Assassin's Creed
#21
(12-08-2013, 13:25)MOLQ napisał(a): Dishonored - The Knife of Dunwall - jak na dodatek DLC to bardzo dobre wydanie, gra chodz krotka w pelni mnie zadowolila :) rozgrywka na jakies 5h max. Final moze moglby byc bardziej rozbudowany, bo zaskoczenia wielkiego nie bylo. Czekam na wiecej dishonored, bo ta seria musi miec kontynuacje.

The Knife of Dunwall będzie mieć finał w postaci drugiej części DLC - The Brigmore Witches. Premiera jutro.

Asasyna jedynkę możesz olać - szkoda się zrażać do serii, a w tym wypadku wystarczy zerknąć chociażby na samo zakończenie, by dobrze bawić się z ACII.

Odpowiedz
#22
AC1 mimo wszystko nie jest taki zły, wprowadza całą masę charakterystycznych dla serii elementów... Niestety jest potwornie nudny, praktycznie przez całą grę powtarzamy tylko jeden schemat - zaliczyć 3 questy poboczne (nudne i powtarzalne) i zamach na kogoś znaczniejszego. Potem walenie sucharów, wizyta u mistrza, i jedziemy do kolejnej dzielnicy.
Dopiero ACII wprowadza odbudowę (tutaj w formie rodowego pałacyku), kupowania sprzętu, obrazów, różnorodnych misji głównych i pobocznych, zbierania ulepszeń dla Leonardo itp. itd. Brotherhood mi się troszkę przejadł, no i imho Rzym nie jest tak fajny jak mniejsze lokacje w II. Ale trzeba docenić fajne questy poboczne, tworzenie gildii asasynów oraz wykupowanie sklepów wraz z handlem specjalnymi przedmiotami.

PS: Jako że przeniosłem dyskusję do wątku o AC, proszę MOLQ i Kheta o przeniesienie fragmentów swoich postów dotyczących Dishonored z powrotem do Gier ;) nie mam możliwości dzielenia postów.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#23
Jestem po drugim wieczorze z AC: Revelations i chyba zostanę fanem serii. Pierwszego dnia uderzyła mnie ilość pobocznych elementów, które można pielęgnować, ale dopiero za drugim podejściem poczułem ogrom tego wszystkiego. Konstruowanie ładunków, szkolenie asasynów, wysyłanie ich na misje, gildie... W pewnym momencie zacząłem się obawiać iż utonę w ilości tych smaczków. Jak na grę akcji jest tu zadziwiająco dużo "czasoumilaczy".

Jednocześnie śmiem twierdzić, że wiele dzisiejszych gier (vide wspomniany przeze mnie InFamous) czerpie garściami z pomysłów tu zawartych. Pierwsza część w chwili premiery musiała być niezłą nowinką.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#24
Dzisas Krajst, ale ta gra jest wyjebana w kosmos :D i nawet wloskiego idzie sie nauczyc :D Fottere - pierdol sie :D

Ale do sedna, jeszcze II czesci nie przeszedlem, ale co mnie denerwuje to sterowanie, okropne, ciezko mi zapamietac uklady i nawalam jedynie w slepo. Motyw z SF tez nie za bardzo, nie wiem jak to bedzie sie mialo co do finalu, ale sama historia jest swietna. I wow, uciekanie, wspanianie sie, lepsze niz w Dishonored. I ten jezyk wloski :) piekny ! No coz wracam do gry :D

Odpowiedz
#25
(20-08-2013, 01:53)MOLQ napisał(a): ale sama historia jest swietna.

Też tak uważałem, aż nie przeszedłem wszystkich części :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#26
Warto sie brac za 3 czesc ?

A tutaj gameplay z IV.




Odpowiedz
#27
Assassin's Creed III - o samej grze wypowiem się więcej jak ukończę (póki co jestem BARDZO mile zaskoczony), ale muszę wyrzucić z siebie jak to wygląda.

Otóż nie spotkałem się jeszcze z grą, która w jednym momencie wyglądałaby ślicznie, po czym po 5 minutach serwowała taką graficzną padakę, że oczy łzawią. Irytują też detale, a raczej ich brak w niektórych kwestiach; o ile w głębokim śniegu zostawia się ślad, tak na "płytkim" już nie. Woda i ogień z kolei to chyba jakieś okolice 2004 roku, może trochę później. Przecież to gra z 2012 roku, na Templariuszy!

Odpowiedz
#28
Do 2 nie ma startu. najlepsze z tej gry sa bitwy morskie.

Odpowiedz
#29
będę czuć się zagubiony w fabule jeśli zagram w tak chwaloną dwójkę bez znajomości jedynki?

Odpowiedz
#30
(08-09-2013, 15:55)Bogdan napisał(a): będę czuć się zagubiony w fabule jeśli zagram w tak chwaloną dwójkę bez znajomości jedynki?

Nie grałem nigdy w jedynkę, a w dwójkę świetnie mi się grało. Przy czym pod względem fabuły zakończenie to dla mnie jeden wielki bełkot. Ale zabawa była przednia, plus Florencja, Wenecja i inne miasta włoskiego renesansu wyglądają obłędnie.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#31
W jedynkę i dwójkę grałem tylko chwilę, bo odrzucała mnie wszechobecna nuda waląca od tych tytułów. Z trójką na szczęście jest już inaczej. Wciągnęło mnie już praktycznie od pierwszych minut i plus/minus do końca grywalność nie schodziła poniżej zadowalającego poziomu. Recenzenci płaczą, że piękne europejskie zabytki zastąpiono szarą (i niską) Ameryką XVIII wieku, ale widocznie to co dla innych jest największą wadą, dla mnie jest największą zaletą.

Największym zgrzytem w grze, jest to, że po nastu misjach w których wcielamy się w mega zajebistego (imo jedna z lepiej zdubbingowanych postaci evah) Haythama, przychodzi nam się wcielić w mało interesującego Connora.

Odpowiedz
#32
(08-09-2013, 17:37)Perfik napisał(a): W jedynkę i dwójkę grałem tylko chwilę, bo odrzucała mnie wszechobecna nuda waląca od tych tytułów.

O ile te zarzuty są zrozumiałe przy 1, to nudy przy drugiej części nie uświadczyłem ani grama - pod względem klimatu i realii epoki to najlepsza część, do tej pory zresztą niezła graficznie. Łapałem się na tym, że pływam sobie łódką tylko w celu podziwiania widoczków. Do tego dochodzą takie smaczki jak misja w czasie karnawału czy własna forteca Forli. Kolejne części to dla mnie popłuczyny po dwójce.

Najnowsza piracka część powiela największy błąd tej serii - przeciwnicy wciąż atakują pojedyńczo.

Listen to them. Children of the night. What music they make.

Odpowiedz
#33
Assassin's Creed III - udało mi się ukończyć rzutem na taśmę tuż przed dzisiejszym Wielkim Dniem :)

Podobało mi się BARDZO, ale nie do końca.

Wszystko co związane z wirtualem, Haytham, Connor (któremu zdarza się irytować, ale potem się facet wyrabia), ciekawe i zróżnicowane misje, również te poboczne, świat (inspiracje Red Dead Redemption bardziej niż oczywiste), strona wizualna (poza okazjonalnymi graficznymi paździerzami; woda i ogień jak na grę z 2012 roku to śmiech na sali, natomiast odbicie księżyca w tafli wody... trzeba zobaczyć na własne oczy by uwierzyć), prosty ale przyjemny system walki, animacja głównego bohatera etc, rewelacja. Finał trochę zawodzi, ale było dobrze. 9,5/10 za gameplay, 8 za scenariusz.

Natomiast wątek Desmonda... trzymajcie mnie, co za kretyński bełkot. Rozumiem w jaki sposób to wszystko się łączy, ale i tak pozostaje wrażenie, że jest to wzięte z dupy, choć należałoby raczej powiedzieć z kosmosu (sic!), że te dwa wątki, by nie powiedzieć światy gryzą się ze sobą i kompletnie do siebie nie pasują. Jedno wielkie meh i przewracanie oczami. Co prawda misje we współczesności stanowią całkiem sympatyczny przerywnik dla zasadniczej części gry, ale są dość brzydkie wizualnie (z wyjątkiem jaskini) i mają fatalną animację głównego bohatera (inne stufio robiło tę część gry czy jak?) 6/10 za gameplay, 1/10 za scenariusz.

Są jeszcze bugi. Łomatko, nigdy nie grałem w tak zbugowaną grę. Jazda konno to ogólnie padaka, ale koń blokujący się NA ŚRODKU PUSTEJ DROGI? Koń który nie potrafi przejechać między dwoma drzewami, między którymi spokojnie zmieściłyby się jeszcze ze dwa wierzchowce? Koń który nie potrafi zeskoczyć z malutkiej "skarpy" mającej może ze 30 cm? UGHH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Są jeszcze takie kwiatki jak misje które nie załączają się chociaż powinny, checkpointy które trzeba wczytywać, bo gra zapomniała wczytać dalszy etap danej misji (zdarzyło mi się to podczas bitwy morskiej na końcu; pływałem 10 minut i nic, po wczytaniu zapisu okazało się, że gra nie załadowała trzech wrogich okrętów. facepalm) lub zapomniała załączyć przerywnik filmowy.

Jest jeszcze kwestia loadingów. W porównaniu z zeszłorocznym ASIII pół godziny spędzone z GTAV jawi się jako kontakt z jakimś kosmicznym next genem. W grze Ubi Softu nawet przerywniki filmowe przerywane są ekranami ładowania. SERIO?!

Mimo wszystko rewelacyjna, choć niedopracowana technicznie gra. Wciągająca, emocjonująca, ale i niekiedy mocno frustrująca.

PS. Zastanawiam się dlaczego wersja z PS+ nie ma polskiej wersji językowej, za to w napisach końcowych jak wół stoi kto za nią odpowiada.

Odpowiedz
#34
No coz, Mierzwiak napisal w sumie wszystko. Watek Desmonda bosh jak tylko widzialem sekwencje opuszczania Animusa to wiedzialem, ze sie szykuje nuda i racja graficznie straszna padaka. Co do samej gry to swiat ogromny, sama historia ok, plus za jezyk rdzennych Amerykancow :) chociaz czasami mnie smieszyl. Jezeli chodzi o klimat to bardziej przemawialy do mnie Wlochy w dwojce, w trojce bylo dla mnie szaro i jakos nudno, a i muzyka zdziebka lepsza w dwojce.

Sterowanie koniem wtf po miescie nie dalo sie galopowac, ani nawet wejsc do wody po szyje, a konie sobie z tym radza latwo, nosz psy mozna zabijac, a konia utopic juz nie :P

Ok, czas sie zabrac za pierwsza czesc :) a za 40 dni Black Flag :) ktore zapowiada sie fajnie, jezeli chodzi o klimat. Wiadomo, ze AC to juz lekka telenowela, ale mam nadzieje ze pokusili sie o jakas jaskinie jako baze glowna, albo chociaz chate ktora mozna bedzie ulepszac albo cos. Mogliby tez dodac jakas cycata piratke.

Odpowiedz
#35
Ja odkładam i odkładam zakup ACIII, tymczasem świetnie się zapowiadające "Black Flag" coraz bliższej i pomału zaczynam zdawać sobie sprawę, że "trójka" będzie prawdopodobnie jedyną częścią serii, którą sobie odpuszczę. Od pierwszych zapowiedzi przeszkadzało mi zlokalizowanie fabuły, zarówno geograficznie, jak i pod względem okresu historycznego, ale szumne zapowiedzi o czymś na miarę RDR sprawiły, że dawałem im jako taki kredyt zaufania. Szkoda, naprawdę szkoda, że wyszło, jak wyszło i otrzymaliśmy produkt pod wieloma względami niedopracowany, z licznymi chybionymi pomysłami i rozwodnioną fabułą.

Liczę, że wraz z "Black Flag" twórcy się zrehabilitują. Poza tym, obok opowieści spod znaku "płaszcza i szpady" - których realia tak świetnie oddawała moja ulubiona, druga część "Asasynów..." - historie pirackie, to moje ulubione, od dzieciństwa, klimaty. Bohater też wygląda mi na typka pokroju Ezio, taki rzezimieszek, któremu serca by uchylić, więc powinno być dobrze. Oby.

Natomiast wątki science-fiction to bym, w ogóle, posłał do stu diabłów. Przy każdej okazji powtarzam, że Assasin's Creed byłoby wspaniałe, gdyby te wszystkie elementy nadprzyrodzone zredukowano do minimum (powiedzmy, niech by istniały jakieś artefakty, z lekką dozą magicznej proweniencji, coś na poziomie tych z "Indiany Jonesa"), wątek współczesny wywalono w pizdu a my otrzymalibyśmy coś w stylu wielopokoleniowej sagi, opowieści o zmaganiach Asasynów i Templariuszy na przestrzeni wielu wieków. Obserwowalibyśmy losy rodów, potomków tych rodów, etc. W ogóle elementy współczesne, wszelkie komentarze z offu docierające do bohatera "przebywającego" w przeszłości, pieprzone niby-zakłócenia w Animusie i inne takie - strasznie mnie to wybijało z klimatu. Pominąwszy fakt, że prawie wszystkie elementy gameplayu, osadzone we współczesności, są po prostu słabe.

A wracając do "Black Flag" - życzyłbym sobie, żeby poszli śladem nowego "Splinter Cell: Blacklist" (w którego jeszcze nie grałem, ale wiem z licznych źródeł, że wypadł świetnie, i z pewnością jest to gra, po którą sięgnę zaraz - czyli za jakieś 200 godzin gry ;-) - po GTAV) i pozwolili graczom na większą dowolność w sposobie wykonywania misji. Może nie wszystkich, bo w to uwierzyć nie jestem w stanie, ale chociaż tych mniej znaczących. Niech to będzie wreszcie gra o Asasynach - więcej śledzenia postaci i interakcji z otoczeniem (czemu nie ma chowania się w bramach, cieniach, czekania na zmierzch, obserwowania zachowań celu, itd?). Ubisoft w zręczny sposób reaktywował ostatnio dwie marki (o Far Cry 3 mogę powiedzieć tak z całą odpowiedzialnością, a Splinter Cell zbiera dobre opinie), mam nadzieję, że nie przerwą dobrej passy kolejnym, skopanym Asasynem.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://serialomaniak.pl/uzytkownik/TheTwilightArea - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#36
Sporo jadu jak na osobę, która nie grała w ACIII :/

Odpowiedz
#37
Jak czytam o wszystkim, co mi się podobało w części drugiej a w części trzeciej zrobiono odwrotnie, uproszczono, przeniesiono w epokę i miejsce, która mnie ni ziębi, ni grzeje, i - co bije z recenzji - jest jednocześnie sporym krokiem wstecz, w stosunku do poprzednich części, to mam powody do uzasadnionej obawy, że ta odsłona w niczym mi się nie spodoba. Swego czasu byłem pewien, że zakupię ACIII w dniu premiery, ale z czasem, recenzjami i rzutem oka na ogólny wygląd tej gry, zastanawiam się, czy w ogóle to kupię.

Jadem tego bym nie nazwał. Owszem, może posuwam się trochę za daleko, i dopóki nie zagram, raczej nie mam prawa kompletnie tej części znielubić, ale, tak jak samą serię bardzo lubię, tak nie mogę wydobyć z siebie skry szacunku dla większości tego, co prezentuje - "na oko" - część trzecia.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://serialomaniak.pl/uzytkownik/TheTwilightArea - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#38
Ja czekam na ACIV przede wszystkim z powodu pirackich motywów, które w grach pojawiają się ekstremalnie rzadko, a jeśli już, to z nie do końca udanym skutkiem.

ACIII mnie natomiast lekko zawiodło. Owszem: klimat, czas gry, ilość nowości i zmian dobitnie pokazują, że to prawdziwy sequel dwójki, a nie kolejne odcinanie kuponów, ale... stopień niedopracowanie całości zakrawa na żart. Serio.

Bug na bugu, zwiechy, konieczność powtarzania kolejnych misji, bo zniknął mi ważny przedmiot, postać czy sam cel - norma. Do tego wspomniane już efekty ognia, za które Ubi powinno się wręcz wstydzić. Zwłaszcza po tym, co pokazano już w Uncharted 3, Tomb Raiderze, czy nawet w "starym" FarCry 2.

Fabuła to osobna sprawa. Nigdy nie były to jakieś wyżyny, ale w ACIII Ubi odstawili już kompletną manianę. Wątek historyczny nijaki, a rozwiązanie współczesnego to jeszcze większa bzdura i bełkot, niż finał LOST.

Mam nadzieję, że w ACIV skupią się przede wszystkim na dopracowaniu całości i porządnym gameplayu, a darują sobie ciągnięcie wątków z poprzednich części. To jednak Ubi, do którego zaufania nie mam za grosz, więc będziemy widzieć.

Odpowiedz
#40
Nic nowego. Zresztą każdy AC na PC wychodził później, bo niby chodziło o dopracowanie, a i tak kończyło się na nieziemskich cyrkach (od DRM i Uplay zaczynając, a na zwiechach kończąc).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości