Ankieta: Na ile oceniasz Wind River?
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Wind River (2017)
#21
Historia jakoś taka...mniej wciągająca. W Sicario czuć było ten klimat i tą izolację i ten straszny świat - ludzie ze zmasakrowaną psychiką, przemoc, ciała wiszące na mostach...tu wszystko było jakieś takie bardziej kameralne, szybciej wszystko poszło - film ledwie się zaczął a juz się skończył sama zagadka też nie była jakaś trudna w rozwiązaniu. Villeneuve to akurat dla mnie hit or miss Arrival ledwo obejrzałam a Prisoners mimo udziału Jackmana dla którego obejrzę wszystko to jeden z najbardziej żenujących i głupawych thrillerów ostatnich lat. Sheridan sceny napięcia robi równie dobrze, jedna sekwencja sprawiła że dodałam jeden punkt. Pod względem aktorskim Olsen to nie Blunt ale Renner jest świetny. Ot taki dobry ale kameralny thriller nic szczególnie odkrywczego. Jest za to bardzo wstrząsający i niepokojący flashback.

Odpowiedz
#22
(30-09-2017, 14:34)harlequinade napisał(a): Pod względem aktorskim Olsen to nie Blunt
I dobrze, w Sicario Blunt była koszmarna.

Odpowiedz
#23
(30-09-2017, 14:39)Mierzwiak napisał(a):
(30-09-2017, 14:34)harlequinade napisał(a): Pod względem aktorskim Olsen to nie Blunt
I dobrze, w Sicario Blunt była koszmarna.

Oj chyba niedobrze bo Olsen tu jest gorsza i ma nawet mniej rozbudowną postać. Jedyną ciekawą rzeczą jeśli o nią chodzi było namiętne rozładowywanie magazynku za każdym razem jak strzelała

Odpowiedz
#24
(30-09-2017, 14:34)harlequinade napisał(a): Historia jakoś taka...mniej wciągająca. W Sicario czuć było ten klimat i tą izolację i ten straszny świat - ludzie ze zmasakrowaną psychiką, przemoc, ciała wiszące na mostach...tu wszystko było jakieś takie bardziej kameralne, szybciej wszystko poszło - film ledwie się zaczął a juz się skończył sama zagadka też nie była jakaś trudna w rozwiązaniu. Villeneuve to akurat dla mnie hit or miss Arrival ledwo obejrzałam a Prisoners mimo udziału Jackmana dla którego obejrzę wszystko to jeden z najbardziej żenujących i głupawych thrillerów ostatnich lat. Sheridan sceny napięcia robi równie dobrze, jedna sekwencja sprawiła że dodałam jeden punkt. Pod względem aktorskim Olsen to nie Blunt ale Renner jest świetny. Ot taki dobry ale kameralny thriller nic szczególnie odkrywczego. Jest za to bardzo wstrząsający i niepokojący flashback.

Wymieniając zalety Sicario wskazałaś na to co ten film zawdzięcza Denisowi. Scenariusz nie daje tego strasznego świata, klimatu, izolacji, to wszystko zasługa tego jak ten film jest zbudowany i prowadzony.
Patrząc po ostatnim scenariuszu Sheridana mam wrażenie, że on właśnie idealnie może odnajdywać się w jak najbardziej kameralnych, prostych i klasycznych historiach, bo na coś ambitniejszego (czym próbowało być Sicario) brak mu twórczego talentu. Więc ewentualną kameralność "Wind River" na pewno przyjmę z szerokim uśmiechem :p

Blunt w Sicario może fatalna nie była, ale miała fatalnie napisaną rolę.

Odpowiedz
#25
Ale to nie Denis napisał co się stało Alejandro, ciała też na pewno wymienli w scenariuszu. Sami bohatorowie byli dość dobrze napisani, postępowali w miarę racjonalnie a dobra obsada poprawiła co trzeba było. Denis bez dobrego albo chociaż w miarę sensnonego scenariusza leży a jego film wydaję się jakby trwał w nieskończoność tak jak Arrival albo Prisoners. Sheridan jak dla mnie jest bardzo dobry, Hell or High Water to film z zeszłego roku który oglądam najczęściej (oprócz Eddie the Eddie) bo i trzyma w napięciu i ma świetne dialogi

Odpowiedz
#26
(30-09-2017, 14:53)harlequinade napisał(a): Ale to nie Denis napisał co się stało Alejandro, ciała też na pewno wymienli w scenariuszu. Sami bohatorowie byli dość dobrze napisani, postępowali w miarę racjonalnie a dobra obsada poprawiła co trzeba było. Denis bez dobrego albo chociaż w miarę sensnonego scenariusza leży a jego film wydaję się jakby trwał w nieskończoność tak jak Arrival albo Prisoners. Sheridan jak dla mnie jest bardzo dobry, Hell or High Water to film z zeszłego roku który oglądam najczęściej (oprócz Eddie the Eddie) bo i trzyma w napięciu i ma świetne dialogi

Bohaterowie w "Sicario" są pełni potencjału, świetnie obsadzeni, ale ostatecznie każdy jest płaski i kompletnie nieciekawy, nudnie prowadzony. Postać Benicio to był material na totalny sztos, ostatecznie gdyby nie Del Toro byłaby to solidna wpadka.
Będę podtrzymywał zdanie, że scenariusz "Sicario" jest zwyczajnie słaby a film ratuje tylko i wyłącznie Denis. "Prisoners" jest akurat znakomitym dramatem, thrillerem, scenariusz stoi na poziomie, ale i tu wybija się przede wszystkim reżyseria i aktorstwo. Dziwię się tylu marudzeniom o ciągnącym się "Arrival" który jest w sumie krótkim filmem, ale angażującym, nie posiadającym zbędnych scen.

Odpowiedz
#27
Arrival wynudził mnie tak że nawet 10 minut przed końcem miałam ochotę wyłączyć. O Prisoners raz napisałam 20 akapitowy post punktujący idiotyzm tego czegoś.

Jeśli nie podobał się scenariusz Sicario to nie wróżę udanego seansu z Wind River :P

Odpowiedz
#28
Jejku jakie to było dobre, aktorstwo, klimat i te dialogi, coś niesamowitego, lepsze nie HOHW, Renner i Olsenka mistrzostwo! końcówka może jest trochę zbyt naciągana, ale to i tak nadrabia nad całym filmie. Oglądałem wgnieciony w fotel. Budowanie napięcia niczym w Sicario, ale lepiej, mamy tutaj surowy klimat i tego sie trzeba trzymać. Genialne ujęcia i sceny, które wprawiają, że gęsia skórka wchodzi na skórę.

Debiut Sheridana i to z takim mocnym wejściem, nic tylko gratulować.

Dla mnie 9/10 i będę do niego wracał.

Odpowiedz
#29
Wreszcie obejrzałem. Rewelacyjny film i bardzo mocny debiut Taylora Sheridana. Historia jest prosta jak budowa cepa, znany od lat, wyeksplatowany schemat. Dokładnie tak jak we wszystkich skryptach Sheridana. Przy "Sicario" próbował zrobić coś lepszego, bardziej rozbudowanego, głębszego i wyszedł kupsztal który kompletnie nie zgrał się z rewelacyjną reżyserią Villeneuva. Przy "Hell or High Water" wyszło nieomal perfekcyjnie....ale "Wind River" jest filmem lepszym.
Śledztwo jest proste, nie zaskakuje. Postacie to zbitka ogranych na tysiące możliwości motywów. Ale to wszystko DZIAŁA. Dialogi są rewelacyjne, każda postać wiarygodna, nie sposób ich nie polubić lub nie poczuć pogardy wobec co poniektórych (podobało mi się również to, że sprawa morderstwa ostatecznie jest
). Rozmów chce się słuchać, Sheridan jest mistrzem dialogów. Grania na emocjach jest sporo i tu również standard, Taylor sięga po najbardziej ograne motywy w historii kina, ale TAK..to działa i wzrusza, każdy dramat każdego bohatera jest wiarygodny i świetnie nakreślony. Współczułem im, przeżywałem w raz z nimi.
To bardzo kameralne, oldschoolowe, brutalne, mocne i napełnione emocjami kino. Aktorzy są tu właściwie perfekcyjni. Renner tylko upewnia mnie w przekonaniu, że na planie MCU on się tylko marnuje. Zagrał znakomicie, jeszcze lepiej niż w takim "The Town", choć nie wierzę w jego szansę będe trzymał do końca po cichu kciuki za nominacje do Oscara. Znakomita, świetna rola. Bryluje także Olsen, mam do niej słabość bo jest przepiękna i prze urocza, na szczęście na tym jej wkład się nie kończy, jej postać jest bardzo fajna a ona sama stara się i gra rewelacyjnie, czy to w scenach dramatycznych czy też akcji. Oboje z Rennerem są też bardzo naturalni a ich relacja to fajnie prowadzony acz pozbawiony "fajerwerków" główny punkt historii. Cała reszta idealnie dopełnia drugi plan a Birmingham czy Bernthal znowu kradną kilka scen dla siebie (szczególnie ten pierwszy).
Pod względem realizacji....WOW! Na mnie zawsze będą działały góry pokryte śniegiem, ale trzeba jeszcze umieć coś z nich wyciągnąć. Richardson i Sheridan pod tym względem spisali się na medal. Tym bardziej, że Sheridan nie ma (jeszcze?) jakiegoś własnego, charakterystycznego stylu wizualnego pod który podporządkowywałby cały film jak np. Denis V. Film jest surowy, prosty i przy tym cholernie klimatyczny. Wszystkie ujęcia na góry, nie przesadzone, ale piękne, łatwo wsiąknąć w ten świat. Sheridan również świetnie inscenizuje sceny i buduje napięcie. Kompletnie nie widać, że gość debiutuje i to jego pierwszy film, z wprawą doświadczonego twórcy realizuje świetne strzelaniny czy buduje napięcie w trakcie prowadzenia śledztwa. Kluczowa jest tutaj muzyka Warrena Ellisa który znów dał z siebie wszystko, muza jest cudna i w nie jednej scenie gra pierwsze skrzypce. Kilka scen wbija w fotel.


Do czego mogę się przyczepić? Czas trwania. Zdecydowanie śledztwo jest za krótkie, można też było dać więcej scen między postaciami, czy nawet z eksploracji gór :P Gdyby film trwał co prawda 2h 30 min za pewne by aż tak nie działał, ale z 25 dodatkowych minut by się przydało. Ale z drugiej strony Sheridan nie traci nawet na moment uwagi widza, narracja jest płynna, tempo od początku do końca równe i nie ma ANI JEDNEJ niepotrzebnej sceny. Za co jak zawsze DUUUŻY plus.

Nie wiem ile jeszcze formuła jaką obrał Sheridan będzie działać, ale ja już jestem głodny kolejnych jego filmów, mam nadzieje utrzymanych dokładnie w takiej samej konwencji.

9/10 i 4 najlepszy film tego roku (do magicznej trójki "Dunkierka", "War for the Planet of the Apes" i "Blade Runnera 2049" jednak wiele brakuje ;) )

Odpowiedz
#30
- Jak umarł?
- Skomląc.


Świetny film - wszystko tutaj gra, tempo akcji, relacje między bohaterami, dramat protagonisty. Wszystko bez przesady i subtelnie, choć pod względem reżyserskim jest gorzej niż w dwóch poprzednich produkcjach na podstawie scenariusza Sheridana. Wynikać to może jeszcze z braku doświadczenia, bo ma WR kilka momentów niezamierzenie kiczowatych (krzyk "NOOOOO!!!" brata ofiary) czy też nie do końca wykorzystanych. 

Film jest też bardzo dobrze obsadzony, od głównych ról po takie trzecioplanówki jak szef ekipy od odwiertów - ten koleś ma takiego diabła w oczach, że za każdym razem reaguje z entuzjazmem jak go zobaczę na ekranie. Aha, filmowcy, PROSZĘ, nie dawajcie Jonowi Bernthalowi ról pozytywnych. No nie da się po prostu, syntax error nastąpił i chyba z minutę byłem wybity z klimatu filmu, obserwując jak sympatycznie się zachowuje. Facet ma jedną scenę - najlepszą w całym filmie i od tej właśnie retrospekcji wszystko nabiera charakteru i zaczyna zmierzać do końca. Jeśli chodzi o Olsen to mało co ma do zagrania, ale wypada przekonująco, nie ma się do czego przyczepić. Renner klasa - mógł to zagrać ktoś inny, nie jest to wyjątkowa, głęboka czy nawet efektowna rola. Ot, koleś z zasadami cierpiący w ciszy.

Klimatem momentami przypominało mi to NCFOM, choć to bardzo daleko idące porównanie. Podobnie gęsty, nieprzyjemny klimat i sceny akcji gdy już się pojawiają to zrealizowane są perfekcyjnie i po prostu działają.
Bardzo jestem ciekawy następnych filmów faceta - ten podobał mi się mniej niż Sicario, ale bardziej niż Hell or High Water. Wiem, może nie ma co porównywać, ale to takie info ode mnie tylko :)
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#31
Nie wiem co lepsze, film, czy plakat autorstwa Matta Ryana Tobina:

[Obrazek: Tobin_WindRiver_FINAL_LG_1024x1024.jpg?v=1503007078]

W każdym razie jeden i drugi równie dobry. Spokojnie jedne z najlepszych obrazków, jakie widziałem w tym roku.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
#32
Naprawdę dobry film. Jeden z lepszych jakie widziałam w tym roku. Świetnie oddany depresyjny klimat osamotnienia przy kontraście pięknych kadrów otaczającej i milczącej przyrody. Przyroda/Matka Natura jest jakby tutaj jednym z bohaterów historii, świadkiem krwawych wydarzeń rozegranych na jej łonie, który próbuje komunikować się z tropicielem i detektywami podając im ślady prowadzące do rozwiązania zagadki. Przyroda też dokonuje zemsty. Świetne dialogi i gra aktorska. Jedyny zarzut jaki mam do filmu to taki, że zagadka kryminalna właściwie rozwiązuje się sama niczym w serialach rodem z TVNu lub Polsatu. Jednak przy ogromnych innych zaletach jakie ma ten film jest to tylko rysa na diamencie.

Odpowiedz
#33
Cytat:Jedyny zarzut jaki mam do filmu to taki, że zagadka kryminalna właściwie rozwiązuje się sama

Bo zagadka kryminalna raczej nie była istotą tego filmu. Mój jedyny zarzut dotyczy siły, z jaką strzelba Rennera odrzucała bandziorów po trafieniu - wbrew zasadom fizyki newtonowskiej. Podobnie swego czasu fantazja poniosła Costnera w "Open Range". Dlatego obniżam ocenę końcową z 9/10 do 6/10 :)

Odpowiedz
#34
No to teraz idż i poobniżaj oceny 400 innym filmom, które łamią zasady fizyki. :)

Odpowiedz
#35
(06-11-2017, 22:38)Mental napisał(a): Dlatego obniżam ocenę końcową z 9/10 do 6/10 :)
Miałem obejrzeć, ale w takiej sytuacji chyba nie ma sensu.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
#36
nawrocki napisał(a):No to teraz idż i poobniżaj oceny 400 innym filmom, które łamią zasady fizyki. :)

Sheridan to gość, który wychował się wśród broni i po jego filmach/scenariuszach widać, że wie, o co biega w temacie. Dlatego to tak bardzo razi w oczy. Przecież nie czepiam się łamania praw fizyki w filmach Baya czy nawet Camerona.

Dr Strangelove napisał(a):Miałem obejrzeć, ale w takiej sytuacji chyba nie ma sensu.

Teraz serio: naprawdę warto zobaczyć. Mocny, oldskulowy film zemsty z ważnym przesłaniem. Jak główny bohater obiecuje, że rozwali typa, to dokładnie tak zrobi. To jest prawdziwe kino moralnego niepokoju: zabić strzałem w łeb czy pozwolić umrzeć w męczarniach?

Odpowiedz
#37
No po tylu pozytywnych recenzjach obejrzę. Ściągnąłem sobie już.
Tego nie było u nas w kinach ani nie będzie?
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz
#38
(06-11-2017, 23:11)Dr Strangelove napisał(a): No po tylu pozytywnych recenzjach obejrzę. Ściągnąłem sobie już.
Tego nie było u nas w kinach ani nie będzie?

Podejrzewam, że nie będzie :/

Odpowiedz
#39
Rewelacyjny film. Bardzo dobra rola Rennera - chyba najlepsza po The Town. Elizabeth Olsen poza tym, że śliczna i wyładowuję magazynek za każdym razem jak wyciąga klamkę to zagrała bardzo poprawnie. Historia prościutka ale jakże życiowa. Dużo alko + grupa idiotów to zawsze jest przepis tragedia, mniejszą lub większą. Owszem, zagadka rozwiązuje się sama ale to nie tutaj jest najważniejsze. Dla mnie bardzo mocne 8/10 i kolejny świetny film widziany w tym roku.

@Mental - nie było pokazane jak Renner szczela z tej giwery więc może latał po śniegu równie mocno jak ci co do nich strzelał :D

Odpowiedz
#40
Nie ma się co rozpisywać bo wszystko już zostało powiedziane.
Rewelacyjny kawałek kina. Proste, nieprzekombinowana historia (a ostatnio to musi być 10 twistów, jeden głupszy od drugiego). Renner znakomity, ta Wasza Olsenka daje radę.
Szkoda, że nie mogłem tego zobaczyć na dużym ekranie, bo aż się prosi, żeby te wszystkie widoczki tak obejrzeć.
Spokojnie 8/10, może nawet 9/10.

Harvey jeszcze zdążył się przysłużyć filmowi zanim zatonął jak Titanic :D

Aha. Te strzały co się Mentalowi nie podobały. Nie znam się na balistyce itp. ale zupełnie mi to nie zgrzytało. To jakiś solidny Winchester był chyba, a i sam sobie robił amunicję więc kto go tam wie. A nawet jak to przeczy prawom fizyki to nie miało żadnego wpływu na przebieg akcji. Ot, po prostu zginęliby w troszkę mniej efektowny sposób.
Duży i dobry zawsze pokona małego i złego.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Phantom Thread (2017) reż. Paul Thomas Anderson Kuba 171 11,870 20-05-2018, 23:37
Ostatni post: Kuba
  Flatliners (1990 / 2017) Mierzwiak 2 697 19-05-2018, 23:53
Ostatni post: shamar
  Rampage (2017) Gieferg 38 2,595 14-05-2018, 16:50
Ostatni post: al_jarid
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 55 4,968 07-05-2018, 23:13
Ostatni post: al_jarid
  You Were Never Really Here (2017) reż. Lynne Ramsay Kuba 31 2,409 07-05-2018, 11:26
Ostatni post: simek
  Power Rangers (2017) RysuMack 193 18,991 02-05-2018, 23:23
Ostatni post: Badus
  Murder on the Orient Express (2017) reż. Kenneth Branagh Kuba 74 6,616 15-04-2018, 20:47
Ostatni post: Snappik
  Jumanji - Welcome to the Jungle (2017) Gieferg 39 3,896 12-04-2018, 10:16
Ostatni post: f.lamer
  The Shape of Water (2017) reż. Guillermo del Toro Kuba 71 7,173 18-03-2018, 00:09
Ostatni post: Quay
  Call Me by Your Name (2017) reż. Luca Guadagnino Kuba 22 1,742 17-03-2018, 11:31
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości