Forum KMF Film.org.pl

Pełna wersja: Lincz
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[Obrazek: plakat_lincz.jpg]

Pojawił się dvd rip "Linczu" Łukaszewicza, więc w weekend sobie obejrzę - razem z "Uwikłaniem" (na to pójdę do kina) - o III RP jako giga poletku ubecko-komuszej mafii. Dwa polskie filmy w jeden weekend - nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak ostro zaszalałem. A wątek tworzę z wyprzedzeniem, bo nie chcę, żeby ktoś inny mnie ubiegł :) Do obejrzenia filmu zachęciła mnie bardzo fajna recka na stronie KMF autorstwa Grzegorza Fortuna: http://www.film.org.pl/prace/lincz.html

Generalnie krytykę urzędników państwowych i "prawa" III RP kupuje w ciemno, bo dla mnie to jedno wielkie bagno do zasuszenia. Mam również w zwyczaju zakładać z góry, że wszelkie wypowiedzi wychodzące z ust funkcjonariuszy państwowych są kłamstwami, dopóki nie udowodni się, że jest inaczej. Stąd też takie filmy jak "Lincz" czy "Uwikłanie" są ważne, bo po pierwsze, odsłaniają gorejące ślepia władzy ukryte za fasadą demokratycznych instytucji, a po drugie, pokazują ludzi działających poza jurysdykcją mafii państwowej, biorących sprawy w swoje ręce bez oglądania się na legislacyjne szatańskie młyny. Już teraz mówię, że ci kolesie z Włodowa powinni dostać medal i golden globe, a mendy z policji 10 lat więzienia w celi z niewyżytymi czarnuchami :)
Widze, ze jak pasuje Ci temat, to nawet tvnowskie filmy telewizyjny beda dla Ciebie znakomite.

p.s. A autor "Uwiklania" dal wywiad w krytyce politycznej! jak on mogl!
Cytat:nawet tvnowskie filmy telewizyjny beda dla Ciebie znakomite.

Nie oglądam Tusk Vision Network :)

Cytat:A autor "Uwiklania" dal wywiad w krytyce politycznej!

A zatem przegrał swoje życie :)
Cieszę się, że jeszcze raz na ruski rok mogę śmiało powiedzieć, że widziałem niezły polski film. Jasne, miejscami toporny technicznie i chwilami wygląda jak test sprzętu, ale w końcu nie jest to żadna debilna komedia, dramat o wdowie bez nóg, która odnajduje Chrystusa poprzez malowanie bombek, ani lektura szkolna o Polsce mesjaszu narodów.

Demonizacja starego dziada to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Nie było sensu pokazywać jego ludzkiej strony, bo to nie była relacja toczka w toczkę. Tu chodziło o pokazanie dwóch podstawowych problemów współczesnego prawa - rzadkość jego egzekwowania w porę oraz brak możliwości samoobrony ofiar. Także jako personifikacja zjawiska bezwzględnego skurwielstwa w postaci oblecha w garniaku z bagnetem to zabieg bardzo dobry, który daje nadzieję, że polscy filmowcy jeszcze mają mózgi i coś takiego jak kreatywna wizja.

Sam film porusza tematy ważne, ale bez nadęcia, co jest kolejnym plusem. Zadaje pytania o kondycję obecnej policji i debilny kształt kodeksu karnego, ale wątpię żeby był powodem do rozpoczęcia dyskusji wśród tych, którzy ciosają sobie to prawo wedle swojego widzimisię zza pancernej szyby volvo kierowanego przez wyszkolonego komandosa. Także, ludziki, zachęcam. To niezły film bez żadnego "ale" i bez typowego filmowego polactwa.

7-/10, a także +1 do wiary w polską kinematografię.
Cytat:Nie było sensu pokazywać jego ludzkiej strony, bo to nie była relacja toczka w toczkę.

A nawet gdyby była toczka w toczkę, to co to zmienia? Na kij pokazywać "ludzką stronę" jakiejś mendy, która inicjuje agresje i terroryzuje ludzi? Jak ci na chatę wejdzie zbir, to będziesz się zastanawiał nad jego "ludzką stroną" czy starym dobrym zwyczajem rozpierdolisz mu łeb? No właśnie. "Ludzkie strony" zostawmy dla pięknoduchów zamkniętych w swoich ciepłych kokonach na uniwerku albo dla celebrytów, którzy w "Dzień dobry TVN" będą się zastanawiać, "gdzie społeczeństwo (lol) popełniło błąd". Jak pisałem wcześniej w reakcji na recke kol. Fortuna - lata se jakiś zwyrol po wsi z siekierą, to się go zabija, a ścierwo topi w szambie. Jak grozisz komuś, inicjujesz agresję. Więc wypowiedziałeś wojnę. Będziesz musiał walczyć i liczyć się ze śmiercią. Zasady są proste jak budowa krzemiennego tłuczka i mega fajnie, że Łukaszewicz zastosował do swojego filmu dwuwartościową logikę - wszystko inne to byłoby cwelenie i heglowanie tematu. Daję 7/10 +1 za podejście do sprawy po ludzku, a nie akademicku.
W recenzji Motoduf wkręcił film w ramy westernu i na tej podstawie wystawił 7. Zrobił słusznie, bo jeśli traktować to jako dramat społeczny, to jest to ordynarnie prostacki, śmieszny momentami filmik. Ja bym zrobił z tego materiału polskiego "Hobo". Dorzuciłbym komendanta-pedofila, strażaka-piromana i jaką dziwkę, i mamy film na 8 :D

A tak: 5 / 10
Strywializowałbyś taki temat? Po co? Ja na miejscu reżysera jeszcze bardziej bym zmniejszył element dramatu społecznego, a w większym stopniu porwał się na osąd głupoty naszego prawa. Bardzo dobrze, że powstał ten film, a jeszcze lepiej że nie próbował wgłębiać się w motywację oraz psychologię dziada. Takie zwierzęta nie zasługują na ukazywanie ich w ludzkich ramach, ale nie powinno się z tej sprawy też robić pastiszu.
Nie praw proszę o "głupocie" polskiego prawa, bo trzeba je najpierw choć trochę znać :) Jeśli bierzemy pod uwagę to, co powiedziano w filmie, to perypetie o pokrzywdzonych-skazanych wzięły się z postawy karierowicza, który posiadał do tego instrumenty. To trochę tak, jakby przez pryzmat księdza-pedofila postrzegać Kościół katolicki - strasznie to prymitywny sposób patrzenia na sprawę.
Cytat:Nie praw proszę o "głupocie" polskiego prawa, bo trzeba je najpierw choć trochę znać :)

Dokładnie, Hitch. Jak poznasz polskie prawo, wtedy powali cię jego mądrość. Zacznij od konstytucji RP :)

Cytat:perypetie o pokrzywdzonych-skazanych wzięły się z postawy karierowicza, który posiadał do tego instrumenty.

O czym ty gadasz?
Ale ja już trochę prawo znam i niejednokrotnie miałem przez nie związane ręce. Także o jego mądrości mówią tylko ci, którzy nigdy się na nim nie sparzyli, albo wykorzystują je jak dziadyga z filmu (i z rzeczywistości).
Film jest w porządku, ale gra na emocjach w tak prostacki nie raz sposób, że to aż boli.
Zaranek to menda jakich mało, aż ma się ochotę samemu wziąć łopatę, ale czasem brakuje tylko żeby krzyknął "i ocieplenie globalne to też ja zrobiłem!" tylko po to, żeby i ekolodzy mieli ochotę go zlinczować.
Wszystkie postacie to wzorce totalne - prokurator-gnój, policjant-bezużyteczny nieudacznik, więźniowie-brutalni gwałciciele, wieśniacy-naiwne ofiary. Wszystko proste jak drut - ale można to kupić.
Film ogląda się nawet dobrze. To co zdecydowanie wybija się ponad poziom to gra Wiesława Komasy - jest dziadem absolutnym, a ten jego grymas/uśmieszek... brrr

Jeszcze moment gdy wieśniacy wychodzą z auta by wtłuc Zarankowi i widzą go jak stoi na polu - to ujęcie jest niesamowite. Cholernie mi się podoba i jakoś tak kojarzy mi się z "teksańską masakrą piłą mechaniczną".
Lincza obejrzałem, ale właściwie to nie wiem o czym miał być ten film. Wątek wiejski poprowadzony topornie, grubą krechą, poszatkowany. Wątek więzienno-sądowy - zrobiony od linijki, na odwal (musowo trzeba pokazać spuszczenie wpierdolu i gwałt, bo co to by było za więzienie, nie?), właściwie to gdyby nie istniał to film niewiele by stracił. Zamiast nakręcić historię jak to Zaranek wkurwił ludzi, a Ci go zajebali, Łukaszewicz bawi się w jakiś dwugłos i dzieli całość na dwa party, które osobno jak i razem nie robią wrażenia. To mógł być świetny film, ale niestety musiał go nakręcić debiutant, który chciał chwycić dwie sroki za ogon i wyszła moim zdaniem porażka.

Bardzo pozytywnie na tle nieporadnie poprowadzonej narracji wypada oczywiście Komasa. Zaranek to pieprzony skurwiel, menda i hiena społeczna. Dodałbym jeszcze, że nieźle poradził sobie Lichota. Reszta natomiast wrzucona jest nieporadnie, nie ma co grać.

4/10
Niestety Snappik masz rację. Warsztatowo jak teraz sobie myślę o tym filmie i patrze na urywki, to jest bida z nędzą. Drugi raz już bym nie zdzierżył oglądania. Kurde, weźcie se debiut Tobe Hoopera z 74 roku (TCM) i porównajcie sposób kręcenia tam i Łukaszewicza. To jest jakiś paradoks - polscy reżyserzy, umiejący kadrować, z dobrym warsztatem (tak, są tacy - ostatniego widziano na Madagaskarze jak uciekał przed kamerami National Geographic :)) kręcą jakieś gówna, których nie oglądam, a kiepscy reżyserzy kręcą filmy, które chciałbym oglądać i to wielokrotnie, ale mnie od nich odrzuca. Czy choć raz w tym kraju nie może być coś odwrotnie po mojej myśli?

Semi napisał(a):Zaranek to menda jakich mało, aż ma się ochotę samemu wziąć łopatę, ale czasem brakuje tylko żeby krzyknął "i ocieplenie globalne to też ja zrobiłem!"

Jak każda menda społeczna dużo dwutlenku węgla wydzielał :)
Film dobry 7/10

Zastanawia mnie jedno. Co to za chłopy, ze stac ich na zdecydowana rekacje dopiero wowczas jak cala bandą doprowadzeni do absolutnej skrajnosci ida kogos zajebac? Cytujac policjanta "z dziadkiem nie umiecie sobie poradzic?". Gdyby ja tam mieszkał i widział ze policja jest bezsilna a facet dosłownie niszczy kobiety, to po drugim pobiciu tej sklepikarki skrzyknął bym kilku kolegów, pojechal do wiekszego miasta, kupil kominiarki, długie pałki bejsbolowe i wyczekiwał telefonu ze dziad jest w takim wlasnie miejscu. Wtedy wychodze do goscia sam bez wzgledu na to czy ma nóż czy nie (no problem), czy tez z kumplami i nie zabijam go (broń Boże) tylko brzydko łamie mu nogi. Porównajcie dlugosc długiego bejsbola i dlugosc jego noza, szybkosc, refleks i kondycje mlodego czlowieka oraz szybkosc, refleks i kondycje dziadka. Wychodzi na to ze to byc moze wcale nie bylby akt odwagi z mojej strony. Oczywiscie mam przygotowane 100% alibi. Gdy facet za 2 miesiace znowu moze chodzic i znowu podskakuje to znowu zachodze mu droge sam lub z kolegami i bejsbolem albo mu ponownie łamie nogi (tym razem dotkliwiej, będzie już chodził po swojemu), albo łamie mu nogi i rece, albo nogi, rece i żebra. Nie zabijam czlowieka bo jestem absolutnie temu czynowi przeciwnicy w każdej innej okolicznosci niz obrona bezposrednio zagrozonego życia i zdrowia.

Chłopy na wsiach przyzwyczajone do fizycznej roboty, to plus trudne warunki bytowania powinny skutkowac tym ze powinni byc twardsze niz miastowe i miec wiecej tężyzny fizycznej. Ja tymczasem widze jakies cipy. Jak patrzylem na walke zaranka z nozem z tym mlodym z drewnianym dragiem to mi sie smiac chcialo ze sie tak latwo dal zalatwic. Czemu ten dziaciak nie spuscil psa na tego dziada i nie poprawil mu pogrzebaczem jak jebnal jego matke butelka w glowe i rozciał? Czemu ten siwy pan nie poprawil mu łopata jak go juz uderzeniem jej obalił? Nie jestem człowiekiem sklonnym do przemocy, ale tutaj mowimy o sytuacji podbramkowej, o rozdeptywaniu kobiet. To są chłopy? Zareagowali stanowczo dopiero wowczas jak juz sie cuda nieziemskie działy.
Jest taki serial Pitbull, tam w jednym odcinku "pite" było do tej historii i wiecie co? Jest to znacznie lepsze niż ta WIELKA PORUSZAJĄCA produkcja. No przepraszam, ale ten film jeździ tak po emocjach, z gracją słonia w sklepie z porcelaną. Jak chłopaki jechali samochodem dorwać drania to jeden wychylił się cały prawie przez okno aby mieć lepszą widoczność aha spoko... albo bitwa na tasaki jak z piątku 13-ego.

I scena finałowa salutuje policji i idzie środkiem drogi niczym w otchłań. Do bólu zły jest ten film, nawet momentami próbowałem się śmiać z tego patosu, ale nawet do tego się ta produkcja nie nadaje. I jeszcze te przebłyski... hihi... WIELKIE NIC.

I ten plakat...
[Obrazek: plakat1.jpg]
nie no padnę...
(11-07-2011 10:28 AM)Om namaha siwaja napisał(a): [ -> ]Jak chłopaki jechali samochodem dorwać drania to jeden wychylił się cały prawie przez okno aby mieć lepszą widoczność aha spoko...
Co w tym złego? Po pierwsze to logiczne, po drugie tak wlasnie moglo byc. Logiczne po tam sa wzniesienia, górki, dołki i jadac samochodem na niskiej wysokosci mozna cos przeoczyc.
(11-07-2011 10:28 AM)Om namaha siwaja napisał(a): [ -> ]albo bitwa na tasaki jak z piątku 13-ego
Jakie tasaki? Oni tam mieli łopaty i kawaly drewna a on siekiere. A walka była normalna, taka jak powinna wygladac.
(11-07-2011 10:28 AM)Om namaha siwaja napisał(a): [ -> ]I ten plakat... nie no padnę...
Co w nim złego? Bardzo dobry. Oba sa bardzo dobre. Jak na gówniane polskie plakaty ostatnich czasów to wrecz wybitne.
Ależ to jest zmarnowany potencjał. Realizacyjnie film to jakieś nieporozumienie. Znajdzie się parę ujęć czy całych scen wyglądających sensownie, ale przez większość czasu jest to poziom serialu TVP. No i na dodatek pełno scen zrealizowanych żenująco nieumiejętnie. Przykład: jakiś wsiowy mikroskopijny szpital, środek dnia, a w tle dźwięk syreny karetki (i echo), jakby to była północ w Brooklynie. Ludzie tutaj nie wydają dźwięków. Czy są uderzani, czy sami się biją, czy biegną - ani nie dyszą, ani nie stękają, nic. W "scenach walki" słychać tylko beznadziejne, głuche efekty dźwiękowe - "świst. świst. puk.". Po prostu ŻENADA. Muzyka jak w polskich zwiastunach - niby "po amerykańsku", ale wstawiona zupełnie bez wyczucia. Cały soundtrack to jakaś totalna masakra bez pomyślunku - bo są tu i westernowe brzdąkania (pasujące do polskiej scenerii jak pięść do dupy), jakieś elektroniczne rytmy, tradycyjny epicki amerykański soundtrack, a nawet coś w stylu Danny'ego Elfmana. Nosz kurna! Co za totalny brak jakiegokolwiek wyczucia!

Jedyny plus to Komasa, który wie jak zachować się przed kamerą, jak mówić, po prostu jest dobrym aktorem. Reszta leży, a ostatnia scena to żal.pl, nie wspominając o tym że ostatnie 15 minut to nudny zapychacz czasu (w i tak bardzo krótkim filmie). No ale mimo wszystko było to dość ciekawe, więc z wielkiej łaski dam 4/10. Już dawno nie oceniłem tak wysoko żadnego polskiego filmu.
I jeszcze jedno: wystarczyło że zakopaliby ciało, a nikt nigdy by się nie zorientował, że było jakieś morderstwo. Stupid fools.
Z tym, że oni nie chcieli go zabić, i też sądzili, że po prostu mocno go obtłukli (przynajmniej według wypowiedzi sprawców).
No, tylko że w filmie jeszcze później wrócili i nakopali zwłokom.
Nie wiem skąd pozytywne opinie o tej kolejnej porażce polskiej kinematografii, bo Lincz jest po prostu słaby, a w wielu momentach po prostu żenujący.

Po pierwsze zaburzona chronologia, którą reżyser i scenarzysta w jednej osobie strzela sobie w stopę. To nie jest historia, której potrzebne są takie zabiegi, bo nie tylko niczemu to nie służy, ale dodatkowo totalnie psuje dramaturgię i tak już znanej historii. Gwoździem do trumny jest tragiczny, niemal amatorski montaż.

Druga sprawa, tak jak napisał military, to zmarnowany potencjał. Z filmu nie wynika absolutnie nic, niczego ciekawego się nie dowiedziałem o sprawie, o jej bohaterach. Reżyser nie zadał sobie nawet najmniejszego trudu, by pokazać jak sprawcy samosądu radzili sobie z tym co zrobili, jak to wpłynęło na ich rodziny itp. Zero, nic. Postać Złego (bo tylko tak mogę określić karykaturalnego starszego pana, choć faktem pozostaje, że zagrał najlepiej ze wszystkich) w dodatku funkcjonuje na zasadzie a bo tak, bo czy ktoś wie na przykład, z jakiego powodu przychodzi po pieniądze do matki Izy Kuny? Może nieuważnie oglądałem, ale jest to dla mnie niezrozumiałe. Brakuje mu zresztą tła, motywacji, czegokolwiek, co pozwoliłoby mi zrozumieć, dlaczego dziad z ostrym narzędziem rządzi okolicą.

Po trzecie, jak wspominałem, film bywa żenujący. Flashe których doznaje Grzesiek z Na Wspólnej wołają o pomstę do nieba, to samo tyczy się tych, które ma koleś skaczący z mostu. Jest to o tyle śmieszne, że wykorzystano wcześniejsze ujęcia, zamiast pokazać nowy materiał. Jak rozumiem, gostek został w celi zgwałcony (najwyraźniej brakło reżyserowi odwagi, żeby pokazać coś więcej), tylko dlaczego przypomina sobie sam moment rzucenia go na pryczę? To jest najbardziej, ekhm, bolesne wspomnienie? Żałość. Dodatkowo opatrzona irytującymi błyskami.

Stronę realizacyjną, na czele z fatalną, nieadekwatną do scen muzyką, świetnie podsumował military.

Ocena coś między 2 a 3/10
Mierzwiak napisał(a):Po pierwsze zaburzona chronologia, którą reżyser i scenarzysta w jednej osobie strzela sobie w stopę.
To się daje we znaki szczególnie na początku, zupełna sieczka. Reżyserowi chodziło pewnie o uatrakcyjnienie historii, ale to mu niestety słabo wyszło.

Mierzwiak napisał(a):z jakiego powodu przychodzi po pieniądze do matki Izy Kuny?
Jeśli dobrze pamiętam, to jego była żona.
(30-07-2011 10:44 PM)Motoduf napisał(a): [ -> ]To się daje we znaki szczególnie na początku, zupełna sieczka.
Dokładnie. Chaotyczne, nieprzemyślane i niepotrzebne. To nie wielowątkowe Pulp Fiction, ani układankowe Memento, w którym współgra to z umysłem bohatera, ani nawet (bardzo) dobra Matka Teresa od kotów, w której odwrócona chronologia tylko uwydatnia tragizm tej historii.

(30-07-2011 10:44 PM)Motoduf napisał(a): [ -> ]Jeśli dobrze pamiętam, to jego była żona.
Umknęło mi to. Dzięki.

Bla bla bla. Malkontenci :)
Ja film widziałem już dwa razy i ocena się nie zmienia.
Przedwczoraj obejrzałem ten film na Ińskim Lecie Filmowym. Wreszcie nowy polski film, który mi się szczerze podobał i wzbudził emocje. Choć niektóre momenty Łukaszewicz mógł wywalić. Jak dla mnie w tym filmie największą kanalią nie jest Zaranek (Komasa najlepiej zagrał), a prokurator i zgraja policjantów-skurwysynów, dla których ważniejszy jest głupi festyn. W najbliższym czasie postaram się wrzucić materiał z spotkania z reżyserem opowiadającym o kulisach robienia filmu.
Stron: 1 2
Przekierowanie