Walking Dead
#61
drugi odcinek świetny. na razie jedyne, co mogę zarzucić temu serialowi, to to, że ogląda się go jak zarąbiste kino przygodowo-survivalowe, a nie jak zarąbisty dramat-survivalowy. ale do dramatu dojdziemy - jeśli oni nie odejdą od kręgosłupa komiksu, jakim jest koncentracja na ludziach, a nie na zombie, to dostaniemy mega ciężki dramat psychologiczny z trupami w tle, który położy do łóżeczka z krwawym pocałunkiem na dobranoc wszystkie młodzieżowe produkcje typu "Jestem legendą", "28 dni później" czy remake "Świtu żywych trupów". AMC ma okazję przejść do historii. oby nie polegli.

no i doczekałem się - jest Laurie Holden. fajna babka, ale niech nabierze nawyku odbezpieczania broni przed oddaniem strzału - dla własnego dobra:)

Odpowiedz
#62
Mierzwiak napisał(a):Nuuuuda.

<ok> Aż na dwa razy musiałem oglądać ten odcinek. Poza przerysowanym white trashem niby nie ma jakiś większych błędów, ale w sumie nic się nie dzieje, nic nowego. Jak mówiłem - ten serial miałby szansę gdyby podłubał w detalach na które nie ma czasu w filmach o zombiakach. A tu mam zwykły film o zombiakach, tylko rozwleczony...

Ale póki co jeszcze nie przekreślam.

Odpowiedz
#63
Mental napisał(a):młodzieżowe produkcje typu "Jestem legendą", "28 dni później" czy remake "Świtu żywych trupów"
Tym dwóm ostatnim to jak na razie Walking Dead do pięt nie dorasta. Młodzieżowe? Za długo siedziałeś na wygnaniu kolego.

Odpowiedz
#64
bynajmniej. po prostu przygotowując się do oglądania WD obejrzałem sobie kilka współczesnych filmików o zombie (a konkretniej te dwa właśnie). i miało być: "28 tygodni później", bo pierwsze 60 minut oryginału Boyle'a rzeczywiście jak na razie przewyższa WD, choćby pod względem dramaturgii.

Odpowiedz
#65
Mi drugi odcinek podobał się zdecydowanie bardziej niż pierwszy. Niby nic szczególnie nowego, czy świeżego - bo w sumie ten epizod to taki "Świt żywych trupów" w pigułce - ale pod względem "trzymania w napięciu" przebił "pilota". Przyznaję się do błędu - rzeczywiście, zombie biegają - ale przynajmniej nie sprintem, jak we wspomnianym "Świcie...", czy serii "28 ... później". Za to są dużo bardziej inteligentne niż w jakimkolwiek oglądanym przeze mnie zombie movie (nie wliczając w to "Powrotu żywych trupów", bo tam nawet mówią, ale to przecież parodia bardziej...). Ta większa inteligencja zombie to świetny pomysł (choć nie wiem, czy to Kirkman wpadł na to, czy już gdzieś wcześniej coś takiego się pojawiło), bo sprawia, że bohaterowie będą mieli o wiele bardziej przerąbane...

A'propos rąbania - stosowna scena rozwaliła mnie na lopatki. Jej obrzydliwości nie umniejszyło nawet uczłowieczenie postaci, która "pomogła" naszym bohaterom.

Minus zasadniczo jeden: bardzo naciągany motyw z kluczem. W sumie mogli to zrobić tak, żeby było niedopowiedzenie, tzn. widz widziałby scenę z upadkiem, a potem czarnego tłumaczącego, co się stało. I kwestia, czy mu wierzymy (my i bohaterowie) pozostała by otwarta.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#66
BezcelowyAlbatros napisał(a):Minus zasadniczo jeden: bardzo naciągany motyw z kluczem. W sumie mogli to zrobić tak, żeby było niedopowiedzenie, tzn. widz widziałby scenę z upadkiem, a potem czarnego tłumaczącego, co się stało. I kwestia, czy mu wierzymy (my i bohaterowie) pozostała by otwarta.

dokładnie o tym samym pomyślałem. od razu widać, że wielcy ludzie myślą podobnie:) takimi pierdołami ten serial "psuje sobie reputacje", ale nie dziwota - to są niezmiernie ważne pierdoły. no i co by nie mówić, postać, o której wspomniał Craven, czyli white trash jedzie na sztampie od początku do końca swojego występu.

p.s.
czy tylko mi drugi epizod przypominał klimatem Half-Life 2?

Odpowiedz
#67
Nooo, drugi odcinek - pierwsza klasa.:) Emocjonujący, przechodzący od razu do mięcha. W sumie nie miałbym nic przeciwko, gdyby był pierwszym odcinkiem, bo pierwszy był wtórny i nie mówił niczego, czego nie można wytłumaczyć później retrospekcjami albo po prostu w dialogach. Gdyby serial zaczynał się od razu od takiego uderzenia - miałby u mnie od początku 9/10. A tak - zasłużył sobie dopiero przy drugim epizodzie.

Odpowiedz
#68
2gi odcinek przypominał mi jakąś grę na kompa momentami :D Dobry, solidny, ale o niebo gorszy moim zdaniem od premiery. Miło panią Holden ponownie widzieć na ekranie :) Znowu robi wrażenie, mimo, że nie widzę różnicy w jej aktorstwie między WD a X-Files czy Shield. Nie wiem, czy to kwestia doboru roli, czy tego że zawsze dodaje do postaci sporo siebie. Coś w stylu damskiej wersji Petera Krause.
Clear Eyes, Full Hearts, Can't Lose!

Odpowiedz
#69
Uderzenie? Klimat HL2? Czy wy oglądacie jakiś inny serial?

Odpowiedz
#70
W drugim odcinku drażniły mnie nienaturalne zachowania bohaterów w pewnych momentach. Może jestem już za mocno skażony komiksem :)

Odpowiedz
#71
Co masz na myśli? Że niby w komiksie zachowują się racjonalnie? Jeśli tak, pozwól że roześmieję ci się w twarz: ha ha ha.

Odpowiedz
#72
Pierwszy odcinek - znakomity. Zaczyna się od trzęsienia ziemi a dalej powoli i leniwie rozkręca się i snuje niczym romerowskie trupy. Drugi jest już dużo intensywniejszy, ale niestety bardzo mocno zawodzi końcówka. A ściślej: scenka z kluczem, o której wspomnieli panowie nade mną. W komiksie bohaterowie [zwłaszcza Rick, ale nie tylko] w podobnych momentach mieli najczęściej wybór: ratować siebie czy ryzykować życie dla innych, zabić czy pozwolić się zabić później, postąpić racjonalnie czy emocjonalnie. Naciągana utrata klucza w CGI sprawiła niestety, że scenarzyści nie postawili bohatera przed jakimkolwiek dylematem, a widza z pytaniem: jak ja bym postąpił [a]. Facet po prostu musiał spierdalać, a jakimkolwiek innym zachowaniem naraziłby się na pewną śmierć.

Ale mało tego: Darabont osiągnął szczyt siermiężności ujęciem piłą wysypującą się z torby w pobliżu Dixona. Tak, jakby zależało mu na tym, żeby intryga była możliwie jak najbardziej przewidywalna. Szkoda.

Odpowiedz
#73
military napisał(a):Co masz na myśli? Że niby w komiksie zachowują się racjonalnie? Jeśli tak, pozwól że roześmieję ci się w twarz: ha ha ha.

Przede wszystkim nie łażą sobie do lasu w pojedynkę jak na piknik, a słysząc jakieś szelesty nie zachowują się jak typowa pani z horroru idąca sprawdzić co też tam chrobocze w ciemnej piwnicy ;]

BTW, ciekawe jak rozwiną wątek Laurie, bo puścłia się z Shanem w taki sposób, jakby przez całe małżeństwo na to czekała ;) W komiksie wyglądało to zupełnie inaczej.

Odpowiedz
#74
Zdaje się, że w komiksie 'puściła się' raz.

Mnie serial ani ziębi ani grzeje. Jestem tradycjonalistką - zombie powinny być powolne i głupie tak jak bóg przykazał. Potrafię jeszcze kupić biegające truposze w '28 dni później', ale ogólnie wszelkie takie wariacje nie przypadają mi do gustu. Z tego też powodu dla mnie temat o zombie został w dużej mierze wyczerpany. Jedynie co można dalej z nimi robić to 'ulepszać' ich możliwości więc za 10 lat będą one miały dylematy natury moralnej.

Jeszcze co do serialu - sądziłam, że akcja będzie się posuwać trochę szybciej. Pierwszy odcinek: główny bohater dostaje się do miasta. Drugi odcinek: główny bohater wydostaje się z miasta. itd. No ale nie można powiedzieć, że jest źle - ale zajebiście też nie.
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#75
a nie przyszło wam na myśl, że oni mieli romans na długo przed nastaniem zombiegeddonu? rozmowa z odcinka pilotowego zaraz na samym początku wiele w tej materii wyjaśnia.

od razu zaznaczam, że nie wiem, jak było w komiksie. dla mnie jednak sprawa jest jasna.

Odpowiedz
#76
W odcinku pilotowym można raczej było wywnioskować, że przyjaciel miał ochotę na żonę głównego bohatera, a niekoniecznie już z nią sypiał
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#77
sypia z nią od dawna. dialog:

szeryf: Zeszły wieczór wypadł kiepsko. Może marny ze mnie pocieszacz, ale się starałem. (...) Ostatnio kiedy cokolwiek próbuje jej powiedzieć, ona od razu traci cierpliwość. Jakby w ogóle nie chciała mnie słuchać.

kumpel (posuwa mu żonę): Każda para przez to przechodzi. To tylko taki etap.

szeryf: Wiesz, co powiedziała rano na odchodnym? "Czasami się zastanawiam, czy ci na nas zależy". Powiedziała to w obecności naszego syna.

Odpowiedz
#78
Przekonałeś mnie ;]

Obejrzę tę scenę jeszcze raz : P
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#79
Powolne zombiaki nie dość, że już się przejadły, to jeszcze w czasach, kiedy wojsko dysponuje bronią która może cię zabić z odległości tysiąca kilometrów, nie byłoby szans na epidemię. Po prostu powolniaki nie stanowiłyby zagrożenia. Dlatego fajnie, że tu są takie lekko przyspieszone - niezgrabne i otępiałe, ale potrafiące cię zmusić do sprintu.

Odpowiedz
#80
Ogólnie masz rację ale powolne zombiaki miały swój urok - była to niepowstrzymana siła przed która nie da się uciec bez względu na to jak szybko się biegnie. Poczucie osaczenia się zwiększa bo czekasz na to co nieuniknione. Z punktu widzenia jednostki - takie zagrożenie jest wciąż realne, bez względu na to jaką technologią dysponuje wojsko.

A co do otępienia - to w serialu właściwie już nie są takie tępe
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ash vs Evil Dead (2015) Szaman 106 22,068 01-11-2017, 12:54
Ostatni post: Szaman
  Fear the Walking Dead (spin-off TWD) Pelivaron 5 1,299 15-08-2016, 21:57
Ostatni post: Kluski
  Trup jak ja (Dead Like Me) Eorath 13 1,705 01-05-2009, 14:41
Ostatni post: deina



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości