Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski)
A kogo to obchodzi co powiedział, jeśli nie pokazał tego w filmie jak należy? Komasa też potem tłumaczył o co chodzi w zakończeniu "Miasta 44", ale u niego to widać, w chwili gdy o tym pomyślisz, staje się oczywiste, a tu takie rozwiązanie sprawia, że końcowe pół godziny filmu jest bez sensu.
I love the smell of napalm in the morning.



Odpowiedz
To prawda, że sensu w tym nie ma. Jednak widać ludzie zwracają uwagę na to, że moment spotkania z sołtysem jest dziwnie ucięty. To co mówi Smarzowski uzasadnia dlaczego. Moim zdaniem to już na etapie założenia jest kiepskie, ale jakaś tam czytelność jest.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Gdyby nie było już w dalszej części filmu interakcji z innymi, napotkanymi po drodze postaciami byłoby jak najbardziej ok. No ale te się pojawiają, więc taka interpretacja, nawet jeśli reżyser właśnie to miał na mysli, jest dla mnie nie do przyjęcia, bo zwyczajnie psuje film.
Tak więc sorry Smarzol, schowaj sobie to wyjaśnienie w kapcie :)
I love the smell of napalm in the morning.



Odpowiedz
W sensie Smarzowski niby powiedział, że główna bohaterka zginęła w scenie z sołtysem? Jakiś link do tej wypowiedzi? Sorry ale nie brzmi ona jak coś, co Smarzowski mógłby powiedzieć. Potrzebuję kontekstu, czyli o co został dokładnie zapytany i co odpowiedział, w formie cytatu, nie czyjejś parafrazy.

Odpowiedz
Tak powiedział tydzień temu na premierze dvd/bd filmu. Nie mam linka, bo znam te słowa z relacji osób, które tam były i o tym z nim rozmawiały. Nie wiem szczerze mówiąc, czy gdzieś da się znaleźć zapis z taką wypowiedzią.

Dokładnie został zapytany o to, czy Zosia ginie podczas spotkania Szumy i budząc się po tym jest już martwa. Odpowiedział, że taki właśnie był jego zamysł.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
(04-04-2017, 13:23)srebrnik napisał(a): . Odpowiedział, że taki właśnie był jego zamysł.

Ale to tylko sugeruje, że taki był zamysł a nie to, że we filmie tak jest. Zamysł być może taki był ale we filmie widzimy coś zupełnie innego co nie pozwala nam stwierdzić, że po tej scenie bohaterka ginie. Moim zdaniem ona umiera ale dużo później i jako dusza odnajduje spokój i bezpieczeństwo u swojego pierwszego kochanka, który to wywozi ją z tego piekła do "raju" (?)




Odpowiedz
Na ile kojarzę Smarzowskiego i jego podejście to on po prostu mówi, co chciał przedstawić, ale pozwala publice czytać w dowolny sposób. Wymyślił sobie, że ona umiera wtedy i tyle. Wyszło dziwnie, dla mnie wręcz źle, ale jakoś tam dostrzegam, że faktycznie zrobił to zgodnie ze swoim planem.

Ja sam moment śmierci widzę w tym spotkaniu z wilkiem dużo później.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Nie. Ona nie umiera w tej scenie. Bo jako duch nie powinna mieć żadnych interakcji z innymi postaciami a ma. Do póki istnieją interakcje ona żyje. Inaczej to nie ma sensu. Moim zdaniem ona umiera w lesie z wycieczenia. Jest taka scena w której nawiedza ją wilk. Wtedy wierzono, że białe wilki przychodzą po dusze umierającego. To właśnie od tego momentu powinniśmy zastanawiać się w którym dokładnie momencie Zosia zmarała a nie od dziwnie uciętej sceny bo to nic nie dowodzi. Zwłaszcza, że wcześniej uświadczyliśmy wiele dziwnych cięć. Więc to cięcie to żaden dowód na śmierć bohaterki.




Odpowiedz
Sam widzę to tak samo. Wcześniej przytoczyłem tylko co o tym powiedział reżyser.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Obejrzałem po raz drugi i ten fatalny montaż dalej przeszkadza tak samo albo i bardziej. Jest taki moment w filmie, gdy reżyser atakuje kolejnymi ścinkami taśmy w postaci kilkusekundowych scen, które lecą jak z karabinu maszynowego. Wepchano tu chyba każdy pomysł na scenę osadzoną w realiach Wołynia lat 30-40-tych na jaki tylko wpadli. Ma się wrażenie, że zamiast wyciąć w cholerę sporą część nic nie wnoszących scen, chcieli koniecznie upchać wszystko i skracano te ujęcia/sceny ile się dało - no chyba, że nakręcili tylko takie skrawki i potem z nich sklecili film. O kulawych, NIC nie wnoszących cięciach, które wyglądają jak przeskoki na uszkodzonej płycie nie wspominając.

Przy okazji - wersja festiwalowa ma znacznie ograniczoną rolę Skiby (brakuje conajmniej kilku scen z nim, w tym dłuższej sekwencji powrotu z wojny), a także ucięto ostatnie sceny Wilka przez co wygląda jakby zginął w rzezi w kościele.

A skoro już o rzezi mowa... jest jej tyle co kot napłakał i gdyby Cameron chciał kręcić Titanica w analogiczny sposób, to mielibyśmy najpierw dwie godziny o kilku ostatnich latach życia Rose, potem trochę rejsu i na koniec 15 minut samej katastrofy :P Jasne, Smarzowski uznał (i słusznie), że przedstawi tło wydarzeń, ale proporcje są zdecydowanie nie takie.

Po kinie niby dałem 7/10 ale nie wiem czy się to utrzyma, bo ze względu na wyżej wspomniane problemy to się zwyczajnie źle ogląda.
I love the smell of napalm in the morning.



Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Bracia" (2015) - reż. Wojciech Staroń bardamu 0 178 05-02-2017, 19:48
Ostatni post: bardamu
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 216 37,625 03-11-2016, 04:49
Ostatni post: und3r
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 4,140 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski Arahan 126 19,251 27-10-2016, 22:26
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski) Juby 71 12,022 25-09-2016, 14:47
Ostatni post: Krismeister



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości