Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski)
A kogo to obchodzi co powiedział, jeśli nie pokazał tego w filmie jak należy? Komasa też potem tłumaczył o co chodzi w zakończeniu "Miasta 44", ale u niego to widać, w chwili gdy o tym pomyślisz, staje się oczywiste, a tu takie rozwiązanie sprawia, że końcowe pół godziny filmu jest bez sensu.
AKTUALNIE RZĄDZI: BLADE RUNNER 2049

Odpowiedz
To prawda, że sensu w tym nie ma. Jednak widać ludzie zwracają uwagę na to, że moment spotkania z sołtysem jest dziwnie ucięty. To co mówi Smarzowski uzasadnia dlaczego. Moim zdaniem to już na etapie założenia jest kiepskie, ale jakaś tam czytelność jest.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Gdyby nie było już w dalszej części filmu interakcji z innymi, napotkanymi po drodze postaciami byłoby jak najbardziej ok. No ale te się pojawiają, więc taka interpretacja, nawet jeśli reżyser właśnie to miał na mysli, jest dla mnie nie do przyjęcia, bo zwyczajnie psuje film.
Tak więc sorry Smarzol, schowaj sobie to wyjaśnienie w kapcie :)
AKTUALNIE RZĄDZI: BLADE RUNNER 2049

Odpowiedz
W sensie Smarzowski niby powiedział, że główna bohaterka zginęła w scenie z sołtysem? Jakiś link do tej wypowiedzi? Sorry ale nie brzmi ona jak coś, co Smarzowski mógłby powiedzieć. Potrzebuję kontekstu, czyli o co został dokładnie zapytany i co odpowiedział, w formie cytatu, nie czyjejś parafrazy.

Odpowiedz
Tak powiedział tydzień temu na premierze dvd/bd filmu. Nie mam linka, bo znam te słowa z relacji osób, które tam były i o tym z nim rozmawiały. Nie wiem szczerze mówiąc, czy gdzieś da się znaleźć zapis z taką wypowiedzią.

Dokładnie został zapytany o to, czy Zosia ginie podczas spotkania Szumy i budząc się po tym jest już martwa. Odpowiedział, że taki właśnie był jego zamysł.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
(04-04-2017, 13:23)srebrnik napisał(a): . Odpowiedział, że taki właśnie był jego zamysł.

Ale to tylko sugeruje, że taki był zamysł a nie to, że we filmie tak jest. Zamysł być może taki był ale we filmie widzimy coś zupełnie innego co nie pozwala nam stwierdzić, że po tej scenie bohaterka ginie. Moim zdaniem ona umiera ale dużo później i jako dusza odnajduje spokój i bezpieczeństwo u swojego pierwszego kochanka, który to wywozi ją z tego piekła do "raju" (?)




Odpowiedz
Na ile kojarzę Smarzowskiego i jego podejście to on po prostu mówi, co chciał przedstawić, ale pozwala publice czytać w dowolny sposób. Wymyślił sobie, że ona umiera wtedy i tyle. Wyszło dziwnie, dla mnie wręcz źle, ale jakoś tam dostrzegam, że faktycznie zrobił to zgodnie ze swoim planem.

Ja sam moment śmierci widzę w tym spotkaniu z wilkiem dużo później.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Nie. Ona nie umiera w tej scenie. Bo jako duch nie powinna mieć żadnych interakcji z innymi postaciami a ma. Do póki istnieją interakcje ona żyje. Inaczej to nie ma sensu. Moim zdaniem ona umiera w lesie z wycieczenia. Jest taka scena w której nawiedza ją wilk. Wtedy wierzono, że białe wilki przychodzą po dusze umierającego. To właśnie od tego momentu powinniśmy zastanawiać się w którym dokładnie momencie Zosia zmarała a nie od dziwnie uciętej sceny bo to nic nie dowodzi. Zwłaszcza, że wcześniej uświadczyliśmy wiele dziwnych cięć. Więc to cięcie to żaden dowód na śmierć bohaterki.




Odpowiedz
Sam widzę to tak samo. Wcześniej przytoczyłem tylko co o tym powiedział reżyser.
srebrnik, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2014.

Odpowiedz
Obejrzałem po raz drugi i ten fatalny montaż dalej przeszkadza tak samo albo i bardziej. Jest taki moment w filmie, gdy reżyser atakuje kolejnymi ścinkami taśmy w postaci kilkusekundowych scen, które lecą jak z karabinu maszynowego. Wepchano tu chyba każdy pomysł na scenę osadzoną w realiach Wołynia lat 30-40-tych na jaki tylko wpadli. Ma się wrażenie, że zamiast wyciąć w cholerę sporą część nic nie wnoszących scen, chcieli koniecznie upchać wszystko i skracano te ujęcia/sceny ile się dało - no chyba, że nakręcili tylko takie skrawki i potem z nich sklecili film. O kulawych, NIC nie wnoszących cięciach, które wyglądają jak przeskoki na uszkodzonej płycie nie wspominając.

Przy okazji - wersja festiwalowa ma znacznie ograniczoną rolę Skiby (brakuje conajmniej kilku scen z nim, w tym dłuższej sekwencji powrotu z wojny), a także ucięto ostatnie sceny Wilka przez co wygląda jakby zginął w rzezi w kościele.

A skoro już o rzezi mowa... jest jej tyle co kot napłakał i gdyby Cameron chciał kręcić Titanica w analogiczny sposób, to mielibyśmy najpierw dwie godziny o kilku ostatnich latach życia Rose, potem trochę rejsu i na koniec 15 minut samej katastrofy :P Jasne, Smarzowski uznał (i słusznie), że przedstawi tło wydarzeń, ale proporcje są zdecydowanie nie takie.

Po kinie niby dałem 7/10 ale nie wiem czy się to utrzyma, bo ze względu na wyżej wspomniane problemy to się zwyczajnie źle ogląda.
AKTUALNIE RZĄDZI: BLADE RUNNER 2049

Odpowiedz
Uwaga, post zawiera spojlery. Nie oznaczam znacznikami, bo musiałabym wszystko oznaczyć.

Nie czytałam wcześniej żadnych opinii, żeby się nie sugerować, i teraz dopiero czytam o tej śmierci bohaterki i wędrówce jako ducha. No i kompletnie się zakręciłam, bo w ogóle nie przyszło mi do głowy to, że ona ginie. Myślałam po prostu, że majaczy na tym wozie na skutek wycieńczenia, wyobraża sobie tego swojego ukochanego, a wóz prowadzi jakiś obcy człowiek, który uniknął rzezi (choć przez moment, jak się zatrzymał, wydawało mi się, że to był ten jej trzeci niby-amant, partyzant). I scena z mostem i żołnierzami też jest takim majaczeniem, snem. 

Też podczas oglądania zwróciłam uwagę na tę uciętą scenę z sołtysem, takie wtf to było, jak potem nagle był już dzień. Tu miałoby nawet sens wyjaśnienie, że została zamordowana, ale przecież potem chodzi, rozmawia, ukrywa się w stodole, jest świadkiem dalszego ciągu rzezi, w tym rodziny siostry (ucięcie warkocza na weselu - ucięcie całej głowy), więc gdyby była duchem, to byłaby wolna, a nie dalej trwała w tym piekle. Chyba że nie zdawała sobie sprawy, że nie żyje? Ale przecież rozmawiała z ludźmi, inni ją widzieli! Już bardziej byłabym za tym, że zmarła z dzieckiem w tym lesie i wtedy ten ukochany się zatrzymuje, żeby ich zabrać z Wołynia do lepszego miejsca. Z drugiej strony, ten sołtys raczej by jej nie puścił - gdyby nawet ruszyło go sumienie, to wokół była dzicz żądna krwi, więc możliwe, że wtedy zginęła. Ale przecież chodziła, rozmawiała itd. - jak mówię, zakręciłam się :)

Poza tym to filmie mam wrażenie, że przeniosłam się do kresowych przedwojennych realiów, z tamtą kulturą i rzeczywistością, tak to zostało bogato oddane. Sama rzeź też robi wrażenie - bestialstwo, którego dopuścili się sąsiedzi na sąsiadach, to całe zło, które w ludziach siedzi i może się obudzić w sprzyjających warunkach - wiadomo, te sceny są straszne, mocne, okropne. Tak samo jak fakt, że mimo wszystko "trzeba jakoś żyć" - jakoś się dostosować i przetrwać w warunkach dyktowanych przez wojnę. Miałabym tylko zastrzeżenia do długości tej historii miłosno-obyczajowej, bo to akurat średnio było ciekawe. Ktoś wyżej napisał, że perspektywa zwykłej wiejskiej dziewczyny, osoby nie ogarniającej polityki, nie zawsze wychodzi filmowi na dobre - chyba faktycznie coś w tym jest. Montaż mnie nie męczył, dopiero ta scena, gdy Zosia zostaje otoczona przez bandytów, zabiła mi ćwieka. 

Jestem świeżo po seansie, i z jednej strony uważam, że to dobry, mocny obraz, z drugiej mam jednak lekkie wrażenie chaosu i jakby za dużo było problemów sercowych tej dziewczyny (w pierwszej części), a za mało samej rzezi, przygotowań do niej, jakichś sygnałów itd. No i to zakończenie. Chciałabym mimo wszystko ocenić ten film wyżej - za jakiś czas pewnie więc obejrzę go drugi raz, na spokojnie.
"Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota, to maleńki łyczek benzyny". 

Odpowiedz
Bardzo dobry film. Stosunek podbudowy do rzezi jeast jak dla mnie idealny, krok dalej i to już by było epatowanie gore i mogłoby się albo przeistoczyć w autoparodię, albo znieczulić widza, a tak scenę w której Ukraińcy zawijają dzieciaka w snopku, podpalają i odbijają między sobą stoi mi do dzisiaj przed oczami. W ogóle robienie takich rzeczy dzieciom to jest dla mnie granica absolutna i moment, w którym człowiek traci dla mnie nieodwracalnie całe człowieczeństwo.

Bardzo mi się podobało, że Smarzowski spróbował pokazać cały proces, który pozwala człowiekowi rozczłonkować siekierą człowieka, a z którym wcześniej bawił się na weselu. Dobre były Sceny z wywieraniem presji, chociażby ten kolo, który nie mógł jednak zabić sąsiada czy brat który zabija brata sugerującego żeby sam odjebał żonę (i dziecko?).

Świetne były sceny, w których część Polaków nie chce uwierzyć, że znajomi Ukraińcy mogliby im coś zobic. Gdzieś indziej to może i owszem, ale przecież nie oni. Nie im. Dwóch klechów, jeden nawołujący do pojednania drugi do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej.

No i Zosia. Jakby zrobiono plebiscyt na postacie filmowe, które mają najbardziej przejebane, to gwarantowane podium. Opcja, ze umiera w tym lesie na końcu akurat mi sie nasunęła jako oczywista.

Acha, montaż mi nie przeszkadzał. Montażysta Smarzowskiego ma taką manierę już od paru filmów i chyba się przyzwyczaiłem. Myślę, że te "niepoprawne" cięcia stosuje z zamysłem i traktuje jako swoja stylówę. Można lubic, albo nie. Ja toleruję

Odpowiedz
Przedwczoraj byłem na MFKiG w Łodzi i tak się złożyło, że w strefie autografów był m.in. Zygmunt Similak, rysownik komiksu "Smert' Lachom" opowiadającego o rzezi wołyńskiej.

Kiedy dałem mu podpisania swój egzemplarz, to naturalnie pomówiliśmy sobie o filmie Smarzowskiego - pan Similak powiedział, że twórcy brali pod uwagę m.in. właśnie ten komiks.

I teraz wiadomo, dlaczego film ma taką, a nie inną strukturę - otóż "Smert' Lachom" jak "Wołyń" najpierw pokazuje tło i ogólną sytuację, potem przyczyny i na końcu rzeź. Z tą różnicą, że "Smert' Lachom" ma formę dokumentu/kroniki, która średnio pasuje do filmu fabularnego. I "Smert' Lachom" w swej literackiej/dokumentalnej formie mógł pokazać te wszystkie sceny, które w "Wołyniu" są niepotrzebnymi zapychaczami. I co gorsza - "Smert' Lachom" ma dużo więcej miejsca poświęconego samej rzezi i sporo mocnego gówna, a niektóre sceny prosiły się o umieszczenie ich w filmie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Bracia" (2015) - reż. Wojciech Staroń bardamu 0 355 05-02-2017, 19:48
Ostatni post: bardamu
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 216 42,817 03-11-2016, 04:49
Ostatni post: und3r
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 4,496 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski Arahan 126 21,431 27-10-2016, 22:26
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski) Juby 71 13,367 25-09-2016, 14:47
Ostatni post: Krismeister



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości