Życzenie śmierci
#21
(04-08-2017, 10:44)Dirk napisał(a): Przecież reżyser wyraźnie powiedział w jaki klimat celuje:

https://naekranie.pl/aktualnosci/bruce-willis-powraca-do-kin-zobacz-zdjecia-z-remakeu-filmu-zyczenie-smierci-2156552

To nie ma być mroczny dramat sensacyjny, tylko lekki akcyjniak.
No wlasnie nie do końca (a Na Ekranie ucielo jego wypowiedz o interpretacje "fun" wg Rotha):

"The fun is watching him go crazy and watching someone slowly move the moral goal post."

Two of Roth’s biggest influences for the remake are two David Cronenberg films, Eastern Promises and A History of Violence, which have the sort of hard-hitting, unflinching violence we don’t tend to see in modern studio movies. He specifically looked at their set pieces and how Cronenberg masterfully built tension and dread, which I would also say was on the page in Carnahan’s script.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#22
Wiedziałem, że powinienem sprawdzić w oryginale...


Tak na marginesie - chciałbym, żeby Willis dał nam jeszcze jednego bohatera na miarę Johna McClane'a, Joego Hallenbecka albo chociaż Hudson Hawka (lubię ten film!). Ale patrząc na jego znudzoną minę...
Po piątej szklanej pułapce, która nie ma nic wspólnego z poprzednikami już nie wierzę... 
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#23
Crov napisał(a):Wariatka Lexi Alexander napisała:

"Yes Death Wish was always racist…but that's the fucking point. Are we not going to point out something is racist because it's always been?"

You mean "was always hyper realistic?"

Odpowiedz
#24
Nieprawda, Pierwsze "Death Wish" przeciwstawiało się rasizmowi. Kersey zabijał po równo białych i czarnych, ba! Czarnych było więcej, żeby nikt nie był urażony :).

Powtórzę się z topicu o remake'ach: 

OK, widać niezrozumienie oryginału. Jedną z fajniejszych idei oryginalnego "Death Wish" było to, że w ciągu całego filmu Kersey
W dodaktu bohater grany przez Bronsona miał wszystko, żeby odciągnąć od siebie podejrzenia - był bogatym liberałem, miał pacyfistyczne usposobienie i wyglądał jak kolejna potencjalna ofiara. A tu? Willis w tym kapturze, z aparycją twardziela - od razu domyśliłbym się, że nie warto zadzierać z tym gościem. I jeszcze atakuje za dnia (kiedy Kersey robił to tylko w nocy). I jak zakupuje broń... czy w Chicago nie ma rejestrowanej broni?

I mimo R-ki zapowiada się jakieś młodzieżowo-szpanerskie hip gówno :P.

Ten film będzie gównem, make my words.

Odpowiedz
#25
Najbardziej generyczny zwiastun jaki widziałem w ostatnich tygodniach. Właściwie tylko uśmiech starego Bruce'a jest tutaj zaskoczeniem. Co my tu mamy?:

- Bruce wymierzający sprawiedliwość w kapturze
- popularność na You Tubie
- radiowiec który robi z Bruce'a bohatera lokalnej społeczności (tutaj pewnie vloger)
- szef policji który zapewnia, że nic więcej nie można zrobić
- przesłuchanie w garażu
- brat który zna sekret i ostrzega przed konsekwencjami
- Bruce na pogrzebie rodziny
- AC/DC

Niesamowity schemat na schemacie, a pewnie jest tego więcej i tylko tyle zostało mi w pamięci. Aż dziwię się, że to nie idzie na VOD jak większość obecnych filmów Bruce'a.

Odpowiedz
#26
(04-08-2017, 16:58)OGPUEE napisał(a): Ten film będzie gównem, make my words.
A nie czasem "mark my words"? A w ogóle, to tak się wszyscy zawsze staracie tej angielszczyzny nawciskać do każdej wypowiedzi, że czasem czytając Was czuję się, jakbym czytał dyskusje sarmackiej szlachty spod znaku pana Zagłoby czy innego Jana Chryzostoma Paska, gdzie co trzeci zwrot musi być po łacinie (oczywiście na forum zamiast łaciny jest angielszczyzna, ale chodzi mi o samo wrażenie).

Żeby było jasne, moje wrażenie nie dotyczy rozmowy w tym konkretnym wątku, tylko na forum ogólnie. Takie tam.

Enyłej, żeby nie robić offtopu, trajla IMHO mocno mehowy, nie ma tego feelu, generyczne as fuck, Bruce już by mógł odpuścić #NotMyDeathwish itp.

Odpowiedz
#27
Death Wish (2018)

Długo się wahałem czy iść na ten film, bo wszystkie opinie na niebie i ziemi wskazywały, że to totalny gniot... ale w końcu się zmusiłem i poszedłem. Do oryginału nie ma nawet co stratować, to jest pewne. Ale też nie jest to całkowicie zły film. Ot zwykły średniak, gdzie nikt i nic nie stara się wznieść ponad przeciętność. Willis jakby myślami był na planie innego filmu. Reżysersko beż żadnych fajerwerków. Tylko w jednej scenie Roth pozwala sobie na większy gore. Film chyba chciał być komentarzem do bieżących wydarzeń i całej kultury YouTube, która wszystko komentuje i analizuje ale też nie wyszło. Najlepiej podejść do tego filmu jak do zwykłego sensacyjka w którym fajnie się strzelają, tak też zrobiłem i seans uznaję za całkiem przyzwoity.

5.5 w porywach 6/10

PS. Jeśli NRA przyznaje nagrody filmowe to mamy tegorocznego zwycięzcę :)
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
#28
Cytat:Jeśli NRA przyznaje nagrody filmowe to mamy tegorocznego zwycięzcę :)

Krytycy też to zauważyli. I się zbulwersowali.

Odpowiedz
#29
Najbardziej zbulwersowana powinna być służba zdrowia. W filmie są dwie sceny gdzie na złamanie karku wiozą ludzi do szpitala, kładą na stół operacyjny... i sekundę później lekarze oznajmiają, że nic się już nie dało zrobić dla pacjenta :P Wygląda to tak jakby nawet nie próbowali pomóc :)
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
#30
No to kariery Bruce'a chyba już nie da się uratować. Liczyłem, że nowe Życzenie Śmierci nie będzie kolejnym generic bullshit straight to DVD, grany jedną miną jak masa jego poprzednich filmów. Niestety momentami oczy bolały od tych schematów. Ja nie oczekiwałem wciągającej fabuły czy nawet dobrego aktorstwa (film i tak nie posiada tych dwóch rzeczy), natomiast jak widzę film z R-ką, w którym Bruce Willis gra mszczącego się CHIRURGA, to oczekuję jednej jedynej rzeczy: krwawej jatki. Tymczasem chyba tylko krótka scena w warsztacie samochodowym spełniła oczekiwania. W dodatku strasznie ponure i poważne było to wszystko. Co szkodziło zrobić z tego makabrę ale mniej serio, puszczającą do widza oko? Tak, wiem zabili mu żonę, ale skoro nawet on nie sprawiał wrażenia gościa, który się tym szczególnie przejął to dlaczego ma się przejmować i dołować widz? Dać Bruce'owi skalpel czy inny młotek i niech rusza na badgajów, a nie patrzeć z politowaniem jak największa gwiazda kina akcji lat 90' gra w scenach, w których jego bohater UCZY SIĘ STRZELAĆ. Po co to, na co to? 4/10 i niech nawet nie myślą o kolejnej części.

P.S. Tak się zastanawiałem ostatnio. Kto by pomyślał jeszcze 20 lat temu, że na starość taki Sylwester Stallone będzie trzepał znacznie lepsze i dużo bardziej dochodowe filmy niż Bruce Willis, który aktorem jest tak ze 2x lepszym?

Odpowiedz
#31
Death Wish (2018)

Zauważyliście, że Bruce ma jakieś problemy z poruszaniem się? Szczególnie w pierwszej połowie filmu obraca się jak Batman Keatona, tak jakby miał jakieś problemy z plecami. To mogłoby tłumaczyć jego wieczny grymas na twarzy. Ciężko uwierzyć Willisowi, że jest porządnym obywatelem, zrozpaczonym ojcem, rozpalonym mścicielem, lekarzem, ogólnie ciężko uwierzyć w cokolwiek co Bruce robi na ekranie w ostatnich latach. Trochę ożywia się przy scenach z D'Onofrio, tak jakby polubił Vincenta na planie, ale to zdecydowanie za mało. Cały czas miałem wrażenie, że popełniono spory błąd obsadowy, Vincent wniósłby trochę życia i człowieczeństwa w miejsce tej mumii Lenina w głównej roli.

Eli Roth stara się odcisnąć jakieś piętno, a to krótkim i w sumie niepotrzebnym gore, a to jakimiś drobnymi ujęciami w stylu wielkiego zbliżenia na rozpalany palnik tuż przed napadem, a to obrączką która odbija się w lusterku przypominając Bruce'owi dlaczego cierpi. Ale to wszystko zdecydowanie za mało, nie wypala też komentarz społeczny ze świata social mediów, podcastów i telewizji, w większości pochodzący chyba z dokrętek obliczonych na ożywienie tej niemrawej sensacji.

4/10

Odpowiedz
#32
(31-05-2018, 19:22)Szaman napisał(a):  Ciężko uwierzyć Willisowi, że jest porządnym obywatelem, zrozpaczonym ojcem, rozpalonym mścicielem, lekarzem, ogólnie ciężko uwierzyć w cokolwiek co Bruce robi na ekranie w ostatnich latach.

To było widać juz od zwiastunów. Ani przez moment nie uwierzyłem, że Willis ze swym fizysem to pacyfista, który przeistacza się w mściciela. Bronsonowi uwierzyłem, bo wyglądał autentycznie na sympatycznego obywatela o potencjalnych hoplofobicznych poglądach (które zostały logicznie wytłumaczone).

PS. Czy Mental był na tej premierze :)?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości