Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Aquaman (2018)
Chyba odpisywałeś coś do mnie, ale przestałem czytać twój post jak zobaczyłem ocenę dla tego dna. Sorry. :)

Odpowiedz
Tak, skomentowałem kilka głupot z twojego posta :)
Nie musisz odpisywać, bo są nie do obronienia.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
Wizualny cukierek (poza słabym technicznie i do zapomnienia finałem). Ale poza tym - standardziki i to takie, które nie starają się nawet o jakikolwiek zwrot akcji. Wszystko to takie prostackie, bez ambicji na choćby kilku odchyleń od normy. Taki Defoe to np. cieć na maksa. Po co płacić dużą gażę takiemu aktorowi, skoro ma do zagrania 5 scen, w których udaje mądrego i...to wszystko? O wiele fajniej oglądało się za to Lundgerna i powinno go być 10 x razy więcej. W ogóle powinien być czarnym charakterem tej historii, no ale wszystko musiało się jednak obrócić wokół tragicznego Wilsona i Black Manta, który okazuje się rozczarowaniem na niemal każdym poziomie.

Po drugie ekspozycja. Ja rozumiem konieczność wrzucenia do tej historii jakiejś tam motywacji dla bohatera X czy Y, ale trzeba to zrobić:
- w odpowiednim momencie,
- w odpowiednim do tego miejscu,

Tutaj Black Manta dostaje przydługi wykład od starego w trakcie ataku na łódź podwodną, dlaczego ten powinien wziąć rodowy nóż (!). Wygląda to tak, jakby był to ich pierwszy wypad po jakiś łup. Masakra.

Momoa? Jego postać ma jakiś problem związany z "levelowaniem" w tym filmie - na początku to niezły kozak, potem w miarę rozwoju historii okazuje się jednak cienki, by na koniec po otrzymaniu trójzębu zostać kozakiem x1000. Nie czułem, że Aquaman w jakikolwiek sposób się rozwija, a w finale to już boss taki że głębiny klękają.

Sceny akcji, o ile rozgrywają się na małej przestrzeni, są naprawdę  fajnie nakręcone i z pomysłem. Ale wystarczy, że Wan odjeżdża z kamerą i puszczają mu wrotki i  włącza przeCGIozowanie. W efekcie najlepsza jak dla mnie sekwencja odbywa się...na początku (dom + łódź), bo tam wszystko fajnie widać i czułem na to pomysł. Szeroko chwalona scena na Sycylii jest ok, ale tutaj niestety robotę robi virtual camera (mam na nią uczulenie).

Poza tym - film znacznie lepszy niż Justice League, technicznie bardzo dobry (w większości), z fajnymi pojedynczymi zdjęciami głębin. Seans idzie w miarę szybko, a dekolt Amber Heard to chyba najlepszy "efekt specjalny".

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości