A Scanner Darkly
#1
[Obrazek: scanner-darkly-poster-0.jpg]
Film ciekawy z paru względów, po pierwsze przez specyficzną technikę wykonania, po drugie jako adaptacja powieści Philipa K. Dicka pod tym samym tytułem.
Przed seansem nie znałem w ogóle pierwowzoru, ale i tak film mi się bardzo podobał, choć cały czas czegoś mi w nim brakowało mimo, że historia była sama w sobie kompletna.
Teraz gdy zacząłem czytać książkę już wiem o co chodzi. Scenariusz nie odbiega specjalnie od zdarzeń opisanych przez Dicka, jednakże film opierając się niemal w stu procentach na dialogach między bohaterami gubi największą, jak dla mnie, zaletę powieści, świetną i wciągającą narrację. Bardzo wiele na tym traci, nawet w pewnym momencie zastanawiałem się czy nie lepiej by było gdyby użyć narratora z offu,choć z drugiej strony byłoby to świadectwo nieporadności filmowców zmuszonych do nadrabiania niedostatku obrazu potokiem słów. Krótko mówiąc wizja Linklatera wydaje się być jakaś taka odrobinę niepełna i nie chodzi tylko o ograniczenia w stosunku do oryginału (co jak pokazuje Blade Runner wcale nie musi wychodzić na złe).
To tyle narzekania bo nie oznacza to wszystko wcale, że film jest nieudany mimo wspomnianego "niedorobienia" i tak oceniam go bardzo wysoko, bo to co jest, a jest wiele, zostało przedstawione w sposób bardzo ciekawy.
Użyta została mająca już prawie sto lat technika rotoskopii, czyli tworzenia animacji na podkładzie z normalnie nakręconych rzeczywistych ujęć. Oczywiście nie jest to już całkowicie ręczna zabawa na zmatowionym szkle, animatorzy mieli do dyspozycji specjalny program Rotoshop, oferujący mnóstwo udogodnień, z automatyczną interpolacją klatek pośrednich na czele. Dzięki temu możliwe było uzyskanie płynnego, naturalnie wyglądającego ruchu nie rysując każdej klatki oddzielnie, co więcej dając nawet lepszy rezultat. Narzędzia te pozwoliły wytworzyć bardzo specyficzny klimat, gdzie z jednej strony wygląd i sposób poruszania się, mimika postaci wygląda zupełnie realistycznie a z drugiej poprzez rysunkową kreskę nabiera zupełnie innego wymiaru. A to bardzo pasuje do charakteru opowieści, której bohaterowie postrzegają świat przez pryzmat Agonii.
Naprawdę warto zobaczyć, dla mnie gdzieś koło 7-8/10
[Obrazek: scanner3.jpg][Obrazek: a-scanner-darkly-20060522025903520-001.jpg]

Odpowiedz
#2
Bardzo dobry film. Może trochę przyciężki, nie do końca zrozumiały, ale niezwykle klimatyczny i hipnotyzujący. Świetnie spisali się aktorzy. Robert Downey Jr dosłownie wymiata, świetna rola.

No i oczywiście strona wizualna. SD jest filmem PRZEŚLICZNYM. Delektowałem się każdą klatką. Cudo.

Ocena: 8/10

Odpowiedz
#3
W PL wydano DVD "Przez ciemne zwierciadło"
W Merlinie cena wynosi 51 zł
Dodatki: komentarze twórców filmu, zwiastun kinowy doument "Pewnego lata w Austin" - Jak kręcono film "Przez ciemne zwierciadło"; reportaż "Znaczenie kreski: animowane historie".

Jednak polecam za tą cenę kupić... książkę, koniecznie.

Ostatnio widziałem ekranizację SD, opinia w punktach.

1. Film jest TYLKO dla osób czytających książke. Ekranizacja to reżyserska i scenariuszowa porażka. Ktoś kto czytał powieść Dicka problemów większych mieć nie będzie, wszystko sobie dopowie.

Osoba oglądająca najpierw film mało co z niego nie zrozumie. Nie dlatego, że historia ma drugie dno, głębszy sens etc. Z niezrozumiałych dla mnie powodów fabuła jest OKROPNIE pocięta. Dosłownie pół książki wywalono w p*zdu, reszta jest spłycona do granic możliwości. Nie dziwie się, że ludzie się na filmie nudzili, kolejne sceny i wydarzenia nie są w ogóle tlumaczone, bo wynikają akurat z tych fragmentow książki, które wyrzucono. Gdybym nie czytał "Przez ciemne zwierdciadło" w ogóle bym nie załapał 3/4 rzeczy i to nie tych, konkretnych, które wynikaja z ksiazki, ale nawet takich ogólnych, ze zwiazku przyczynowo-skutkowego.

Wyglada to tak jakby reżyser randomowo wyciął z knigi fragmenty i złożył calość...w dodatku film trwa 90 minut. Co szkodziło, go przedłużyć o kolejnych 30, może obraz przynajmniej byłby logiczny...to co oodwalili z "Nową Drogą" to się we łbie nie mieści :|.

2. Fani książki będą sie poniekąd cieszyć - naprawdę fajnie to wizualnie zrealizowali - naprawdę spoko pomysł. Muzyka rownież bardzo dobra. Downey Jr jako Barris rządzi. Natomiast zdecydowanie za mało jest Luckmana.

Z tej pespektywy podsumowując: patrzac na film czułem sie jakbym oglądał produkcję niezależną, która w efektowny wizualnie sposób, chce pokazać, jak twórca interpretuje i widzi poszczególne sceny i fragmenty książki. Dla nas to nie problem, resztę sobie dopowiadamy z faktow książki, natomiast mając na uwagę sytuacje tych co nie czytali, a obejrzeli... szczerze współczuje.

3. Fundamentalna zasada jak wiadomo brzmi - najpierw książka, potem film. Dzięki temu nie mamy narzuconego wyglądu postaci, scenerii, sytuacji etc. W tym przypadku wcześniejsze zaznajomienie sie z książka jest konieczne...

4. Uwzglednili kończący calość komentarz Dicka. Plus za to, choć ogladając tę "wycinankę" wcale bym sie nie zdziwił jakby i tego zabrakło. Natomiast oczywiście nie łudzcie się, że nie jest on pocięty do granic minimum.

5. Na pewno nie jest to film dobry z obiektywnego punktu widzenia. Jest niezrozumiały i okaleczony w stosunku do oryginału bardzo mocno. Ciężko od osoby, która nie miala powieści w łapach, by sie w jakikolwiek sposób wczuła w klimat, czy zrozumiała o co właściwie chodzi, jak jej serwują jedną losowo wybraną scenę z książki za drugą, czasem nawet olewając chronologie zdarzeń.

Odpowiedz
#4
Całkiem niezły film.


Możliwe SPOJLERY
Po seancie wydaje sie tylko, ze czegos brakuje. Nie chodzi o wiele bo tylko o... caly srodek filmu! Keanu Reeves funkcjonuje w miare normalnie by zaraz zmienic sie ni z tego ni zowego w bezmozga.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#5
zuraw napisał(a):1. Film jest TYLKO dla osób czytających książke. Ekranizacja to reżyserska i scenariuszowa porażka. Ktoś kto czytał powieść Dicka problemów większych mieć nie będzie, wszystko sobie dopowie.

Osoba oglądająca najpierw film mało co z niego zrozumie.

Czy ja wiem? Film wymaga wysiłku, być może dopowiedzenia sobie paru rzeczy, ale oglądając go jakoś się w nim połapałem. Wnioski i wrażenia obgadałem ze współoglądaczką ;) i były podobne.

Mam wrażenie, że to właśnie fakt znajomości pierwowzoru może tworzyć odczucie, iż film jest niezrozumiały. Po prostu jeśli ktoś już czytał opowiadanie, to nie ma możliwości odbioru filmu w sposób "dziewiczy". Ciągle ma wrażenie, że za czy pomiędzy przedstawionymi wydarzeniami coś się jeszcze dzieje. Widz - dziewica tego odczucia nie ma i "pocięta fabuła" nie może mu przeszkadzać.

Z trzeciej strony jednak ;) Scenarzysta znał przecież opowiadanie i bardzo możliwe, że wydały mu się uzasadnione pewne skróty, które mogły spowodować opaczne zrozumienie fabuły.

Tak czy inaczej, jakoś sobie ten film zinterpretowałem i podobał mi się w ten sposób. Ponadto czekają mnie jeszcze niespodzianki przy czytaniu pierwowzoru, więc same plusy :D
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#6
Dla mnie to film do wielokrotnego oglądania. Na razie widziałem raz i mam ochotę na więcej. I żeby dokładniej go zrozumieć, i dlatego że to zwyczajnie ten rodzaj filmu, do którego chce się wracać.

Odpowiedz
#7
Bart napisał(a):Mam wrażenie, że to właśnie fakt znajomości pierwowzoru może tworzyć odczucie, iż film jest niezrozumiały. Po prostu jeśli ktoś już czytał opowiadanie, to nie ma możliwości odbioru filmu w sposób "dziewiczy". Ciągle ma wrażenie, że za czy pomiędzy przedstawionymi wydarzeniami coś się jeszcze dzieje. Widz - dziewica tego odczucia nie ma i "pocięta fabuła" nie może mu przeszkadzać.

I dobre masz wrażenie. Film, jak już wspominałem, jest bardzo pocięty względem książkowego (właśnie! Książka, a nie jakieś "opowiadanie" brr :P) pierwowzoru. Reżyser zrezygnowal naprawdę z kilku kapitalnych scen, które prezentowałyby się nienajgorzej na tej technice grafiki (jak jej tam było?). Z domyślaniem sie linii fabularnej to już jest różnie, bo mówiąc szczerze, gdybym nie czytal wcześniej książki trudno by mi było dojść do wniosku jak-co-do-czego-doszło.

Bart napisał(a):Tak czy inaczej, jakoś sobie ten film zinterpretowałem i podobał mi się w ten sposób. Ponadto czekają mnie jeszcze niespodzianki przy czytaniu pierwowzoru, więc same plusy :D

Książke polecam. Znowu zabrzmi arogancko, ale najbardziej zrozumią ją ludzie, którzy choć raz byli w życiu niźle zgrzani lub pod wpływem "używek".

Odpowiedz
#8
zuraw napisał(a):(właśnie! Książka, a nie jakieś "opowiadanie" brr :P)

:oops: Gdzieś usłyszałem że "na motywach opowiadania" i powtarzam jak osioł ;)

zuraw napisał(a):Książke polecam. Znowu zabrzmi arogancko, ale najbardziej zrozumią ją ludzie, którzy choć raz byli w życiu niźle zgrzani lub pod wpływem "używek".

Powinienem zrozumieć ;) A Dicka ogólnie lubię bardzo, choć znam niewiele ("Czy androidy...", "Dr Bluthgeld", "Człowiek z wysokiego zamku" i chyba coś tam jeszcze).
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#9
obejrzałem i powiem krótko - takie se :P

Opowiadania nie znam, na filmie prawie usnąłem, nietypowa forma mnie irytowała niemal od początku do końca, raczej wracać do niego nie będę.

5/10

Odpowiedz
#10
Gieferg napisał(a):Opowiadania nie znam

Powieści.

Jako ekranizacja film słabuje, wycięto ciekawe elementy, tu zmieniono, tam przenicowano, słowem - sieczka. Jako osobny film jest kiepszczasty, nudny; przerost formy nad treścią.

Odpowiedz
#11
kij wam w oko.
film jest dobry.
i ciekawy.
o!

Odpowiedz
#12
To było głębokie.

Mi się film również pdobał, połowy z niego nie zrozumiałem ale zakończenie, pare scen (poszukiwacze zaginionych przerzutek od roweru, LOL) i Robert Downey Jr. mi starczyły.
SPOJLER
Gdzieś w sieci przeczytałem że wszystko na głowę bije scena szpiegowania samego siebie. Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć o co chodzi? Ja sobie czegoś takiego w ogóle nie przypominam.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#13
SPOJLER
Glowny bohater byl z zawodu policjantem i spora czesc zarzutow byla pod jego adresem (jako ze byl ciagle ubrany w to cos nikt nie wiedzial ze on to on).
Mial takze zamontowany przez policje monitoring u siebie w domu
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#14
Spojery
To wiem. Ale czy podczas seansu nastąpiła scena, o której wspomniałem. Szukanie pozostawionych przez siebie śladów itd?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#15
SPOJLER
Szczegolow nie pamietam bo film widzialem juz dawno. Moze kiedy zaczelo mu odwalac po narkotyku albo dla picu...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#16
No ja sobie w takim razie muszę odświeżyć. Bo nie wierzę że widziałem film z takim świetnym motywem i go nie pamiętam.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#17
no cóż.. film napewno trudny film.. ciężki.. ale naprawdę piękny. chce się do niego wracać i analizować cały film. Bo jest tego wart ;) Polecam serdecznie.

Odpowiedz
#18
Analizować? Masz na myśli...CAŁY?!
Na świecie nie ma tyle kofeiny ;)

Odpowiedz
#19
Ja próbowałem. Bez kofeiny dotarłem do gdzieś tak godziny i pięciu minut. Wymiękłem. To za trudne jak na mózg 14-latka :lol:

Odpowiedz
#20
Bo film ma kategorie R. Dla ciebie sa Transformery :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości