Broadchurch (2013-)
#21
(13-06-2013, 21:56)Jakuzzi napisał(a): Meh. Nic specjalnego. Osoby polecające ten serial powinny przemyśleć życie, a te porównujące Broadchurch to The Shield szczególnie. Ja wiem, że to nie ten gatunek, i dostrzegam to, że twórców, mimo detektywistycznego głównego wątku, bardziej od kryminalnej intrygi interesuje odkopywanie głęboko ukrytych grzeszków szarych ludzi. Ale to w ogóle nie ten sam kaliber, a całość jest wtórna i nudna. Oglądałem do końca tylko po to żeby jak najszybciej uwolnić się od tych flaków z olejem.

Serial jest ok, ale też nie kumam spustów, pod koniec musiałem już trochę skipować, bo cała historia jest tak na prawdę mało angażująca, a na dłuższą metę klimat tego serialu zaczyna nużyć, bo przygrywająca muzyka i fale pokazywane po raz setny nie wpływają na wzrost zainteresowania ze strony widza, "cierpiące" twarze w slow motion też nie. The Shadow Line miało klimat, Broadchruch co najwyżej próbuje mieć, dodając do tego średni scenariusz wychodzi nam oglądalny serial, ale nie jest to nic rewelacyjnego.
VISCA EL BARCA !
Last.fm
Filmweb
Lubimy czytać

Odpowiedz
#22
Bardzo dobry serial. Umiejętnie skonstruowana fabuła wciągnęła mnie na maxa i szczerze powiedziawszy do końca nie wiedziałem, kto jest mordercą. Plusem tego sezonu (bo ma powstać drugi, prawdopodobnie prequel) jest jego długość - 8 odcinków na takie śledztwo to wystarczająca długość, żeby przedstawić wszystkie najważniejsze wydarzenia, a przy tym nie zanudzić widza. Kolejnymi zaletami są oczywiście klimat, miejscami porównywalny do skandynawskiego, a także brak patosu, zwłaszcza w końcówce, na której można się wzruszyć, jednak wszystko odbywa się w granicach dobrego smaku.
Gdy ma się tak dobry materiał, nie dziwi postawa Amerykanów, którzy postanowili nakręcić swoją wersję. Dziwić może jedynie postawa Davida Tennanta, który ponownie wcieli się w detektywa Aleca Hardy'ego. Dla mnie jest to wyraźne sygnał, że chce on pokazać się szerszej, amerykańskiej publiczności. Na jego niekorzyść bije fakt, że remake raczej na pewno nie przebije pierwowzoru, jednak życzę mu powodzenia.
Podsumowując, kolejny, obok Luthera i Black Mirror, świetny brytyjski serial, który dane mi było obejrzeć, a tym samym jedna z najlepszych premier serialowych tego roku.
5 najważniejszych filmów w historii kinematografii: 1. Mulholland Drive 2. Skazani na Shawshank 3. Aż poleje się krew 4. Podziemny krąg 5. 12 gniewnych ludzi

Odpowiedz
#23
Zgadzam się z Jakuzzim, choć nie byłbym aż tak ostry. To okej serial, nie męczył mnie strasznie, ale baaardzo daleko mu do wybitności czy zajebistości.

Gdyby nie aktorzy, a w szczególności Tennant i Colman, to ten serial spłynąłby po mnie kompletnie. Ale na szczęście ma aktorów, także spoko (bez aktorów byłyby tylko ujęcia natury, fal, drzew, klifów, ulic - czyli zostałaby tylko połowa serialu!). Da się oglądać, zwłaszcza jak się oglądalo DOCTORA WHO i się cieszy, że Dziesiąty Doctor oskarża Rory'ego o bicie dzieci i alkoholizm.

Po za tym, ten serial zyskałby OGROMNIE, gdyby był trzy odcinki krótszy i bardziej zwarty scenariuszowo. Żadnych zbędnych wątków? No litości. Jest tu cała masa okropnych, nachalnych zmyłek, z których najbardziej udana to ta z Davidem Bradleyem, bo jest autentycznie emocjonująca i intrygująca.

Zmyłki same w sobie może nie byłyby złe, gdyby reżyseria nie podkreślała tego niemal w stylu karykaturalnego: "DUM! DUM! DUUUUUM!" Mówię oczywiście o CHOLERNIE NACHALNYM zwolnionym tempie i teledyskowym montażu. Nie "teledyskowym" w sensie "wszystko miga, rach-pach, szybko, błyska", tylko "teledyskowym" w sensie "jestem teledyskiem nowoczesnego hipsterskiego zespołu". O ile ujęcia natury itp. zwykle pomagały w zawarciu klimatu sielskiego odludzia, to miliony spowolnionych scen z chodzącymi ludźmi, patrzącymi ludźmi, siedzącymi ludźmi - no z ludźmi we wszelkich kombinacjach - były nadwyraz irytujące. Zwolnione tempo ma bardzo konkretny cel w filmie - podkreślenie dramaturgii. Jeżeli dramaturgia jest podkreślana trzydzieści razy na odcinek to przestaje być wyjątkowa. Po prostu ostatecznie wychodzi to strasznie pretensjonalnie.

Emocjonalny rozpierdol w finale? A gdzie tam. Colman jest rewelacyjna, Tennant oczywiscie też, konfrontacja ojca z mordercą wspaniała. Tak samo spotkanie na polu z matką Danny'ego. Bardzo dobre sceny - konkretne, miesiste. Ale rozpierdol? Nigdy w życiu.

Abstrahując od tego, że ja też domyśliłem się zabójcy (scena gdy pani z psem wychodzi z komisariatu po raz ostatni), to rozwleczenie serialu sprawiło, że dużo emocji w nim się rozmywa. To też zasługa wspomnianej nachalnej "dramaturgii" - skoro mam się wszystkim przejmowac, to w końcu staję się otępiały na te emocje.

Oprócz tego, co jest nie tak ze zdjeciami? Kadrowanie jest tutaj często bardzo dziwne z zostawieniem mnóstwa miejsca w kadrze, co wcale nie dodaje ujęciom ładności. Na przykład tu:

[Obrazek: 3586gys.jpg]

[Obrazek: 301d2qt.jpg]

Ale znowu bywają też ładne (rzadziej), jak to:

[Obrazek: 10qgkdh.jpg]


Co mi się podobało oprócz aktorstwa i interakcji dwójki śledzczych? Morderca i cały motyw przewijający się przez serial:


Ale poza tym to coś, co poleciłbym tylko fanom DOCTORA WHO i wielkim fanom brytyjskich seriali. Nie jest oburzająco złe, nie jest wybitne, ale jest spoko. Jakbym zobaczył w TV przypadkiem i obejrzal odcinek to bym nie płakał, ale nie kupię na DVD i nie będę wciskal znajomym, żeby obejrzeli koniecznie, bo mam cały komplet THE SHIELD, który mogę im dać i wiem, że to będzie lepiej spędzony czas. ;)

5/10

Dobrze, że ma być rimejk, może naprawi błędy oryginału.

(13-06-2013, 22:24)panegiryk_do_ortalionu napisał(a):
(13-06-2013, 21:56)Jakuzzi napisał(a): Osoby polecające ten serial powinny przemyśleć życie, a te porównujące Broadchurch to The Shield szczególnie.

Racja. The shield - podobnie jak SoA - po drugim sezonie stał się nieoglądalny i nudny więc nie ma co porównywać z broadchurch.
To ciekawe, bo THE SHIELD zaczyna się robić naprawdę zajebiste dopiero pod koniec drugiego sezonu, by apogeum osiągnąć w trzecim i trzymać poziom właścwie do końca (przy lekki spadkach formy). ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#24
Ogląda ktoś drugi sezon? Ja tak i mam w sumie mieszane uczucia, im dalej w las tym coraz bardziej... Chibnall oparł ten sezon o dwa wątki - proces oskarżonego oraz poprzednią sprawę Aleca, której reperkusje nagle dają o sobie znać. I byłoby ok, gdyby nie to, że wszystko doszyte jest do pierwszego sezonu strasznie grubymi nićmi.

Nagle się okazuje że Alec przybył do Broadchuch z zupełnie innego powodu niż się to wydawało, a w tle pierwszego sezonu dział się jeszcze zupełnie inny wątek. A co do procesu - nie kupuję zmiany zdania mordercy, bo nie zrobiono niczego, by to uzasadnić, zwłaszcza po tym, gdy w pierwszym sezonie miał dość i praktycznie sam się przyznał. Gościa widzimy tylko przez szybkę na sali sądowej i podczas odwiedzin księdza, i generalnie odwidziło mu się because fuck you, that's why. Mogli chociaż dać do zrozumienia, że się spietrał, gdy dowiedział się jak w wiezieniach traktuje się morderców dzieci czy coś w ten deseń - ale po co. Rozumiem że próbuje siać scenarzysta ferment, że może jednak koleś nie zabił, ale tym bardziej mi się to kłóci z 1 sezonem w tym wypadku.

Mam jeszcze jeden problem z tym procesem, mianowicie nic konkretniejszego z niego nie wynika - ot, wrzucili ten motyw chyba tylko po to by mieć możliwość wygrzebywania kolejnych postaciowych brudów, no i by aktorzy mogli sobie popłakać, +10 do szansy na BAFTĘ. O kompletnie zmarnowanej Charlotte Rampling jako pani prokurator nawet już nie wspomnę - zbędna postać którą w 7 odcinku próbowano na szybko ubarwić na siłę.

Sandbrook czyli poprzednia sprawa Doctora Who znacznie fajniejsza, głównie dzięki duetowi aktorskiemu James D'Arcy (a.k.a. Jarvis) i Eve Myles (a.k.a. Gwen z Torchwood) - para ma świetną chemię i fajnie popieprzony ekranowy związek, a sam wątek jest ciekawie niejednoznaczny. Trochę się boję że skończą to jakimś głupim twistem, ale na razie oglądam z olbrzymim zainteresowaniem. D'Arcy swoją drogą wymiata tutaj jako taki trochę samiec alfa, oglądałem co tydzień kolejne odcinki razem z Agent Carter i pięknie widać, jakim aktorskim kameleonem jest ten gościu. Mam nadzieję że po tym roku kariera mu się rozkręci.

W każdym razie został już tylko finał. Jojczę trochę ale summa summarum mi się podoba i dalej z przyjemnością oglądam, dalej ten serial to popis wybitnego aktorstwa i przepięknych zdjęć, trochę mocnych, emocjonalnych scen też się znalazło. Chyba jednak całościowo niżej niż sezon pierwszy ocenię, bo mam wrażenie że Chibnall próbował za dużo srok za ogon złapać i moim zdaniem w finale przekombinuje, już teraz pojawiają się pierwsze symptomy. No ale zobaczymy.


Jeszcze jedna sprawa - 7 odcinek kończy najbardziej żenujący cliffhanger od czasu drugiego hobbita. NIgdy nie sądziłem, że w tym serialu będą stosować tak tanie zagrywki.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#25
(20-02-2015, 01:30)jarod napisał(a): Ogląda ktoś drugi sezon?

Przeczytałem w sumie tylko Twój wstęp. Nie wiem czy są spojlery dalej, więc wolę nie ryzykować.

Ja będę oglądał dopiero po zakończeniu całości, czyli w przyszłym tygodniu zapewne zacznę. Oczekiwań w sumie jakichś wielkich nie mam. Dla mnie to ten serial powinien być zakończony po pierwszym sezonie.

Ewentualnie twórcy mogli zrobić zabieg a'la Fargo i walnąć prequel własnie o sprawie z przeszłości Aleka.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#26
Spoilerów nie ma...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#27
A idźcie wszyscy fpisdu z takim finałem...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#28
To co, jak po mnie splynal pierwszy sezon nie warto brac sie za drugi?
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#29
Pierwszy sezon znacznie lepszy niż drugi. Drugi do pewnego momentu (7 odcinek) oglądało mi się OK, niestety słabuje bardzo końcówka. Ale choćby ze względu na aktorstwo IMO warto rzucić okiem, Jarvis wymiata. reszta ekipy na swoim stałym poziomie...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#30
Fundamentalnym problemem drugiego sezonu Broadchurch jest to, że zagadkę rozwiązano już w pierwszym, przez co sam proces mordercy nie jest w połowie tak emocjonujący jak śledztwo. W sumie zakończenie tego wątku jest pełną zasługą Miller, szkoda że nie uwypuklono tego bardziej. Całe to wyciąganie brudów podczas śledztwa nosi znamiona powtórki z zeszłego roku i zwyczajnie nie jest tak ciekawe. Zakończenie w domku na plaży to jakiś ROTFL. Czy scenarzyści na pewno nie pomylili skryptów?

Wychodzi na to, że wątek ten dodano tylko po to, żeby uzasadnić tytuł. Sam w sobie jest mierny i źle spuentowany, a także nie wnosi nic nowego do znanej już historii.

Lepiej wypada wątek Sandbrook, bo ciągłe podchody na linii Claire - Lee (D'arcy aka Jarvis aka James Dean) obserwuje się z przyjemnością. Niestety cały wątek jest nieco z boku i brakuje mu głębszego spojrzenia na postacie, będącego przecież jedną z wyróżniających zalet śledztwa w Broadchurch. Pozostałe nowe postacie są nakreślone powierzchownie, jednym, dwoma faktami.

Ogólnie nie było złe, ale po znacznie lepszym starcie dostałem niestety to, czego się spodziewałem - nieco niepotrzebną powtórkę z rozrywki. A ponoć planują 3 sezon? Chyba kpicie.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#31
Ło matko, co za fatalny finał. Po kilku pierwszych minutach ostatniego odcinka chciałem to wyłączyć w pizdu. Dotrwałem do końca i z jednej strony żałuję, z drugiej nie.

Po pierwsze - pomysł ze sprawą sądową i całym tym procesem? Trafiony. Jeśli już chodzi o samą jego realizacje i to w jaki sposób został on rozpisany plus finałowe rozstrzygnięcia, no to wtedy - cytując wujo444 - ROTFL. Dla mnie ta cała obrona i sposób w jaki chciano uwolnić Millera totalnie z dupy. Nie było to dla mnie wiarygodne.

Po drugie - sprawa ze Sandbrook absolutnie mnie nie porwała. Wymuszony wątek dodany do serialu, który paradoksalnie w jakimś tam stopniu rekompensuje resztę dupnego finału. Tak jak pisałem wcześniej wolalbym chyba jakiś prequlem czy coś w tym stylu o tej sprawie.

Widziałem, że na imdb dodano już 3 sezon, nie mam pojęcia co tam pociągną. Ode mnie ten sezon 6/10. A całość serialu spada z 8 na 7.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#32
Oglądałam całość jednym ciągiem i tylko dzięki temu denny i tani cliffhanger na końcu 7. odcinka nie wyprowadził mnie z równowagi :) Borze, ależ to było... poniżej wszystkiego.

Niedoróbek i tanich twistów było zresztą w drugim sezonie sporo, do tego doszły klisze: stary wyga na emeryturze dostaje ostatnie zlecenie, które w końcu przyjmuje, domniemany morderca wysyła do domniemanej ofiary listy z przedmiotem znaczącym coś tylko dla nich, obie prawniczki (jedna Dobra, kierująca się etyką zawodową, druga Zła, traktująca proces jako grę) mają Problemy, co ma im dodać głębi, w dodatku obie się znają i dochodzi wątek ich rywalizacji. Siłą 1. sezonu była stara, dobra kryminalna tajemnica: kto zabił, i powolne śledztwo. Tutaj już tej tajemnicy nie ma, więc postawiono na twisty i szybsze tempo. Wciąga to, owszem, ale od niechlujstwa scenariusza chwilami zęby bolą. Cały czas miałam wrażenie, że dwa wątki -- sądowy i śledztwo z Sandbrook -- przeszkadzają sobie nawzajem, że żadnego nie zdołano napisać dobrze.

Nie znaczy to, że ten sezon był całkiem zły. Kupuję zabieg z niespodziewaną zagrywką wiadomo kogo -- w końcu wiadome było, że
Wątek Sandbrook miał parę fajnych głównych aktorów, dobry finał (jeszcze jedna głupia, nieprzemyślana zbrodnia "dobrych ludzi") i prawie wcale nieangażujące powtórne śledztwo. Rzeczywiście lepiej by to wyglądało jako prequel, ale pewnie nie chciano tego robić, by swój udział mogła mieć Ellie. Speaking of -- Olivia Colman jest fantastyczna i tak po prawdzie, to oglądałam ten sezon przede wszystkim dla niej. Najlepsze są chwile, kiedy w tę miłą, sympatyczną kobietę wstępuje anioł zemsty i wkurwu (scena opierdalania syna w sądzie -- mjut :), jak również "przyjazne" sceny z Hardym, jak ta w toalecie z pierwszego odcinka :D Co do samego Hardy'ego, to przede wszystkim się martwiłam, żeby chłopina nie zszedł na zawał :) W każdym razie między Tennantem a Colman jest wciąż świetna chemia i bardzo fajnie ogląda się ich razem (czego ponoć kompletnie nie było między Tennantem a Anną Gunn w nieudanym rimejku).

Niemniej ogólna ocena wygląda u mnie obecnie tak, jak u Pelivarona. Też nie wiem, jak pociągną trzeci sezon (oprócz wątku, o którym piszę w spojlerze). Jak dla mnie scena pod klifem mogłaby być finałem całego serialu.

Odpowiedz
#33
Trzeci sezon wystartował i nie jest o morderstwie - a o gwałcie, więc zaraz na starcie dostaje plus za trudny i chyba rzadko podejmowany temat w serialach kryminalnych. Duet Miller-Hyardy uroczy jak zwykle, nowa twarz, czyli aktorka grająca ofiarę (przeciętną kobiecinę w średnim wieku) wypada też bdb. O sprawcy póki co nie wiadomo nic, choć pewien trop już dostaliśmy - oczywiście może być (i pewnie jest) zwodniczy. Ogólnie zapowiada się kolejna paskudna sprawa, w której nic nie jest takie, jak się wydaje, a zwykli ludzie mają często niezwykłe sekrety, do odkrycia w kolejnych odcinkach.

Jedyną rzeczą, którą mi się nie podobała, jest powrót rodziny Latimerów, wepchnięty do nowej sprawy na siłę nie wiadomo po co, tym bardziej że sprawa Danny'ego miała ładne zakończenie w poprzednim sezonie. Chcę oglądać nowe śledztwo (które zapowiada się ciekawie) i nowe twarze, a nie wracać do tego, co było. Już teraz wiem, że ten wątek cały czas będzie mi psuł oglądanie.

Odpowiedz
#34
Drugiego sezonu nie oglądałem, ale zabrałem się za trzeci i po pięciu odcinkach bardzo mi się podoba. Świeży temat, gwałt, a nie kolejne morderstwo. Spokojne, pięknie sfotografowane miasteczko - ah, te piękne klify! - i coraz bardziej rozszerzający się krąg podejrzanych, tak jakby każdy w Broadchurch krył jakąś wstydliwą tajemnicę. Historia trzyma w napięciu. Leniwe tempo i spore skupienie na stronie obyczajowej na plus. Aktorzy radzą sobie świetnie, a wybija się zwłaszcza para detektywów - duet Tennanta i Colman jest cudowny. To zderzenie charakterów, zgrzyty i momenty bardziej humorystyczne. Naprawdę miło się na nich patrzy.

Odpowiedz
#35
To był bardzo "feministyczny" sezon - poruszono nie tylko problem gwałtu, ale i postrzegania ofiary przez środowisko i generalnie różne aspekty nie do końca (lub wcale) godnego traktowania kobiet, jak małżeńskie zdrady, stalking, wykorzystywanie wizerunku osoby bez jej zgody, skrzywienie pod wpływem pornografii. Pod tym względem przypominało mi to "The Fall". Jest nawet identyczny moment w scenie przesłuchania podejrzanego jak w 3. sezonie "The Fall" ("She speaks!") - ciekawe, czy to przypadek. 

Hardy to tutaj super gość pod względem traktowania kobiet z szacunkiem, jako ludzi (choć oczywiście i pod wieloma innymi względami to świetny gość :) Generalnie policja brytyjska ma najwyraźniej bardzo wysokie standardy jeśli chodzi o podejście to tematu i do ofiar gwałtu (scena przesłuchania Trish w pierwszym odcinku), tak że też poglądowo było to ciekawe. 

Wątek Latimerów - o dziwo, dało się przeżyć bez bólu, podobnie jak mniejsze wątki postaci drugoplanowych, które zdążyliśmy poznać. A samo rozwikłanie zagadki - no cóż, jak to w "Broadchurch", czyli szokujące przez swoją małość, banalność, pozostawiające uczucie obrzydzenia i przygnębienia. Zresztą satysfakcja na twarzach detektywów, którzy jak zwykle po wszystkim omawiają temat na ławce, mówi sama za siebie:

[Obrazek: 3F5597DA00000578-4420518-All_done_We_did...780879.jpg]


Bardzo miło będę wspominać tę dwójkę. Super duet. A cały serial ogólnie - jako że to już koniec - zapamiętam jako jeden z lepszych kryminałów, jakie widziałam i pewnie kiedyś do niego wrócę. 

Odpowiedz
#36
Bardzo mi się podobał ten sezon i szczególnie ta "feministyczność", która nadawała mu ton. Gwałty nie są częstym motywem kryminałów, więc bardzo doceniam, bo to jednak coś oryginalnego

To już definitywny koniec czy są szanse na kontynuację?

Odpowiedz
#37
Wszędzie, gdzie zaglądam po info, piszą o końcu. Ale kto może tak naprawdę wiedzieć, łącznie z twórcami? Takie "Twin Peaks" wznawiają po 30 latach, więc :)

Odpowiedz
#38
Odpaliłem pierwszy odcinek, w sumie nie wiedząc czego się spodziewać. Pierwszy sezon łyknąłem cały w dwa dni, jak dla mnie rewelacja. 

Na plus:
- główny duet, rewelacyjna chemia, relacje detektywów pięknie się po prostu ogląda
- postawienie bardziej na dramat i próba dekonstruckji jak takie wydarzenie wpływa na tak małą, dość zamkniętą społeczność
- ciekawa paleta postaci, w sumie to każdy dostaje prędzej czy później po łapach, bo i każdy coś ma na sumieniu
- rozwiązanie zagadki - wydawało mi się tak banalne i do bólu oczywiste, że dość szybko je odrzuciłem i w finale byłem zaskoczony/rozczarowany, ale po ochłonięciu i przemyśleniu przyłączam się do grona usatysfakcjonowanych; cała tajemnica faktycznie sama w sobie jest banalna i jednocześnie ładnie pokazuje jak pomyłki, motanie w zeznaniach i wzajemne uprzedzenia mogą nakręcać ludzi; 
mnie chyba najabrdziej z tego dobił jednak wątek samosądu i całe tło zarysowanej tam historii - kop w jaja chyba równie mocny jak sam finał
- piękne zdjęcia i atmosfera samej wiochy

Na minus:
- nie zawsze trafiała do mnie reakcja rodziców ofiary, zarówno ojca jak i matki - wydaje mi się, że jednak dość szybko stają na nogi po takiej traumie; chociaż z drugiej strony może to wina montażu, bo serial rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy
- kolega ofiary, który jest totalnym informatycznym debilem - tak można było pokazać dzieciaka 15-20 lat temu, ale nie w 2013 roku 
- wątek medium, o ile pokazany sam w sobie ok, to jednak stawia w bardzo złym świetle kompetencję detektywów - typ nie wylądował w ogóle na liście podejrzanych
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Utopia [2013- ] (UK) Craven 57 8,622 30-01-2019, 14:49
Ostatni post: Bradesinarus
  House of Cards (2013) Snuffer 208 40,349 25-11-2018, 13:54
Ostatni post: michax
  The Americans (2013-2018) [FX] jarod 38 8,639 02-06-2018, 01:38
Ostatni post: michax
  Orphan Black (BBC America, 2013-) Quay 52 8,832 10-09-2017, 13:08
Ostatni post: Craven
  The Fall [BBC] (2013) Perfik 44 8,460 16-05-2017, 21:02
Ostatni post: michax
  Mob City (2013) TNT hanys 14 3,619 11-02-2014, 16:06
Ostatni post: wujo444



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości