Twin Peaks
#1
[Obrazek: b000002lmm01lzzzzzzzv.jpg]

Krótko: najlepszy serial jaki widziałem (nie licząc X-files, ale X-files nie byłoby bez TP). Mroczny, a jednocześnie pełen inteligentnego humoru. Z masą ciekawych postaci, świetnych dialogów, oraz zakręconymi i fascynującymi wątkami. Prekursor wszelkich seriali na pół sensacyjnych, na pół fantastycznych. Klimatem powala 99,99999% innych produkcji. Długo wyczekiwane zakończenie miażdzy. Zakochałem się w tym serialu. Dzięki niemu będę pamiętał przez całe życie, że sowy nie są tym, czym się wydają. :)

Ja już wiem, kto zabił Laurę Palmer. A wy?

[Obrazek: twinpeaks17.jpg]
[Obrazek: twinpeaksredroom.jpg]

Odpowiedz
#2
military napisał(a):Ja już wiem, kto zabił Laurę Palmer. A wy?

Ja też. Gdzieś tak od 18 lat. :)

Odpowiedz
#3
Krótko: zgadzam się z każdym słowem. Serial znakomity, życiowe osiągnięcie wszystkich, którzy brali udział w tym przedsięwzięciu. Świetna reżyseria, fantastycznie skonstruowane i zagrane postaci, miażdżący klimat, jedna z najbardziej sugestywnych wizji ABSOLUTNEGO ZŁA w całej popkulturze, kilka fantastycznych pomysłów realizacyjnych, muzyka Badalamentiego, piosenki Julee Cruise. Czego chcieć więcej, ja się pytam?
Military, czytałeś do tego jeszcze Sekretny Dziennik Laury Palmer i autobiografię Coopera?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#4
Ja czytałem "Dziennik..." - nic wartościowego, ale o autobiografii Coopera nic nie wiem. Możesz przybliżyć?

Odpowiedz
#5
KLIK!
Transkrypcja taśm cooperowskich od dzieciństwa do czasu przybycia do TP. Warto moim zdaniem się zapoznać, kilka rzeczy zostaje wyjaśnionych (Diane, geneza konfliktu z Earlem). Nie orientuję się niestety, czy rzecz była autoryzowana przez Lyncha i Frosta.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#6
W zasadzie napisaliscie wszystko o czym chcialem wspomniec -"Twin Peaks" to jeden z kultowych filarów mojego dziecinstwa, podobnie jak "Miami Vice" -do dzis pamiętam pierwszą emisję w tvp, na przełomie wiosny i lata, w piątkowe wieczory...wszystko do momentu wyjasnienia morderstwa Laury Palmer to absolutne 10/10, pozniejszy sezon jest minimalnie słabszy, sprawia wrazenie dokreconego na siłę. Szczerze mowiąc nic w dziecinstwie nie przestraszyło mnie tak jak niektore motywy z TP -Bob wyłazący zza kanapy, olbrzym z głową na wysokosci lampy, czy ten szumiący las z niepokojąca muzyką w tle. Mogłbym tu deliberowac bez konca, o niesamowitej galerii postaci, o boskich tekstach Alberta Rosenfielda, o pięknych kobietach (Audrey Horn !), o scenie z wisienką w burdelu...ale wszyscy chyba myslą to samo ;)
You Are What You Watch

Odpowiedz
#7
Piszac o TP nie mozna nie wspomniec jeszcze o dwoch jego elementach. "Invitation to Love" - genialnej telenoweli-w-serialu, oraz agencie Mulderze.

[Obrazek: photolrg.jpg]

Odpowiedz
#8
Military, wklejajac to zdjecie zepsules tym, co serialu jeszcze nie obejrzeli, nie lada niespodzianke. ;)

Odpowiedz
#9
it is happening again

serial, który złamał wszelkie schamaty.
nawet lsd nie potrafi tak pomiatać umysłem jak finał twin peaks :)
groza, symbolika, zło i śmiech.

najlepszy!

[Obrazek: twin_peaks_4.jpg]
wielki autorytet, agent za którym pójdę na koniec świata.
two cups of good, hot, black coffee.

Odpowiedz
#10
serial z gatunku tych, które pamięta sie do końca zycia. ominęła mnie przyjemność obcowania z nim na początku lat 90, więc zasiadłem do seansu bez bagażu sentymentów oraz innych gówien. po pilotowym odcinku byłem powalony, a przy każdym następnym towarzyszyło mi stale rosnące poczucie kompletnego zagubienia. "reżyser kpi czy o droge pyta?" naturalną reakcją mojego organizmu na zmianę klimatu z poważnego (pilot) na bliżej niedookreślony groteskowo-humorystyczny (z braku laku pozostałe odcinki) w 9 na 10 przypadków jest pełne politowania machnięcie ręką i podziękowanie twórcom za współprace. tymczasem miasteczko twin peaks jak chwyciło mnie za szmaty, to już nie puściło do końca. ten serial zawraca nurt rzeki filmowych przyzwyczajeń - doświadczyłem tego na własnej skórze.

czego uniknął lynch? przede wszystkim nachalnego epatowania dziwnościami. jasne, serial jest dziwny, ale nie za szybko, nie na chama. miasteczko i jego mieszkańcy, choć niewątpliwie od samego początku skrywający jakiś sekret, dla mnie osobiście stali się bezdyskusyjnie "nie z tej bajki" gdzieś tak w połowie pierwszego sezonu! to samo u bunuela w aniele zagłady. ręka chodzi sobie po podłodze, ale to dopiero w połowie filmu! najpierw jest normalnie, dopiero po pewnym czasie ludzie nie mogą wyjść z chałupy i nikt nie jest na tyle bystry, by choćby drzwi otworzyć. tak jak we śnie - jest coś dziwnego, ale my się temu nie dziwimy. oto czemu twin pekas tak mnie wessało. bo to jest profesjonalna robota. surrealizm poddany kontroli rozumu. wbrew zasadzie, że im dziwniej, tym fajniej. u lyncha odwrotnie: im normalniej, tym dziwniej. a gdy już zaczyna być dziwnie w sposób ewidentny, to nie ma sił - trzeba oglądać dalej.

agent cooper do spółki z szeryfem tworzą tandem nie z tej planety. zwłaszcza cooper. jego entuzjastycznie uniesiony w gorę kciuk oraz dziecinna fascynacja przyrodą ("Spójrz! Kaczki na jeziorze!") spowodowały, że serial przekroczył krytyczną masę kultu już w drugim odcinku swojego istnienia.

Odpowiedz
#11
Niesamowite uczucie - zgodzić się każdym słowem, jakie Mental napisał na temat Lyncha. Dokładnie tak: w Twin Peaks logika snu, którą tak łatwo ryj można sobie wytrzeć, sprowadza się do uznania przez widza każdego elementu świata przedstawionego za wiarygodny. Jest poza tym Twin Peaks horrorem i groteską, dramatem i satyrą - w proporcjach idealnych. Lynchowi i Frostowi udało się przenieść na ekran małomiasteczkową schizofrenię w niespotykany sposób - czasami myślę, że Twin Peaks to trochę jak moja wieś, tylko w ciekawszej scenerii, z lepszą kawą, lepszymi pączkami. A Badalamentim to zaćpać się można, no.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#12
Mnie też obeszły ekscytacje nad serialem z lat 90. i obejrzałem go dopiero kilka lat temu. Również jestem serialem zachwycony, chociaż nie ukrywam, że pod koniec trochę brakowało już pomysłów i może to i dobrze, że skończyło się na dwóch sezonach. W każdym razie nie da się ukryć, że jest to jedno z najgenialniejszych przedsięwzięć telewizyjnych w historii. Zgadam się, że poziom kultowości osiągnął tutaj szczyt :) Tyle fantastycznych postaci nie miał żaden serial i nie mówię tu tylko o Cooperze, bo od świetnych postaci to się w tym serialu aż roiło. A najbardziej to i tak lubiłem tę telenowelę, która ciągle gdzieś tam się przewijała - zwłaszcza dodawało to smaczku, gdy się pomyślało, jak wiele "Twin Peaks" czerpie z telenowelowej stylistyki i jak wiele te dwie historie mają ze sobą wspólnego.
Za to nienawidzę kinowego prequela, który jest na siłę wulgarny, bez pomysłu i ogólnie gniotowaty.

Odpowiedz
#13
Obejrzałem Fire Walk With Me i na początku podobał mi się średnio. Inny styl filmowania, opowiadanie drugi raz tego, co już było wiadome, jakieś pourywane nowe wątki - nie spodobało mi się to. Po dłuższym czasie doszedłem do wniosku, że film jest zwyczajnie słaby. Sprawia wrażenie, jakby Lynch nie wiedział, co w serialu było dobre - brak więc szeryfa Trumana, Cooper jest na ósmym planie, Donny nie gra już Lara Flynn Boyle itp. Ale im dłużej myślę o tym filmie, tym bardziej mi się podoba - obecnie ma u mnie ocenę "fascynujący".

Po pierwsze, rozwaliły mnie wszelkie sceny z prologu (tzn. z nowymi agentami i z Harrym Deanem Stantonem, a także przerażające, wzięte rodem z "Kręgu" wejście Davida Bowie), następnie rewelacyjna sekwencja w oświetlonym na czerwono klubie (w serialu cały czas się o tym mówiło, ale nigdy nie było to pokazane) i późniejszy festiwal dziwactwa. Rozgryzanie tego filmu niczym łamigłówki jest niezbędne. Trzeba przy nim poprowadzić własne śledztwo. Wtedy odkryje się kilka nowych faktów. Jeśli, oczywiście, interpretacja będzie trafna. Ale podobnie jak w Zagubionej autostradzie, tak i tutaj dochodzenie do prawdy stanowi sens całości. Tyle że Autostradę da się spokojnie rozgryźć aż do ostatniej tajemnicy, czego nie można powiedzieć o Twin Peaks.

Wciąż parę rzeczy uważam za totalnie chybione. Pokazanie Twin Peaks jako miejscowości znacznie większej niż to implikowano w serialu jest, na ten przykład, kompletnie poronione. Nie podobają mi się również zaczęte, a nierozwiniętę wątki prowadzące donikąd (Bowie!) - choć dzięki wiadomościom w necie wiem, że miały one być rozwinięte w kolejnych filmach, to fakt, że te filmy nie powstały, strasznie mnie wkurza - wolałbym już okrojoną wersję bez zbędnych udziwnień.

Mimo wszystko film nadal jest świetny. Czarna loża (tudzież Czarna chata) została odarta z kolejnych tajemnic. Mike okazał się nie tak dobry jak się wydawało, miejsce staruszki z dzieckiem-magikiem zostało wreszcie określone. Na Bobby'ego można teraz patrzeć z innej perspektywy.

Seans był bardzo wartościowy. Szkoda, że to już nieodwołalny koniec Twin Peaks...

Odpowiedz
#14
Badalamenti o komponowaniu Laura Palmer's Theme. Polecam się zapoznać.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#15
Magiczny serial. W pogoni za Bobem, kwintesencją zła, istotą która zawładnie osobą, która wejdzie za nadto w mroczną część człowieka. Z każdego odcinka sprawia wrażenie, co raz to głębszego zapadania w sen, jak pisali Mental i Artemis. Można się zanużyć i pływać i dziwne zjawiska przyjmować na porządku dziennym.

I te postaci! Chyba każda niesamowita! Także Lynch pojawiający się z rzadka niesamowity ze swoim niedosłyszeniem... i cudownym uzdrowiem przy Shelly.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
#16
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=nNvbHLoiYb0p[/youtube]
Rok temu zmontowałem kolejne tribute video, tym razem dla Miasteczka. Youtube przez długi czas je wywalał (podkład), w końcu mi się chyba udało je zamieścić na stałe. Spoilery, więc kto nie widział serialu do końca - niech nie ogląda. Zalecam HQ. Generalnie jestem z filmu zadowolony, aczkolwiek bardziej lubię swoje montaże do The Wire, The Shield i SFU. Również są zamieszczone na stronie.
Mile widziane jakieś komentarze na yt, bądź na forum.
Clear Eyes, Full Hearts, Can't Lose!

Odpowiedz
#17
Dzisiaj skończyłem pierwszy sezon. Strasznie klimatyczny serial i coś co uwielbiam to takie małe górskie miasteczka (marzenie żeby w takim się zestarzeć). Rewelacyjna kreacja Kyle'a MacLachlan'a którego do tej pory kojarzyłem tylko z serialem Gotowe na Wszystko ( gra tam równie dobrze).

Jego postać Agent FBI Cooper tak zafascynował mnie swoim miłością do kubka gorącej kawy i okrągłego pączka że chyba sam się przekonam do tych dwóch używek :lol: .... no i te jego rozmowy z dyktafonem oraz sposób w jaki zamawia posiłki - mistrzostwo.

Początkowe intro, muzyka oraz zdjęcie na napisach końcowych wywołują u mnie gęsią skórkę :twisted:
...a tu jeszcze cały, o wiele dłuższy drugi sezon :)
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL

Odpowiedz
#18
Zmartwię Cię - ma on momenty nudne, jak i kilka wątków przesadzonych, ale finał powinien zrekompensować każdy moment irytacji. W moim przypadku tak było :cool:
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#19
Odcinki 2x01-09 są moim zdaniem najmocniejszym punktem Miasteczka (epizody 7 i 9 - orgazm). :twisted: Kto oglądał, ten wie. Klimat miażdży (do tego stopnia, że miałem koszmary w nocy) :razz:
Czysta rozkosz :D Później jest lekka lipa, ale finał jak wspomniał Snuffer - rekompensuje wszystkie zawody...
Clear Eyes, Full Hearts, Can't Lose!

Odpowiedz
#20
Odcinek 2x07 najlepszy z najlepszych, obok grande finale, rzecz jasna.
It is happening again...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości