Coco (2017)
#1
[Obrazek: coco.jpg]

animacja pixara wpisująca się z jednej strony w modę na odkrywanie w bajkach egzotycznych kultur (kubo, vaiana) z drugiej zaś na poruszanie tam dość poważnych tematów (inside out).

to co najbardziej cenię w tym filmie to ciekawy scenariusz. to nie jest kolejna bajka o księżniczkach, czy wybrańcach ocalających świat.
mamy więc tu historię zwykłego chłopaka chcącego spełnić swe marzenia na przekór woli całej rodziny. sytuacja z którą dość łatwo jest się identyfikować. film jednak rozgrywa ten wątek nie do końca tak jakbyśmy tego oczekiwali.
jest tu ciekawy plot twist, piękne zamknięcie historii, dużo wzruszeń i sporo uśmiechu. historia jest przemyślana i dopracowana, o czym świadczy choćby kwestia użytych imion (tytuł, pies)

po seansie zostajemy ze sporą porcją przemyśleń na temat roli rodziny w wyborze własnej drogi życiowej, tradycji, przemijania i wartości pamięci. wszystko zachwycające wizualnie, zatopione w sosie meksykańskich wierzeń, ale jednak uniwersalne.
zdecydowanie prospuję!
tak że o.

Odpowiedz
#2
Byłem wczoraj z córką w kinie i mogę zdecydowanie polecić.
Jasne, to kolejny film o tym, że "trzeba być sobą i o to walczyć", ale naprawdę zrobiony w niebanalny sposób, a to duża sztuka.
To nie poziom "Odlotu" albo "Łoliego" ale kawał solidnego kina.
No i potrafili zagrać na emocjach. W końcówce wszyscy dookoła dyskretnie wycierali oczy :)
Spokojnie mocne 8/10
W przyszłości chętnie wrócę.
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
#3
U mnie na seansie babeczka, która siedziała ze 2-3 rzędy za mną normalnie ryczała, z niczym się nie kryła :D

Ale będąc szczerym mi oczko tez się lekko zaszkliło pod koniec ;)
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#4
Też płakałem w końcówce.
Jak wszyscy to wszyscy :)
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
#5
Postać babci absolutne mistrzostwo :)

A powiedz mi...

You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#6
(18-12-2017, 11:03)Pelivaron napisał(a):
A babcia była rewelacyjna.

Głosów w temacie w sumie mało, ale jakiś mod mógłby dodać ankietę. Miło czasami ocenić coś wysoko po ciągłych zawodach.
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
#7
tak że o.

Odpowiedz
#8
No Pixar nie raz już potrafił zaskoczyć mocnymi scenami - vide początek Odlotu - ale tutaj poleciał wg mnie jeszcze mocniej. I szacun :) Od razu ta rzekoma odwaga Riana Johnsona wypada blado przy Coco ;)
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#9
(18-12-2017, 11:27)f.lamer napisał(a):

(18-12-2017, 11:40)Pelivaron napisał(a): No Pixar nie raz już potrafił zaskoczyć mocnymi scenami - vide początek Odlotu - ale tutaj poleciał wg mnie jeszcze mocniej. I szacun :) Od razu ta rzekoma odwaga Riana Johnsona wypada blado przy Coco ;)
Już nie chciałem o tym pisać, ale od razu mi się tak samo skojarzyło :D

Po zastanowieniu 9/10.

Nie wiem czy we wszystkich filmach Pixara, ale zazwyczaj była jakaś fajna krótkometrażówka na początku. Szkoda, że nie tutaj. To zwykle były małe arcydzieła.
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
#10
(18-12-2017, 12:17)Dr Strangelove napisał(a): Nie wiem czy we wszystkich filmach Pixara, ale zazwyczaj była jakaś fajna krótkometrażówka na początku. Szkoda, że nie tutaj. To zwykle były małe arcydzieła.

na wielu pokazach - moim też - leciała świąteczna przygoda olafa z krainy lodu. dość długa (ok 20 min) i myląca część widowni
ale:
http://www.filmweb.pl/news/%22Przygoda+Olafa%22+nie+b%C4%99dzie+ju%C5%BC+wy%C5%9Bwietlana+przed+%22Coco%22-126051
tak że o.

Odpowiedz
#11
Tak, ponoć było sporo skarg i po 8 grudnia zdecydowano się zrezygnować. W styczniu będzie na HBO.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#12
Pixar w formie. Ładunek emocjonalny na prawdę porządny. Ja z tych co nie kryją emocji i wycierać musiałem nie tyle oczy, co w zasadzie całą twarz, a i z brody kapało. Dodatkowo rozbroiła mnie córka, która mimo raptem 7 latek na karku bardzo poważnie przejmuje się tematyką śmierci. Pytała, czy jej nie zapomnimy kiedy umrze jednocześnie zapewniając, że sama będzie nas pamiętać.

I pierwszy raz chyba słyszałem "Lloronę" w tak pozytywnej aranżacji.

Odpowiedz
#13
Krótko: obok Uniwersytetu Potwornego, drugi najlepszy film Pixara tej dekady, a nawet chyba najlepszy! Trochę (za) mało humoru i za mało rozbudowano postacie drugiego planu (rodzina-duchy), a także nie jestem przekonany czy był potrzebny ten happy end w świecie żywych (w sensie zniszczenie kariery sami wiecie kogo), ale reszta - piękna. Pod koniec coś mi wpadło do oka. Mocne 8/10, kiedyś do tego wrócę.

Odpowiedz
#14
Ale Uniwersytet Potworny to średni film.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#15
Widziałem 2 razy i bardzo mi się podobał. :)

Odpowiedz
#16
No wreszcie! "Toy Story 3" było tak rewelacyjnym filmem, że zdewastowało to Pixara do tego stopnia, aby przez kolejne siedem lat lecieć na oparach i wydawać średniaka za średniakiem. "Coco" ten trend wreszcie przerywa. Nie jest to może poziom najlepszych filmów studia, ale wizualnie i muzycznie potrafi to zauroczyć, a co najważniejsze - złapać porządnie za serducho, czego brakowało mi w ostatnich dokonaniach Pixara.

Ale żeby za bardzo nie słodzić, to jest tu kilka zgrzytów. Punkt wyjściowy i poniekąd sam fundament tego filmu... jest kretyński - w domu Miguela jest zakazana muzyka.

Poważnie?

Usprawiedliwione jest to tym, że prapradziadek Miguela zostawił swoją rodzinę w pogoni za sławą muzyka. Więc wiecie, od jakichś 100 lat, w rodzinie nawet zanucić sobie nie można.
[Obrazek: facepalm.gif]

No i to też nie jest tak, że Miguel to jakiś marzyciel, który non stop ze swoją gitarą buja w obłokach, a jego rodzina uważa to za nonsens i stratę czasu. Nieeee... chłopak ciężko zapierdala na bazarze czyszcząc buty, a w czasie wolnym, cichutko, po kryjomu sobie pobrzdękoli na gitarce. Jednak kiedy wychodzi to na jaw, jego babcia dostaje ataku furii...
[Obrazek: giphy.gif]

Sorry, ale to jest tak głupie, że ledwo przebrnąłem przez te pierwsze dwadzieścia minut. Na szczęście kiedy główny bohater przenosi się do krainy zmarłych film rusza z kopyta i zachwyca... przez większość czasu gdyż pojawia się kolejny zgrzyt...
Ale powiedzmy że zalety przysłaniają wady. Przy końcówce coś tam w oku się zakręciło, a zdarza mi się to wybitnie rzadko, więc trzeba to jednak docenić.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#17
Jedno słowo: cudo. 10/10

Zbiurokratyzowane zaświaty zapachniały mi Sokiem z Żuka, a animatorzy przechodzą samych siebie. Kolorystycznie to chyba najładniejsza animacja ever.

Odpowiedz
#18
U mnie zachwytów takich jak wyżej nie ma, ale było zaskoczenie. Zacznę od tego, że kompletnie nie wiedziałem, o czym jest Coco, Chyba widziałem plakat przed Oscarami i jakiegoś psa, toteż gdzieś w głowie zakodowany był "film o psie Coco". I tyle. Jak już rozumiecie fabuła mnie zaskoczyła... bardzo.

A teraz...
Jest świeżość w pewnych aspektach ale to  niewiele, abym przymykał oczęta na ogólną wtórność tej przygody. I jest jeszcze coś, co mi się rzuciło i na co się krzywiłem. Bodajże od Tangled do animacji używają jednego silnika do animacji twarzy i w wielu momentach emocje i reakcje bohaterów, zwłaszcza dzieciaka, robiły efekt deja vu - i to mocny efekt, ponieważ wspomniany Tangled, Meridę i kilka innych produkcji oglądałem wiele razy...

dla mnie to 6/10 z niechęcią do powtórki
loading podpis...

Odpowiedz
#19
Zgadzam się co do tego, że scenariuszowo ten zakaz grania jest totalnie z dupy.
Ale... dokładnie tak widzą zakazy dzieci. Czegoś im nie wolno i nie mają pojęcia czemu.
Dzięki temu dzieciaki od razu odnajdują siebie w tej historii, a rodzic jest nieco na siłę wepchnięty w podobny schemat myślenia. "Ale jak to, czemu ma nie grać, co za banda uprzedzonych dorosłych!"
Gdyby zakaz był uzasadniony w "dorosły" sposób, to rodzic oglądał by film inaczej, z pozycji wiedzącego lepiej. A raczej nie o to chodzi.
W moim przypadku działało to bardzo na plus.

Odpowiedz
#20
Jak zwykle: Kolejny rewelacyjny film Pixara z przepiękną grafiką, genialnie opowiedzianą, nieprzewidywalną fabułą, ciekawymi bohaterami i chyba jeszcze bardziej wzruszający niż "The Lion King." Naprawdę! Omal się nie spłakałem!
Podsumowując: 10/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moana (Vaiana: Skarb Oceanu) (Disney) (2017) Lawrence 34 10,650 30-01-2019, 22:37
Ostatni post: Martinipl
  The LEGO Batman Movie (2017) Juby 81 12,800 27-12-2017, 16:23
Ostatni post: Mefisto
  LEGO® NINJAGO®: FILM (2017) Pelivaron 0 886 08-02-2017, 16:24
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości