Alita: Battle Angel (reż. R. Rodriguez)
#41
Prace ruszyły w 2005, a efekt na zwiastunach wygląda jakby zaczęli nad tym prace max dwa lata temu.

Bycie dojną krową ewidentnie Cameronowi nie służy.

Odpowiedz
#42
Choćby i Rodriguez robił ten film z telefonem przy uchu, będą 24h/7 pod kontrolą Camerona, to NIE JEST ON CAMERONEM.
zombie001, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.

"MAD MAX: FURY ROAD" - MotY 2015

"SŁUŻĄCA" - MotY 2016

"GHOST STORY" - MotY 2017

"SPIDER-MAN UNIWERSUM" - MotY 2018

Odpowiedz
#43
Flopnie?

https://www.thewrap.com/alita-battle-angel-fox-final-release-200-million-flop-james-cameron-robert-rodriguez/
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
------------------------------------------------------------------------------------------
#fuckDisneyStarWars #fuckstreaming
http://filmozercy.com/



Odpowiedz
#44
(02-02-2019, 13:06)zombie001 napisał(a): Choćby i Rodriguez robił ten film z telefonem przy uchu, będą 24h/7 pod kontrolą Camerona, to NIE JEST ON CAMERONEM.

Podobna sytuacja była w "Atlasie Chmur" - każdy wie, że to film Wachowskich. Cameron odwalił zapewne całą pre-produkcję, a Rodriguez chodził u niego na bank krótko na smyczy.

IMHO: Cameron się asekuruje Rodriguezem, pewnie kazali mu dokończyć Alitę, bo to tak głupio dawać reżyserowi (nawet "takiemu") który od 10 lat nic nie zrobił (a przez 22 lata zrobił jeden film komercyjny, nie licząc serialu z Jessicą Albą [ciekawe, czy mu dała...], popierdółek 3D i antychrześcijańskiego telewizyjnego dokumentu), miliard kapusty, bo dali mu dużą bańkę nawet nie będąc pewnym czy dożyje, i zapewne istniała realna możliwość, że się akcjonariusze przed fuzją będą buntowali gary j*bane ;) Ma być połączenie z Myszką Miki, to będą leciały audyty itp. A zapewne w pre-produkcję Ality poszedł jakiś hajs Foxa, a pieniądze - jak wiadomo - muszą się zgadzać. I co najważniejsze - trzeba sprawdzić dziadka, czy nie zardzewiał przypadkiem, czy sprosta. No, zobaczymy, czy producenci Viagry go znienawidzą ;) Koniec IMHO.

Odpowiedz
#45
(02-02-2019, 13:43)Gieferg napisał(a): Flopnie?

https://www.thewrap.com/alita-battle-angel-fox-final-release-200-million-flop-james-cameron-robert-rodriguez/

Oczywiste przynajmniej od momentu, kiedy posrani przenieśli datę premiery.

Odpowiedz
#46
Tzw eksperci twierdzą, że gdyby nie przenieśli flopnęło by mocniej.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
------------------------------------------------------------------------------------------
#fuckDisneyStarWars #fuckstreaming
http://filmozercy.com/



Odpowiedz
#47
Ale może też poczekajmy pierwsze dwa tygodnie. Ja na pewno się wybiorę i jeżeli chodzi o opinie krytyków to też jestem dość sceptyczny. A nawet stałem się jeszcze bardziej sceptyczny, znając niektóre przypadki z przeszłości. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#48
No mnie ten film srogo nie siadł. Oceniam go fatalnie.

Fabularnie to koszmar. Logiki w tym nie ma żadnej. Najdziwniejsze jest, że wszystko w dużym stopniu kręci wokół jakiejś irracjonalnej gry polegającej na wrzucaniu piłki do rury. Do tego jakieś tanie motywy rodzicielskie, miłosne - wszystko podane ekstremalnie ciężką ręką. Reżyseria zresztą to totalna tragedia. Za nią idzie też montaż (nie w scenach akcji - to zaraz), który lubi z czapy wrzucić scenę bez powodu, dodatkowo urwaną. Całości dopełnia muzyka. Oj to jakaś już ostateczna makabra. Przez CAŁY film leci jakiś rzewny motyw, który kojarzy się z klimatami zakończeń "The Return of the King". Nie mam nic do takiej ścieżki, ale czemu ona pojawia się dosłownie od pierwszej sceny? Tak jakby reżyser chciał podbudowywać emocje non stop i krzyczał "słuchajcie tych ważnych i głębokich dialogów". No a dialogi ważne i głębokie nie są zdecydowanie.

Wizualnie i akcja - to ważne w tym filmie. No tu powiem, że jest lepiej, ale ja ogólnie mam taki problem, że gdy film mnie nie interesuje, to akcyjka wyłącznie mnie nudzi. No ale oddam sprawiedliwość - walki cyborgów są konkretne, wyglądają spoko, zmontowane są spoko. Jednak design świata i postaci to już zbyt ciekawy nie jest. Ogólnie nie ma tutaj mowy o jakimś efekcie "wow", zdecydowanie nie ma. No i nie przekonałem się absolutnie do twarzy głównej bohaterki. Od początku do końca wygląda to dziwnie.

3/10 i nigdy więcej
.

Odpowiedz
#49
Laska pokazuje cycki, bo jak nie, to nie idę?

Odpowiedz
#50
Nie posiada nawet
.

Odpowiedz
#51
Szkoda, bo to b. ładna dziewczyna jest (chociaż po trzydziestce).

Odpowiedz
#52
https://www.facebook.com/Filmawka/photos/a.1651732301553120/2233753213351023/?type=3&theater

Odpowiedz
#53
To będzie najprawdopodobniej moje votum separatum, ale kurde podobało mi się, mało tego - bardzo mi się podobało. To jest tegoroczny odpowiednik Pacific Rim - co z tego, że fabuła prościutka i głupiutka, co z tego, że zły jest tak okrutnie sztampowy, skoro wszystko wynagradzają znakomite walki, kapitalne efekty specjalne i bardzo spoko scenografia? Przy czym nie jest to przykład Transformersów, gdzie zgrzytam zębami na każdy element oprócz CGI, bo mi się Alitę po prostu świetnie oglądało, radochy miałem mnóstwo, z zainteresowaniem śledziłem fabułę. Guilty pleasure? Być może, ale ja najzwyczajniej w świecie kupiłem ten świat, historię, postaci które go zaludniają.
Sama Alita - uwielbiam jej mimikę i głos, samemu CGI może ciut ciut brakuje, zwłaszcza w okolicach oczu (to się chyba jeszcze nikomu nie udało), ale i tak jest to bardzo porządna robota.
Film kończy się dosyć chamskim clifhangerem, ale znowu - to co gdzie indziej pewnie by mnie wkurzało, tutaj działa w 100%, dla mnie idealny moment na zakończenie części pierwszej, w czasie trwanie ostatniego ujęcia pomyślałem sobie "to powinno być ostatnie ujęcie" no i było :)
Ode mnie trochę przesadzone 7/10, uczciwsza byłaby 6ka, ale walić to, podobało mi się i chcę więcej.

PS. Jak dla mnie bardzo tutaj czuć Camerona, jakby on sam wziął się za reżyserię, która miejscami rzeczywiście nie domaga, to mógłby powstać naprawdę wielki film.

Odpowiedz
#54
Wow Simek, a już myślałem, że napiszesz, że Alita to symatyczne filmidło na bekowy seans przy browarku z kumplami, przy czym spotkanie z kumplami to clue imprezy, a film to zapchajdziura.

Jak dla mnie Alit jako blockbuster/film kinowy nie powinien był powstać. Jest chwilami genialny, ale umówmy się, klimaty Ality się po prostu nie sprzedają dobrze. Stąd FLOP. Nie będzie to flop tak spektakularny jak John Carter, raczej na "zero" nie wyjdzie. ;) Ja obejrzałem z ciekawości - w sumie oglądam wszystko w czym maczał palce J.Cameron ;) That's all folks!
NO DEAL!

Odpowiedz
#55
(17-02-2019, 23:59)Super8 napisał(a): Wow Simek, a już myślałem, że napiszesz, że Alita to symatyczne filmidło na bekowy seans przy browarku z kumplami, przy czym spotkanie z kumplami to clue imprezy, a film to zapchajdziura.
Oj nie, po pierwsze to bardzo dobrze, że film zobaczyłem w kinie, bo ma masę świetnych ujęć, które największe wrażenie zrobią na dużym ekranie, po drugie, gdy przyjdzie czas na powtórkę, to Alita będzie pełnoprawnym bohaterem wieczoru.

Ja chyba mam słabość do wysokobudżetowych filmów, które się nie sprzedały, bo wymienionego przez Ciebie Johna Cartera uwielbiam :P

Odpowiedz
#56
Takie typowo cameronowskie, infantylne, cyberpunkowe świecidełko, z ewidentnie wywodzącym się z b-klasy rezyserem za sterami. Oglądalne, chwilami nawet efektowne i dostarczajace niezłej zabawy, ale jednak pozbawione większego jaja, pachnące taśmą produkcyjną. Czuć, że projekt przesuwany przez lata, zmieniający kształt, to, co ostatecznie dostaliśmy, pewnie nawet nie stoi w pobliżu tego, czym mogło być dekadę temu. Ogląda się, ale to typowa, jednorazowa rozrywka na nudny wieczór. Jak ktoś lubi te klimaty, to pewnie doceni bardziej - ja lubię, dlatego nie mam ochoty pastwić się nad tym filmem. Obejrzałem bez bólu, trochę się pośmiałem z drewnianych dialogów i kiczowatej historii, podjarałem walkami cyborgów, pokiwałem z uznaniem glową, patrząc na cyberpunkowe miasto przyszłości (szkoda, że jest go tutaj tak niewiele).

Najlepsza scena? Wbitka Ality do baru dla Łowców. Tutaj ewidentnie style Rodrigueza i Camerona osiągnęły syntezę na kilka świetnych minut, szkoda, że reszta filmu nie ma nawet połowy tej fajności, co ta 10-minutowa sekwencja, zakończona walką w podziemiach.

BTW. Przez cały seans byłem przekonany, że rolę Novy grał Rhys Ifans, dopiero w końcówce ogarnąłem, że to Edward Norton, lol.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości