Twin Peaks
Na youtube można obejrzeć już niektóre z dodatków z 3 serii. Oczywiście to drobna część całości, ale i tak fajnie się ogląda. Liczę na to, że jeszcze jakieś się pojawią:-)






Odpowiedz
Czekam na premierę na krążkach i powtórze sobie cały sezon, w oczekiwaniu na ogłoszenie 4 serii które może nigdy nie nadejść :P
Ale regularnie odswieżam sobie ulubione sceny, "I am the FBI" i spotkanie Laury z Dalem nadal mają wielką moc.

MacLachan zostal nominowany do Globa (pewnie nie wygra), ale do SAG już nie co jest totalnym skandalem.
Oby na kolejnym rozdaniu Emmy on, Badalamenti, Lynch, Frost i Deming zostali słusznie docenieni.

Odpowiedz
(14-12-2017, 18:31)Kuba napisał(a): Czekam na premierę na krążkach i powtórze sobie cały sezon, w oczekiwaniu na ogłoszenie 4 serii które może nigdy nie nadejść :P

Wierzysz w to że w Polsce wyjdzie na DVD? Europejska premiera ma być podobno w marcu (w UK wyszło wtedy co w USA). Na Blu nie sądzę by wyszło u nas. A na DVD też nie jestem co do tego przekonany skoro nie wydano u nas  zremasterowanej wersji 1 i 2 serii, FWWM i Missing Pieces kilka lat temu.

Odpowiedz
Sądzę, że wydadzą, może szybo poznika ze sklepów, ale w końcu na DVD pojawi się na pewno.

Odpowiedz
W Imperial/CinePix pytałem dwa razy i ani raz nie raczyli mi odpisać. A jak pytałem o inne seriale to problemu z odp. nie było. Akurat u nich, bo wydali dawno temu na DVD 1 i 2 serię, FWWM. No i kilka sezonów innych seriali Showtime, wiec zakładam że jeśli ktokolwiek w Polsce wyda to Imperial. Więc sprawdziłem stronę czeską (to ten sam region co my) z dvd i blu i też TP 3 nie ma nawet w zapowiedziach, albo źle szukam.

http://www.filmarena-eng.com/dvd

Podobnie jak w Polsce nie wydali Entire Mystery jak sprawdziłem. Oczywiście łudzę się że do marca to się może zmienić i wydadzą na dvd (chociaż wolałbym na Blu by wydali), ale specjalnie się nie nastawiam na wydanie u nas. Prędzej doczekamy się 4 serii niż wydania na dvd/blu TP 3. A jak się mylę to przynajmniej miło się rozczaruję:-)

Odpowiedz
Kurde, faktycznie to o czym piszesz nie brzmi najlepiej :/
Ale "Czekanie" to już motyw przewodni wszystkiego co tyczy się "Twin Peaks". Wydanie w Polsce na płytach, wydanie "Final Dossier", 4 sezon.

Przejdźmy więc do czegoś ciekawszego, wy już re-watchingi macie za sobą? Ciekawią mnie wasze odczucia, tym razem na chłodno i z wcześniejszą znajomością historii. Może rzuciły się wam w oczy jakieś nowe szczegóły :D

Odpowiedz
Kuba co do Final Dossier to też Cię rozczaruję, ale nie zanosi się by w ogóle ZNAK wydał książkę. Nie zarobili na Sekretach TP czyli nie opłaca im się wydawać kolejnej książki, którą kupią jedynie ci których nie rozczarował 3 sezon TP i może fani z grup polskich poświęconych Twin Peaks/Lynchowi (Twin Peaks Polska i Miasteczko Twin Peaks Polska). Widziałem nawet ostatnio Sekrety Frosta za 19 złotych, więc skoro zalega wydawnictwu na magazynach i wyprzedają książkę przez ponad rok to pewnie pomyśleli w ZNAKU, że jeszcze mniej kupi niż poprzednią powieść. Nie wierzę by wyszła choćby za rok. Brzmię pewnie jak pesymista, ale wszystko wskazuje na to że nie ma co liczyć na polski rynek w przypadku serialu jak i książki Frosta Final Dossier, która akurat jest tym czym miały być początkowo Sekrety TP. Bo w FD, a przynajmniej tak wynika ze spoilerów, dowiadujemy się o losie każdej postaci co przeszła przez 25 lat.


Z tego co czytałem to akcja częściowo dzieje się też w Twin Peaks po tym co Dale zrobił w 17 odcinku i widać że ma fajny pomysł Frost. Podsumowując to można powiedzieć, że wcale nie jest tak, że teraz 1 i 2 seria nie ma sensu, jak co niektórzy tak się zastanawiali po 17 odcinku. Ogólnie czytając spoilery z FD potwierdziło się to co podejrzewałem za emisji 3 serii że Frost, podobnie jak Lynch, jest okrutny co do losu swoich postaci, a jednocześnie to co się z bohaterami dzieje przez 25 lat w FD ma sens i jest logiczne. Dopowiada też wiele rzeczy wprost jak to Frost jak np. tożsamość dziewczynki z ósmego odcinka.

Ja obejrzałem razem z mamą drugi raz jakiś czas temu, która oglądała pierwszy raz. Akurat miała 2 tygodnie urlopu a woli seriale oglądać w całości niż odcinek na tydzień. Przed serią puściłem jej finał 2 serii, FWWM, Missing Pieces. Po 3, 4 odcinkach mówiła że Lynch przeszedł samego siebie i wtedy pomyślałem ciekawe co powie po odcinku ósmym. Ale mojej mamie nie straszne odjazdy Lyncha bo zna jego twórczość i ceni sobie. Byłem pewien, że odpadnie od serialu, ale nie po odjazdach, tylko po scenie w szóstym odcinku na ulicy z dzieckiem. Nie cierpi jak w filmach i serialach dzieje się krzywda dzieciom, ale jakimś cudem nie odpadła.

A na ósmym jak się skończył powiedziała że nic nie rozumie, ma sieczkę z mózgu, ale podoba jej się, choć to bardziej film artystyczny niż serial. Po finale spojrzała na mnie tylko wymownie i zapytała czy to na pewno koniec, ale podobało jej się. Ale najbardziej byłem ciekaw jej reakcji na te frustrujące momenty najbardziej jak zamiatanie podłogi, ubieranie się dziewczyny do wyjścia i w tym momencie jej cierpliwość się kończyła, np. na scenie zamiatana powiedziała "rany julek, to jest serial dla flegmatyków, jak można 10 minut patrzeć jak ktoś zamiata" a przy ostatnich odcinkach, że tak wolno się toczy fabuła, że zapomni co było na początku jak zaczną wyjaśniać. Ale nie zapomniała i całość jej się podobała. Chociaż przy 18 odcinku taką miała sieczkę z mózgu, iż zapomniała że oglądała poprzednie 17 epizodów z napisami pl i po angielsku. Zapytała czy wcześniej z lektorem oglądaliśmy i jak odpowiedziałem że całość ogląda z napisami to zażartowała, że nie powinienem się dziwić jej reakcji po takim filmie bo całkiem mózg jej się wyłączył. No i zaczęła się śmiać, ale ogólnie bardzo zadowolona była z seansu tygodniowego.

A co do mnie to ogólnie podobało mi się tak samo czyli nawet za powtórki i mimo ważnych scen z mamą Laury w 12 odcinku uważam go za najsłabszą godzinę. Nie mogłem na nim wysiedzieć na wiadomych scenach jak z dziewczyną Gordona oraz z Audrey, a reszta podobała mi się mniej więcej tak samo. W sumie odcinki te co trochę mniej mi się podobały za premiery, ale nie były słabe jak 12, to oceniam trochę lepiej, ale najlepsze oceniam tak samo. Więc 17 dobrych lub świetnych odcinków plus jeden słaby czyli 12-y.

Oglądając ponownie upewniłem się w tym że Lynch specjalnie niektóre sceny przedłużał w nieskończoność, bo tak materiał mu się spodobał co nawet ktoś z ekipy potwierdził ostatnio w wywiadzie. Nie pamiętam kto i w jakim wywiadzie powiedział, że montażysta skracał niektóre sceny, ale przyszedł Lynch i przemontowywał po swojemu czyli głównie wydłużał sceny i możemy się domyślać jakie to sekwencje.

Zauważyłem też za powtórki, codziennie po 4 odcinki przynajmniej, że ta doskonała scena z "ja jestem FBI" (chodzi mi o całą, nawet fragment z jazdą samochodem) to już nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak wtedy gdy czekałem kilkanaście tygodni na ten wiadomy moment jak wszyscy. Wciąż uważam ją za wielką scenę, wywołuje ciary cała ta scena z głownym motywem serialu, ale jak oglądało się całość to nie było takiej reakcji jak wtedy gdy czekało się ileś tam tygodni/kilka m-cy na ten moment. Więc pokazała ta powtórka że Lynch to zrobił specjalnie co potwierdza dialog "Wreszcie", bo czym dłużej sie czeka na coś to tym większe emocje ten moment wywołuje, a jak obejrzałem w ciągu 4, 5 dni całość to aż takich ciar nie miałem. Więc decyzja o wypuszczeniu serialu tradycyjnie czyli co tydzień to był zamierzony krok, bo gdyby wypuścili całość od razu to niektóre momenty serialu nie robiłyby aż takiego wrażenia, ale akurat tym chyba nikt nie jest zaskoczony.

Oczywiście lepiej ogląda się całość bo wyłapuje się pewne szczegóły co nie widziało się za pierwszym razem, ogląda się jak długi film, ale wciaż jest kilka scen co bym skrócił np. scenę z magikiem - bandziorem można by wywalić, gdy robi sztuczki, bo wydaje sie nic nie wnosić. Widać że facet jest jedynie po to byśmy dowiedzieli się że Shelly nic nie zmieniła się, wiec ta scena tak naprawdę niczemu nie służy. Co prawda później następuje scena z naćpanym Richardem na ulicy, ale tą poprzedzającą ją można było sporo skrócić.

Nie rozumiem też po co sugerowano cały serial, że Harry powróci jak nie wrócił. Można odnieść wrażenie że nastąpił jakiś konflikt miedzy aktorem a Lynchem/Frostem, ale nie mówią o nim głośno i dlatego tak z Ontkeanem sytuacja się zmieniała w czasie rozpoczęcia produkcji. Pamiętam że aktor był wniebowzięty co do powrotu do TP a kilka dni później zmienił decyzję. Inna sprawa, że za emisji serii 3 myślałem że za każdym razem jak Trumana wspominają to mówią tak naprawdę o aktorze, że może Ontkean choruje, ale można też podejrzewać ,iż coś zaszło między panami, ale są na tyle wychowani że nie mówią o tym głośno.

Oglądając całość to lepiej się wątki łączą, zwłaszcza te miasteczkowe jak dr Jacoby, Nadine i Norma, ale i tak nie opuszczało mnie uczucie za powtórki takie samo jak za premiery, zwłaszcza w pierwszej połowie (tak do 9 odcinka), że wątki miasteczkowe (oprócz śledztwa) są na siłę dołożone do serialu bo tytuł do tego zobowiązuje. Wygląda jakby Lynch i Frost mieli pomysł na kontynuację i rozszerzenie świata Twin Peaks, ale niekoniecznie z akcją w miasteczku, co widać choćby po wątku Las Vegas czy innym co dzieje się poza miasteczkiem, bo większość z tych wątków jest zakończona w satysfakcjonujący sposób.

Odpowiedz
Nic, kompletnie nic nie wiedziałem na temat tego serialu. Myślałem, że to będzie historia o poszukiwaniu mordercy młodej dziewczyny, w dziwacznej atmosferze. I w sumie tak jest, ale do tego dochodzi cała masa rzeczy, które ciężko jest opisać słowami. O Davidzie Lynchu wiedziałem tylko tyle, że robi dziwne filmy, nic więcej.

I z taką błogą nieświadomością włączyłem pierwszy odcinek. Od razu czuć ten gęsty klimat małego miasta. Pete znajdujący ciało, przechadzający się mieszkańcy, tacy trochę wieśniacy, no i przyjeżdża Cooper. Określenie Aundrey pasuje tu perfekcyjnie, gość jest idealny. Jego pozytywne nastawienie do życia, uśmiech na twarzy, fascynacja kubkiem dobrej kawy i ciastem wiśniowym, a przy tym pełen profesjonalizm to wybrane z wielu cechy, które tworzą tę świetną postać.

Pierwszy sezon to istna perełka. Ten specyficzny styl i dziwaczną, ale i klimatyczną atmosferę szybko się przyswaja.

Przy rozpoczęciu drugiego sezonu, myślałem, że pęknę ze śmiechu przy scenie z leżącym Cooperem i dziadkiem puszczającym oczko i unoszącego kciuk. Gdzieś tak do 11. odcinka oglądało mi się bardzo dobrze. Na początku dalej nie wierzyłem, że to Leland jest mordercą i czekałem na jakiś kolejny twist, ale tak się nie stało, i może to i dobrze. Druga połowa sezonu nie jest jakaś tragiczna, ale czasami miałem już w głowie myśli, żeby coś przewinąć. Najbardziej nużył mnie wątek wyboru ojca dla dziecka Lucy. Na początku to było zabawne, bo Dick był genialny. Podwójna, nieudana próba ukradnięcia pamiętnika to też lekko zbędna wstawka. Co do Windona Earle'a, nie wiem, mi jako postać się podobał. Jedyne co było dziwne to te szachy, ni cholera nie rozumiem znaczenia tych szachów. No ale za to Pete mógł się wykazać, a Pete jest spoko.

No i oczywiście, wielki finał drugiego sezonu. O cholleraa, serio, spodziewałem się normalnej potyczki Coop vs Earle. A tu większość odcinka w Black Lodge, i było to genialne. Cooper przechodzący z pokoju do pokoju, Człowiek z innego miejsca, no i w końcu doppelganger. "How's Annie?" totalnie mną wstrząsnęło. Nie wiem jak ludzie wytrzymali tyle czasu z takim zakończeniem.

Ponadto w tym sezonie znajdują się dwie genialnie nakręcone sceny. Leland zabijający Maddy (cholernie mi było szkoda dziewczyny, a na początku nie rozpoznałem w niej Laury) i wypełzający Bob w 4:3




Przed obejrzeniem "Fire Walk With Me" myślałem, że to będzie film opowiadający o wspólnej akcji Davida Bowiego i Gordona Cole'a (dzięki Huntersky, widziałem wcześniej twoją grafikę i nią się sugerowałem, świetne prace btw) i Laurą Palmer gdzieś tam w tle, i Coopa jako epizod. No i deczko się rozczarowałem. Liczyłem, że Bowie będzie gwiazdą filmu, a był może z minutę, a w sumie główną postacią tutaj jest Laura. No i tym film się jeszcze jakoś broni - Laura jest zagrana perfekcyjnie. Za to ogromny minus za zmianę Donny na aktorkę, która miała wyraz twarzy skrzywdzonego kota. Cycki też nie wydawały mi się w jej stylu.

Po obejrzeniu filmu czułem się w sumie jakbym obejrzał jakiś specjalny, dłuższy odcinek tylko dla fanów, jako dodatek.

Trzeci sezon uświadomił mnie jak ogromnie się myliłem.

Kyle MacLachlan jako Mr C, Dougie, zagubiony Coop i jako prawdziwy Dale jest genialny. Gołym okiem widać, że świetnie rozumie i postać, i serial, a przede wszystkim Lyncha.

Z jednej strony cały czas czekałem na przebudzenie się Coopa, ale z drugiej, widok jak ze smakiem, w spokoju zajada ciasto wiśniowe dawał mi myśl: "Dobra, niech je, smakuje mu to nie przeszkadzajcie". No i ten sezon ogromnie broni się innymi postaciami, które wcześniej nie miały takiego pola do popisu.

Najlepszy jest zdecydowanie Gordon Cole. Bądź Lynchem, reżyserem własnego serialu i możesz w sumie dać sobie jakąkolwiek postać, i daj sobie głuchego, trochę wariującego agenta. Już wcześniej, gdy tylko pojawiał się Cole wiedziałem, że będzie beka. Jak krzyknął "Bonsai!!!" to prawie umarłem ze śmiechu. No i tutaj z Albertem i Tammy tworzą niezłą paczkę. Kompletnie rozwalił mnie sen z Monicą Bellucci, jedno z lepszych cameo w historii. W ogóle w tym sezonie Lynch totalnie nie hamuje się przed tym co chce pokazać. To też nie jest na bazie leżenia na kanapie i myślenia: "Hmmm, a co by było gdyby...." i nagle rach ciach zapisuje w notatniku (patrzę na ciebie Johnson), tylko widać, że to wszystko jest jakoś przemyślane. Wszystkie postaci osiągnęły progres, a najbardziej Hawk.

No i trzy ostatnie odcinki. "I am the FBI", wstałem i zacząłem klaskać. Za to, po tym jak Cooper mówi, że żyją we śnie następuje seria mindfucków. Czy to wszystko jest i było snem? Jeśli tak, to czyim? Rozwalił mnie moment jak w lesie z Jamesem, Laura się wychyla i widzi Coopera, cholera, Lynch to wszystko zaplanował podczas kręcenia FWWM? No i późniejsze uratowanie, zniknięcie Laury (gdzie? przez kogo?), brak ciała. A potem Richard i Linda, totalny odpał. No i ostatnia scena. Czy krzyk Laury pokonał Matkę? Czy jednak oboje będą uwięzieni w innej czasoprzestrzeni/wymiarze?

Teraz o wiele lepiej widzę "Fire Walk With Me", a zwłaszcza to cameo Bowiego, które jednak jest o wiele bardziej istotne niż myślałem. Czy on już przeprowadził rozmowę ze złym Cooperem i dlatego wskazuje palcem na Dale'a? Czas to pojęcie względne w tym serialu i nie wiadomo, co się kiedy wydarzyło.

Lynch zostawił mnie z niewyjaśnioną sprawą, ale czy musi ona być wyjaśniona? Kurdę, chciałbym czwarty sezon, ze względu na to, że tak bardzo lubię Coopera, że nie chcę dla niego tak złego życia. Jeśli chciałbym koniec tej opowieści, to tylko ze względu na to, by Dale miał już święty spokój.

Żaden serial, ani film nie zrodziło u mnie tylu pytań. Jednak miałem na tyle szczęścia, że te pytania pojawiają się dopiero teraz, po obejrzeniu całości. A tak to włączałem jeden odcinek po drugim, z przerwą na film, i nie wyobrażam sobie czekania tydzień-dwa, a zwłaszcza podczas trzeciego sezonu. Spokojnie oglądałem, chłonąłem treści Lyncha, a przede wszystkim zaufałem mu i jego wizji, bo wierzyłem i nadal wierzę, że to wszystko ma sens.

Szkoda, że nie było Harrego, bo to bardzo dobra postać. W ogóle w tym serialu nie ma takiej postaci, która jest zbędna. No i totalnie rozłożył mnie na łopatki Duchovny jako Denise, nie rozpoznałem skurczybyka. No i tekst Harrego rozłożył mnie jeszcze bardziej:
"- Będziesz zaskoczona!
- Oni też."

Świetne są tu panie, Aundrey, Donna, Laura, Shelly, Norma, Janey-E nie wiem, która najlepsza. Super ewoluował też Bobby, dobrze było widzieć, że stał się lepszym człowiekiem.

Co do wyglądu serialu, niektóre ujęcia z trzeciego sezonu skrojone do 4:3 niemal żywcem wyjęte jak z dwóch poprzednich. Dobrze, że Lynch zachował swój styl.

I to chyba tyle. Z czasem zapoznam się z pozostałymi tworami Lyncha i czekam na wieści co do powstania/nie powstania kontynuacji.

Na koniec ta prze genialna scena.



Odpowiedz
Nie rozpoznałeś Duchovnego? Ale przecie w starej serii też był juź Denise ;)
A Chamberlaina zauważyłeś?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nie rozpoznałem Duchovnego w starszych sezonach, przy trzecim już wiedziałem, że to on.

Kojarzę postać Chamberlaina, ale samego aktora niestety nie kojarzę.

Odpowiedz
Chamberlain pojawił się jakoś na początku sezonu 3.
Gratulacje Krismeister. Chciałbym obejrzeć to wszystko jeszcze raz, jako ktoś kompletnie nieświadomy tego czym jest TP.

Odpowiedz
Chamberlain zagaduje przez moment do Gordona w biurze Denise, nie ma nawet co o tej "postaci" wspominac. 
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
O, teraz zauważyłem post Krisa, fajne podsumowanie i praktycznie ze wszystkim się zgadzam :D
Kurde, chyba w wakacje przysiądę i obejrzę jeszcze raz całą tą gigantyczną historię. Soundtrack regularnie od czasu do czasu sobie odpalam i tylko utwierdza się we mnie przekonanie, że Angelo stworzył jedną z najwspanialszych i najbardziej unikalnych ścieżek dźwiękowych w historii kinematografii.
I scena z Bobem, linkowana u góry - jak dla mnie geniusz Lyncha zawarty w tej krótkiej scenie, nadal najbardziej przerażająca rzecz w całym serialu a przecież taka prosta.

Mam nadzieje, że docenią Twin Peaks w trakcie rozdania Emmy przynajmniej nominacjami dla Kyla, Angelo, Lyncha i Deminga. Byłbym po prostu bardzo zadowolony gdyby doceniono tych geniuszy i pozwolono im odebrać jakieś nagrody, choć pewnie skończy się jak w przypadków Globów :P

W ogóle ostatnio w temacie "The Terror" padły stwierdzenia, że Hinds to jeden z najbardziej marnowanych aktorów ever. A nie uważacie, że tak samo jest z aktorami "Twin Peaks"? Kyle szczególnie, przecież gość jest geniuszem a nie zgarnia ról w filmach, nie jest na pierwszych stronach gazet. Nie rozumiem czemu reżyserzy nie obsadzają go w ambitnych, ale głośniejszych produkcjach. Dlatego też bardzo mnie cieszy rola w "Fonzo" u boku Toma.

Odpowiedz
MacLachlan akurat miał swoje pięć minut - po prostu kariera nie ułożyła mu się najlepiej, ale w połowie lat 90. zagrał duże role w kilku głośniejszych filmach, ogólnie dało się go zobaczyć poza "Twin Peaks". Natomiast Hinds zagrał zajebiście w "Rzymie" i od tamtej pory jest marnowany w epizodycznych, mało znaczących rólkach. Po sukcesie "Rzymu" potrzebował, jak sądzę, roli czarnego charakteru w jakiejś głośnej adaptacji komiksu czy innym Bondzie, czegoś w stylu Geoffreya Rusha i jego roli w "Piratach..." po której jest ciągle na fali wznoszącej - raz chałtura, a raz konkretna rola w dobrym filmie. Podobnie karierę ułożył sobie Ian MacShane.

Odpowiedz
Dało się, nie przecze, ale patrze na dorobek Kyla w XXI wieku i nie licząc seriali to...bieda. A dla mnie to jest aktor ktory spokojnie powinien być w pierwszej stawce aktorow z Oscarem na koncie od lat :P

A Hinds choc na drugim/trzecim planie jest zawsze gdzieś tam i da sie go zobaczyc w większych filmach.

Odpowiedz
Zabierając się rok temu za Twin Peaks, wiedziałem, że osoba Lyncha zwiastuje specyficzne kino, pełne symboliki i metafor. Dla mnie osobiście narracja niezbyt przekonała, a umiejętności aktorskie pewnych osób pozostawiają wiele do życzenia. Serial jest ślamazarny i momentami wręcz nudny, chociaż taki miał być w zamierzeniu (w tym sensie, że dla osób cierpliwych). Poległem po pierwszym sezonie i usnąłem na odcinku pilotażowym do drugiego. Od strony fabularnej nie mam zastrzeżeń, ale przekonałem się przynajmniej, że Twin Peaks nie jest dla mnie. Moja ocena za ten pierwszy sezon to lekko naciągane 7/10.


Odpowiedz
Gdzie mogę obejrzeć Twin Peaks od Finchera? :o
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Pamięć mnie zawiodła w takim bądź razie, my bad.


Odpowiedz
Jeżeli tak reagujesz na 1 sezon, to reszty nawet nie ruszaj :) a 3 będzie dla Ciebie wyjątkowo niestrawna.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
Ja chciałem zobaczyć wszystkie trzy sezony jeszcze przed 2018 rokiem, ale po tym co zobaczyłem i jak się czułem przytłoczony, nie zamierzam kontynuować dalszych odcinków do reszty swojego życia :D


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości