Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Avatar (2009) reż. James Cameron
Zdecydowana wiekszosc tych scen i wszystkie z korpo ekipa w bazie (bo wioska Na'vi jakos specjalnie mnie nie interesowala) powinna trafic do filmu, bo sa zajebiste i fajnie buduja ten swiat, robiac z Avatara duzo lepszy film:








Mam nadzieje, ze kiedys ktos wyda prikaz aby dokonczyc F/X w tych scenach i wypuscic ten film w pelnej wersji.

Odpowiedz
Krytyka OST Avatara:



Dobra rzecz.

Odpowiedz
W ogóle fajny kanał. Wstępniak do tego filmiku sypie informacjami których nie znałem mimo, że mam nawet Survival Guide :)

Odpowiedz
Średnio przepadam za tym kanałem, choć jako miłośnik muzyki filmowej powinienem go wręcz lubić. Mimo, że facet ma dyplom z teorii muzyki i ma jakąś tam wiedzę, to jednak większość jego teorii jest bardzo, ale to bardzo mocno naciągana. Szczególnie to co wygaduje o Więźniu Azkabanu, to pewnie i sam John Williams byłby zaskoczony. 

Zaś jeżeli chodzi o krytykę ścieżki dźwiękowej do "Avatara", to też nie mogę się z nią zgodzić. Przyznaję się bez bicia, że o tym poszukiwaniu etnicznego brzmienia aż tak dużo nie wiedziałem. Ale połowa tego materiału, to powtarzanie w kółko tego samego i gdybanie, jakby to było dobrze. Ale czy na pewno by tak było? To na co ja zwróciłem uwagę w tym całym wywodzie, to na brak pewnego dla mnie znaczącego elementu: czy to całe eksperymentowanie w ogóle sprawdziłoby się jako muzyka ilustracyjna/filmowa? A więc może w teorii te wszystkie dziwne brzmienia, egzotyczne instrumenty i wokale brzmią oryginalnie, ale czy naprawdę mogłyby posłużyć jako muzyka do blockbustera?


Już przy Apocalypto Horner kombinował i eksperymentował i efekt wyszedł dość średni, delikatnie mówiąc. 
Facet zrobił dobry research i ta historia za poszukiwaniami Hornera jest ciekawa, ale z drugiej - ta jego obsesja na temat zawłaszczania kultury, ograniczania muzyki do zachodniego idiomu i obsesja na punkcie Dies Irae, którego się doszukuje w każdej ścieżce dźwiękowej, mnie akurat trochę odrzucają.  
Ale najbardziej boli brak poważnego zastanowienia się na ile by taka muzyka mogła w ogóle funkcjonować? Mówimy przecież o muzyce filmowej, ilustracyjnej. Przecież też nie jest tak, że jakbym np. kręcił film o górnikach na Sląsku, to za instrumenty musiałby używać wyłącznie kilofy, wiertła i szufle, aby pasowało to do tematyki filmu.

Nie wspominając, że w filmówce to jeżeli chodzi o etnikę, czy też muzykę z epoki, to zawsze to było trochę takie oszukiwanie. I uwielbiane i wychwalane ścieżki dźwiękowe z okresu Golden Age'u, czy to "Ben Hur", czy "El Cid", to one za żadne skarby nie brzmiały jak muzyka z tamtych epok. W starożytnym Rzymie nie było przecież instrumentów i takiej orkiestry z jakiej Rozsa korzystał. A czy to działa w filmie? No ba, więcej niż działa!

"Avatar" jest dla mnie akurat bardzo udanym miksem etniki i klasycznego komponowania. Muzyka ma klimat i też trudno ją podłożyć pod np. wiktoriański dramat kostiumowy. Ale też jest na tyle przestępna, że bardzo dobrze sprawdza się w obrazie i na płycie, którą słucham po dziś dzień.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Klasyczny overthinking autora który fajnie się słucha :) dlatego to co póki co słyszałem na tym kanale było fajne.

Żeby nie było lubię ten OST Hornera i myślę, że udziwniony mógłby być rozpraszający. Tu nawet nie chodzi o to, że to blockbuster, po prostu taka kombinacja mogłyby być nieznośna.
Jakbym krytykował tą ściezkę to prędzej bym zarzucił autoplagiatowanie Hornerowi i odgrzewanie kotletów.

Natomiast są ciekawe informacje, i kilka fajnych spostrzeżeń. Np. jak przed bitwą brzmienia bliższe Na'vi są w ujęciach ludzkich wojsk a te klasyczne przy Na'vi :)

Odpowiedz
Pierwszy raz obejrzałem ten film, nigdy mnie nie ciągnęło - słyszałem że fabuła naiwna, "tylko efekty", itd, itp

Bzdury ^_^

Jasne, mamy tutaj "szlachetnych kosmicznych dzikusów" czyli niebieskich Indian którzy są super i szlachetni do potęgi, Złych Białych Ludzi którzy chcą dla zysku wydrzeć im ten raj, "Tańczący z wilkami" spotyka "Pocahontas", pojawiają się motywy znane z cameronowskich "Aliens" a efekty specjalne wyłażą spod każdego krzaka, ale..


Cameron trafia.


Opowiada tą historię z niesamowitym zaangażowaniem, efekty służą tylko wciągnięciu widza w ten świat aby zapomniał że widzi coś wykreowanego ale faktycznie się wciągnął w to wszystko, w ten "piękny, zielony, utracony raj".

To naprawdę jest film zrobiony z ogromnym sercem i zajawką, chyba sporo większą niż inne filmy. Jak misja życia. Coś takiego widziałem w "King Kongu" Petera Jacksona.


Zastanawiam się tylko czy inspiracje są "oczywiste" czy pochodzą z francuskiej serii komiksowej "Aquablue" bo to jest bardzo podobne. A pierwszy tom tej serii wyszedł w 1988 r więc było to wcześniej niż "Tańczący z wilkami" i "Pocahontas" :)


Widzę że temat spory więc chyba sobie trochę poczytam ^^

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sequele "Avatara" (2021-2027), reż. James Cameron Juby 201 15,011 25-07-2020, 02:20
Ostatni post: shamar
  Seria Sherlock Holmes (2009-2020) Anonymous 220 32,210 06-06-2020, 00:49
Ostatni post: Rozgdz
  Zombieland (2009-2019) Anonymous 52 6,787 02-01-2020, 00:44
Ostatni post: Mental
  The Hangover (2009-2013) Anonymous 108 14,190 26-09-2019, 21:25
Ostatni post: Mierzwiak
  Angels & Demons (2009) reż. Ron Howard Phlogiston2 97 23,742 26-12-2013, 23:14
Ostatni post: Khet



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości