmu. Aż momentami ze wsparciem muzyki Dębskiego oczami wyobraźni można się przenieść do tamtych czasów.

No i na koniec “Pan Wołodyjowski“. Nie podchodzi mi ten film. Zestarzał się w przeciwieństwie do “Potopu“ okrutnie, z archaiczną reżyserią i poczuciem taniego teatru. Zbyt duża część seansu jest poswięcona na pierdoły. Tam gdzie Kmicic przechodził epicką opowieść, tam Wołodyjowski siedzi w klasztorze albo ugania za panienkami. Nudnawo trochę i mało angazująco. Na plus Olbrychski i Perepeczko, dobry jak zawsze Łomnicki (choć wolałem go na drugim planie w “Potopie“) i piękne, patriotyczne zakończenie.

Ostatecznie wychodzi tak:
“Pan Wołodyjowski“ 6+/10
“Potop“ 10/10
“Ogniem i mieczem“ 8-/10
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#2
Kurde dawno nie oglądałem. Chyba ostatnio jakieś 3-4 lata temu. Ale pamiętam, że "Pan Wołodyjowski" podobał mi się bardzo ;) Świetny film i przede wszystkim super rola Olbrychskiego jako Azja Tuchajbejowicz. Raz, że świetna postać, dwa - dobrze zagrana. W pamięci też zapadł swietny początek z fortelem Zagłoby :) "Potop" stawiam na równi. Świetne polskie kino, chociaż nie oszukujmy się, jest troche za długi :) W sumie chętnie bym kiedyś obejrzał te nową, krótszą, odrestaurowaną wersję z tego (?) roku tak chociażby dla porównania. "Ogniem i mieczem" wypada słabiej niż dwie pierwsze cz., ale ogólnie jest ok. Świetny Bohun, muzyka. Żebrowski daje rade. Fajny motyw, że Olbrychski gra i ojca i syna w trylogii ;) Na - "Ogniem..." Kowalewski. Straszna pomyłka przy castingu ;/

Kiedyś muszę w końcu sięgnąć po serialowego Wołodyjowskiego, jako że nigdy nie widziałem.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#3
Potop to jest najlepszy polski film jaki kiedykolwiek powstał i to się nie zmieni. Kropka.
Mogę do tego wracać dowolną ilość razy, nigdy mi się nie znudzi.

Wołodyjowskiego niby też lubię, ale tam, najzwyczajniej w swiecie, literacki pierwowzór nie daje większego pola do popisu.

Ogniem i mieczem - mogę powiedzieć, że wyszedłem z kina usatysfakcjonowany i też nie raz wracałem do tego. Pod pewnymi względami wypada co prawda słabiej (sceny batalistyczne), ale i tak dobrze się ogląda. Zamachowski w roli pana Michała daje radę, reszta też (poza Scorupco). Muzyka REWELACYJNA.

Cytat:chociaż nie oszukujmy się, jest troche za długi
Jak już to za krótki, ostatnie rozdziały powieści praktycznie pominięto przeskakując w pewnym momencie do zakończenia.
Redivivusa nie tknę nigdy. Szczególnie, że wiem, co z niego wycięto. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#4
Właśnie wracam z Empiku i widziałem tam box Trylogia Jerzego Hoffmana na Blu, myślę sobie, że nic ciekawego, bo pewnie jest tam tylko Redivivus, ale obracam na tył i tam są wymienione 4 filmy, w tym zwykły Potop: 316 minut na płytce BD50. Czyli jednak jest to do dostania w najlepszej możliwej jakości. Osobnego wydania nie widziałem, a tego nie brałem bo życzyli sobie 300 zł :/

Odpowiedz
#5
Żeby nie było za fajnie, Ogniem i mieczem w tym boxie to upscal z DVD. Do kupienia osobno jest tylko Redivivus.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#6
No a zwykły Potop w tym boxie jest jaki?

Odpowiedz
#7
Niby powinien być ok, ale skompresowali pięciogodzinny film na jedną płytę (a nawet 50-tka to za mało na tyle materiału), więc trochę się obawiam o jakość.

W każdym razie nie kupię za tyle czteropłytowego wydania, w którym dwie płyty to niepotrzebne śmieci.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#8
(10-12-2015, 19:47)simek napisał(a): 316 minut

Wielokrotnie już o tym pisałem. 316 minut to internetowy mit! Film tyle nie trwa, a przynajmniej ja za swego życia, mimo poszukiwań, nigdy nie spotkałem się z taką wersją. Puszczany w telewizji, wydany na kasetach i DVD Potop trwał 286 minut z sekundami.
http://www.filmweb.pl/film/Potop-1974-1185/discussion/Nie+wierzcie+informacj%C4%85+z+FIlmwebu+i+z+%C5%BCadnej+ze+stron+internetowych%2C+kt%C3%B3re+twierdz%C4%85%2C+%C5%BCe+film+trwa+ponad+300+minut!,1177115

Odpowiedz
#9
To po prostu zły opis na pudełku, trzy godziny temu miałem je w ręku i jak byk pisało 316, co swoją drogą tez mi się wydawało dziwne, że aż tak długo miałby film trwać.

Odpowiedz
#10
No wiem, ale nie zmienia faktu, że wszędzie podają 316 minut, na pudełku też to napisali, a nawet jeśli film wydany na blu-ray ma 23,975 fps to i tak nie trwałby tyle.

Odpowiedz
#11
Mogli podać czas trwania z tym making ofem co dołączyli, tak jak niekiedy podają łączy czas wszystkiego, co jest na płycie.

Odpowiedz
#12
Nie, ten czas widnieje na wszystkich stronach od lat (od przynajmniej 2008 roku). Czas Pana Wołodyjowskiego też jest zawyżany przez polską filmotekę, a później każdy kopiuje od nich. Te czasy trwania to dla mnie mit, dopóki ktoś nie pokaże mi wersji, które tyle trwają (jestem pewien, że nikt tego nie zrobi, bo takich nie ma).

Odpowiedz
#13
[Obrazek: 0003INENJW099IVT-C122-F4.jpg]

Kto oglądał w święta? :)

Ja, choć wystarczyłoby zapytać jednego gryzonia o wersję bez reklam, jakoś nie mogłem się oderwać od telewizora gdy ojciec włączył TVN. Fajnie, że puścili w dwóch częściach, dzień po dniu, choć na wolnym nie miałbym problemu obejrzeć za jednym zamachem pełnej, 287 minutowej wersji.

Krótko - Znakomicie zrealizowane, polskie widowisko, do którego mogę wracać co roku z tą samą przyjemnością. Bezdyskusyjnie najlepsza część trylogii! Nie oceniałem tego filmu od 2007 roku, kiedy założyłem konto na filmwebie, teraz kliknąłem w 9/10 z serduszkiem, bo mam kilka drobnych i trochę większych uwag, ale nie wykluczam, że przy kolejnej powtórce pyknie dyszka. To IMO drugi najlepszy film w historii polskiego kina (#1 Psy). Niewiarygodne ile tekstów z niego znam na pamięć! :D

Pod koniec listopada trafiłem też na końcówkę odnowionego (po raz pierwszy widziałem tę wersję!) Pana Wołodyjowskiego - nie tak dobry, chyba najsłabszy z trylogii, ale też muszę się w niego zaopatrzyć.

PS
Kastrata oglądać nie planuję. Nigdy!

Odpowiedz
#14
Cytat:Niby powinien być ok, ale skompresowali pięciogodzinny film na jedną płytę (a nawet 50-tka to za mało na tyle materiału), więc trochę się obawiam o jakość.

Już się nie obawiam. Wygląda bez zarzutu.

Nie pamiętam kiedy miałem tyle radochy z postawienia jakiegoś filmu na półce, jak dzisiaj z Potopu i Wołodyjowskiego. Teraz jeszcze "Przygody pana Michała" muszę dokupić.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#15
Też uważam tę wersję za jedyną słuszną. Mam jeszcze tą cyfrowo odnowioną, niby jakość obrazu poprawiona, ale brakuje pewnych niezbędnych scen (a o dziwo zostały chyba wszystkie o księciu Bogusławie i jego "zalotach" do kmicicowej panny).

Ogółem ten film znam na pamięć, oglądałem go około 30 razy... to jest po prostu dzieło kompletne. Podręcznik dobrego scenopisarstwa, być może najlepsza obsada w dziejach polskiego kina. Tu wszystko gra - relacje, postacie tła zapadające na zawsze w pamięci, muzyka, character arc... wszystkich, kuliminacja, przemiana głównego bohatera i wreszcie finał. W tej najdłuższej wersji można doznać niesamowitej imersji w świat przedstawiony, niemalże poczuć ten chłód, wojnę za rogiem, klimat tamtych czasów...


To dla mnie drugi najlepszy film wszech czasów (pierwszym jest "W samo południe"). "Bunt samurajów", "Harakiri" i "Persona" zostały zdetronizowane. :)
Kłótnie na forach są jak wyścigi w domu wariatów: nieważne czy wygrasz, czy przegrasz, wciąż pozostajesz pacjentem.

Odpowiedz
#16
Cytat:Mam jeszcze tą cyfrowo odnowioną, niby jakość obrazu poprawiona

Pełna wersja w której niczego nie brakuje też jest odnowiona/z poprawionym obrazem. Puszczali ją na TVN, jest do kupienia na DVD/BD.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#17
Gieferg, kupiłeś w końcu ten box całej trylogii czy w jakiś magiczny sposób dostałeś sam Potop?

Odpowiedz
#18
Nie kupiłbym boxu, którego połowę zawartości stanowią buble :P

DVDMax sprzedaje też osobno, z tym, że stówkę trzeba wyłożyć. Przy tym polecam jednak to starsze wydanie na jednej płycie, a nie to, które wyszło w tym miesiącu (dwie części osobno), jest lepiej skompresowane (mimo niższego bitrate). Z kolei nowe wydanie Wołodyjowskiego na Blu stoi po 50 zeta.

Więcej info + screenshoty: http://forum.filmozercy.com/watek-ogniem-i-mieczem-potop-pan-wolodyjowski?page=15
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#19
Powtórka "Potopu" zaliczona, ocena oczywiście bez zmian ale mam jedno spostrzeżenie - otóż mówi się, że ten film ma wolne tempo no i niby ma, ale... tyczy się to tylko pierwszej części. Druga gna na złamanie karku, sceny są krótkie, przeskakują z miejsca w miejsce na zasadzie: ktoś tylko wspomni, że udaje się w jakieś miejsce - cięcie - już tam jest i to nie tyle, że tam przybywa, ale już w środku rozmowy z tymi, których tam spotkał i zdązył już im wszystko opowiedzieć (najlepszy przykład to Kmicic trafiający do Jana Kazimierza). Król szwedzki ma całe trzy sceny (ponoć w "Redivivusie" została z nich jedna), Janusz Radziwiłł w drugiej części pojawia się całe dwa razy. Pomija się większość książkowych wydarzeń, a cała wojna zostaje skondensowana do pobieżnie pokazanego oblężenia Jasnej Góry i jednej bitwy, po niej zaś mamy cięcie i przeskok o parę lat (w filmie się tak tego nie odczuwa, ale jeśli dobrze pamiętam powieść, to tak właśnie było, z tym, że i tam na tym etapie wydarzenia były już opisywane dość skrótowo). Po tym przeskoku następuje powrót do bardzo powolnej narracji, może aż przesadnie powolnej (końcówka w kościele).

Nie wyobrażam sobie, jak można było jeszcze skracać tę drugą część w nieszczęsnym "Redivivusie". W sumie to nawet nie chcę wiedzieć.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz
#20
"Pan Wołodyjowski" jest o tyle słabszy, że i materiał źródłowy był słabszy. Całość ma dość nietypową konstrukcję, skłąda się jakby z trzech oddzielnych części, pierwsza - romansowa, druga z Azją (i tu pan Michał praktycznie nie ma nic do roboty, a Baśka z opresji ratuje się sama) i trzecia w Kamieńcu. Nie składa się to wszystko w jakąś zgrabną całość więc i ogląda się gorzej niż "Potop" czy "Ogniem i mieczem".

Wczoraj skończyłem oglądać wersję serialową tzn. "Przygody Pana Michała" na DVD i treściowo wypada to wyraźnie lepiej niż wersja kinowa (choć Łapicki miejscami nieco zbyt teatralnie recytuje te romantyczne teksty Ketlinga), dużo lepiej nakreślony jest Azja i jego motywacja, również decyzja Wołodyjowskiego z finału ma wcześniej pewne podstawy (żal, że nie pomógł Nowowiejskiemu i postanowienie, że już nie przedłoży spraw prywatnych nad dobro ojczyzny co można wiązać z późniejszą przysięgą, wciąż jednak nie wiadomo czemu Ketling miałby zrobić to samo). Mamy płynniejsze przejścia między trzema historiami, niektóre sceny są częściowo identyczne jak w filmie, niektóre to ich alternatywne wersje (pojedynek z Turkiem podczas oblężenia, wbijanie na pal), no i jest sporo całkiem nowych (a niektórych z filmowych w ogóle nie ma - np. tej gdy Sobieski przedstawia Azję/Melechowicza Wołodyjowskiemu). Z kolei te które znamy z filmu czasami są poprzestawiane i w ogóle zmieniono ich sens (np. scena z Baśką uciekającą konno przed Tatarami i wpadającą do dołu).

No i obsada jest częściowo inna (Ketling, ciotka, zakonnik w pierwszym odcinku, wachmistrz Luśnia, Potocki i bp. Lanckoroński).

Niestety od strony realizacji zostaje w tyle. Rozwalają mnie zwłaszcza kręcone w plenerze ujęcia, w których aktorów oświetla się w taki sposób, że scena wygląda jak kręcona w studio (z tym można się też gdzieniegdzie spotkać w wersji kinowej), bardzo słabo w porównaniu z wersją filmową wypada scena wbijania na pal (na dobrą sprawę można się tylko domyślać co się dzieje) a w ostatnim odcinku widać miejscami jak się trzęsą mury makiety kamienieckiego zamku no i pierwszy raz zauważyłem tę cieżąrówkę w scenie wybuchu składu tureckiej amunicji. No ale sama jakość DVD bez zastrzeżeń (lepsza niż "Ogniem i Mieczem"), tylko szkoda, że nie kręcili tego w kolorze.
Najlepsze filmy 2017: 1. Blade Runner 2049   2. Thor: Ragnarok  3. Sztuka kochania

http://filmozercy.com/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości