WARSZAWSKI FESTIWAL FILMOWY
#61
Jestem na WFF już dobrych kilka lat. Można by powiedzieć, że zaczynałem tutaj interesować się kinem spoza głównego nurtu i co roku wyczekiwałem października. Teraz sytuacja się trochę zmieniła, nie jest to już miłość bezgraniczna i ślepa. Pewne rzeczy co roku wkurzają mnie coraz bardziej.

Chyba kluczowa sprawa to sprawa okołobiletowa. Przez te niemal 10 lat chyba nic się nie zmieniło. Wkroczyliśmy dumnie w XXI wiek, a WFF jaki był, taki jest nadal. No dobra, jest strona internetowa, chociaż to;) Ale gdzie możliwość kupna biletów przez internet? A widzowie tak o nią proszą od lat. Jeśli ktoś mieszka np. w Szczecinie, to musi przyjechać do Kinoteki w Warszawie tydzień przed festiwalem by kupić bilety zanim się wybrane seanse wyprzedadzą. Jednym słowem, koszmar… By kupić bilet trzeba wypełnić przedpotopowy nieczytelny druczek, w którym bardzo łatwo się pomylić i kupić… bilet na inny seans niż się chciało. Zwrotów oczywiście nie ma. Trzeba zapłacić oczywiście tylko gotówką. W tym roku nawet nie wiedzieli, które seanse są wyprzedane. Coraz bardziej mi to przeszkadza. Nawet biedronka już obsługuje płatność kartą… a tu nic, skostnienie, brak chęci zmian. Świat idzie do przodu, a WFF stoi. Może bym tak nie narzekał gdybym nie zasmakował organizacji Nowych Horyzontów, tamtejszej internetowej rejestracji na seanse. Wszystko tak nowoczesne, jest aplikacja na smartfony, głosować na filmy można przez aplikację, na stronie www lub smsem, a na WFF nadal te głupie druczki, których można wrzucić 10 zamiast jednego… Już nie wspominając o braku karnetów, przez co za 17 filmów płace tyle co tam za 50. Brakuje mi też jakiejś myśli przewodniej w selekcji filmów, brakuje sekcji tematycznych, retrospektyw reżyserów…

No dobra już nie narzekam, bo przecież ciągle można trafić na wiele świetnych filmów, a niemal po każdym seansie jest spotkanie z gośćmi. Ciągle jednak czekam na ten październik… :)

Jestem ciekawy jak to widzi Mefisto i inni bywalcy.


Plemię (2014) 9/10
Dekonstrukcja definicji niepełnosprawnych, gangsterka, seks i przemoc, mocny film, no i kapitalne zdjęcia. Totalna niespodzianka, świetny pomysł na film, bez dialogów, a wciągający.
http://www.wff.pl/pl/filmy/the-tribe01/

Przedszkolanka (2014) 8/10
Oda do niechcianej poezji czy odwrócony kompleks Edypa? Szaleństwo w treści i formie, świetne zdjęcia.
http://www.wff.pl/pl/filmy/the-kindergarten-teacher/

Ja, kamikadze (2014) 4/10
Staruszek gada jak dowodził kamikadze. Forma nijaka, a i z treści w sumie nic nowego się nie dowiedziałem, spory zawód.
http://www.wff.pl/pl/filmy/i-kamikaze/

Trumna w górach (2014) 7/10
Przede wszystkim dobrze skonstruowana trzyczęściowa historia, która potrafi zaciekawić, no i sporo humoru.
http://www.wff.pl/pl/filmy/the-coffin-in-the-mountain/

Unlucky Plaza (2014) 7/10
Dużo czarnego humoru, ciekawa historia, całkiem wciągające kino środka.
http://www.wff.pl/pl/filmy/unlucky-plaza/

Odpowiedz
#62
(16-10-2014, 10:57)krysiron napisał(a): Ale gdzie możliwość kupna biletów przez internet? A widzowie tak o nią proszą od lat.

Osobiście jakoś tego nie widzę, głównie dlatego, że WFF to taki trochę festiwal, na który można wejść dosłownie z ulicy i dostać bilet (o czym poniżej). Teraz gdyby ludzie rzucili się na internetowe rezerwacje, to pomijając fakt, że strona pewnie byłaby często przeciążona, to byłby jeszcze większy burdel, niż jest i na gros filmów pewnie w ogóle nie szło by się dostać, bo byłyby same rezerwacje (w dodatku znając lubość widzów, do notorycznego spóźniania się, nawet nie z ich winy, byłaby przy kasach pewnie zawsze burda o nie).

Cytat:Jeśli ktoś mieszka np. w Szczecinie, to musi przyjechać do Kinoteki w Warszawie tydzień przed festiwalem by kupić bilety zanim się wybrane seanse wyprzedadzą. (...) W tym roku nawet nie wiedzieli, które seanse są wyprzedane.

Jak pisałem, na większość seansów bilety można w miarę łatwo dostać przed samym seansem. Też mnie zdziwiło, że nie zaznaczają w tym roku wyprzedanych filmów, ale powód jest jasny - zawsze na 20 minut przed seansem odblokowują się nieodebrane akredytki, których jest tam jakaś pula, ergo szansa się dostać jest więc zawsze (w tym roku nie miałem jeszcze ani razu problemu, choć potencjalnie nie było biletów na wiele filmów), a gdyby skreślali, to na starcie taki seans i widz by skreślił, także ma to mimo wszystko sens.

Cytat:Zwrotów oczywiście nie ma.

To akurat chujnia, ale przynajmniej bez problemu idzie potem sprzedać niechciane bilety innym widzom.

Cytat:Trzeba zapłacić oczywiście tylko gotówką.

To też ma sens - raz, że taka sprzedaż trwa wtedy szybciej (wyobraź sobie sytuację, w której do seansu jest 5 minut, przed tobą 20 osób i każdy płaci kartą); dwa, że wszystkie bilety to koszt mniejszy niż 20 zł, trzy, że akurat w centrum masz w kurcze pieczone bankomatów, więc wybrać gotówkę to nie problem. Nie mówiąc już o tym, że to technika, więc wystarczy najmniejszy błąd do zamieszania.

Cytat:Już nie wspominając o braku karnetów, przez co za 17 filmów płace tyle co tam za 50.

Z tym się akurat zgodzę - kasy niestety idzie na te filmy za dużo...

Cytat:Brakuje mi też jakiejś myśli przewodniej w selekcji filmów, brakuje sekcji tematycznych, retrospektyw reżyserów…

To mi nie przeszkadza. O wiele bardziej wkurza mnie:
a) beznadziejne opisy filmów w katalogu - filmy chujowe mają świetne streszczenia, a te z potencjalnie złymi opisami okazują się być dobre.
b) brak jakiejś selekcji jakości - patrząc na niektóre koszmarki, jakie przewijają się przez ekran bierze dziw, że ktoś to wcześniej oglądał i ocenił jako wartościowe dzieło, które warto zobaczyć. Bo o to chyba przecież chodzi.

Oba te elementy sprawiają, że WFF to często taka rosyjska ruletka, co boli biorąc pod uwagę, że jednak buli się za te bilety sporo (jakby ktoś chciał zaliczać po 4 filmy dziennie przez cały czas, to na pewno musiałby się liczyć z tysiem spokojnie).

No i jeszcze notorycznie mam im za złe finalistów - zwycięzcy są ogłaszani tak późno i tak mimochodem, że potem naprawdę ciężko jest się dostać na ich ostatnie projekcje - zwłaszcza, że te przypadają na weekend.

Generalnie WFF jako festiwal nie porywa przede wszystkim ani klimatem (multipleksy z, jak wspominałem, ludźmi z ulicy), ani organizacją. Ale nadal idzie tam zobaczyć trochę ciekawych rzeczy. No i mam go pod domem praktycznie, to chodzę :) Przebywać jednak setki kilometrów i koczować w jakichś hostelach i innych przyczółkach nie ma chyba jednak za bardzo sensu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#63
(16-10-2014, 14:00)Mefisto napisał(a): WFF to taki trochę festiwal, na który można wejść dosłownie z ulicy i dostać bilet.
Poniekąd właśnie taki jest i to źle o nim świadczy. Bo niby jest to światowy festiwal, który chce być stawiany obok Berlina, Wenecji, Karlowych Warów itp. a śmierdzi polską prowincją.
I zapewniam Cię, że brakuje biletów na niektóre seanse. Mi się nie udało kupić biletów na "Chcemy pogrzeczyć" wczorajszy seans i nie było też dodatkowych biletów przed seansem, bo akredytacje też się rozeszły. Chyba poszła fama, że warto zobaczyć. Podobnie nie dostałem biletu na "Party girl", będę dziś czatował przed seansem.
Inna sprawa, że w poprzednich latach jakby więcej ludzi było i więcej wyprzedanych seansów (sam wspominałeś, że widziałeś skreślenia), choć w tym roku ciężko to dokładnie sprawdzić.

(16-10-2014, 14:00)Mefisto napisał(a): Teraz gdyby ludzie rzucili się na internetowe rezerwacje, to pomijając fakt, że strona pewnie byłaby często przeciążona, to byłby jeszcze większy burdel...
Rezerwacjom jestem przeciwny, ale sprzedaż internetowa powinna być. No chyba, że takie internetowe rezerwacje jakie są z karnetów jak na NH. Tam to wszystko śmiga. Laudyn niech pojedzie do Wrocławia i zobaczy jak być powinno. Internetowa sprzedaż rozwiąże tez problem płatności gotówka/karta. Kto jest obcykany we współczesnym świecie ten zapłaci przelewem w internecie, a osoby starsze i inne nieinternetowe mogą stać przed kasą z gotówką.

(16-10-2014, 14:00)Mefisto napisał(a): a) beznadziejne opisy filmów w katalogu - filmy chujowe mają świetne streszczenia, a te z potencjalnie złymi opisami okazują się być dobre...
Dokładnie, to też niestety prawda. Lepsze opisy są na stronie internetowej (to dopiero od kilku lat), no i w katalogu (chyba te same co na stronie), ale jednak mogliby się bardziej przyłożyć. Inna rzecz, że wolałbym by pisali więcej o formie też. Zazwyczaj to tylko streszczenie.

(16-10-2014, 14:00)Mefisto napisał(a): b) brak jakiejś selekcji jakości - patrząc na niektóre koszmarki, jakie przewijają się przez ekran bierze dziw, że ktoś to wcześniej oglądał i ocenił jako wartościowe dzieło, które warto zobaczyć. Bo o to chyba przecież chodzi.
To już pewnie problem większości festiwali. Wszędzie znajdą się niewypały. Choć pewnie i one znajdą swoich zwolenników. Czasem się śmiejemy na NH, ale chyba niektóre filmy są wybierane by nauczyć widzów odróżniać dobre i złe producje:P A potem znajdowała się osoba uważająca dany gniot za najlepszy film festiwalu:)

(16-10-2014, 14:00)Mefisto napisał(a): że jednak buli się za te bilety sporo (jakby ktoś chciał zaliczać po 4 filmy dziennie przez cały czas, to na pewno musiałby się liczyć z tysiem spokojnie).
Karnety, karnety, chcemy wreszcie karnety:) Swoją drogą polecam Ci Festiwal Pięciu Smaków. Są karnety:)



Odpowiedz
#64
(16-10-2014, 14:42)krysiron napisał(a): Bo niby jest to światowy festiwal, który chce być stawiany obok Berlina, Wenecji, Karlowych Warów itp

Pierwsze słyszę, że chce, no ale Polacy zawsze coś chcą.

Cytat:I zapewniam Cię, że brakuje biletów na niektóre seanse. Mi się nie udało kupić biletów na "Chcemy pogrzeczyć" wczorajszy seans i nie było też dodatkowych biletów przed seansem, bo akredytacje też się rozeszły.

A myślisz, że niby jak ja wszedłem? :) Na 20 minut przed ruszają dodatkowe bilety i z reguły jest skromna grupka osób, która się po nie ustawia :) Jeśli jednak rzutem na taśmę na 5 minut przed chciałeś na co bardziej oblegany seans, to wtedy może być problem. Inna sprawa, że w tym wypadku niewiele straciłeś.

Cytat:Rezerwacjom jestem przeciwny, ale sprzedaż internetowa powinna być.

To wtedy wszystko rozchodziłoby się w necie i osoby, które chciałyby nabywać bilety na bieżąco byłyby w ciemnej dupie. Nie mówiąc już o tym, że skoro kupiłeś na odległość, to i tak musisz je potem odebrać. Słowem: byłoby jeszcze większe zamieszanie, jak obecnie.

Cytat:Lepsze opisy są na stronie internetowej (to dopiero od kilku lat), no i w katalogu (chyba te same co na stronie)

No przecież właśnie o katalogu mówię :) Na stronie są ciut pełniejsze, ale i tak chujnia.

A tymczasem dziś chyba najrówniejszy dzień zaliczyłem...

The Drop - bardzo solidne. Hardy znakomity, a jego postać to świetne połączenie ciapy z badassem, dodające filmowi humoru i uroku. Reszta obsady także dobrze się spisuje. Film bez fajerwerków, ale porządnie zrobiony i trzymający z napięciu. Nawet zastanawiam się nad nieco wyższą notą, ale to już po drugim seansie.

7 / 10

The Guide - solidne kino ukraińskie o raczej mało znanej historii wojennej. Zadziwia fakt, że ponoć budżet z czasem malał zamiast rosnąć, bo technicznie jest to naprawdę świetnie zrobione. Fabularnie też jest dobrze, choć w paru miejscach twórcy za bardzo popłynęli z poetyką, a całość ma kilka nużących momentów i schematycznych rozwiązań.

7 / 10

Na skrzyzowaniu wiatrów - film unikatowy ze względu na formę. Niestety przez nią także mocno ciężkostrawny, szczególnie jeśli jest to któryś seans pod rząd. Znowu wojna, znowu czystki, tym razem w Estonii - film piękny, ale jednak dla cierpliwych, bowiem rzeczona forma zaczyna się dawać we znaki po jakichś 30 minutach - gdyby mnie tak nie zmęczył, pewnie ocena byłaby wyższa, bo to naprawdę coś innego, niż zazwyczaj. Inna sprawa, że nadaje się bardziej do muzeum, niż na masowy festiwal (sporo osób wychodziło). Jeśli film miałby konkurować z Idą o Oscary (również czerń i biel), to powiedziałbym, że wygra.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#65
Wczoraj znów nie dostałem biletu, była długa kolejka do kasy na "Party girl". Bodajże 40 minut przed seansem się ustawiła, a na 20 minut przed pani w okienku powiedziała, że nie ma wolnych miejsc, akredytacje się rozeszły. Cóż, mogłem tyle nie zwlekać z kupnem:)

Optuję za karnetem, dostajesz kartę magnetyczną, w necie zaznaczasz seanse, na które chcesz pójść, nic nie trzeba odbierać, bo przy wejściu pikają na karcie magnetycznej i po dźwięku poznają czy masz rezerwację (coś jak kanar w autrobusie). Na NH idzie to sprawnie i wszyscy są z systemu zadowoleni.

Widzę, że mieliśmy wspólny seans:)

Paluszek (2014) 7/10
Zwariowana "mangowa" japońska komedia, można się nieźle uśmiać:), dziwnie krótki, trochę szkoda niskiego budżetu na efekty specjalne
http://www.wff.pl/filmy/the-pinkie/

Takie są zasady (2014) 4/10
Bardziej telewizyjny film interwencyjny udający kino festiwalowe, na jedyny plus zakończenie, no i spotkanie z reżyserem
http://www.wff.pl/pl/filmy/these-are-the-rules/

Na skrzyżowaniu wiatrów (2014) 10/10
Idealne zespolenie treści z formą, bardzo przejmująca historia, obłędne zdjęcia oparte na kapitalnym pomyśle, oglądałem zahipnotyzowany (choć skrzypiące fotele przeszkadzały...), reżyser to chyba formalnie dziecko Tarra z Malickiem, wspaniałe doznanie niemal duchowe
http://www.wff.pl/pl/filmy/in-the-crosswind/

W pół drogi (2014) 6/10
Dosyć zwyczajna, przeciętna komedia sf, chwilami naprawdę śmieszna, w sumie ciężko się przyczepić do czegoś, idzie obejrzeć
http://www.wff.pl/pl/filmy/halfway/

Anatomia spinacza (2013) 5/10
Zbyt specyficzne to kino dla mnie, chwilami śmieszne i coś w sobie ma, sens pojmuję, ale jednak seans wyjątkowo męczący
http://www.wff.pl/pl/filmy/anatomy-of-a-paper-clip/

Odpowiedz
#66
Nie spinaj się tak z tą "Party girl", raczej nie warta zachodu, widziałem w maju i już ledwie kojarzę tytuł. Taki typowy festiwal przeciętniak, ani to specjalnie złe, ani dobre. Do bezbolesnego seansu i szybkiego o nim zapomnienia.

Odpowiedz
#67
To może najpierw dla porządku lista nagrodzonych:

Cytat:W sobotę 18 października 2014 w Multikinie Złote Tarasy ogłoszono werdykty jury konkursowych i wręczono nagrody laureatom 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego.




KONKURS MIĘDZYNARODOWY

Jury Konkursu Międzynarodowego w składzie: Sepideh Farsi (Iran), Yevgeny Gindilis (Rosja), Uberto Pasolini (Wlk. Brytania), Olena Yershova (Ukraina), Janusz Zaorski (Polska) przyznało następujące nagrody:


Warsaw Grand Prix, główną nagrodę w Konkursie Międzynarodowym, ufundowaną przez Miasto Stołeczne Warszawa otrzymał film THE COFFIN IN THE MOUNTAIN / BINGUAN, reżyseria Xin Yukun (Chiny)


Za wielowymiarowość narracji i subtelność w posługiwaniu się czarnym humorem, Główną Nagrodę 30. Warszawskiego Festiwalu Filmowego otrzymuje film THE COFFIN IN THE MOUNTAIN ze specjalnym wyróżnieniem dla Lu Nifan (autora oryginalnego tekstu) oraz Feng Yuanlinag i Xin Yukun (autorów scenariusza).


Nagrodę za Najlepszą Reżyserię otrzymał Ognjen Sviličić, za film THESE ARE THE RULES / TAKVA SU PRAVILA (Chorwacja, Francja, Serbia, Macedonia)

Za głęboką wrażliwość i mistrzowską konsekwencję w ukazaniu ludzkiej walki przeciwko biurokracji i znieczulicy.

Specjalną Nagrodę Jury otrzymał ZESPÓŁ AKTORSKI w filmie CARMINA Y AMEN / CARMINA & AMEN, reżyseria Paco León (Hiszpania)

Dla obsady filmu Carmina i Amen (Carmina & Amen), gdyż cały zespół aktorski zasłużył na zbiorową nagrodę, spisując się znakomicie w bardzo trudnej umiejętności gry w czarnej komedii.


KONKURS 1-2

Jury w składzie: Ozan Açiktan (Turcja), Hawa Essuman (Kenia), Jan Komasa (Polska) przyznało nagrody dla Zwycięzcy Konkursu 1-2 filmom:


HOW TO STOP A WEDDING / HUR MAN STOPPAR ETT BRÖLLOP, reżyseria Drazen Kuljanin (Szwecja).

oraz

THE LESSON / UROK, reżyseria Kristina Grozeva, Petar Valchanov (Bułgaria, Grecja).



KONKURS WOLNY DUCH

Jury w składzie: Sebastian Buttny (Polska), Marion Laine (Francja), Alik Shpilyuk (Ukraina) przyznało Nagrodę Wolny Duch filmowi


THE OWNERS / UKKYLIKAMSHAT, reżyseria Adilkhan Yerzhanov (Kazachstan)

Za film najbardziej wolny duchem.


oraz

Wyróżnienie filmowi BEFORE I DISAPPEAR, reżyseria Shawn Christensen (USA).

Za udaną próbę połączenia kina głównego i niezależnego nurtu.




KONKURS DOKUMENTALNY

Jury w składzie: Arto Halonen (Finlandia), Dorota Roszkowska (Polska), Frédéric Tcheng (Francja) przyznało nagrodę dla Najlepszego Filmu Dokumentalnego filmowi


TOTO AND HIS SISTERS / TOTO SI SURORILE LUI, reżyseria Alexander Nanau (Rumunia)

Doceniamy jego mistrzowską reżyserię, doskonałą dramaturgię, intymność z jaką pokazuje bohaterów i sposób w jaki przedstawia problemy społeczne, pozostając inspirującym

oraz
Wyróżnienie filmowi CROSSROADS / PEREKRESTOK reżyseria Anastasiya Miroshnichenko (Białoruś, Szwecja)

Za franciszkańską filozofię oraz umiejętność reżyserki do stworzenia potężnego efektu skromnymi środkami.




KONKURS FILMÓW KRÓTKOMETRAŻOWYCH

Jury w składzie: Mauro Carraro (Włochy), Gu?mundur Arnar Gu?mundsson (Islandia), Agnieszka Woszczyńska (Polska) przyznało następujące nagrody:

- Najlepszy Film Krótkometrażowy, który otrzymuje Short Grand Prix ? CUPCAKE, reżyseria Jane Magnusson (Szwecja)

Za mocną historię i szczere, intymne podejście do postaci i ich relacji, wsparte świetnymi zdjęciami i grą aktorską


- Najlepszy Animowany Film Krótkometrażowy ? THE TIDE KEEPER, reżyseria Alyx Duncan (Nowa Zelandia)

Za niesamowitą atmosferę w onirycznej scenerii i wizualnie uderzający, intymny film z wyważonym wykorzystaniem animacji


- Najlepszy Aktorski Film Krótkometrażowy ? DRAMA, reżyseria Guan Tian (USA)
Za inteligentne posługiwanie się językiem filmowym, który łączy prostą zabawną historię ze świetną choreografią i wyrazistymi postaciami


- Najlepszy Dokumentalny Film Krótkometrażowy ? MY DAD'S A ROCKER, reżyseria Zuxin Hou (Chiny)


Za rzucenie światła na inspirującego człowieka, którego historia ukazuje prawdziwe znaczenie Rocka i Życia, dzięki rzetelnemu podejściu reżysera


Nagroda FIPRESCI



Jury FIPRESCI (Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej) w składzie: Pamela Cohn (USA), Hanna Margolis (Polska), Michael Pattison (Wlk. Brytania) przyznało nagrodę dla najlepszego debiutu z Europy Wschodniej. Został nim film


WHAT A WONDERFUL WORLD / CE LUME MINUNATĂ, reżyseria Anatol Durbală (Mołdawia).


Jury pragnie wyrazić uznanie dla reżysera, którego debiut fabularny obiecuje wiele swoją pilnością i intensywnością opowiadania; pochodzi przy tym z kraju, który od czasu uzyskania niepodległości w 1991 roku praktycznie nie ma przemysłu filmowego. Zwodniczo zmienny, oparty na scenariuszu bycia w-złym-miejscu-w-złym-czasie, film ten splata ze sobą wydarzenia gwałtownych, masowych protestów młodej generacji, dla której nadszedł czas pokazania gniewu i straty zaufania do skorumpowanego i patrzącego w przeszłość rządu, prowadząc tym samym nieświadomego bohatera do szokującego punktu kulminacyjnego.




Nagroda JURY EKUMENICZNEGO

Jury w składzie: Rev. Jes Nysten (Dania), Samuel Petit (Francja), Rafał Wieczyński (Polska) przyznało nagrodę filmowi

IN THE CROSSWIND / RISTTUULES w reżyserii Martti Helde (Estonia)

Film jest filmowym requiem. Erna jest Estonką, która pisze listy do swojego męża opowiadające historię jej deportacji na Syberię. Umiejętnie wykorzystując możliwości techniczne, zwłaszcza w postaci spaceru pomiędzy żywymi rzeźbami, reżyser przenosi tę opowieść do wyższego wymiaru - kontemplacji cierpienia, ludzkiej godności i nadziei poprzez mistrzowskie zestawienie obrazów, słów i muzyki. Requiem dla wszystkich niewinnych ludzi z Europy Wschodniej, którzy cierpieli lub zginęli od tyranii Sowietów. Nie wolno nam zapomnieć...




Nagroda NETPAC

Jury NETPAC, czyli Organizacji Promocji Kina Azjatyckiego w składzie: Dr Rashmi Doraiswamy (Indie), Jagoda Murczyńska (Polska), Yuka Sakano (Japonia) przyznało nagrodę dla najlepszego filmu azjatyckiego w programie WFF, którą otrzymał film:


SIZDAH / 13, reżyseria Hooman Seyedi (Iran)

Za śmiałe podejście w przedstawieniu tematu młodych ludzi w kinie irańskim i za wyjątkowy styl w ukazaniu społecznego gniewu i problemów relacji płci poprzez portret rodziny.


a dzisiaj udało mi się zobaczyć...

Coming Home - bardzo dobre kino do oglądania z chusteczką. Gong Li bezbłędna, a i sam film może zgarnąć nominkę oscarową. Film w sumie skromny i nieprzesadzony, ale bardzo dobrze wyważony.

8 / 10

Plemię - jeden z najbardziej obleganych filmów festiwalu i chyba jeden z najważniejszych, bo nawet sam Laudyn wyszedł zapowiedzieć. Niestety, jeden wielki zawód. To, że film jest w języku migowym szybko przestaje być jakimś superaśnym przeżyciem, a seans przypomina po prostu oglądanie filmu w obcym języku bez napisów. Szczęśliwie akcja jest przejrzysta - o to jednak nietrudno, skoro z 90 minutowej fabuły zrobiono rażące dosłownością 130 minutowe dzieło, w którym wszystko przechodzi. Obok tak porażających brakiem wyobraźni scen, jak idący 5 minut od punktu A do punktu B bohater mamy więc peep-show, w którym m.in. można obejrzeć skrobankę, seks niewiele odbiegający poziomem od tego, co można znaleźć na redtube w dziale "amateur" czy rozstrzaskiwanie czaszek szafką nocną - i wszystko z taką samą dosłownością, od A do B. Słowo przedobrzenie ciśnie się więc na usta samo, a seans trudno polecić mi z czystym sercem (sporo zresztą osób wychodziło w trakcie, a po napisach prawie braw nie było, co jest rzadkością, bo często ludzie oklaskują film choćby z zasady). Nie dajcie się zresztą zwieść opisom - to ni mniej, ni więcej, jak kolejny film o gangsterce. Jedynie środki wyrazu i środowisko, w jakim się dzieje (dość zresztą dziwne, bo nawet w Harlemie raczej trudno o takie szkoły, jak tu) czynią go w jakiś sposób unikalnym. Jak dla mnie jednak przereklamowane i, przede wszystkim, przeszarżowane. Trudno mi też znaleźć w tej opowieści jakiś cel/sens/puentę - nic z niego nie wynika (może prócz tego, że głuchoniemi to takie same skurwysyny jak reszta ludzi, ino w nocy powinni się zamykać na klucz).

5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#68
(18-10-2014, 16:47)Tyler Durden napisał(a): Nie spinaj się tak z tą "Party girl", raczej nie warta zachodu, widziałem w maju i już ledwie kojarzę tytuł. Taki typowy festiwal przeciętniak, ani to specjalnie złe, ani dobre.
W maju? A zatem pewnie w Cannes:) Przeciętniaki w Cannes to poziom najlepszych filmów na WFF;)

Co do werdyktu jury... Te które widziałem, to uważam, że niesłusznie nagrodzone. Ciekawe jak oceni publiczność? Jeśli wygra faworyt Mefista, to przynajmniej będzie okazja jeszcze obejrzeć go w kinie:)

A teraz moja sobota:

Powrót do domu (2014) 8/10
W tle historia, a na pierwszym planie sentymentalnie, ale i z azjatyckim stonowaniem opowiedziana rodzinna historia, właściwe zakończenie
http://www.wff.pl/filmy/coming-home/

Pieśń ćmy: tajny agent Reiji (2013) 8/10
Powinno być kreta, a nie ćmy... Miike znów w formie, mamy zatem szaleństwo na maksa, zabawy formą i dużo humoru
http://www.wff.pl/filmy/the-mole-song-undercover-agent-reiji/

Super Local Hero (2014) 5/10
Niezbyt ciekawie to wyszło, a potencjał był historii był, wykonanie zaś trąci amatorką
http://www.wff.pl/pl/filmy/super-local-hero/



Odpowiedz
#69
Cytat:W Plebiscycie Publiczności 30. WFF, odbywającym się po raz dwudziesty ósmy, zwyciężyły następujące filmy:


W kategorii filmów fabularnych
Co robimy w ukryciu / What We Do in the Shadows, reż. Jemaine Clement, Taika Waititi (Nowa Zelandia)

W kategorii filmów dokumentalnych
Rozdroże / Crossroads / Perekrestok, reż. Anastasiya Miroshnichenko (Białoruś, Szwecja)

W kategorii filmów krótkometrażowych
Joanna, reż. Aneta Kopacz (Polska)

W kategorii filmów dla dzieci
Kapitan Rybka / Captain Fish, reż. John Banana (Francja)

Następne miejsca w Plebiscycie Publiczności:

W kategorii filmów fabularnych
2.Szef, anatomia przestępstwa / The Boss, Anatomy of a Crime / El Patron, radiografia de un crimen, reż. Sebastián Schindel (Argentyna, Wenezuela)
3.Zanim zniknę / Before I Disappear, reż. Shawn Christensen (USA)
4.Głupiec / The Fool / Durak, reż. Yuri Bykov (Rosja)
5.Gwiazda / Star / Zvezda, reż. Anna Melikian (Rosja)
6.Przewodnik / The Guide / Povodyr, reż. Oles Sanin (Ukraina)
7.Patriota / A Patriotic Man / Isänmaallinen mies, reż. Arto Halonen (Finlandia)
8.Serce, serduszko / The Heart and The Sweetheart, reż. Jan Jakub Kolski (Polska)
9.Powrót do domu / Coming Home / Gui Lai, reż. Zhang Yimou (Chiny)
10.W pół drogi / Halfway / Halfweg, reż. Geoffrey Enthoven (Belgia)

W kategorii filmów dokumentalnych
2.Fotografowie w ogniu walki / When under Fire - Shoot Back!, reż. Marc Wiese (Niemcy)
3.Dior i ja / Dior and I / Dior et moi, reż. Frédéric Tcheng (Francja)
4.TOTART czyli odzyskiwanie rozumu / TOTART, reż. Bartosz Paduch (Polska)
5.Autorki / The Authors, reż. Janusz Mrozowski (Polska)
6.Amma i Appa, reż. Franziska Schoenenberger, Jayakrishnan Subramanian (Niemcy)
7.David i ja / David & Me, reż. Ray Klonsky, Marc Lamy (Kanada)
8.Toto i jego siostry / Toto And His Sisters / Toto si surorile lui, reż. Alexander Nanau (Rumunia)
9.Fela odnaleziony / Finding Fela, reż. Alex Gibney (USA)
10.Beltracchi - sztuka fałszerstwa / Beltracchi - The Art Of Forgery / Beltracchi - Die Kunst der Fälschung, reż. Arne Birkenstock (Niemcy)

Znaczy się dobrze przewidziałem.

a dziś, ostatniego dnia znaczy:

Trumna w górach - solidne, ale jeśli to jest główna nagroda, to ja pierdole. Film przede wszystkim cholernie wolno się rozkręca i cierpi na przypadłość wielu festiwalowych produkcji: jest za długi względem historii jaką opowiada. Ale obejrzeć można, bo sympatyczne kino.

7 / 10

What A Wonderful World - również niezłe kino z cyklu "bije policja bije". Mam wrażenie, że twórcy trochę popłynęli przy postaci przesłuchującego, niemniej historia na faktach, a to, że psy potrafią być psami nie raz udowodniono. Na plus fakt, że film jest bardzo sprawnie nakręcony i mówi tylko o tym, o czym chciał.

7 / 10

Fotograf - Polacy bawią się znowu w Zachód i tym razem robią to w... Rosji. Film bez kitu tak mało polski w negatywnym tego słowa znaczeniu, jak to tylko możliwe. Wielu osobom się podobało, ale jak dla mnie to poziom CSI, czyli telewizyjna realizacja, mnóstwo bezsensownych gadżetów i wystylizowanych wnętrz, przeszarżowane aktorstwo/muzyka/dramaturgia/etc., a wszystko przewidywalne, wtórne, bezjajeczne, bez pomysłu, bez polotu i bez puenty, no i oczywiście łopatologia stosowana łopatą po łbie. Szkoda kasy na realizację było, bo widać, że trochę musieli sypnąć, a historia w sumie o niczym tak naprawdę, biorąc pod uwagę o ile płaszczyzn i wątków zahacza. Kilka scen i tekstów się jednak udało, a i nie jest to jakoś koszmarnie złe - jest po prostu średnie w każdym aspekcie patrząc ze światowego punktu widzenia. Aha, i nie ma trigger discipline ;)

5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#70
No to przynajmniej będę mógł te wampiry w kinie zobaczyć skoro wygrały:)

Mój ostatni dzień:

Dla tych, co nie mogą mówić (2013) 8/10
Intrygujące połączenie fabuły i dokumentu, świetny tytuł i wiele pytań dających do myślenia. Film reżyserki Grbavicy, której już niestety nie pamiętam.
http://www.wff.pl/filmy/for-those-who-can-tell-no-tales/

Travelator (2014) 6/10
Kilka scen świetnych, kilka żenujących (choć dających radość oglądania:P), ogólnie nieźle odjechany, ale też jakby wykoncypowany, udający na siłę kino artystyczne. Niemniej warto:)
http://www.wff.pl/pl/filmy/travelator/

Cud (2014) 7/10
Xavier Dolan jako zakochany Świadek Jehowy i niemal negatywny bohater?! Shit:) Ciekawa konstrukcja (coś jak Iñárritu), wizja świata sprzeczna z moją (nihilistyczna, ateistyczna), ale sensowna, dająca do myślenia, szkoda ostatniego zdania, bo wykłada wszystko nie potrzebnie kawa na ławę.
http://www.wff.pl/pl/filmy/miraculum/

Odpowiedz
#71
Laureaci 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego


KONKURS MIĘDZYNARODOWY

NEONOWY BYK / NEON BULL / BOI NEON, reżyseria Gabriel Mascaro (Brazylia, Urugwaj, Holandia)

Nagrodę otrzymuje piękny, szczery film za jego zapadające głęboko w pamięć obrazy i uniwersalne przesłanie oraz za przesuwanie granic dotyczących stereotypów płciowych przy jednoczesnym nawiązywaniu do wciąż żywych archetypów.


Nagrodę za Najlepszą Reżyserię otrzymał Rodrigo Plá, za film POTWÓR O TYSIĄCU GŁÓW / A MONSTER WITH A THOUSAND HEADS / UN MONSTRUO DE MIL CABEZAS (Meksyk)


Za mocne, i sugestywne obrazy, które porywają widza w podróż poza przestrzeń ukazaną w kadrze. Reżyser z wyczuciem posługuje sie dźwiękiem i precyzyjnie wykorzystuje środki wizualne, które składają się na opowieść i przesłanie dzieła. To nagroda za potraktowanie filmu jako złożonego dzieła sztuki.

Specjalną Nagrodę Jury otrzymała Jana Raluy za rolę w filmie POTWÓR O TYSIĄCU GŁÓW / A MONSTER WITH A THOUSAND HEADS / UN MONSTRUO DE MIL CABEZAS, reżyseria Rodrigo Plá (Meksyk)


Nagroda za wybitną, odważną kreację aktorską. Za rolę, która przedstawia bohatera o tysiącu twarzach. Za szczerość, głębię i intensywność, dzięki którym film jest jedyny w swoim rodzaju.


KONKURS 1-2

WRÓBLE / SPARROWS, reżyseria Rúnar Rúnarsson (Islandia, Dania, Chorwacja)

Za mistrzowsko i poetycko nakręconą wędrówkę antybohatera, która prowadzi do niezapomnianego, głęboko humanistycznego zakończenia.

oraz

Wyróżnienie filmowi: ZATRZYMAĆ / KEEPER, reżyseria Guillaume Senez (Belgia, Szwajcaria, Francja)

Za wiarygodne sportretowanie konsekwencji złych decyzji wynikających z naiwności zarówno nastolatków, jak i dorosłych.



KONKURS WOLNY DUCH

KOZA, reżyseria Ivan Ostrochovský (Słowacja, Czechy)

Koza to film o genialnie wyważonych środkach wyrazu. Opowiada trudną historię w sposób niezwykle lekki i sprawny, i pełen humoru.



KONKURS DOKUMENTALNY

MIGOTANIE PRAWDY / A FLICKERING TRUTH, reżyseria Pietra Brettkelly (Nowa Zelandia)

Film opowiada o rekonstrukcji Afgańskiego archiwum filmowego ukazując odważne starania by odkryć a następnie odrestaurować niewidziany do tej pory materiał filmowy wielu afgańskich reżyserów. Wysoka wartość artystyczna oraz uczciwość filmu gruntowanie
zaimponowała Jury. Odwaga i determinacja dyrektora Afgańskiego Instytutu Filmowego oraz

jego kolegów pasjonatów kina/kinofilów, którzy walczą o ocalenie kulturalnego dziedzictwa
swojego, będącego w stanie wojny, kraju jest wspaniała. Ich wysiłki oznaczają ryzykowanie życia by dzięki sile ruchomego obrazu uratować tożsamość kraju oraz przywrócić piękno kultury jako dar poza zwykłym przetrwaniem.



KONKURS FILMÓW KRÓTKOMETRAŻOWYCH

- Najlepszy Film Krótkometrażowy, który otrzymuje Short Grand Prix – LOKATORKI / THE TENANTS, reżyseria Klara Kochańska (Polska)
Za wysoki poziom reżyserii oraz pokaz umiejętności aktorskich. To dopracowany film, który utrzymuje uwagę publiczności od początku do końca.

- Najlepszy Animowany Film Krótkometrażowy – WYPRAWA DO MIASTA ELE / GO TO CITY ELE reżyseria Wenyu Li (Chiny)
Za pomocą prostej historii z ironicznym zwrotem akcji, autorowi udało się pokazać uniwersalne zjawisko.

- Najlepszy Aktorski Film Krótkometrażowy – POŻEGNANIE / GOODBYE reżyseria Yordan Petkov, Eddy Schwartz (Bułgaria)

Zabawna komedia opierająca się na dobrej strukturze scenariusza i głębokim zrozumieniu bohaterów.

- Najlepszy Dokumentalny Film Krótkometrażowy – LIBAN WYGRYWA PUCHAR ŚWIATA / LEBANON WINS THE WORLD CUP, reżyseria Tony ElKhoury & Anthony Lappé (Liban / USA)

Autorzy filmu wprowadzili zasady Hipotezy Kontaktu w życie, odnajdując wspólną pasję głównych bohaterów, którzy w przeszłości byli wrogami. Za odkrycie prostej i efektywnej metody ukazania osobistego katharsis dwóch bohaterów z trudną przeszłością.


Nagroda FIPRESCI

KRAJ PRZODKÓW / MOTHERLAND / ANA YURDU, reżyseria Senem Tüzen (Turcja, Grecja)

Nagroda zostaje przyznana skłaniającemu do namysłu filmowi, który minimalistycznym językiem przedstawia złożoną sytuację kobiety usiłującej odnaleźć swoje miejsce pomiędzy tradycją a współczesnością.



Nagroda JURY EKUMENICZNEGO

IDOL Z ULICY / THE IDOL / YA TAYR EL TAYER, reżyseria Hany Abu-Assad (Palestyna, Wlk. Brytania, Katar, Holandia, Zjedn. Emiraty Arabskie)

Film podkreśla ważność podstawowych wartości w codziennym życiu: relacji rodzinnych i przyjaźni. Film zawiera przesłanie o godności każdego człowieka, mówi o nadziei i pokazuje normalne życie w świecie desperacji i ruin. Marzenia dzieci warte są starań a siła ich woli i pewności siebie może sprawić, że dzieją się rzeczy, w które trudno uwierzyć. Słuchając młodego piosenkarza oddajemy także – w metaforyczny sposób – głos wszystkim Palestyńczykom.


Nagroda NETPAC

KRAJ PRZODKÓW / MOTHERLAND / ANA YURDU, reżyseria Senem Tüzen (Turcja, Grecja)

Za misternie zrealizowany debiut filmowy łączący treściwy scenariusz z mocnymi obrazami ukazującymi napięcia zarówno między bohaterami, jak i wewnątrz nich.

Nagroda Publiczności 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego

W Plebiscycie Publiczności 31. WFF, odbywającym się po raz dwudziesty dziewiąty, zwyciężyły następujące filmy:

w kategorii filmów fabularnych
Pokój / Room, reż. Lenny Abrahamson (Irlandia / Kanada)

w kategorii filmów dokumentalnych
Autyzm i miłość / Autism in Love, reż. Matt Fuller (USA)

w kategorii filmów krótkometrażowych
Dzień babci / Grandma's Day, reż. Miłosz Sakowski (Polska)

w kategorii filmów dla dzieci
Syn Winnetou / Winnetou’s Son / Winnetous Sohn, reż. André Erkau (Niemcy)

Oczywiście na The Room się nie dostałem, bardzo dobre są ponoć także Sparrows, na które bilety także się mimo deszczu wyprzedały. Oto, co finalnie udało mi się zatem obejrzeć w tym roku (od razu dodam, że bez szału, zarowno jeśli chodzi o moją frekwencję, jak i poziom filmów - jest solidnie, lecz niewiele ponad to):

Strach - Francuzi o I wojnie światowej. Film miejscami za nadto poetycki, przez co niekiedy gubi się w przekazie, niemniej potrafi zrobić wrażenie. Nie wiem ile kosztował, podejrzewam jednak, że mniej od Karbali, a jest 100 razy bardziej widowiskowy, przejmujący i konkretny (szczególnie zważywszy na czasy, do których trzeba się było ustosunkować), a niektóre kadry to uczta dla oka bez jednoczesnego wodotrysku artyzmem. Szkoda jedynie, że główny bohater jest widzowi tak mocno obojętny, a i część wątków pobocznych aż prosiło się o jakieś rozszerzenie, podczas gdy inne są zwyczajnie zbędne. Słowem: nierówne, ale i tak lepsze od ostatnich polskich prób w temacie.

6 / 10

Alice in Earnestland - nie był to mój pierwszy wybór, ale wyszło przyjemne. Co prawda końcówka trywialna i aż nazbyt nijaka w porównaniu do reszty, niekiedy też film za bardzo lawiruje pomiędzy kolejnymi wydarzeniami, lecz humor jest w większości naprawdę fajny i niewymuszony, główna bohaterka słodka jak cukierek (Jung-hyun Lee <3), a całość niezbyt długa i na tyle żywa, że zainteresowanie nie słabnie do końca.

7 / 10

Schneider vs. Bax - czyli film, który Mentala przyprawiłby o zawał, bo jak na historię o płatnych morderach jest tu od groma nieprofesjonalności. Biorąc jednak po uwagę, że to komedia o ludziach nie tylko z rodzinami, ale i problemami, idzie to przełknąć. Jest parę nudniejszych fragmentów, a końcówka... cóż, puenty brak. Seans jednak naprawdę przyjemny, sporo śmiechu, są też cycki i niezła dupa. Jestem na tak.

7 / 10

Hel - wow! w końcu dobre, nieszablonowe polskie kino. Co prawda całość mocno utrzymana w stylistyce twórców zachodnich i w lwiej części po ingliszu, ale jednocześnie z mocno polskim zacięciem, co kiksuje w kilku momentach, niemniej film intryguje aż do końca i pozostawia z przyjemnym uczuciem niewiadomej. Końcówka jak dla mnie ciut przeszarżowana psychodelą, ale to już szczegół.

7+ / 10

A Monster With a Thousand Heads - nagrodę za aktorkę mogę łyknąć, bo rola solidna, choć bez fajerwerków; ale za reżyserię to już budzi wątpliwości, bo film ma jakość i w sumie metraż mocno telewizyjny - jest sprawny i wciąga, ale nie wychodzi ponad pewien standard, a i nie uświadczyłem żadnego katharsis. Ale seans jednak na plus, bo film już w samym swoim założeniu stoi wyżej od wszelakich polskich Chemii i innych nowotworów.

7 / 10

Neonowy byk - przez pierwszą godzinę byłem faktycznie przekonany, iż obcuję z kinem nietuzinkowym - piękne kadry, przyjemny klimat, bezpardonowy naturalizm (czyli wszystko to, co twórcy z nazwiskiem tworzą w aurze skandalu i walki z systemem ocen, bo przez 5 sekund gdzieś tam widać komputerowego peniska), sympatyczni bohaterowie i specyficzny, egzotyczny świat oraz styl życia, przeplatane w dodatku intrygującymi scenkami. Ale prowadzi to wszystko doniką, bo i jest to film o niczym. Ani dany świat, ani nietypowe hobby głównego bohatera, ani poruszane w fabule kwestie nie doczekały się zgłębienia, a tym bardziej konkluzji. Zamiast tego możemy sobie popatrzeć na seks - przyznaję, ładnie nakręcony, a jednocześnie prawdziwy, lecz to zdecydowanie za mało, jak na zwycięzkie dzieło.

6 / 10

Cwaniak - takie tam pierdololo, ale sympatyczne. Główny bohater przyciąga uwagę już samą swoją fizycznością, humor jest uniwersalny i nienachalny i ogląda się to z zaciekawieniem. Raz jeszcze brak tu jednak jakiejś puenty - ot, film w pewnym momencie po prostu się kończy, zostawiając widza z niczym. W kwestii aut zdecydowanie bardziej podobały mi się filmy z lat poprzednich, czyli Parking i Parked. Zważywszy jednak, iż nie był to mój pierwszy wybór, a raczej ostatnia deska ratunku przed dwoma godzinami nudy, seans uważam za udany.

6+ / 10

A Flickering Truth - przyjemne zakończenie festiwalu. Takie Cinema Paradiso w formie dokumentu. Może i można było wycisnąć więcej z tematu, ale film łapie za serducho, przybliża nieco historię Afganistanu od kompletnie nieznanej strony oraz pokazuje inny, nieistniejący już świat marzeń i wolności. Magia kina po prostu. Nie widziałem konkurentów, ale tutaj czuć, iż jest to zasłużona nagroda.

8 / 10, acz tuż po seansie kołatała mi w głowie solidne 9, mimo iż takie filmy trudno przełożyć bezpośrednio na oceny, bo już sama ich wartość historyczna jest bezcenna
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Scenariusz filmowy Pan_Samochodzik 124 18,145 05-01-2015, 15:29
Ostatni post: salamandra0809
  KAN 2013 Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego - nabór filmów KANopek 0 1,017 05-01-2013, 13:00
Ostatni post: KANopek
  22. Festiwal Mediów "Człowiek w Zagrożeniu" RemekPiotr 1 825 02-11-2012, 12:24
Ostatni post: Crov



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości